Opłatek
-
DST
22.02km
-
Czas
01:06
-
VAVG
20.02km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wigilia przeminęła ( no może bez hamburgerów i pizzy xD => https://www.youtube.com/watch?v=TfM5SNd9B4Y ale jednak) w TV standardowo nic nie ma więc można popisać o dzisiejszym tripie ;]

Na wstępie jednak się potłumaczę żeby nie było że nic nie robię, bo coś tam robię (:-P) => leniwie ale jednak. Minusem grudnia jest niestety pogoda która nie zachęcała do pedałowania (było by pewno inaczej jakby 5kk nie było zrobione) i fakt że akurat w tym czasie mam urodziny które w tym roku były obchodzone wyjątkowo hucznie. Raz w życiu się ma 22 lata (-: Pospacerowałem więc trochę i przynajmniej dmuchać w alkomat nie musiałem bo pewnie by skali w pewnym momencie brakło :-D Poza tym doleczyłem kolano, które tak jak siostra mówiła będę czuł przez około miesiąc i dziś... mija miesiąc => już jest w 98% dobrze, do Bieszczad będzie cacy no chyba że jeszcze po drodze coś se zrobię ;) Do tego prawie odpocząłem od BeeSa - prawie bo ciągle trochę bez weny ale się pisze podsumowanie roku 2017 które powinno się w sylwestra lub nowy rok pojawić :-) Doliczając do tego czas porządków świątecznych na Piotrowicach po prostu czasu, okazji i chęci na rower nie było ;]
Dobra koniec wstępu.
Wczoraj podjechałem do Diobła w celu piwa i pogłaskania kota i zostałem zaatakowany planem pt: a może by tak na rower jutro? W sumie czemu nie? Ma nie padać, temperatura ok, więc zapukałem jeszcze do Łukasza i mogliśmy myśleć nad celem jakimś niedalekim. Jako za każdy z nas jest zagorzałym katolikiem na miejsca docelowe wybraliśmy KFC Mikołów, ot tak wigilijnie :)

Wyjechałem więc chwilę przed godziną 12.00 coby na Panoramie spotkać się z moimi kompanami. Niestety wiatr zachodnio-wkurzający trochę psuł mega przyjemną jak na grudzień pogodę z temperaturą balansującą w okolicach 8 kresek powyżej zera choć narzekać w tej chwili w sumie nie mogliśmy. Później delikatnie błotnie ogarniamy drugie śniadanie i wracamy przez Kamionkę, Zarzecze, Piotrowice aż do
Szkoda że ino mi się udało dotrzeć o względnej suchości - chłopaki niestety oberwali z deszczu ale że każdy musiał ucierpieć to mi walnął blat przy przedniej przerzutce, ehhh krossiwo sobie grabi i to mocno. Dobrze ze jest kadencja no ale ja aż nadto lubię blat heh. Trzeba coś pokombinować bo ponoć nic nie jest uszkodzone, po prostu na zjeździe chrupło i ... się obraziło :-/
Prócz tego dzień na plus i urlop do końca roku in progress :)
================================
TRASA:
Check out Morning Dec 24th on Relive! https://www.relive.cc/view/e1047200451
FOTKI:
Warunki leśne i ich słynna tablica dydaktyczna :P

Sprzęty w miejscu wiadomym heh
I na koniec piękną polska zima z garażu xD


:P
================================================
Jeszcze życzonka od pewnego katolika i do następnego :)

Kategoria Rower
DPD 36/2017
-
DST
25.64km
-
Czas
01:16
-
VAVG
20.24km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 grudnia 2017 | dodano: 12.12.2017

No i kto by się spodziewał że jeszcze DPD wpadnie? Bankowo nie ja :) Przy ostatnim pracowniczym wpisie napisałem że kończę z dojazdami na ten rok no ale dopadł do nas niż z Francji, częstując przy okazji afrykańskim powietrzem => nie powiem, miło z jego strony :) Dokładając do tego fakt iż duje nam halny nad głowami a i Kuleje Śląskie nadal bawią się remontami na odcinku Ligota - Tychy (tak, grudzień jest najbardziej w dechę na remonty) postanowiłem że ruszę się do roboty.
Do tego wieczorem dostałem taką oto informację od Meteorologa mego :)

Nie kłamał było +11*C ale ... w sumie nie wiało, może ci panowie jeszcze spali i halnego "nie odpalili"? :)

