Wpisy archiwalne w kategorii
Góry
| Dystans całkowity: | 4905.03 km (w terenie 234.97 km; 4.79%) |
| Czas w ruchu: | 09:04 |
| Średnia prędkość: | 19.78 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 58.50 km/h |
| Suma kalorii: | 506087 kcal |
| Liczba aktywności: | 256 |
| Średnio na aktywność: | 19.16 km i 2h 16m |
| Więcej statystyk | |
B-B ... B-B ... :PPP
-
DST
26.08km
-
Kalorie 2500kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 4 czerwca 2023 | dodano: 06.06.2023

Marshall dziś ponownie na powitałce, no ale on to chyba miał najbardziej spokojny weekend :D. I w sumie od tego zacznę, bo tak się dla mnie zaczęła sobota ◉‿◉
Spacerro z Siostrą odbyte, wpadło nieco ponad 8km, ale pogoda trzeba przyznać => wybitna (ʘᴗʘ✿)
Taka trasa:

A tu jakieś leśne fotki (ʘᴗʘ✿)



Wróciłem do domu, Magda się trochę po nocce przespała i mogliśmy kombinować heh ;). A czemu kombinować? Tu można zacząć genezę wpisu (◠‿◕)
Wstępnie na niedzielę mieliśmy zaplanowanych gości, ale że Diobeł zadzwonił w czwartek że Grzegorz zjechał do Polski na szybki urlop, to trzeba było ogarniać :P. Z gości zrobił się jeden (jakże ważny) GOŚĆ, i i ino po mamę Magdy musieliśmy podjechać. Kropka w ruch, kawa, spacer na tężnie (i trochę po Parku Zadole), kebab, i odwozić ... jej już nie musiałem heh ;). Co prawda straciłem pół łóżka, ale zyskałem całą wersalkę :D. Z mamą to Magda może spać, a i przy okazji czujnie obudzić mnie z samego rana :P. Pewnie bym zaspał xD

No ja trochę mniej, choć czasem nadrabiam ;). Dziś zdecydowanie chciałem nadrobić ;)))))
Wstałem (zostałem obudzony) jednak, ogarnąłem siebie i kota, i mogłem ruszyć na (nieudaną) misje sklep. A potem na dworzec ^_^. Grzegorz z Marcinem z Katowic, Łukasz z Brynowa, ja z Piotrowic i niecała godzina drogi do Bielska przed nami. Cena biletu? Jak zawsze zabawna, ale co zrobić ¯\_ಠ_ಠ_/¯ => Płać Kurcze Płać ತ_ʖತ.
Dobrze że choć gamonie skończyli ten dworzec w Czechowicach-Dziedzicach to płynnie znajdujemy się w Bielsku-Białej :]. Tam misja (niełatwa) sklep. Ogarnięte. Później na (za 5zł) autobus. Ogarnięte! Szlak? Im progress, a ja już miałem 3.5km (bez Stravy) w nogach xD

Start <( ̄︶ ̄)> jednak

Mozolnie pod górkę, ale muszę zaznaczyć że dość płynnie doszliśmy na ...



... schronisko 。◕‿◕。

A zresztą co ja o płynności mówię :D. Grzegorz tym razem przyjechał bez kubełka, ale miał ziołowe takie o coś :P

Tego wątku jednak kontynuował nie będę :PP
Widoki godne ...

... ale to nie był najwyższy punkt wycieczki 。◕‿◕。
To był on ^_^

Bo jak wiadomo ;)

Nasze tyłki już bezpieczne ◉‿◉


No to w dół ʘ‿ʘ





I schron na popas 。◕‿◕。



Piwo po 12zł, trzy placki ziemniaczane chyba za 24zł, wuszt też chyba 12, ale ja miałem i niedojedzonego kebaba z wczoraj, i tosty, i piwo ;). Nie zarobili więc na mnie :D
I w dół ʘ‿ʘ

Na końcu zejścia dziwność - choć trochę rozumiem, bo rowerów (zwłaszcza elektrycznych xD) multum xDDD

Już w Brennej ◉‿◉ ...

... czyli sklep (:P) i nicnierobing heh ;)

+ moczenie stópek 〜(꒪꒳꒪)〜

Co było dalej, to napiszę na końcu ¯\_(ツ)_/¯. Słonko jednak mocno dawało po głowach heh ;)
3/4 ekipy w takich klimatach próbowało się dostać na ostatni pociąg

Doszliśmy dotąd ...

... ale obiecuję że już żadnego rodaka nie wezmę na stopa, przyjemniej w Beskidach. Żodyn się nie zatrzymał!! ŻODYN!!! Ehhh ತ_ತ
Marcin ze skręconą kostką pojechał z Agnieszką (zdrowiej!!), a myśmy dalej targali na ostatniej możliwy pociąg ರ_ರ. Według mnie byla możliwość zdążenia, no ale była też ZDECYDOWANA możliwość nie zdąrzenia ¯\_(ツ)_/¯. I tak uważam że największym naszym błędem było odwołanie taksówki. Ehhhh (╯︵╰,). Dzięki temu ... przynajmniej się Marzena na tego BeeSa załapała :D


Dziękujemy ślicznie jeszcze raz 〜(꒪꒳꒪)〜. Obyło się bez przysłowiowej "eNŻetki" ʘ‿ʘ. Ale w poniedziałek i tak do końca dniówki w biurze nie wytrzymałem, i sobie na Murcki służbowo pojechałem ^_^. Butnie więc wyszło ponad 50km <( ̄︶ ̄)>

Ja raczej nie przytyłem heh ;)
Także reasumując jeszcze góry => Diobeł na dwa tygodnie na L4 (zdrowiej jeszcze raz!!), Grzegorz orła zaliczył na zejściu (zdrapki szybko znikną!!), a ja kulturalnie wydzwoniłem się przed domową klatką schodową. Kocik był w oknie :PPP
I do następnego => jak dla mnie to było ... fajnie :PPP
Dziś rano było mokro, popołudniu padało, jutro w teren służbowy, a na czwartek burze. Namiot w górach stoi pod mega dużym znakiem zapytania ಠಿヮಠ. Się pożyje, się zobaczy jednak ^_^
=========
Na koniec Diobłowi jeszcze raz życzę jak najszybszego odstawienia kuli ಠ﹏ಠ

