Lapec prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowo-górski blog cyniczno-ironiczny

DPD 38/2024

  • DST 29.45km
  • Czas 01:26
  • VAVG 20.55km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 23 października 2024 | dodano: 23.10.2024



Dziś nawet człowiek się wyspał ;]. Kot pewnie nie ...

... ale ja tak ʘ⁠‿⁠ʘ. W sumie to mogłem już wyjechać chwile po czwartej rano ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ :P. Dobrze, że jednak udało się jeszcze tą godzinkę zdrzemnąć, a potem pokręcić wiadomo gdzie ;) 

Dziś ponownie drobny błąd techniczny na początek. Tym razem (nauczony dniem wczorajszym) jechałem w długopalczastych, a mogłem w tych bez palców xD. Osiem stopni powyżej zera => zwariować można ;))) 

Nie działo się nic!! Nawet wiatr ucichł xDDD 

Rano przez Velostradę (w całości), Nikiszowiec i do pracy z wykorzystaniem ulic: Ociepki i Lwowskiej ;] 




No tak ... 

... to se choć urlop na jutro klepnąłem (⁠✷⁠‿⁠✷⁠) 

A po pracy (13°C) przez Bagienną ... 

... a dokładnie przez jej lewą DDR-kę ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠). W korku to niech se auta stoją :P 

Reszta to Zawodzie, D3S, stary dojazd na Huberta ... 

... i przez Ligotę do bazy. 

Rowerówka z okolic domostwa. 


Dzieło się dokładnie to samo co rano ᕙ⁠ ⁠(⁠°⁠ ⁠~⁠ ⁠°⁠ ⁠~⁠) 

================ 
I byle prędzej :P 


Kategoria Rower

DPD 37/2024

  • DST 30.55km
  • Czas 01:34
  • VAVG 19.50km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 października 2024 | dodano: 22.10.2024


W sobotę (po rowerku) udało się jeszcze upolować sympatyczny zachód słońca z miejsca wiadomego ;] 


A w niedzielę => pierw z rana spacerkowo z Gochą i powitałką po Ochojcu ... 



... później do domu na meczyk ...
(nuuuuudny ziew -⁠ᄒ⁠ᴥ⁠ᄒ⁠-)
... i po obiadku na chwilę z Magdą na lasy akademickie ;] 



Ponad szesnaście kilometrów przedreptane to w poniedziałek (prócz pracy i sklepów) laba :PPP 

========= 
Wstępnie na dziś miałem (świetna pogoda się zapowiadała) zaplanowany rowerowy wyjazd na Pszczynę. Wyszło jak wyszło ಠ⁠ω⁠ಠ i urlop musi poczekać :P 

No to choć pokręcę DPD stwierdziłem ;)

============ 
Z rana niestety drobny błąd techniczny ;/. Miało być jakieś 8°C, a było ze cztery ಠ⁠ಗ⁠ಠ. Rękawiczki krótkopalczaste nie były do końca dobrym pomysłem ;)). Czas jednak miałem dobry, to zamiast jechać przez wiecznie zimne D3S, postanowiłem "ogrzać" się na Górnym Muchowcu. Przy okazji posprawdzałem ogrzewanie klatek schodowych na Zgrzebioka :D. Za szóstym podejściem udało mi się zlokalizować to, co chciałem <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. Ciekawość rzecz ludzka ;)) 

Później już z takimi chmurkami przed sobą przez (jak widać) Paderewskiego ... 

...  omijanie remontowanego mostu na Granicznej, Zawodzie ... 

... aż do Oświęcimia wróć Bagna heh ;) 

Tam też nie wyłączyłem pauzy na Stravie => bywa :)

W pracy tym razem blokowanie (z auta uprzywilejowanego oczywiście) DK-86 xD. Cieszy fakt, że ciągle jakoś ruskich nie chcemy witać :P. Ciekawe dlaczemu? :>


Po pracy trzeba było dokręcić ten oświęcimski bagnowy odcinek ... 