Po raz kolejny nie wnikam ;)
Do pracy dojechałem rekreacyjnie bo właśnie z obawy o wiatr wyjechałem wcześniej coby przy okazji kolana nie forsować :) Wiało delikatnie, bardziej pod kątem (oczywiście od przodu no bo jak inaczej) ale w porównaniu z wczorajszym wieczorem (o mało mnie z peronu nie zwiało xD) to były to raczej podmuchy a nie silne wiatry. I tak standardowo przez Muchowiec i Zawodzie, praktycznie bez przygód dotarłem do Szopienic. Czemu praktycznie? Bo bym prawie zaliczył dzwona z rowerzystką (koreańskim) który se chyba nie zdążył latarki złożyć i jechał "na radar" bez żadnego światełka w najciemniejszym odcinku mojej trasy. Zresztą jego dwaj koledzy nie lepsi byli ale ich już mijałem w bardziej jasnym miejscu.
W pracy od około 8.00 rano zaczęło
==============================
Ciemno rano, ciemno popołudniu - choć D3S się udało dziabnąć na foto :)

Ludzi stwierdzono czworo, reszta chyba w marketach za karpiem stoi ;)

===============================
W kwestii fotek xD

Jutro już niestety wracamy do normalności => +2*C :(
Kategoria Rower
Żar tropikow
-
DST
31.31km
-
Czas
01:42
-
VAVG
18.42km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 9 grudnia 2017 | dodano: 09.12.2017

Normalnie szaleństwo => 3 stopnie powyżej zera (nawet 5*C się pojawiło), sobota więc hyc na rower dalej rehabilitować kolanko (-:
Ale na start coś z autopsji

Nie działa :P
Dobra tam, mniejsza o to :)
Swoją drogą miałem gasnąc rowerowo no ale kuleje śląskie se remonty robią i przez tydzień kiblowato wygląda powrót z pracy więc pewno jakieś DPD wpadnie w związku z czym dziś postanowiłem się karnąć i zobaczyć jak forma po dwóch tygodniach obijania się mniejszego lub większego. Plan był ... gorzej z chęciami heh. Dobrze ze Łukasz się też skusił więc motywacja była o tyle silna że pozwoliła mi wystartować około godziny 13.00 i udać się na miejsce spotkania które zostało ustalone na staw Janina na Giszowcu. Staw osiągnąłem (xD) przez Ptasie i lodowisko leśne z zabójczą średnią 17,3km/h :D
Dziesięć kilometrów na liczniku, miło no ale choć te 30 musi być więc obieramy cel na Hałdę Murcki w celu widoków które ostatecznie ... zasłonił smog z Tychów. Później jeszcze w lesie po owocowym i powrót na garaż i myjnie bo średnio mi się wozi parę kilo błota na tzw. "Janusza" ^_^ Myjnię która wcale mi się specjalnie nie przedłużyła. Niestety (chlip,chlip) nie zdążyłem na pogawędkę z Batmanem w koloratce który wcale po haracz nie przyszedł. Nie, nie to odwiedziny wiernych z wizytą duszpasterską :) Taaaa, zaoszczędziłem se nerwów przynajmniej :)
Jutro dostałem propozycję wyjazdu na Diablaka (a już byłem w tym roku => http://lapec.bikestats.pl/1548469,Diablak-1723m-np...) no ale jednak pooszczędzam kolano i pomolestuje spacerem siostrę i jej psa :-P
================
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1042153487
Fotki:
W końcu jakaś normalna nawierzchnia ;]

... bo było tak xD

Miło bo halny zapowiadają :) A halny to ocieplenie. I w to mi graj :)
Wracając do tripu => Pierwszy pitt stop :P - to był oczywiście powód 15-minutowego spóźnienia ;))

Uroczy kąsek lasu :)

I nieco mniej => rynny lodowe, śliskie jak pieron xD
PS: Dziś bez dzwona ;]

Hałda ...

... i widoki z niej, dobrze że Łukasza widać :D

Póżniej już było zimno w łapki i nie chciało się mi fona wyciągać :P
=============================
Była aktywność, była i "nagroda" :))

==================
W związku z Siostry komentem robię EDIT:
A dziś zimno nie było na spacerze??:>:P
Komuś (nie, gardzimy kazirodztwem, poza tym nie ten rozmiar :P) pewno nie było :D

:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Kategoria Rower
(C)Hrobacza Łąka 828m n.p.m.
-
DST
18.57km
-
Kalorie 3128kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 2 grudnia 2017 | dodano: 04.12.2017

Tak że piszę co następuje, rower raczej sobie odpocznie bo Katowice ...