A reszta się zgadza ತ_ತ
Kategoria Góry
Zlate Hory (nie Gody :P) i okolice => 930m n.p.m. :)
-
DST
13.79km
-
Kalorie 1322kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 28 maja 2023 | dodano: 01.06.2023

Jaki tu spokój nanana, nic się nie dzieje ... nanana!! Taaaa :P
Ehhh, ostatnio to chyba czasu nie mam na nic, ale i jakiejś specjalnej weny do pisania też nie było ತ_ʖತ. To muszę zaznaczyć :P. W końcu jednak trzeba opisać te ostatnie górki ;))))
Geneza zaczęła się z piątku na sobotę, dokończyła w sobotę rano, a po poinformowaniu o fakcie Marzenę ... wyjścia nie było :D. OPOWIADAĆ TRZEBA, ALE TO NIE NA TELEFON!! Szkoda mi było ino biednego Łukasza, który to (nieświadomy, tak jak i Magda) w sobotę robił rowerowo Łysą Horę w Czechach (◍•ᴗ•◍) => 120km, podjazdy, itp. No ale Marzena bardzo chciała w góry (te 10km biegania przecież ją nie zniszczyło, co to, to nie ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ :DDD) stąd decyzja że trzeba było jechać. Przynajmniej tak mi się wydaję ;)))))))
Ustawka rano, w Leonie ja z moją narzeczoną Magdą i Państwo O. (ʘᴗʘ✿). Aaa,
Trochę ponad dwie godziny jechania, później yyy sympatycznie "przesłuchania" (kto by się spodziewał? :D) i yyy ciągle nie mam weny pisać :P. Mogę ino napisać, że nie, nic się nie tworzy w brzuszku Magdy. Bo potwierdzanie tego faktu już się robi trochę nudne :PPP

Jeszcze nic xD. Pchła spokojna :D
========
Fotki pewnie pokażą że naprawdę się tam opłaca jechać, bo i ludzi niedużo, pogoda w dechę, towarzystwo, robić jest co, skałki, a i widoki miazga ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
Pierw jednak => Trasa:

O tu byliśmy :)

I fotki:
Już na miejscu :P
Pani kierownica też mogła opić, bo to było ino 16% pistacjowej dobroci ;)

Raffaello oczywiście bezalkoholowe ;))
Nudny odcinek, ale idealny na opowieści normalnej treści :)))

Kompan mega dobrze jechał (jak zawsze), ale trzeba się było zabezpieczyć coby "przypadkiem" nie prowadzić na powrocie :D

Pierwsze widoczki ^_^

Można spokojnie nabierać wysokości :)


Na tysiąc (m.n.p.m) nie weszliśmy, ale i tak było godnie, a że BeeS na końcu miesiąca nie liczy MB, to można wrzucać fotki :P

Edit: jednak się nie dało, bo jakość taka trochę średnia wychodziła ಠωಠ. Dziś (czwartek) trochę pozamieniałem (◍•ᴗ•◍)
Widoki z wysokości :)


I selfik w brylach :P

Sympatyczny odcinek ...


... i najwyższy punkt wycieczki :)

Narzeczona luka kaj my som - chyba :D

Zaś trochę w dół ...

... i atrakcja :)

Widok tam ...

... widok w tył ...

... widok tam ...

... i zaś w dół ...

... ale ponownie na atrakcje :)

Czasem gorzej dostępne ...



... ale też zdobyte :))

Widok godny :)

Zostało więc ino zejść :P



I dostać się na parking :)

Powrót przez sklep, z muzyką na ustach ... i Pizzą Hót ;)
Jak dla mnie w deche :). I podziękował ponownie za towarzystwo, i tanie (:D) paliwo, i gratuluje ◉‿◉. Zresztą wszystkim dziękuję z tego miejsca, co do mnie pisali, dzwonili, czy na Facebooku się odzywali ;)
=========
BTW: Będą saszety, będzie spokój ...

:DDDDDDDD
==========
Co do maja, to jak wiadomo miesiąca butnie nie podsumuję, ale rowerowo mogę. 265km ^_^

==========
A kot niech lepiej będzie grzeczny ...

... :DDDDD
Kategoria Góry
Janosikove (chyba niecałe tysiąc metrów nad poziomem morza) Diery
-
DST
16.26km
-
Kalorie 1559kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 26 marca 2023 | dodano: 01.04.2023
Nadrabiam => transfer na zdjęcia mi się skończył :PPPP
PS: Buty wyprane :P

I już w Polsce ...

... ale obowiązki piśmiennicze wzywają heh.
Przepiękna rzecz, zmiana czasu ... w końcu na (według mnie) właściwy ʘ‿ʘ. Mogliśmy się wyspać, i bez stresu wyruszyć na szlak dopiero po godzinie 13:30 ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

Oczywiście po odespaniu na mega twardym łóżku xD
Początek i nasz różowy domek :P

Tak jak widać ciągle wiało :PP
Odcinka dojściowego nie będę opisywał, bo to był dubel z wczorajszej wycieczki :PP
A tu już na szlaku właściwym ^_^

Mam transfer i nie zawaham się go użyć, bo było (u Magdy w pracy ciągle się o niego pytają) genialnie :PPPP



Świetnie, a na całym szlaku spotkaliśmy może z piętnaście osób :P

PS: Buty wyprane :P

I już w Polsce ...

... ale obowiązki piśmiennicze wzywają heh.
Przepiękna rzecz, zmiana czasu ... w końcu na (według mnie) właściwy ʘ‿ʘ. Mogliśmy się wyspać, i bez stresu wyruszyć na szlak dopiero po godzinie 13:30 ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

Oczywiście po odespaniu na mega twardym łóżku xD
Początek i nasz różowy domek :P

Tak jak widać ciągle wiało :PP
Odcinka dojściowego nie będę opisywał, bo to był dubel z wczorajszej wycieczki :PP
A tu już na szlaku właściwym ^_^

Mam transfer i nie zawaham się go użyć, bo było (u Magdy w pracy ciągle się o niego pytają) genialnie :PPPP



Świetnie, a na całym szlaku spotkaliśmy może z piętnaście osób :P


Poza być musi :P

I odcinek spokojny (ʘᴗʘ✿)



Na rozwidlenie planowałem iść na Boboty (1085m n.p.m.), ale nie miałem serca Magdzie zabierać przyjemności z Dier => no podobała się jej ;)
Mi za to na przełęczy ...