... a to zwiastowało powrót ponownie przez Zawodzie i już cieplejsze D3S ;] 

Ogólnie to w końcu jakiś wiaterek się pojawił bo za spokojnie było :P

A rowerówka z rynku w Ligocie 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

I trzeba było się ewakuować bo "chlory" mnie namierzyły ಠ⁠﹏⁠ಠ. Pewnie chcieli o pogodzie pogadać ... bo przecież nie o kasę na alko posępić heh ;) 

============ 
Póki co środek przed nami :))) 



Jutro ponoć bardziej pochmurno ale raczej też będzie DPD ◉⁠‿⁠◉. A w czwartek ładnie (⁠ʘ⁠ᴗ⁠ʘ⁠✿⁠) to urlop? W sumie to się zobaczy i to, i to (⁠✷⁠‿⁠✷⁠) 


Kategoria Rower

Do mamy (już nie takiej małej) Madzi z Sosnowca :P

  • DST 49.95km
  • Czas 02:26
  • VAVG 20.53km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 października 2024 | dodano: 19.10.2024

W zasadzie to mogłem napisać, że po prostu jadę do teściowej, ale tak jest "zabawniej" :). Znaczy nie cała sytuacja z zabójstwem dziecka (niech Waśniewska zgnije w pierdlu!!) ale ogólnie heh. Los sprawił, że moja żona jest z Sosnowca, ma na imię Magda, a jej/nasza mama nie ma swojego ulubionego łańcuszka. Dostarczyć go więc trzeba było <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. Dodatkowo żona wróciła rano z nocnej zmiany ... 

... to przecież przeszkadzać nie będę ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ :P 

Powitałka tematyczna bo to ostatnie ciemne zdjęcie z dziś (⁠✿⁠^⁠‿⁠^⁠). Trasa aż do Nikiszowca klasyczna z wykorzystaniem Velostrady ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 



Tym razem po jasności - dziwnie się jakoś jechało heh ;) 

Następnie Janów, byle dalej od roboty, Mysłowice i melduję się w mieście wiadomym (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠) 




Pitt Stop w nim był obowiązkowy!! 

Świętowałem OSHEE ale to zawsze coś heh ;). Jak w maju wydzwoniłem, to nawet nie marzyłem, że dokręcę do takiej wartości <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. Dobrze że człowiek jest uparty jak ten osioł :P 

Jest dobrze ´⁠◔⁠‿⁠ゝ⁠◔⁠`⁠)⁠━⁠☞ choć funkcja kolana działa :D 

Przez Niwecką docieram w miejsce docelowe gdzie musiałem trochę poczekać i się pokręcić ...

... wypić kawuchę, zjeść wafelki, sympatycznie pogadać i wracać ◉⁠‿⁠◉ 


Przez Mysłowice (kostkową część Sosnowca sobie odpuszczę) to ino przeleciałem ...

... za to Strava grzecznie stała sobie w miejscu xD 

No to Katowice i trochę gruntu pod oponami (⁠✿⁠^⁠‿⁠^⁠) 




Później dubel przez Janów i Nikiszowiec, a na Korei, postanowiłem zobaczyć czy da się stąd wjechać na Velostradę. No da się :P 

Przez kamienie ale jednak :P 


Końcówka to kolejny dubel więc ino mega pochwała dla tej dziewczynki. Cisła cały czas powyżej 25 km/h ლ⁠(⁠^⁠o⁠^⁠ლ⁠). Szacun!! 

A ja pocisnąłem do domu :P

Reszta dnia zaplanowana (no prócz sklepu) w domu xD 


A na koniec rowerówka - może głupia ... 