... se zimują a ponoć Suwałki są stolicą zimna xD
===========================================================
No ale ruszać się trzeba więc górki. Już w poniedziałek znudzony chorobami, szkoleniami i dyżurami Łukasz zapukaj cobym posznupał za jakimś szlakiem na sobotę. Szkopuł ino w tym że tym razem ja bawiłem się w grypę i oznajmiłem że określę się dopiero w czwartek co i jak. W czwartek jednak wyszło że nie taka choroba straszna jak ją malują i można by coś delikatnie (-: Padło na Beskid Mały i cel który już kiedyś widzieliśmy przy okazji wycieczki rowerowej => http://lapec.bikestats.pl/1466573,Kamieniolom-Kozy... bo:
- po a) jest oddalony od Kato w dość sympatycznej odległości
- po b) nigdy tak nie deptaliśmy :)
Pierw pożarówka gdzie przy okazji pomachaliśmy sarence, później już skróty właściwe czyli szlak żółty. Nawet miła droga na rower - tu bym mógł ewentualne podjechać :-) Doszliśmy do krzyża (około 75 minut marszu) gdzie mały pitt stop przy miejscu na ognisko i następuje śliskie zejście w stronę Międzybrodzia. Winny jeszcze jestem warunki pogodowe, minus 5*C, odczuwalne ponoć w granicach -7/8*C bezwietrznie :) Wiatr pewno ciągle goni się z Tomkiem w Poznaniu (:P) więc idealnie :)
Zęby na zejściu na całe szczęście całe, następnie zwiedzamy Żarnówkę Dużą później durny asfalt, kontrola jeziora Żywieckiego i mogliśmy domykać kółeczko szlakiem niebieskim ... który, no cóż by tu rzec był gorszy od pierwszego etapu. I było mniej osób: na pierwszym odcinku całe trzy a tu ino jedna przy której oczywiście dzwona zaliczyłem :-D Tu choć dobrze ze był Łukasz i pomógł wstać bo przewrotka wcześniejsza mnie rozgniewała. Z popsutym kolanem po prostu średnio się wstaje heh ;) Później już ino mega wolno do auta i jazda do Przyczyny na obiad :-)
W aucie oczywiście mi się zasnęło, następnie udana misja bankomat, duży kebs który o dziwo wszedł bez większych obawień i do domu gdzie wpadam na rodzinna imprezkę heh. Później wanna i ok 19.00 wpadam w 14-godzinny sen :-D
Tak tego mi było trzeba :-) i gór i snu (-:
==================================================
Trasa:
https://www.relive.cc/view/e1039425378
Długość szlaku podaje od Łukasza bo mój znów gdzieś krążył po okolicy zarówno w ilości kilometrów jak i przewyższeń :D
Fotki:
Początek szlaku i takie powinny być widoki:

A takie były :-D

Ze szlaku - pożarówka

Szlak żółty

Przełęcz u Panienki (710m n.p.m.), sprawdziłem - bez błędu i to nie przełęcz tego od "Pójdźmy wszyscy do stajenki do Jezusa Ipanienki" ino u Panienki :P

A zaraz koło niej było źródełko Maryjne o którym zapomniałem xD
Dobrze że w domu wygrzebałem taką o to informację "Parę metrów dalej od Przełęczy u Panienki
znajdziemy kamienny znak z informacją: "Do źródła Maryjnego 2 min." Postanawiamy zejść stromo w dół by je zobaczyć.
Niestety jak dochodzimy już na miejsce okazuje się, że źródełko dawno wyschło i pozostały po nim tylko wspomnienia :)" więc bez żalu ;]
Wszędzie ci paparazzi :P

Strefa mroku :)

W klimacie

I szczyt i gift od lokalnej ludności.
Wszyscy wiemy że szczyty bez krzyży są bez sensu ale tu już poszli z rozmachem ;)


Platforma widokowa, z której można podziwiać Bielsko, Kozy i Czechowice Dziedzice ... taaaaa

I schronisko niestety jeszcze popsute xD
Ale jest nadzieja - 11 miesięcy temu nie było tak wesoło => http://bielsko.gosc.pl/doc/3641843.Pozar-na-Hrobac...