... podobało się o to :D


Pierwsze w w tym sezonie <( ̄︶ ̄)>
Jeszcze jakiś 180m do góry ...

... fotka gdzie będziemy szli ...

... i stąd jazda :DDD

Pięknie przez x1000!!!







I już spokojnie 。◕‿◕。

Były miejsca trochę niebezpiecznie, ale i tak polecam bardzo ʘ‿ʘ
Było też dokarmianie biednego kitku /ᐠ。ꞈ。ᐟ\ :P

I miasto, gdzie to do Lidla (czynne w niedzielę - chyba poganie xD) poszedłem już sam ^_^


I miasto, gdzie to do Lidla (czynne w niedzielę - chyba poganie xD) poszedłem już sam ^_^

Ehhh, aż szkoda było opuszczać te miejsce bo odpoczęliśmy psychicznie. Jeszcze raz wielkie podziękowania dla Łukasza i Marzeny za opiekę nad kitku (◍•ᴗ•◍)❤.
===========
Ostatniego dnia to ino sklep, a Magda obowiązkowo musiała wejść na Janosika ...

... i ino jakieś dwie i pół godziny drogi (przez ulewę ಠωಠ) do Pchły (~ ̄³ ̄)~
Pochodzone :P

===============
A ja mam te szczęście że mam Magdę (◍•ᴗ•◍)❤

No ale na swoje łóżko nie narzekała ;)
Kategoria Góry
Pupov 1044m n.p.m. + Janosiki ^_^
-
DST
18.53km
-
Kalorie 1776kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 25 marca 2023 | dodano: 26.03.2023

Jak widać kitku z wujostwem okropnie cierpi i tęskni heh xD. Dobrze jednak że z miejsca Łukasza i Marzenę polubiła, bo nie musimy myśleć czy z Pchłą wsio ok, ino dalej na spokojnie torturować łydki :D
Nocka i poranek tragiczny wręcz - łóżko twarde, zasnąć nie mogłem (ale choć BeeSa zacząłem :P), a rano wstałem przed kurami i to by było na tyle xD

Magda spała, budzić nie chciałem, no to do sklepu :P

Idąc tam, zdziwił mnie mega widok "chlora" który to szedł z wielką torbą, w której miał równiutko ułożone puszki po piwie. Na złom to raczej się je gniecie, a nie układa xD. Zagadka rozwiązała się w sklepie.

70gr kaucji za puszkę hmm? No mnie nie przekonuje ಠ◡ಠ. Przekonało mnie za to wyjście na pomnik Janosika ...


... i powrót do domku coby obmyślać główny plan na dziś ◉‿◉. Miały być Janosikove Diery, ale ze względu na niepewną pogodę przełożyłem to na jutro, a szlak z jutra na dziś. Wydawał się roztrenowywujący, a po kościach dał heh :). O takie coś ogólnie wyszło ʘ‿ʘ

Początek to czas na rozmowy i rozkoszowanie się spokojem wsi 。◕‿◕。

Później już na szlaku ...

... też spokojnym, i ino dźwięk piły trochę psuł klimat ತ_ತ

Powolnym krokiem zameldowaliśmy się w miejscu gdzie zaplanowałem początek i koniec pętelki (◍•ᴗ•◍). Klimatyczne miejsce nie powiem ^_^


Stąd mieliśmy około 15 minut iścia do osady Janosika. Oczywiście w tym czasie zdarzyło nas trochę skropić xD

I na miejscu ^_^


Wiosna ...

... więc zaś nas skropiło ...

... później było ładnie ...

... później musieliśmy przeczekać (około 10 minut) grad pod drzewkiem ...

... a po chwili było tak xD

Zwariować można heh :D
Z tego miejsca mieliśmy do pokonania 300m przewyższenia na szczyt => humory? ...



... no różne :D
I meldujemy się na szczycie tytułowym ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

Widoki? Petarda!! 〜(꒪꒳꒪)〜


Zejście z niego? No nie petarda => błoto, liście i ślisko ತ_ತ
Obyło się jednak bez dzwonów :). Choć poślizgi były :DDD

Pętle udało się domknąć, ale zaczynało się robić nieciekawie ...


... na szczęście (i klasycznym farcie) padało o tam :P

To w dół ʘ‿ʘ

I czasem w górę :P


Janosika (i nasz wczorajszy cel) było już jednak widać ...

... i czuć obiad :D

Garfield oczywiście też dostał trochę :DD
Na koniec jeszcze po magnesiki, do Lidla i do bazy ^_^

Nam wyszło trochę więcej kroków, a dziś (znaczy zgodnie z datą wpisu - jutro) Diery ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
Nocka i poranek tragiczny wręcz - łóżko twarde, zasnąć nie mogłem (ale choć BeeSa zacząłem :P), a rano wstałem przed kurami i to by było na tyle xD

Magda spała, budzić nie chciałem, no to do sklepu :P

Idąc tam, zdziwił mnie mega widok "chlora" który to szedł z wielką torbą, w której miał równiutko ułożone puszki po piwie. Na złom to raczej się je gniecie, a nie układa xD. Zagadka rozwiązała się w sklepie.

70gr kaucji za puszkę hmm? No mnie nie przekonuje ಠ◡ಠ. Przekonało mnie za to wyjście na pomnik Janosika ...


... i powrót do domku coby obmyślać główny plan na dziś ◉‿◉. Miały być Janosikove Diery, ale ze względu na niepewną pogodę przełożyłem to na jutro, a szlak z jutra na dziś. Wydawał się roztrenowywujący, a po kościach dał heh :). O takie coś ogólnie wyszło ʘ‿ʘ

Początek to czas na rozmowy i rozkoszowanie się spokojem wsi 。◕‿◕。

Później już na szlaku ...

