Lapec prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowo-górski blog cyniczno-ironiczny

Wpisy archiwalne w kategorii

Góry

Dystans całkowity:4905.03 km (w terenie 234.97 km; 4.79%)
Czas w ruchu:09:04
Średnia prędkość:19.78 km/h
Maksymalna prędkość:58.50 km/h
Suma kalorii:506087 kcal
Liczba aktywności:256
Średnio na aktywność:19.16 km i 2h 16m
Więcej statystyk

Klimczok (1117m n.p.m.) ze Szczyrku do Szczyrku

  • DST 15.34km
  • Kalorie 1470kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 25 listopada 2023 | dodano: 27.11.2023



Masakra jest to miesiąc ತ⁠_⁠ʖ⁠ತ 

xDDDDDDDD 

Lipcoopad spowodował że w tym miesiącu na BS-ie napisałem relacje z 32km xD. Znaczy może nie napisałem, ale opublikowałem heh. Szkoda mi transferu na fotki i po prostu napisałem już lwią część podsumowań. Po świętach zdecydowanie sobie pogratuluje heh :D 

Kilometrów oczywiście też zrobiłem więcej niż 32, ale każde okienko pogodowe wykorzystywaliśmy z kolegą na wykończenie terenu służbowego. Nie będziemy przecież w grudniu z łopatą chodzić i okopywać chodniki xD. Mamy to już jednak (raczej - oby nic nie doszło!!!) na ten rok z głowy => OLEEE ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

Leżenie i nicnierobing po pracy jest oczywiście spoko, ale na wadze nie wiem kiedy przybyło 0.6kg xD. To pewnie przez tego kebaba i rogale świętomarcińskie co chrzestna z Poznania przywiozła jak była u nas na weekend. No bo co innego? ¯⁠⁠\_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ :DDD. Chyba że to te ciastka ze Szkocji co nam Marzena z Łukaszem przywieźli? Oooo, to mogło być to ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠). Łukasz zepsuł, to niech Łukasz naprawia mi wagę :D

========== 
Pierwsze ustalenia w środę (po terenie służbowym), później piątkowe konsultacje, a w sobotę realizacja heh. Obojgu nam brakowało odcinka szlaku niebieskiego z i do Szczyrku na Klimczok ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠) 

To moje: 

To jego: 

Jak nic trzeba było nadrobić 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

No to nadrobione (⁠✿⁠^⁠‿⁠^⁠) 



=================== 
Skoro już wiemy że nadrobione, to trzeba to pokrótce opisać ^⁠_⁠^. Ustawka w oczywistej obawie Łukasza o akumulator Kropki (bo to ona jechała) na Brynowie chwilę po godzinie 08:15. Gryyyy spóźniłem się chwilę ┗⁠(⁠•⁠ˇ⁠_⁠ˇ⁠•⁠)⁠―⁠→ było to spowodowane faktem, że zapomniałem ... że samochód to nie rower i trzeba go odśnieżyć i szyby oskrobać xD. Później już spokojna trochę ponad godzinna jazda do tytułowego Szczyrku. Tamże udało się zaparkować na miejskim darmowym parkingu i rura na szlak ◉⁠‿⁠◉ 

BTW: jakby co, to zlikwidowali tam pierdyliard miejsc parkingowych więc jakby ktoś jechał (na narty na przykład) to raczej szukajcie parkingu gdzie indziej, albo płaćcie :P 

========== 
Dziś to Łukasz zdecydował o kierunku iścia, bo przypomniało mu się że kalorie ze złocistego napoju wcale nie są aż takie złe :D. Trzeba było więc odwiedzić sklep z płazem w logo ... 

... (+ przy okazji bankomat) i zacząć ... dość strome podejście: 



Średnio mi się podobało bo jednak były i płyty, i śliski asfalt ... no ale przynajmniej dość płynnie nabieraliśmy wysokości :) 

Sympatyczne przerywniki również się trafiały :))) 


Najważniejsze jednak że udało się i zgubić wycieczkę szkolną i wdepnąć w prawdziwą zimę. W listopadzie to rarytas <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 




Jeszcze trochę widoczków ... 




I już schronisko ^_^ 

A nie, nazot ... 

... bo pozy nie było :PPPP 


W schronisku (1034m n.p.m.) miał być popas w postaci tostów przygotowanych wczoraj w domu ... 