... ale mnie rozbawiła :D 

Jutro spacerro żeby w następnym wpisie wujek mógł napisać "cześć wiadomo kto" ;). A później meczyk i biorę po 200zł z konta każdej drużyny i słucham państwa :P 


Kategoria Rower

DPD 36/2024

  • DST 29.05km
  • Czas 01:26
  • VAVG 20.27km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 października 2024 | dodano: 18.10.2024


I zaś do roboty ಠ⁠ω⁠ಠ :P 

Wczoraj (tak jak pisałem), nie było opcji pokręcić bo zalegały mi jakieś ulice do przeglądu na Ligocie. Nadrobiłem, ale musze przyznać, że było mega klimatycznie i super się pracowało ;] 


Gorzej było później ... bo gonitwa była niezła ;/. I nogi i głowa dostały wciry, co spowodowało że już chwile przed godziną 20:30 ogarniałem Morfeusza xD. Tym razem to nie stanowiło żadnego problemu (⁠ ̄⁠(⁠エ⁠)⁠ ̄⁠)⁠ノ :P 

Rano przynajmniej wstawania było lżejsze ;))) 

Pobudka chwilę po piątej ... 

... sprawy klasyczne, pakowanie plecaka i mogłem ruszać ^_^ 

Niezła Jamajka była - całe 3°C :D. Tęskniłem za upałami o poranku :D. Cieplej się zrobiło, to od razu jakieś poruszenie na Velostradzie. Minąłem chyba z pięciu  ༼⁠⁰⁠o⁠⁰⁠;⁠༽ rowerzystów heh 


Tym razem nie minąłem ostatniego zjazdu który chciałem przetestować. Średni, wjeżdża się na niego (po dziurskach ಠ⁠﹏⁠ಠ) na górny parking na D3S. To ino fotka ...

... i tym razem przez Upadowy na Szopienice ;] 


Po pracy gdzie jednak musiałem (:D) coś zrobić ... 

... do domku z jedną misją pośrednią. Trzeba było odebrać łańcuszek Teściowej z naprawy. A że złotnik na Piotrowicach, to wiadomo => kręcimy przez Giszowiec (⁠✿⁠^⁠‿⁠^⁠). Nawet spokojnie się jechało (ino trzy próby zabójstwa na przejazdach przez ulicę z oznakowaniem P-11 oczywiście) i już przynajmniej było cieplutko (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠) 




Łańcuszek odebrany (⁠☞゚⁠∀゚⁠)⁠☞ to do bazy (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠)⁠❤. Na koniec ino mój ulubiony domek przy Chełmskiej (⁠ʘ⁠ᴗ⁠ʘ⁠✿⁠) 


No i tak :DDDDDD 

Choć wpisów weekendowych nie wykluczam ;))) 


Kategoria Rower

DPD 35/2024

  • DST 31.42km
  • Czas 01:36
  • VAVG 19.64km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 października 2024 | dodano: 16.10.2024



Dziś to już w ogóle bym się z kotem zamienił heh. Choć ona to chyba raczej cienko na rowerze jeździ ;)) 

Jeszcze o tej porze poniżej miałem realną możliwość porzucenia planów rowerowych i przepakowania się na wersję pociągową. Warunki (i komunikaty zewnętrzne :*) zdecydowanie niekorzystne. Znaczy jak na październik oczywiście  ಠಿ⁠_⁠ಠ. W styczniu jak najbardziej do przyjęcia :P 

Szkoda ino naszykowanego plecaka => to co było robić? ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯

Wczoraj jechałem w rękawiczkach długopalczastych, do tego koszulka termoaktywna, a dziś ... 

... no trzeba było wysznupać z szafy kalesony i się ubrać O_O. Śmiało mogłem jeszcze komin na szyje wyciągnąć XD. 

Warunki? Mroczno - arktyczne :P 

A skoro były takie, to nie mogło zabraknąć mrocznego rycerza xD. Musiałem Batmana dać w prostokącik żebyście nie przeoczyli "geniÓsza" :O 

Zdjęcie powyższe "w locie" (Kłodnicką mało kto teraz jeździ) a te (Francuska + początek D3S) już "ze stójki" O_O 

Mało co widziałem, ale jak widać (przez Nowy Nikisz) dojechałem ^_^


Prezencik od szefa musi poczekać do jutra w biurze, a ja ... 

... skoro nie miałem żelek (:D) ... 

... to na przegląd DK-81 ;] 

Tym razem jednak w wersji bezpieczniej (bo z auta) w systemie wideorejestracji => tak jest cieplej i fajniej!! Wolę :PPP 


Po pracy klasycznie do domu ... 