... też spokojnym, i ino dźwięk piły trochę psuł klimat ತ_ತ

Powolnym krokiem zameldowaliśmy się w miejscu gdzie zaplanowałem początek i koniec pętelki (◍•ᴗ•◍). Klimatyczne miejsce nie powiem ^_^


Stąd mieliśmy około 15 minut iścia do osady Janosika. Oczywiście w tym czasie zdarzyło nas trochę skropić xD

I na miejscu ^_^


Wiosna ...

... więc zaś nas skropiło ...

... później było ładnie ...

... później musieliśmy przeczekać (około 10 minut) grad pod drzewkiem ...

... a po chwili było tak xD

Zwariować można heh :D
Z tego miejsca mieliśmy do pokonania 300m przewyższenia na szczyt => humory? ...



... no różne :D
I meldujemy się na szczycie tytułowym ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

Widoki? Petarda!! 〜(꒪꒳꒪)〜


Zejście z niego? No nie petarda => błoto, liście i ślisko ತ_ತ
Obyło się jednak bez dzwonów :). Choć poślizgi były :DDD

Pętle udało się domknąć, ale zaczynało się robić nieciekawie ...


... na szczęście (i klasycznym farcie) padało o tam :P

To w dół ʘ‿ʘ

I czasem w górę :P


Janosika (i nasz wczorajszy cel) było już jednak widać ...

... i czuć obiad :D

Garfield oczywiście też dostał trochę :DD
Na koniec jeszcze po magnesiki, do Lidla i do bazy ^_^

Nam wyszło trochę więcej kroków, a dziś (znaczy zgodnie z datą wpisu - jutro) Diery ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
Kategoria Góry
Veľký Kriváň 1709m n.p.m.
-
DST
9.08km
-
Aktywność Wędrówka
Piątek, 24 marca 2023 | dodano: 25.03.2023

Szybkiego urlopu nadszedł czas. Cóż, Pchła też się w górki garnęła, ale została pod super opieką wujka i cioci z Brynowa. Jeszcze raz serdecznie dzięki!! (. ❛ ᴗ ❛.)
===========
Nasz poranek trochę był markotny, ale finalnie wyruszyliśmy tylko z jakąś półgodzinną obsuwą czasową <( ̄︶ ̄)>. Nie ma źle, a spało się dobrze :DD. Nic się nie zrobi ¯\_(ツ)_/¯
Pierwotnie (na końcówkę marca - oby to się stało tradycją) miały być ponownie Tatry, no ale cenowo bardziej się opłacała Słowacja. Kogoś to jeszcze dziwi? XDD.
Śniadanie w postaci nienarodzonych kurczaków z dodatkiem cebuli i nie napiszę (pozdro Troll) czego, i po niecałych trzech godzinach jazdy ...
BTW: Magda zrobiła zdjęcie szczęśliwych cyferek w Kropce heh

... malujemy się w ponoć wiosce Janosika - no pomnik dalej stoi, taki nawet bez policji obok ;)

Parking za darmoszku (cenię), wstęp do lasu też (również cenię) i rura. Celem ponownie najwyższy szczyt Małej Fatry - no bo jak by mogło być inaczej? :D. Wróciłem na niego po ponad sześciu latach, ale w zupełnie innych warunkach niż wtedy z Łukaszem heh. I właśnie przez warunki panujące na szlaku, podczas marszu cały czas skreślałem dodatkowe szczyty które chciałem zrobić xD. Finalnie skończyłem/skończyliśmy ino na tym tym tytułowym => na takiej oto trasie:

Był to jeden z trudniejszych zimowych tripów w moim wykonaniu. Główny winowajca? Wiatrowy xD. Bardziej zimą to mi chyba wiało tu, albo na tym wyjeździe (nie chce mi się szukać linku) na którym to zima zaskoczyła mnie, Kuzyna i Janiola we wrześniu w Tatrach ಠ﹏ಠ
============
To że miało być stromo to wiedziałem, ale zapadania się po uda w śniegu ... to już trochę mniej xD. Zaczęło się jednak spokojnie - ot, takie trochę mocniejsze podejście ;). A później, no nie było wyjścia i trzeba było zakładać pakiet zimowy czyli stuptuty + raki 。◕‿◕。. Bez nich to nawet by nie było co próbować iść dalej. Mozolnie krok po kroku nabieraliśmy wysokości, i ino czuliśmy wzrok ludzi jeżdżących gondolami. Nie powiem, chwilę zwątpienia były, ale jakoś się nam udało dość do górnej stacji kolejki <( ̄︶ ̄)>. Tamże kontrola => na internetach pisało że zjazd 3€ (wyjazd 8€, góra-dół 10€) więc jako atrakcja można było zjechać :]. I kolejny (jak się na dole okazało całkiem ekonomiczny) klops :P. Godzina na szczyt, 50 minut do ostatniego zjazdu - w tych warunkach ... no niewykonalne ತ_ತ. A szczytu przecież nie odpuścimy :P.
Szczyt zdobyty, ofocony, i mogliśmy zacząć schodzić po plus minus swoich śladach. W takich warunkach nie było po prostu możliwości zejść dokładnie tak samo ;). Tym razem jednak o wiele szybciej => czyli klasyczne z górki na pazurki i nawet przemoczone lekko skarpetki nam nie przeszkadzały ;). Dodatkowe plusy były też na dole, bo zjazd jednak kosztował 11,5€ za osobę, a myśmy zeszli w mniej niż godzinę :P. No i oczywiście klasycznie na farcie zdążyliśmy przed deszczem :D

Na szlaku do góry nie spotkaliśmy nikogo, paru klientów w restauracji, jeden narciarz, przed szczytem jedną parę, na szczycie jeden facet, i na zejściu jedną parę ... z której część piękniejsza zdecydowanie marudziła :D. U mnie Magda ani razu ... za co serdecznie dziękuję słoneczko :*
============
Dobra, jakieś fotki trzeba wrzucić :P
Dolna stacja kolejki

Początkowy odcinek

No stromo :P

Kierowca nie wielbłąd, zwłaszcza że jechał dopiero za około 5 godzin :PP

Kompilacje xD => ale szlak faktycznie beznadziejnie oznaczony ಠωಠ ...