Warunki pogodowe powiedzmy że mocno zmienne :)
Różnica czasowa między jednym zdjęciem a drugim około 5-10 minut.


Z zejścia - znajomy płotek?


Jezior jeszcze nie zamarza ale i tak nie było warto zatrzymywać

Okropny odcinek - na szczęście nie za długi

Nazot do lasu - Niebieski


I takie tam przeszkody heh


Ostatnia migawka z zejścia i ...

... dotarli, Łukasz się naczekał na kulawego ale na szczęście nie marudził, wzrok miał taki jaki miał ale wytrzymał :D

I obiad i dziękuję :-P

====================================
W niedziele zrobiłem cztero-kilometrowe roztrenowanie i stwierdziłem że po co w góry jeździć skoro w lesie w Katosach taka nawierzchnia heh.

=============================================
Dobitka:
A że mamy grudzień to można podsumować listopad. Ile się dało tyle się dało, dużo więcej tripów wokół komina niż coś ambitnego no ale cel się wykonał ;-) Teraz będziemy bardziej podeszwy niszczyć aniżeli koła no ale jest światełko w tunelu bo ponoć ocieplenie idzie ... pewno z deszczem no ale zobaczymy ^_^

===========================================
========================
Racja :D
Kategoria Góry
5000 +
-
DST
27.16km
-
Czas
01:19
-
VAVG
20.63km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 26 listopada 2017 | dodano: 26.11.2017

Dopiąłem swego i choć celem na ten rok było dwa, no może 3k to skoro się pojawiła okazja to czemu nie dokręcić? Od początku :)) Wczoraj zgodnie z planem mały spacer coby rozruszać kontuzje. Szkopuł w tym że z małej przechadzki zrobiło się prawie 18km i gdyby nie problemy na schodach (noga) i kłopoty przy kichaniu i kaszlu (żebra) to było by wręcz idealnie :-) Poza tym z autobusem było mi nie po drodze bo zachciało mi się sałaty na kolacje a z Lidla już się nie opłacało iść na pociąg czyli w skrócie poszedłem se tak: https://www.relive.cc/view/e1036822775. Zawijas przy OBI to nic innego jak mój dobry uczynek na wczoraj gdyż trzy panie (średnio ogarnięte, lub ja nie umiem tłumaczyć?) z dziećmi nie mogły trafić do JumpCity więc zaprowadziłem pod drzwi ;]
Mała nagroda :)

A dziś miało być obijanie :-) Zostało trochę sałaty, tomata i innych warzyw, do tego pół cycka z kurczaka, 2 piwa się mroziły na skoki no ale na FB dostaje taki oto news:

No dobra, 21 km to jest tam trochę ponad godzina i będę miał z głowy ^_^
Wyjechałem z garażu i pojechałem w tzw: uj wie gdzie. Ochojec, Giszowiec, Nikisz, Zawodzie, D3S, Ptasie i do bazy. Wystarczy :-) Teraz już ino czekam albo na jakieś okienko pogodowe albo jakiś miły śnieg, zwłaszcza że już się po prostu nie chce ani jeździć, ani pisać => baterie rozładowanie (-:
PS: Nie Irku, za rok max 3000 a nie żadne 10k :P
=======================================================
Trasa: https://www.relive.cc/view/e1037272861
Fotki:
Leśne warunki i gdzie by tu jechać, padło na Giszowiec :-)

Nawet jeszcze idzie kolegów po fachu spotkać heh.

Ścieżka trochę rowerowa (mhmm najfajniejsza, z kostki) a w roli głównej święte krowy xD
Dobrze że był trawnik ;))

I jeszcze miły kąsek leśny

I tadammmm
PS: Nie, to nie marigunanen :D

Dwa żubry i od razu lepiej stoi hehe ;-)

=========================

Choć bankowo tak długo na wytrzymam ;]
Kategoria Rower
DPD 35/2017 + AŁĆ + T3C + D3S
-
DST
49.21km
-
Czas
02:27
-
VAVG
20.09km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 24 listopada 2017 | dodano: 25.11.2017
+ KGB, LSD, TOPR, GOPR, AWS i inni :P