... ale tosty stwierdziły że jest za zimno na dworze i ... zostały w domu xDDDD

No nic => głodny nie byłem, do tego zawartość brzucha trzeba spalać, więc ino pół litra gorącej herbatki z termosu i rura na najwyższy punkt wycieczki ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

I już :PPPP 



Na szczycie Klimczoka tafił się jeszcze jeden "kolega" (pewnie z Podlasia :DDD) ... 


... który mógł się czuć jak gwiazda odpowiadając na pytania turystów heh ;) 

Na szczycie chyba nawet pięciu minut nie byliśmy i zaczęliśmy schodzenie szlakiem żółtym w kierunku schroniska na Błatniej. Drzewa robiły robotę ^_^ 








Skoro już przewinąłeś/przewinęłaś to my przeszliśmy kolejne około pół kilometra i ... klimat się zmienił o 180°C. Dopadła nas pierw śnieżyca z ostrym śniegiem po ryjkach ... 

... a potem (w miejscu zmiany szlaku z żółtego na niebieski) doszła mgła 


Mrocznie (lubię 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。) było aż do okolic Karkoszonki ;]


Im bliżej przełęczy tym spokojniej i zostało ino przejść obok chaty Wuja Toma ...

... i do auta. Proste? Idealny asfalt w dół do auta?

No nie :D. Jeszcze jednego odcinka niebieskiego nam brakowało ... to oczywiście go nadrobiliśmy heh ;)





Na koniec jeszcze lekki dubel z rana, stromo w dół (co najważniejsze bez kontuzji) i do auta ʘ⁠‿⁠ʘ 

Droga powrotna z jednym ino (takie tam ostre hamowanie xD) małym stresem i kończymy tą wycieczkę (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠). Oboje zadowoleni więc chyba to najważniejsze. Paliwo (na dwóch) około 60zł - pociąg (na dwóch) 66.50 + busiki (z prawie godzinnym czekaniem) 4x 5zł = 20zł ====> 86.50zł. Nie no ... trzeba być eko xDDDDDDDD 

Miało być odczuwalne -10°C ... 

... a było optymalne ʘ⁠‿⁠ʘ. Pewnie to przez wiatr ... którego to praktycznie nie było 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Podziękowanie dla niego, jak i dla Łukasza za towarzystwo ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠) 

=======================
Oby!!! ;) 



Kategoria Góry

Złota yyy ... czeska jesień na Stożku (978m n.p.m.)

  • DST 13.95km
  • Kalorie 1338kcal
  • Aktywność Wędrówka
Środa, 1 listopada 2023 | dodano: 02.11.2023




A raczej Dobry Den heh ;) 

Ostatnie dni były zdecydowanie nie rowerowe. Padało albo rano, albo popołudniu ... 

... dzień krótszy, a jak już było fajnie ... to w dalszym ciągu walczymy z kolegą z terenem służbowym ತ⁠_⁠ತ. Coraz bliżej końca ale na całe szczęście już wszystkie drogi krajowe ogarnięte ;]. Średnio je lubię (⁠⊙⁠_⁠◎⁠) heh 

Takie spokojne służbowe Piotrowice jednak lubię (⁠ʘ⁠ᴗ⁠ʘ⁠✿⁠) :))) 




BTW: 

xDDDDDDDD 

Poza tym, to spotkałem się jeszcze w sobotę z powitałką i Gochą, a w niedziele wybraliśmy się z Magdą na hałdę "Kostuchna". Górki się pięknie odkryły ... 

... i nawet trochę kozaków do suszenia się udało znaleźć ;]


Butnie miesiąc październik wyglądał (+ 1x Jura i 1x górki) o tak :)) 



================ 
Co do samej genezy wyjazdu to Łukasz wpadł na nią wczoraj. W sumie to oboje wpadli do mnie (Magda w robocie) z Marzeną, w celu przekazania kluczy do kota, bo mają planowany wyjazd i będzie trzeba pojeździć do Krajki ;] 