... sprzęt więc na gizy i ...

... jazda :P

Kolejki są dla leni :PPP
Co jak co, to jednak łatwo (już nie będę czarodziejem :P) nie było ...

... a praktycznie nie przetarty szlak, no nie ułatwiał ¯\_(ツ)_/¯

Ale choć końcową stację gondoli było widać coraz lepiej ʘ‿ʘ


Tamże warunki wietrzno-śnieżne yyy no tak jak widać xD


Ale cel w zasięgu wzroku ^_^

Miałem zrezygnować, Magda już u kresu sił, ale to harda dziewczyna więc ponownie rura :D

A i pytanie za 100 punktów => kto to się w grze nie odblokował jeszcze?

Odpowiedź później xD
A my dalej swoje:


Widoki (ehhh, no ok - dzięki wiatrowemu) genialne ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ


I mamy to!! => najwyższy w tym paśmie 〜(꒪꒳꒪)〜

A ta zagadka ... to byłem ja :DDDD

Zejście tak tak pisałem, praktycznie po swoich śladach więc nie ma co transferu marnować :P


=============
Na koniec już ino 10 minut autem na nocleg, po drodze jeszcze sklep, i Magda mi znalazła w TV mecz Polaków jupi ... na czeskim kanale ... gdzie przeszedłem z kuchni w czwartej minucie meczu hahaha :DD

A dziś dalej górki :P. Więc do następnego ^_^
Kategoria Góry
Z Ostrego ... na Halę Radziechowską (1008m.n.p.m) gęsiego :P
-
DST
12.87km
-
Kalorie 1234kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 4 marca 2023 | dodano: 05.03.2023

W końcu górki i biały puszek ʘ‿ʘ. Od środy te góry za mną "łaziły", a wczoraj stwierdziłem, że pogoda będzie optymalna (na szlak, bo na rower to raczej średnia) to trzeba jechać i coś pochodzić 。◕‿◕。. Zapytałem Magdę czy też nie ma ochoty. Miała ʘ‿ʘ. Zapytaliśmy też kota czy nie ma ochoty. No nie miała :D. Stwierdziła że popilnuje wersalki :PP

==========
Wczoraj oczywiście było grzecznie, bo musiała jechać Kropka. Koleje Śląskie powariowały z tymi cenami - bilet w jedną stronę, dla jeden osoby => 19.95zł. Do tego jeszcze w Pszczynie przesiadka na autobuso-pociąg xD. Podziękowali :P
Pobudka, jajecznica i warzywka, i rura trochę ponad godzinę jazdy do miejscowości Lipowa - Ostre ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
No i fajnie - parking za "Bóg zapłać" :P ʘ‿ʘ

I już na szlaku <( ̄︶ ̄)>




XDDDDDDDDD
Kontrola czasu dojścia (z nie-piewem xD) ...

... coś pomiędzy ...

... i na celu ʘ‿ʘ

A sroka jak nie znajdzie krokusów, to znajdzie 20gr w śniegu :DDDDDD

Ze szczytu widoków nie było wcale, to poszliśmy na punkt widokowy => 4 minuty iścia. Luzik ^_________^

Jest moc widoków :D

Ale za to ... były szyszunie :P

Następnym etapem wycieczki miał być popas w domku na Hali Radziechowskiej ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ. No to idziemy ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

I error ಠ_ಠ.

Jakiś pan se tam zrobił pitt-stop z psem, więc stwierdziliśmy że nie będziemy przeszkadzać ^_^. No i w dół :P

Plan był taki ...

... no ale od czego (bez sensu byłoby iście przez godzinę przez wsie) jest Strava? :D

Oj, no nie mogłem się powstrzymać od przejścia tej pożarówki => i w sumie, to oprócz tych 15 minut mam całkiem nowy ślad na mapie :D
Ślad, który nazwę śladem zwyroli ತ_ʖತ. Tak, tych punktów było 17 ರ_ರ ...

... a na końcu bonus ಠ﹏ಠ


Na plus ino pszczółki ಠ‿ಠ

I do auta ¯\_ಠ_ಠ_/¯

No ale pętla musi być domknięta, bo jak to mogło być inaczej :P

Droga powrotna mega spokojna, po drodze jeszcze do Lidla na zakupy, a potem na Brynów na mecz GieKSy. Przegrany, ale dzień i tak uważam za pozytywny 〜(꒪꒳꒪)〜

Oj, no nie mogłem się powstrzymać od przejścia tej pożarówki => i w sumie, to oprócz tych 15 minut mam całkiem nowy ślad na mapie :D
Ślad, który nazwę śladem zwyroli ತ_ʖತ. Tak, tych punktów było 17 ರ_ರ ...

... a na końcu bonus ಠ﹏ಠ


Na plus ino pszczółki ಠ‿ಠ

I do auta ¯\_ಠ_ಠ_/¯

No ale pętla musi być domknięta, bo jak to mogło być inaczej :P

Droga powrotna mega spokojna, po drodze jeszcze do Lidla na zakupy, a potem na Brynów na mecz GieKSy. Przegrany, ale dzień i tak uważam za pozytywny 〜(꒪꒳꒪)〜
A teraz jeszcze bym chciał szlak "królewski" z Żabnicy na Rysianke, krokusy na Chociu, zimowy z Magdą na Małej Farze na Słowacji ... i dać temperatury umiarkowane. A potem upały :PPP
============
A tu moje plany na dziś:


:PPPPPPPP
Kategoria Góry
Zimowa (4/4) Blatnica => hrad Blatnica (634m. n.p.m.)
-
DST
6.62km
-
Kalorie 635kcal
-
Aktywność Wędrówka
Wtorek, 31 stycznia 2023 | dodano: 05.02.2023