Jak w powietrzu wisi taka temperatura to nie ma innej opcji niż ją choć trochę wykorzystać :) Niestety w powietrzu wisi również coś jeszcze - jakieś fatum które ostatnio bardzo celnie we mnie trafia. Już wczoraj krakałem że do pełni szczęścia mi dzwona na kole brakuje. Wczoraj jeszcze spokojnie dojechałem ale przeznaczenia nie oszukałem ino je odroczyłem, na dziś.
Wyjechałem o czasie wśród ciemności egipskich i miło (przy temperaturze w okolicach 5 stopni) jechało się aż do wlotu na D3S gdzie podczas skrętu tylne koło uciekło i mogłem z bliska zobaczyć stan asfaltu na parkingu. O dziwo po raz kolejny obyło się bez zdrapek (a jechałem ok 30km/h) no ale tym razem już strzaskałem se zebro/żebra po prawej stronie, cóż ze że Szwecji grunt że znowu głowa cała. Dwa dzwony w sezonie i oba bez kasku bo przecież jak mogło być inaczej :-) Otrzepałem się i pognałem dalej przez Upadowy ( jp kochane błoto) odczuwając jeszcze lekki dyskomfort w prawym kolanie. Ogólnie zaś miałem farta że się większą kontuzją nie skończyło :-) Przynajmniej tyle (^_-)
Po pracy natomiast (gdzie odebrałem sobie zaległe godzinki) wróciłem przez Sosnowiec zobaczyć co ten artykuł http://twojezaglebie.pl/rowerowa-rewolucja-w-sosno... ma do rzeczywistości. No i pozytywne zaskoczenie!! Jednak któreś miasto w mojej okolicy pomyślało => bardzo sympatyczne DDR-ki powstają :) Jak tak dalej pójdzie to może i bym tam zamieszkał heh choć pewnie bym zbankrutował na telefonach ale co tam :-D

No dobra pośmialiśmy się. Następnie postanowiłem odwiedzić Trójkąt Trzech Cesarzy który ogarnąłem przez Dańdówkę i Niwkę i misja dom. Wertepy bardzo fajnie mi kontuzjowany bok wymasowały i na maga spokoju (ciągle bolała prawa strona) wróciłem bez przygód (i dzwonka xD) przez Mysłowice, Bończyk, Janów, Nikiszowiec, D3S i Kokociniec na garaż gdzie wiadomo co :-D
Zdecydowanie ostatnie DPD. Wystarczy.
Dziś (sobota) miał być rower ale kibel jest, Altacet i ewentualnie malutki spacerek heh. Z pozytywów - udało się domknąć zimowe Bieszczady, w końcu :))
=======================
Trasa:
Check out Morning Nov 24th on Relive! https://www.relive.cc/view/e1036449584
========================
Fotki:
Stawiki - zdjęcie bezsensu ale dużo transferu jeszcze mam na ten miesiąc :P

Korek :) ale przynajmniej fajną banę zobaczyłem ;]

I owe ścieżki - Brawo Oni!!


T3S wiadomo => https://pl.wikipedia.org/wiki/Trójkąt_Tr...

Masaż tyłka wzdłuż Białej Przemszy

A tu po lewej stronie mamy płot na ścieżce => http://sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/1,93867,195... RZGW sprawę zbadało, 2 lata temu i tyle xD

Na koniec swojsko => KWK Wieczorek ...

... i zachodzik ;]

======================================
Bywa i tak :P


Jak w powietrzu wisi taka temperatura to nie ma innej opcji niż ją choć trochę wykorzystać :) Niestety w powietrzu wisi również coś jeszcze - jakieś fatum które ostatnio bardzo celnie we mnie trafia. Już wczoraj krakałem że do pełni szczęścia mi dzwona na kole brakuje. Wczoraj jeszcze spokojnie dojechałem ale przeznaczenia nie oszukałem ino je odroczyłem, na dziś.
Wyjechałem o czasie wśród ciemności egipskich i miło (przy temperaturze w okolicach 5 stopni) jechało się aż do wlotu na D3S gdzie podczas skrętu tylne koło uciekło i mogłem z bliska zobaczyć stan asfaltu na parkingu. O dziwo po raz kolejny obyło się bez zdrapek (a jechałem ok 30km/h) no ale tym razem już strzaskałem se zebro/żebra po prawej stronie, cóż ze że Szwecji grunt że znowu głowa cała. Dwa dzwony w sezonie i oba bez kasku bo przecież jak mogło być inaczej :-) Otrzepałem się i pognałem dalej przez Upadowy ( jp kochane błoto) odczuwając jeszcze lekki dyskomfort w prawym kolanie. Ogólnie zaś miałem farta że się większą kontuzją nie skończyło :-) Przynajmniej tyle (^_-)
Po pracy natomiast (gdzie odebrałem sobie zaległe godzinki) wróciłem przez Sosnowiec zobaczyć co ten artykuł http://twojezaglebie.pl/rowerowa-rewolucja-w-sosno... ma do rzeczywistości. No i pozytywne zaskoczenie!! Jednak któreś miasto w mojej okolicy pomyślało => bardzo sympatyczne DDR-ki powstają :) Jak tak dalej pójdzie to może i bym tam zamieszkał heh choć pewnie bym zbankrutował na telefonach ale co tam :-D