BTW: my jesteśmy normalni i sobie ufamy :P

Swoja drogą mógł mu j*bnąć xDDDD 

Wracając do wpisu, to lubię miasto w którym mieszkam 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。. Łukasz namówił na wyjazd po godzinie 20:00, rano chwilę po 07:00 już jechaliśmy, a wróciliśmy na obiad po 14:00 :D. Jeszcze z zakupami z czeskiej Billi heh :D. Dwie i pół godziny w obie strony (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠)⁠❤. Żyć, mieszkać, zwiedzać, nie umierać :DDD 

Skład wycieczki => ja i Łukasz :D. Marzena była minimalnie zainteresowana (:D), ale jak Magda napisała że chce odespać i zrobić porządek w kwiatkach na parapetach ... to stwierdziła że książka i spanie jest lepsze aniżeli górki :P 

Godzina dwadzieścia jazdy (tym razem Leon się przejechał ◉⁠‿⁠◉) i meldujemy się u naszych południowych sąsiadów. Czemu tam? Klasycznie ... bo nie mieliśmy tam obaj śladu ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Tak na marginesie, to coraz ciężej się szuka takich szlaków heh :P

Została jeszcze ino do wyjaśnienia kwestia gdzie zaparkujemy, i ile będziemy musieli iść miastem? Lepiej się chyba nie dało znaleźć parkingu, bo zatrzymaliśmy się w okolicach pętli autobusowej na rozwidleniu naszych szlaków start-meta xD. Iść, zwiedzać, nie umierać :DDD 

To piwo w dłoń i do lasu <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. Wejście mega proste, bo po początkowej ścieżce szliśmy praktycznie cały czas szeroką pożarówką 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Szło pogadać o rzeczach mało istotnych - doceniam ;). Przed (a raczej pod xD) szczytem jest jeszcze oczywiście schronisko z którego gościnności to skorzystaliśmy ʘ⁠‿⁠ʘ. Dokładnie to z ławeczek koło niego, ale do środka też szło spokojnie wejść, bo ino trzy osoby się kręciły koło niego. To też szanuje heh. Łukasz zjadł bułeczkę, łyk herbaty z termosu, i jakieś trzy minuty na szczyt xD. Po nim już ino(?) zejście. Pierw strome, a później już na spokojności ze słonecznikiem w ręku do auta. Chciałem jeszcze zahaczyć o czeski Čupel (758m n.p.m.) i to też się mi (nam) udało <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. Ogólnie to wszystko się udało, nawet się udało nie obudzić dziewczyn (no Magda mnie szturchnęła rano jak na budzik nie reagowałem) ... bo wstały praktycznie o tej samej porze czyli => czyli chwilkę przed dwunastą. Wszyscy zadowoleni :D 

My jeszcze po chwili jazdy do sklepu, a potem nawet nie wiem kiedy byłem już na domostwie ^⁠_⁠^. I jak tu nie lubić Katowic? ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Dziś pierw fotki :) 
Widoczność podobna niż ta nasza na hałdzie, to wiedzieliśmy już z auta że będzie godnie :)) 

Wystarczyło ino dojechać o tu ... 

... i ruszyć (niebieskim szlakiem) ... w kierunku ojczyzny heh ;) 

Pierw las => na szukanie grzybów nie było czasu :) 

Na widoczki takowy oczywiście był :P 

Po dywanie z liści do góry ;] 


Ze mną, jeszcze nie ma aż tak źle ;))

Im wyżej tym widoczki miały być lepsze ...

... ale coś się popsuło :PPP 

A potem naprawiło ;))) 

W schronisku mega pustki :)). To piwko ^_^ 

Pan wziął ze mnie przykład i od razu się zaczął uśmiechać - zrozumiałe :D 

A no, zaś się popsuło :P 

Po chwili meldujemy się na najwyższym punkcie wycieczki ... 





... i stromo w dół ;]. Dziś już górskie buty zabrałem, to obyło się bez prania spodni jak ostatnio ;) 


Na prosto "nasz" dzisiejszy Stożek, a my znowu po jesiennym dywanie :)
 


Dziś to chyba nawet pięciu nie było => tak było poniżej :D 


Jeszcze jakieś widoczki na Czechy ;] 



I końcówka :) 





Tu się Marzena z Magdą obudziły :D

Na koniec jeszcze ślad ...

... fotka z auta z powrotu ... 


... i oczywiście podziękowania dla Łukasza za kierowanie ... 