Dzień powrotny ୧(^ 〰 ^)୨ ale od samego początku wyjazdu mieliśmy go zaplanowego :). Do tego, nie wracaliśmy autobusem ... jak ten powyżej :D. No to wymeldowanie do 12:00, i ponownie był czas ... żeby nigdzie się nie śpieszyć. Mogliśmy za to na spokojnie coś zjeść, spakować się, i dosprzątać mieszkanie coby nie było że coś nie jest ogarniete na tip top ^_^.
Finalnie wyjechaliśmy z noclegu jednak grubo przed godziną 11:00, zaliczyliśmy ostatnią wizytę w sklepie, a później Michał zaparkował na płatnym parkingu (ale 1,50€/h, a szlak na dwie) i mogliśmy ruszyć, dublując pierw odcinek z pierwszego dnia. Po wiednemu chyba bardziej mi się podobał :D. Nie podobał mi się za to fakt, że stuptuty wylądowały w koszu, buty zimowe były mokre, a te letnie buty z siateczką średnio się nadawały do iścia heh.
Koledzy mi jednak udeptali szlak, i z jedną przeszkodą (gdzie średnio mogłem wejść) malujemy się na ruinach zamku. Takich w remoncie, ale bardzo klimatycznych 。◕‿◕。
Tamże każdy sobie je zwiedził na swój sposób i do auta. Oczywiście w dwóch grupach heh :D. Mi od samego początku podobało się opętlenie asfaltem (minęł nas chyba jeden samochód i ... traktor xD), a chłopaki (Zientas i Janiol) wrócili naszymi śladami ;). Różnica na parkingu ponownie wyniosła około pięciu minut ... więc w pytę <( ̄︶ ̄)>.
Później już ino do auta i do Polski ^_^. Z postojami na siku, i McDonalda => dzięki Janiol ^_^.
Jakieś fotki by wypadało wrzucić :D
Minimalistycznie tam mają :DD


A tu już mega zatłoczony parking we wtorek xD

I rura ^_^




Początek ślizgawki heh :D



I na celu <( ̄︶ ̄)>

Klimacik 。◕‿◕。

Po słowacku nie umiem :P

Zwiedzanie ( ͝° ͜ʖ͡°)ᕤ



Sem ja 〜(꒪꒳꒪)〜

Ostatni luk ...

... i w dół ^_^

A tu spaliśmy ◉‿◉

Górki ʘ‿ʘ ...

... i do auta (✷‿✷)



Takie coś wyszło <( ̄︶ ̄)>

A finalnie ... takie coś <( ̄︶ ̄)>

Wyjazd mega fajny, odpocząłem, a i w końcu się porządnie wyspałem (•‿•). I chyba najlepsze w tym wszystkim jest to, że dzień po naszym powrocie ... na Fatrze ogłosili lawinową trójkę :P. Celneliśmy idealnie :D. Podziękował wszystkim!!
FILMIK :PPPPP
======================
A względem stycznia, to wracamy do normalności <( ̄︶ ̄)>

============

No i poszedłem :P
Kategoria Góry
Zimowa (3/4) Blatnica => Psińco (0m. n.p.m.)
-
DST
20.36km
-
Kalorie 1952kcal
-
Aktywność Wędrówka
Poniedziałek, 30 stycznia 2023 | dodano: 04.02.2023
Drugie podejście do wpisu, bo pierwsze coś się nie zapisało ಠ∀ಠ. Dzień średni, to i BeeS go nie przyjął xD

Najgorsze jest to, że w sumie pisałem trzy wpisy na raz, i teraz nawet nie wiem od czego tu zacząłem xD.
Oki, to może spróbuję od początku ಠ﹏ಠ.
Poranek ...

... wyspanie się (polecam ^_^) ...

(nie polecam za to tego, że pewnie znów będą dupne print screeny, a z laptopa pisać nie lubię => ¯\_ಠ_ಠ_/¯) i coby tu? (ꏿ﹏ꏿ;). Każdy kombinował jak mógł, ale wszystkim wchodziło to samo - autobusem się nie opłacało nigdzie jechać ಠωಠ. Niby jakieś były, niby z przesiadkami, niby ... ogólnie niby :P.
Zaś więc szlak spod domostwa, zaś z dublowaniem :PP. Na plus jednak po raz kolejny ... spokojne ogarnięcie się 。◕‿◕。. I wyjście ponownie po godzinie 11:00 ...

... ale tym razem już z misją sklep :P ...

... z ogólnie to całkiem interesują promocją :PP

I to by było tyle z pozytywów ತ_ʖತ. Pierw dubel przez miasto ...

... później dubel z wczoraj, a na końcu ... kibel ತ_ತ. Udało się nam finalnie tak dojść do konsensusu, że ten Drienok (na mapce poniżej) jest git. I finalnie ... nikt na niego nie wszedł! Ja skończyłem na końcu czerwonej kreski, a szlak reszty zaznaczyłem czarną strzałką ಠ﹏ಠ.

U mnie forma i chęci były, ale bez raków (się jeden popsuł na wczorajszym zejściu ತ_ತ) było średnio, do tego ... rozleciał mi się jeden stuptut ಠ_ಠ. Nie chciałem chłopaków blokować (i spowalniać), bo ponownie czas zaczął gonić, a w górach rozsądnym trzeba być ^_^. Rozsądni byli również oni ... bo podobno nie dało się (przez świeży śnieg) tam wejść ಠ﹏ಠ.
Zanim napiszę co działo się później, to fotki ze wspólnej części ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

Najgorsze jest to, że w sumie pisałem trzy wpisy na raz, i teraz nawet nie wiem od czego tu zacząłem xD.
Oki, to może spróbuję od początku ಠ﹏ಠ.
Poranek ...

... wyspanie się (polecam ^_^) ...

(nie polecam za to tego, że pewnie znów będą dupne print screeny, a z laptopa pisać nie lubię => ¯\_ಠ_ಠ_/¯) i coby tu? (ꏿ﹏ꏿ;). Każdy kombinował jak mógł, ale wszystkim wchodziło to samo - autobusem się nie opłacało nigdzie jechać ಠωಠ. Niby jakieś były, niby z przesiadkami, niby ... ogólnie niby :P.
Zaś więc szlak spod domostwa, zaś z dublowaniem :PP. Na plus jednak po raz kolejny ... spokojne ogarnięcie się 。◕‿◕。. I wyjście ponownie po godzinie 11:00 ...