... ale tym razem z małą misją na Brynowie. Nawet się nie pytajcie ile ważył (i jak był napchany) mój plecak xD. Temperatura podskoczyła już do zawrotnych 12°C, do tego słoneczko, poranne ciuchy do plecaka i wio przez Burowiec, Zawodzie, Centrum ... 

... i Załęże (też ładnie kolejarze rozkopali w okolicach kładki między Pośpiecha a Pukowca ಠ⁠﹏⁠ಠ => dzięki za cynk) ... 

... na rodzinne klasyki ^⁠_⁠^ 




Końcówka szokująca (゚⁠ο゚⁠人⁠)⁠). Po dwóch tygodniach zaczęli coś robić xDDDDDDDD 


A reszta to bez historii (⁠✿⁠^⁠‿⁠^⁠) 

================
Jutro pociąg bo druga część dnia pracy w terenie ... 


... dobrze (choć jeszcze trochę brakuje) że coraz bardziej symetryczny w kolanach jestem ^⁠_⁠^ 


Kategoria Rower

DPD 34/2024

  • DST 31.94km
  • Czas 01:39
  • VAVG 19.36km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 października 2024 | dodano: 15.10.2024


Największym plusem końcówki zeszłego tygodnia był fakt (zawsze to cenie :P), że nie zginąłem służbowo na Murckowskiej ...

... a weekend?? (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠) 

Pierw w sobotę (niecałe 15km dreptania wyszło) grzybki w okolicznym lesie ... 







... a w niedzielę deszcze niespokojne. Nadrobiło się więc zaległości w domku ;]. Też fajnie ʘ⁠‿⁠ʘ 

W poniedziałki się nie jeździ (:P) ale tym razem żałowałem że nie jechałem, bo choć w niedzielę wieczorem było jeszcze mokro, to można było spokojnie rano pokręcić. Co się jednak odwlecze ... to wiadomo :) 

Dodatkowy plus transportu rowerowego "wyszedł" mi dopiero w pracy => na Zawodziu wykoleił się bowiem pociąg towarowy i bym się spóźnił do roboty :PPP 

A tak, to byłem o czasie <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

Poranek spokojny, nikt nie został rozdeptany ... 

(byłem ostrożny heh) ... to mogłem zobaczyć jak wygląda przejezdność przy Franciszkańskiej ^⁠_⁠^. Tak => w ramach ciekawostki (mało istotnej) to jest odnoga powiatowej ulicy Franciszkańskiej, a nie ulica Kłodnicka :P 

Przejezdna (choć ciasno), a potem już ino ciemność i zgrzytanie zębami bo było grubo poniżej 10°C. Rękawiczki długopalczaste hello pfff -⁠ᄒ⁠ᴥ⁠ᄒ⁠- 

A tu Szopienice hello ¯⁠\⁠_⁠༼⁠ ⁠ಥ⁠ ⁠‿⁠ ⁠ಥ⁠ ⁠༽⁠_⁠/⁠¯ 


I pewnie tak ... 

... ale swoje 8h trzeba było przepracować ;))) 

Na powrót plan był prosty. Skoro taka rocznica, to trzeba było choć to (poniżej) w czerwonym prostokącie odwiedzić ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Ciągle zimno, ciągle w sumie bezwietrznie, szaro, nudno i ... korki xD. To ino fotki :P 

Grunfeld ... 

... cel ... 

... i powrót w błocie ಠ⁠ω⁠ಠ 

Doszczętnie nam ten skrót (mój i Łukasza) zniszczą ehh 

Poza tym to rano przez Zawodzie a powrót przez Nowy Nikisz. Jutro Kierownik na mi przynieść roślinkę z ostrą papryczką ale to brać jej "na cito" nie muszę. Rano więc klasycznie się okaże czym pojadę ;) 

============== 
Pchła?? To ty tam na dole??? 



༼⁠⁰⁠o⁠⁰⁠;⁠༽ XDDDDDDDD 


Kategoria Rower

DPD 33/2024

  • DST 28.52km
  • Czas 01:26
  • VAVG 19.90km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 8 października 2024 | dodano: 08.10.2024


Spanko było dziś wybitne ale niestety ;) 

Koniec urlopu czyli ... 