No dobra pośmialiśmy się. Następnie postanowiłem odwiedzić Trójkąt Trzech Cesarzy który ogarnąłem przez Dańdówkę i Niwkę i misja dom. Wertepy bardzo fajnie mi kontuzjowany bok wymasowały i na maga spokoju (ciągle bolała prawa strona) wróciłem bez przygód (i dzwonka xD) przez Mysłowice, Bończyk, Janów, Nikiszowiec, D3S i Kokociniec na garaż gdzie wiadomo co :-D
Zdecydowanie ostatnie DPD. Wystarczy.
Dziś (sobota) miał być rower ale kibel jest, Altacet i ewentualnie malutki spacerek heh. Z pozytywów - udało się domknąć zimowe Bieszczady, w końcu :))
=======================
Trasa:
Check out Morning Nov 24th on Relive! https://www.relive.cc/view/e1036449584
========================
Fotki:
Stawiki - zdjęcie bezsensu ale dużo transferu jeszcze mam na ten miesiąc :P

Korek :) ale przynajmniej fajną banę zobaczyłem ;]

I owe ścieżki - Brawo Oni!!


T3S wiadomo => https://pl.wikipedia.org/wiki/Trójkąt_Tr...

Masaż tyłka wzdłuż Białej Przemszy

A tu po lewej stronie mamy płot na ścieżce => http://sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/1,93867,195... RZGW sprawę zbadało, 2 lata temu i tyle xD

Na koniec swojsko => KWK Wieczorek ...

... i zachodzik ;]

======================================
Bywa i tak :P

Kategoria Rower
DPD 34/2017
-
DST
25.87km
-
Czas
01:14
-
VAVG
20.98km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 listopada 2017 | dodano: 23.11.2017

Nie wierzyłem że jeszcze jakieś DPD w tym roku odpale no ale po śniegach w poniedziałek, deszczu we wtorek coś się ruszyło :) Już w zasadzie wczoraj była możliwość w miarę komfortowego kręcenia no ale zachciało mi się we wtorek wieczorem siatkówki na ekstraklasowym poziomie. Padło na na mecz roku, z mistrzem Polski, w Spodku (za przyjemną kwotę 25zł) z miłą, sympatyczną mieszaną ekipą w ilości osób siedmiu. Wyszło że zapłaciłem takową kwotę za oglądanie jak gwałcą mi GieKSe, wynik 3-0 (25-14, 25-16 i 25-13) powinien wyjaśnić mój poziom frustracji i chęci obrócenia złotego napoju po tych jakże godnych meczu roku emocjach. Wróciłem do domu grubo po godzinie 23.00, sen (nie chciało się pakować :P), poranek i skierowałem się w stronę stacji kolejowej Katowice Brynów.
Wczoraj natomiast już z miejsca założyłem że jadę bo choć z rana zapowiadali 2*C to powrót przy temperaturze dwucyfrowej załatwił chęci ;] Około 6.15 wystartowałem więc zgodnie z planem i na start stwierdziłem że się pomylili ... bo były całe 3 stopnie :P A tak to w sumie standardowo bez przygód dojechałem se do roboty. Na początku ino było trochę zimnawo ale przez fakt kolejnego zaniku wiatru nie zmarzłem zbytnio :)
W pracy standardowe osiem godzin w dość średnim humorze. Już nie chodzi o mecz ale babuszka robi swoje, nie znalazłem pana od ostrzenia finki, komp służbowy ciągle popsuty, styczniowy wyjazd górski w Bieszczady zaczyna się delikatnie mówiąc pierdolić, gardło zaczyna mnie boleć i jeszcze na koniec bankomat poczęstował się moją kartą. Pal licho tam koszta bo wydanie nowej po zablokowaniu - 10 zł ale liczył się sam fakt który przelał czarę goryczy. Do tego ciągle w głowie że mamy 4 miesiące do wiosny - nie lubię tego okresu ;/
Coś w ten deseń