... ale tym razem już z misją sklep :P ...

... z ogólnie to całkiem interesują promocją :PP

I to by było tyle z pozytywów ತ_ʖತ. Pierw dubel przez miasto ...

... później dubel z wczoraj, a na końcu ... kibel ತ_ತ. Udało się nam finalnie tak dojść do konsensusu, że ten Drienok (na mapce poniżej) jest git. I finalnie ... nikt na niego nie wszedł! Ja skończyłem na końcu czerwonej kreski, a szlak reszty zaznaczyłem czarną strzałką ಠ﹏ಠ.

U mnie forma i chęci były, ale bez raków (się jeden popsuł na wczorajszym zejściu ತ_ತ) było średnio, do tego ... rozleciał mi się jeden stuptut ಠ_ಠ. Nie chciałem chłopaków blokować (i spowalniać), bo ponownie czas zaczął gonić, a w górach rozsądnym trzeba być ^_^. Rozsądni byli również oni ... bo podobno nie dało się (przez świeży śnieg) tam wejść ಠ﹏ಠ.
Zanim napiszę co działo się później, to fotki ze wspólnej części ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
Początek szlaku (płaskiego) właściwego ◉‿◉


Nastawienie (i w sumie nawodnienie) obecne ;)

Płasko, ale jeszcze spoko, gorzej ... a to opiszę później :P ...

... ale o to się rozchodzi ತ_ತ

Miejsce podjęcie decyzji, co dalej robimy?


Idziemy!!


A w sumie to przecieramy ¯\_ಠ_ಠ_/¯

Ostatni krzyk do Janiola że dla mnie to koniec ...

... ślisko, a za razem dość spory ryzyko grypy ತ_ತ

Schodzimy!! ...

... yyy to znaczy ja schodzę xD
Już (ponownie) na miejscu decyzyjnym - 7.5km, 2h dalej samotnego iścia pfff


Miałem słuchawki, wiedziałem że muszę maszerować, ale jednego nie przewidziałem => tego, że świeży śnieg na powrocie przykryje mi lodowe niespodzianki xD

Jak Zbigniew Bródka xDDD




Cały, tyłek też, ale na końcu już miałem dość ¯\_ಠ_ಠ_/¯. Zresztą tak samo jak moje słuchawki, które to ... padły. W sumie tak samo jak restauracja ... do której planowałem iść ponownie na kolację xDDD. Najważniejsze jednak że byłem w mieście ◉‿◉

Tak to u mnie ostatecznie wyszło => żenada ehhh (⊙_◎)

Na koniec zostały do rozwiązania tylko dwie kwestie ←_←. Czy wejdę do domku, i co z resztą załogi? Mnie wpuścił Pan gospodarz (chmiel, kolację, prysznic, spanie), a reszta zeszła do pobliskiego miasta, zjadła pizzę (po ponownie dobrej cenie) + ogarnęła chmiel, i wróciła autobusem (w dobrej cenie - a jak!) na chatę.
Czy mnie obudzili (byli chyba ze dwie godziny po mnie - poprawcie mnie jakby co) => nie!! :D. Mega dobrze mi się tam spało ʘ‿ʘ.
==========
A z tym to się zgodzę :P

BTW: za możliwą złą kolejność zdjęć ... sorki => tak to jest, jak się BeeS wykrzaczy ;)
Kategoria Góry
Zimowa (2/4) Blatnica => Ostra (1264m. n.p.m.)
-
DST
13.94km
-
Kalorie 1337kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 29 stycznia 2023 | dodano: 02.02.2023

Jak widać już z powrotem w Katowicach (^._.^)ノ. Zalatanie mam jednak konkretne, więc wpisy będą się pojawiać ... nie wiem co ile :P. A wasze się może uda jutro nadgonić, choć staram się je czytać na bieżąco ʘ‿ʘ
Mi jeszcze zostały do opisania trzy (a w zasadzie już dwie) wycieczki, a Łukaszowi pewnie cały filmik do zmontowania :D. Chyba mam lepiej :DDD.
==========
Dobra, do dnia numer dwa na słowackiej ziemi ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ. Pobudka (moja) nastąpiła chwilę przed godziną szóstą rano, a że po toalecie już mi się spać nie chciało, to zacząłem kombinować ze szlakiem na nasz dzisiejszy (założony wczoraj) cel. Wiedzieliśmy że będzie Ostra, ale jak dojść, coby jak najmniej dublować? Tutaj z pomocą przyszła Strava i wyszło że skopiujemy tylko odcinek miejski. Jupi! Dumny z siebie jak paw ᕦ(ò_óˇ)ᕤ musiałem tylko poczekać aż reszta wstanie ... i mnie pochwali 〜(꒪꒳꒪)〜. Wstał Łukasz ... i pokazał mi dokładnie to samo co ja obmyśliłem :D. Przynajmniej byliśmy zgodni :DD.
Czas nas nie gonił (szlak spod domostwa), śniadanie, chmiel, kawa (choć to ino Zientas) i ruszyliśmy dopiero chwilę przed godziną 11:30. A co? Urlop :PPP
Tym razem (niedziela) bez sklepu (dzięki Michał za użyczenie chmielu ʘ‿ʘ) i rura przez miasto w kierunku szlaku zielonego, biegnącego wzdłuż Blatnyckiego potoku. Fajnie się szło - tak (dziwnie) płasko heh.
Przy rozwidleniu (ponad 1/3 dzisiejszego dystansu xD) jednak się zaczęło :P. Klasyczna Wielka Fatra ... czyli podejścia ;). Jeden dłuższy postój nawadniający (gdzie zepsuła mi się zapalniczka - sztrachecle znalezione szczęśliwie w wewnętrznej kieszonce rulez :D) i ku górze. W grupach oczywiście, ale finalnie wyszło najlepiej jak mogło ᕙ( ¤ 〰 ¤ )ᕗ. Im bliżej szczytu, tym bardziej wiedziałem że idziemy na zachód słońca. A niebo nad nami na wypasie 。◕‿◕。. Dodatkowo Łukasz stwierdził, że nosi o jednen chmiel za dużo, to już w ogóle była rura :D.
Na szczycie (oprócz nas) dwie osoby, ale klimat mega godny => polecam fotki ^_^.
Zostało ino zejść tym szlakiem ze Stravy ... ale oczywiście w dwóch grupach ... i po ćmoku :D. Obyło się bez kontuzji, a i na miejscu nasza różnica czasowa wynosiła może z pięć minut. Obiadokolacja w barze (zazdro za ceny na Słowacji, choć pewnie w TVP i tak powiedzą że u nas jest lepiej xD) i na nocleg. Dziś już trochę mniej narzekałem na tą część Fatry :P.
PS: dzięki Łukasz za wspólne zejście ;)
Fotki:
Miejsko ;)