... no tak :P

============== 
Skończył Ci się na urlopie bilet miesięczny? W pracy zamówisz se nowy? Taaak? To będziesz jechał autem czy zapłacisz za bilet kolejowy?? Nieee, nic z tych rzeczy => mam Szkodnika <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

Jakoś się rano pozbierałem i ino czekałem aż ktoś włączy światło na dworze xD. No nie doczekałem się :P 


Most na Kodnickiej ma być dopiero od jutra czynny (dla ruchu pieszo-rowerowego) to rano przez Zadole, przejście podziemne i okolice Libero ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Pochylnie, dziury, światła i zaczęło świtać, a mi zaczął kurczyć się czas ... 

... to ino D3S i Nowy Nikisz ^⁠_⁠^ 


Jak ino wyjechałem na Szopienicką to ktoś mnie odtrąbił na blachach z Jaworzna. Tęskniłem (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠) 

Po pracy pierw wjechałem w remont kanalizacji ... 

... a potem już na spokojnie przez Nikisz, Gisz i Ochojec na Zadole.

W dalszym ciągu musiałem omijać Ligotę, to wbiłem się przez niepubliczną ulicę Zadole. Tamże Łukasz patotej ತ⁠_⁠ತ. Nasza miejscówka po wyjazdach wykoszona ಠ⁠ω⁠ಠ

A na tej dalszej znikła betonowa zapora ༼⁠⁰⁠o⁠⁰⁠;⁠༽


Jeszcze trochę i będziemy mieli więcej torów aniżeli dróg xDDDDDDDD 

========= 
Jutro na 99% teren służbowy. Nie tęskniłem :P 


A to powyżej ... to jakże prawdziwe i motywujące hahaha :DDD


Kategoria Rower

Glut odmóżdżający

  • DST 32.03km
  • Czas 01:42
  • VAVG 18.84km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 7 października 2024 | dodano: 07.10.2024





Nazot w Kato jupi. Ostatni dzień urlopu - nie jupi :D. Choć w sumie to jupi, bo bym sobie w końcu usiadł na tyłku, a na wolnym ino korci żeby się gdzieś ruszyć heh ;)

Wczoraj wróciliśmy ze Słowacji (muszę to zacząć w sumie opisywać :P) dość wcześnie, to po maaaaalutkim kebabie na obiad ... 

... rura do lasu na ponad 10km (⁠◕⁠ᴗ⁠◕⁠✿⁠) 

Coś na nitki ...

... i patelnię (a fuj :PP) wpadło ^⁠_⁠^ 

Zdecydowanie jednak więcej niż u Pani Anity ;)))) 

=========== 
Poranek i od razu w młyn obowiązków xD. Kaufland => po zakupy i baterie do kluczyka z Kropki, późnej zostawić ową u mechanika na wymianę olejów i filtrów, do domu zrobić porządek ze zdjęciami z urlopu/ów, śniadanie ... 

... (grzyby niech sobie Magda zje :D), dalsze czyszczenie i odgracanie elektroniki (telefon + laptop), sprzątanie, zmywarka i stwierdziłem że muszę się ruszyć choć trochę na rowerze żeby odsapnąć ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠) 

Była jeszcze opcja wyjechać z rana bo i tak od 08:00 byłem na nogach ale yyy no nie :P 


Ruszyłem dopiero jakoś o 12:30 i już na ósmym kilometrem miałem telefon, że mam przyjechać po auto xD. No to ino z Murcek na Kostuchne i nazot na Piotro. Odebrałem samochód, zostawiłem rower (warsztat po sąsiedzku), zaprowadziłem samochód pod blok, odebrałem rower i jeszcze na chwilę do "mojego" lasu (⁠ʘ⁠ᴗ⁠ʘ⁠✿⁠). A co? :P 

Czasu nie mam za wiele (bo po kręceniu jeszcze Biedronka, sprzątanie, leżenie i inne pierdoły) to ino dam jakieś fotki z dziś ಠ⁠ω⁠ಠ 










=================== 
Złota, polska ... 