Dobra już nie marudzę, narazie:P
W "milusim" nastroju dokręciłem (również standardowo) do bazy, choć trzeba przyznać że malutki uśmiech się pojawił bo taka pogoda w listopadzie zawsze powoduje banana na ryju ;-)
===================
Trasa wiadoma, Fotki dwie:
Z rana i uwaga niespodzianka ...

... z popołudnia :P

===================
Ale jak tu nie pić?
23 listopada 2018r będę wspominał że rok temu wspominałem xD
Kategoria Rower
Kochłowice + Ochojec
-
DST
27.85km
-
Czas
01:20
-
VAVG
20.89km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 19 listopada 2017 | dodano: 20.11.2017

A dziś już ino symbolika i tzw. wokół komina.
Wstałem jak na ten weekend dość wcześnie i mogłem przed obiadem choć nogi rozprostować bo celem nadrzędnym jednak była myjnia ;] Po 10.30 więc wyjechałem i skierowałem się pierw na Panewniki, później DDR-ką na Rudę Śląską, następnie przez kąsek Batorego ponownie do Starych Panewnik gdzie postanowiłem dobrudzić koło w lesie. Szkopuł ino w tym że wpadłem na Bieg Dzika (xD), więc po wykonaniu lekkiego slalomu pomiędzy biegaczami uciekłem (chyba niebieskim szlakiem) na Akademiki. Stamtąd już rura przez Piotrowice, Ochojec i Rolną do bazy gdzie... wyczekałem swoje pod myjnią bo wiadomo że wiara nie ma co robić w niedziele o 12.00 ino auta myć xD
Po biedzie jeszcze spacer z siostrą => https://www.relive.cc/view/e1034439757 jakieś bro, herbatka z prądem i można było zamykać weekend => 105km w 3 dni, jestem w formie :-D
Trasa:
https://www.relive.cc/view/e1034251357

Fotki:
Kochłowice i jeden z moich ulubionych zjazdów :-)

Przesłanie z granicy Katowice - Chorzów - Ruda Śląska
Poprawne i prawdziwe!!

Spokojny odcinek wśród dzików ;-)

Myjnia przed / po :)


I na koniec migawka z poniedziałku, dobrze że choć trochę się pojeździło bo nadchodzą ciężkie czasy :'(
PS: Nie, to z roboty a nie z pierdla xD

=====================================
Peszek ;)

Wkurw(s)ON
-
DST
32.77km
-
Czas
01:35
-
VAVG
20.70km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 listopada 2017 | dodano: 18.11.2017

I to nawet nie wiem dlaczego? Chyba zimę wyczuwam i marudzę, standard :-D
Na wstępie trzeba również dodać że wycieczka prawie do skutku nie doszła bo do kolegi wkurwa doszedł kolega leń. Przynajmniej się wyspałem no ale tak jak wczoraj pisałem że późno wyjechałem (joł, joł) to dziś ruszyłem chwile przed ... 14.00 (xD) i to tylko dlatego że było szkoda pogody => słonko, plus 5*C na budziku i zero wiatru czyli miody :) Tak więc czasu mało, planów zero i pojechałem w sumie przed siebie. Przejechałem Ochojec, pognałem lasem na Giszowiec i zrodził mi się plan Bolina. Plan który oczywiście doszedł do skutku ale co pokażą zdjęcia nie obyło się bez komplikacji :-) Wróciłem przez Nikisz i D3S i bylem dumny z dystansu, a co!
Wkurw oczywiście przeszedł dopiero na garażu przy chwili relaksu z kolegą Żubrem :-P
==========================================
Trasa:
Check out Afternoon Nov 18th on Relive! https://www.relive.cc/view/e1033956018

Już mi się nie chce auto-pauzy stopować z palca.
Fotki:
Las był dziś aż nadto przyjacielski :-)


Tak jak Park na Giszowcu

A tu moja hipoteczna droga ...