I już za miastem 〜(꒪꒳꒪)〜


Tak => były obecne :DDD
Szlakiem ^_^

I odbijamy ┏(^0^)┛

W górę :)

Warunki śnieżne => no dobre :P


Blisko ...

...

... bliżej ...


(klasyka :P)

... cel jeszcze bliżej ...

(utrudnienia xD)

... i jesteśmy 〜(꒪꒳꒪)〜





Zdjęcie z pozą więc ...


... w końcu się udało :D

Coś wspólnego ...


... i w dół ^_^




A na dole w pobliżu miejsca noclegu - nagroda 。◕‿◕。


Obiad też był => smaczny ...

... i w mega dobrej cenie (⊙_◎).
BTW: ...

... i BTW 2: ...

... które wygrywa :D
Na koniec jeszcze trasa:

============
I pozytyw po wysiłku

:DDDDDDDD

I odbijamy ┏(^0^)┛

W górę :)

Warunki śnieżne => no dobre :P


Blisko ...

...

... bliżej ...


(klasyka :P)

... cel jeszcze bliżej ...

(utrudnienia xD)

... i jesteśmy 〜(꒪꒳꒪)〜





Zdjęcie z pozą więc ...


... w końcu się udało :D

Coś wspólnego ...


... i w dół ^_^




A na dole w pobliżu miejsca noclegu - nagroda 。◕‿◕。


Obiad też był => smaczny ...

... i w mega dobrej cenie (⊙_◎).
BTW: ...

... i BTW 2: ...

... które wygrywa :D
Na koniec jeszcze trasa:

============
I pozytyw po wysiłku

:DDDDDDDD
Kategoria Góry
Zimowa (1/4) Blatnica => nocna Tlsta (1373m. n.p.m.)
-
DST
16.20km
-
Kalorie 1524kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 28 stycznia 2023 | dodano: 29.01.2023

Wczoraj do roboty pojechałem autem, bo na rower było mi jednak trochę (odczucie z okna) za zimno. Plan miał wyglądać tak, żeby przepracować swoje osiem godzin, wrócić do domku, i zacząć się pakować na wyjazd zimowy. Zadanie utrudnił wybuch gazu który miał miejsce (dokładnie) 530m od mojego biura ;/.

Dwie ofiary śmiertelne ರ╭╮ರ ehhh.
=========
Oki, co genezy tego wyjazdu. Planowanie zaczęło się gdzieś w listopadzie, w grudniu ustaliliśmy termin i spanie, a reszta ... to wyszło że nieważne ¯\_ಠ_ಠ_/¯. Spanie finalnie się odwołało, ale znaleźliśmy nowe, i można było załatwiać urlop. Załatwiłem go jednak dopiero w ostatnim momencie przed wyjazdem ... bo w sumie to średnio mi się chciało jechać ತ_ತ. Może to jednak mój ostatni zimowy więc co mi tam :PPP.
Transport? Hmmm, praktycznie do ostatniej chwili miała jechać Kropka, ale Michał napisał że załatwił służbówkę z której to pojemności bagażnika ponoć nie będziemy narzekać xD. No nikt nie narzekał :D

Zwłaszcza ja ... bo prowadzić nie musiałem :PP
Ruszyliśmy z Ochojca finalnie chwilę przed godziną 23:00, i z jakimiś tam postojami (Morfeusz obecny :D) na miejsce dotarliśmy po godzinie 2:00 w nocy ʘ‿ʘ. Tamże przygotowania i w drogę ʘ‿ʘ




Po odcinku płaskim ... 2:40h szlaku, wschód słońca o 07:22 => czyli było stykowo (:P) ... a nastawienia ciągle brak ಠ﹏ಠ. Dobrze że koledzy dali mi trochę czasu dla siebie, i mogłem se trochę w głowie poukładać ^_^. A i w końcu założyć rączki, bo ze stuptutami nie wyszło - czego na zejściu żałowałem ಠ_ಠ.
Zanim jednak zejście, to wyjście :P

Klimaty godne ...


... i nawet łańcuchy się znalazły xD

Jeszcze chwilka ciemności ...

... i mamy jasność ʘ‿ʘ

I cel ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ


A w dół? => wszystko zgodnie z planem :D


Klimaty zimowe, z morzem w butach ಠωಠ





W mieście meldujemy się w okolicach godziny dziesiątej, zaparkowane na noclegu, i do sklepu, bo do pokoju mogliśmy wejść dopiero po godzinie 13:00.
Była więc chwila na zwiedzanie miasteczka ...

... a potem prysznic, jedzenie, strzałki, i do wyra. Oj ... wyspałem się :D

To na plus, na minus pasmo górskie (mega strome), i brak nikotyny na zejściu xD. Synchronizacja też licha, bo cały czas goniłem, a na końcu to mnie gonili xD.
Ludzi na szlaku (o, takim) ...

... spotkanych czterech. W sumie się nie dziwię, bo te pasmo (tak jak pisałem)... jest średnie ಠ,_」ಠ. Zobaczymy jak to będzie dzisiaj ¯\_(ツ)_/¯ => jeszcze go nie skreślam, aczkolwiek średnio polecam :P.
================
Spanie bez kota jednak polecam ...

... braku kota w domu jednak nie. Tu jest jednak dużo miejscowych, to jest kogo karmić (nadrobię) i głaskać :P
Kategoria Góry