... a nie mogło być tak przez weekend???!?!?!?!!


PS: i tak było fajnie i nie będziemy nikogo tamtaramtam ;). Choć lekki smuteczek jest i z pogody na Fatrze ... i z końca wolności ;)))) 

XDDDDDDD 


Kategoria Rower

Mała Fatra (03-07.10) 2024 ogół ←⁠_⁠←

  • DST 35.32km
  • Kalorie 3385kcal
  • Aktywność Wędrówka
Czwartek, 3 października 2024 | dodano: 09.10.2024


W sumie to dość gruba zaległość wyjazdowa ;). Byliśmy co prawda trochę nielegalnie (ciiiiii) na chwilę na wolnym w Wilkowicach, ale to z rodziną :). A to się nie liczy ;))). Tym razem ja już na końcówce długiego urlopu, a Magda na dwóch dniach "okolicznościówki" ślubnej (+ weekend) to wyjścia nie było ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Jazda na yyy miodowy? :D. Skład => ja i żona. Ideał!! Tak nas nie za dużo, nie za mało było :PPP 

============== 
Po Poznaniu muszę szczerze przyznać że kolejny dzień praktycznie cały przespałem. W środę trochę polatałem, ale za to jak sympatycznie ^⁠_⁠^. Śpioch we wpisie pojawić się musi heh ;) 

Dzięki sąsiadka za spacerro, choć warunki były takie se ;). Do tego wizyta u rodziców, sklepy i wyszło nieco ponad 15km dreptania 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

A wieczór spokojny, bo rano trzeba było jechać i dojechać się udało <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

W sumie to bez komplikacji (nie było ino za bardzo gdzie na siku zjechać) meldujemy się w miejscowości Vysne Kamence na mega fajnym noclegu z takim oto widokiem z tarasu ^⁠_⁠^ 


Plany były ambitne, ale kolanko "zgłaszało" że no nie poszalejemy xD 


Na "dzień dobry" miało być serce (tak, tak Łukasz wiemy :DDD) a drugiego dnia Stoh (1608m n.p.m.). Wyszło jak wyszło ... czyli wokół komina. Choć nie powiem że nie było również sympatycznie ;) 

Fotki z dnia przyjazdu i mega niespodzianka => krokusy w październiku xDDD 









Trzeba było się bronić likierkem :P 

A potem to już wiadomo => regeneracja ;) 
 

Drugi dzień ... i srdce ❤️ z planowanego dnia pierwszego. Bez sensu było się pchać w wyższe partie ¯\⁠⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Ale choć kupiliśmy w mieście dla koleżanek z pracy Magdy jakieś magnesy na lodówkę ʘ⁠‿⁠ʘ. Oczywiście przy akompaniamencie ryków słowackich emerytek i rencistów :/. Niecałe 15km (jeszcze Lidl po zakupy) jednak wpadło :P. A no => jeszcze sobie trochę podreptałem samotnie rano bo już mnie nosiło :PPP. Nic ciekawego, to ino jakaś rowerówka tematyczna ... 

... i do fotek dnia drugiego 
ತ⁠_⁠ತ 



My jednak z uśmiecham na buzi (i wiatrem we włosach) ... 

... do celu ^⁠_⁠^ 








I jesienne ... 

... na bazę 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜

A na jutro plan był taki => o tam
(⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠) 


Trzeba dodać, że wtedy (sobota) było chyba najlepsze okienko pogodowe ... 

... to start około godziny 07:00, 08:00, 09:00 no dobra 10:00 rano xD. Pięć kilometrów tam, szlak i tyle samo nazot miejskim dublem. Oki yyy to jednak autem xD 

Sam to jednak wymyśliłem, ale wyszło dobrze, bo byśmy wracali w półmroku i mżawce :P 

Chwila jazdy, postój w Lidlu (po pićku) i szukanie parkingu. Ogólnie to nie było z tym najmniejszego problemu ʘ⁠‿⁠ʘ. Parkingi za 5€ trochę przejechałem, ale to na całe szczęście, bo trafiliśmy na taki za 2€. Uczciwa cena 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Wstęp do parku na Słowacji oczywiście też w bardzo uczciwej cenie => 0€. Mors by szanował w opór heh ;) 

No to rura ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠) 




Tam jeszcze było jasno (choć średnio sucho xD) ... 