...którą pierw zamieniłem na ślepy zaułek (przynajmniej udowodniłem że jestem że śląska heh) a później ...

... na takie coś, pralka ponownie to lubi xD

Jutro myjnia jak nic obowiązkowa ;-)
====================
A co do tytułu .... Ojtamson xD

PS:

Kategoria Rower
Sentymentalnie + Mikołów
-
DST
42.28km
-
Czas
02:01
-
VAVG
20.97km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 17 listopada 2017 | dodano: 18.11.2017

Tak jak z Siostrą se klachałem, tak posznupałem i się znalazło :)
25.04.2010r => pierwsza wzmianka z mojego powrotu? do kręcenia.Wygląda na Staw Barbara więc pewno to tu mnie Gocha zabrałaś, choć tam mniejsza o to ;]
PS: O bosze, niebieski rower xD .... nigdy więcej :D
W Poznaniu pewno się o niebo prezentował prezentował :)

A później już się potoczyło: kręcenia z Siostrą z mapami, pierwszy niebotyczny wypad na Tuliszów (oczywiście na dwa dni rozłożony :P), Pszczyna z Perezem (17.07.2010), zamki (25.09.2011 - pierwszy tysiak ;]) i inne aż do tripu z niezapomnianym Skorpionem.
Później jeszcze walnąłem fochem za opóźnianie i brak kontaktu :P => http://devilek.bikestats.pl/712191,Kolejny-raz-z-f... więc najbliżej mi do tego że tu (02.06.2012) był start tripów z ekipa z forum => http://devilek.bikestats.pl/725321,Szturm-na-zamek...
"znajdujemy się już na miejscu spotkania z drugą grupą, w skład której to wchodzą : Gosia, Werka, Karpik, Irek34, Irek (softnet), Rico, oraz Marcin (brat Gosi)" - tak to ja :) Jak ktoś znalazł inne info to poprawcie w komentarzu ;]
Brak fotek nie stanowi kłopotu, mam najważniejszą => PIJOK :P

Po drodze był jeszcze LORD który ... nadaje się na dłuższą historię ;)

Forumowicze nie powiem motywowali ale dopiero od przełomu 2013/2014 się zaczęło mocniejsze kręcenie. Wcześniej żyłem zdobyciem Korony Gór Polskich co się z resztą udało 19.07.2013 :)

Mniej więcej w tym też okresie zakupiłem Krossiwo a po pół roku zacząłem pisać BeeSa więc reszta do wglądu :P
Dobra, w wolnej chwili pokopałem (pozdro Gocha) a teraz już wracamy do rzeczywistości ;]
=======================================
Już wczoraj miałem pokręcić DPD no ale poranne minus 3 stopnie skierowały mnie na peron gdzie moje modły zostały wysłuchanie (ino 10 minut spóźnienia pociągu) i mogłem zamknąć skrócony tydzień pracy. A czemu skrócony? Bo w piątek odbiór za Święto Niepodległości (-: Wstałem sobie więc po 10.00, poobijałem się i przed godziną 12.00 wyruszyłem przed siebie. Celem był Mikołów (no nie chce się już) a kwestią sporną zostało ino jak do niego dotrzeć. Wybrałem opcję przez Halembę i DK44 bo w sumie czemu nie :-) Grunt żeby jak najmniej terenu wpadło bo błoto niemiłosiernie xD W Mikołowie szybki ćmik i poprzez Kopaniny do babuszki po raz pierwszy.
Tam parę chwil, odpalenie pralki i jazda na garaż odstawić rower, obiad i nazot na Piotrowice bo przecież jutro duszpasterz lub jak kto woli batman przychodzi w odwiedziny więc pewno szybko nie wyjdę :-D Pogoda się ładnie układa więc pewno jutro też coś pokręcę => pytanie ino czy sam czy koledzy się zdecydują :) Zobaczymy (-:
Pogoda na dziś i dni następne - w nocy pada, w dzień nie .... no i fajnie ;]

Trasa:
https://www.relive.cc/view/e1033485741

Fotki:
Myjnia i pralka to lubią xD


A jednak była strata bo ostatnim dzwonie xD

KWK Halemba


Mikołów

Widok na Katowice hmm taki se xD

A później już było ciemno :P
==================================

Kategoria Rower