... a tam gdzieś idziemy (⁠✷⁠‿⁠✷⁠) 


Choć iściem to bym tego do końca nie nazwał ;) 






Szczyt <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> ... 

... trochę bardziej techniczny niż ... 

... szczyt Skrzycznego heh :D 

Zejście też yyy techniczne, to ino jedno zdjęcie => trzeba było tam uważać na mijanki, na siebie oraz na osobę towarzyszącą (⁠ㆁ⁠ω⁠ㆁ⁠) 


Po nie spadaniu w dół => chwila relaksu i zaś w kąpieli błotnej dla butów heh ;) 






A skoro przewinąłeś/przewinęłaś to DIERY (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠) 







Magda mi zgłosiła mocną kandydaturę do towarzyszenia na Orlej Perci ⟵⁠(⁠๑⁠¯⁠◡⁠¯⁠๑⁠) :DDDDD 

Na końcu to ino żona mi się przeraziła tym ... 

... ja smakiem tym ... 

... a właściciel parkingu pewnie tym, że będzie tam nocował heh :D 

No nie musiał ;)))) 

My jednak musieliśmy wrócić na nasz nocleg, a następnego dnia wrócić do kitku ฅ⁠^⁠•⁠ﻌ⁠•⁠^⁠ฅ 

Trasa samochodowa mega (przy kościele ino troszkę gorzej) spoko. Resztę (czyli grzybki) już opisałem ... to ino ogół ^⁠_⁠^ 


============= 
A w domu to już mogłem ... 


... bo jeszcze miałem poniedziałek wolny :P 


Kategoria Góry

Powrót do Kato + podsumowanie 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。

  • DST 14.12km
  • Czas 00:49
  • VAVG 17.29km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 30 września 2024 | dodano: 01.10.2024


Miałem to wcześniej napisać, ale jak zacząłem, to kitku przyszło się przytulić i też usnąłem :P. No co? Ciągle urlop mam heh :PP 

Wracając jeszcze do Poznania (po raz ostatni w tej yyy serii) to w poniedziałek rano jeszcze kusiło coś pokręcić. Nie kusiła jednak Starołęcka, a ino tam mógłbym racjonalnie pojechać ;). Była za to udana misja magnesikowa ;)). Drugi dla Szpilberga bo też przecież był 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 


A potem na mega spokoju pakowanie się, obiad i na luzaku na pociąg o 16:45 <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. Poza tym to światła, przejazd (częściej chodnikami) przez Centrum, korki itp. 


Przerwa na Cytadeli bo lekko nie było heh ;))) 




Ale ogólnie to masakra ಠ⁠﹏⁠ಠ 


Pochwalić muszę natomiast PKP bo pociąg jechał tylko 3,5 godziny i ogólnie bardzo szybko podróż spłynęła 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. W Katowicach melduje się o godzinie 20:20 i tylko zostało mi kombinowanie jak wrócić, bo przecież zamknęli mi most na Kłodnickiej pfff. To przez Kościuszki ... 

... i okolicę Libero do kitku. Opiekę miała dobrą, to choć bez focha się obyło ;)))) 

W niedzielę wieczorem strava pokazała mi taki dystans: 

Czyli chyba kolano wróciło (choć ciągle je czuje) do normy :) 

Jeszcze mapka z teraz ...

... i z poznańskiego ogółu :))


Na koniec katowicka część miesiąca :P 

Jutro deszcze niespokojne to towarzysko, a w czwartek Słowacja i Mała Fatra. Zobaczymy na co pogoda pozwoli ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

============ 

No dobra - trochę w końcu jestem ;]
Prawie pół tysiąca kilometrów wpadło ^⁠_⁠^ 


Kategoria Rower