... i towarzystwo ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠) 

==================== 
Jak już butnie podsumowałem, to mogę i rowerowo. Znaczy tu w sumie nie ma za bardzo co podsumowywać ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ hahaha :D. Rybnik + 3x DPD na zwrotny łączny dystans 163km xD. Szalony ja xDDD
 


================= 

Na weekend to jeszcze nie wiem, ale wiem, że jutro ani roweru ani planowanego terenu służbowego. Leje i wieje. Faaaaajnie ಠ⁠﹏⁠ಠ 


Kategoria Góry

Muńcuł (1165m n.p.m.) i Kotarz (1107m n.p.m.)

  • DST 23.29km
  • Kalorie 2233kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 1 października 2023 | dodano: 04.10.2023


Wpis dość grubo opóźniony, ale zdrowie nie wybiera i po czwartkowym lub piątkowym DPD przyplątało się przeziębienie ತ⁠_⁠ತ. Chyba że zdążyła mnie koleżanka z działu zarazić => mniejsza o to ;/ 

Już w sobotę czułem się średnio, to żeby było miło ... w niedzielę dowaliłem jeszcze pewnie trochę tym szlakiem xD. Poniedziałek w sumie wyjęty z kalendarza (grzanie się m. in. powitałką po pracy), a we wtorek w trybie zombie maszerowałem sobie po terenie służbowym xDDD. Obyło się jednak bez L4 (jedna koleżanka z niego wróciła, druga poszła xD) co moje konto bankowe (brak chorobowego) bardzo cieszy :P 

============ 
Plan na wyjazd ułożył się jakoś w tygodniu, a potwierdził się na sobotnim spotkaniu u nas na Piotrowicach (⁠・ั⁠ω⁠・ั⁠). Łukasz z Małżenką (:D) wrócili do siebie do domku, Piotrek u nas spał, i można było uderzyć w Morfeusza coby rano zameldować się na dworcu i czekać na pociąg z Łukaszem na pokładzie (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠). Dziewczyny jakoś nie chciały jechać - nie mam pojęcia czemu? ¯\⁠⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ :DDD 

A na poranny pociąg zdążyłem w sumie tylko dzięki Piotrkowi, bo pewnie bym na niego zaspał, jakby mnie nie obudził (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠). Trochę snu nadrobiłem jednak w pociągu - dziwne u mnie c'nie? :PPP 

Wyjazd o 07:37, przyjazd na miejsce (jak widać) o 09:21 <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

Wysiadka w Rajczy Centrum (też jak widać xD) i ogarniamy szlak, którego to jeszcze Łukasz nie miał na swojej górskiej mapce 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Ja miałem, ale mi było obojętne gdzie idziemy, a zresztą lubię tamte okolice 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。. Zaraz, zaraz ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Jaki szlak, jak przecież trzeba było jeszcze zakupy ogarnąć ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Pierw czynne (wg Googla) Delikatesy Centrum. Zaskoczenie? => no nie były czynne xD. Niezawodna Żabka była jednak ciut obok naszego planowanego zielonego szlaku ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ. Szkopuł w tym, że była dopiero (jakieś 4km od peronu) w Ujsołach. No nic - trzeba było odwiedzić obajtka i zakupić puszkę izotonika na Orlenie :P 

Sykło, a my zamiast iść wśród aut, to szliśmy nowo wybudowaną ścieżką rowerową. Rowerzystów nie było :PPP 

W sklepie z płazem w logo zakupy, po ciepłym psie do żołądka (no ktoś musiał kupić dwa, bo duże ┗⁠(⁠•⁠ˇ⁠_⁠ˇ⁠•⁠)⁠―⁠→ się skończyły) i na szlak właściwy!! Tamże ... no wilgotno było, to Szwagier szukał sobie grzybów (znalazł!!), a ja starałem się nie zabić xD. Co mnie pokusiło żeby iść w butach w których chodzę służbowo w teren to nie wiem ತ⁠_⁠ತ. Tam przecież bieżnik w podeszwie się starł ... gdzieś w okolicach lipca xD. O tym jednak później ;) 

Sympatycznie i dość fajnie nabieraliśmy wysokości, ale nogi zaczęły się buntować ಠ⁠ಗ⁠ಠ. Próbowałem nawet uciekać kompanom, ale roczników nie oszukasz ;). Piotrek początek 1991, Łukasz koniec 1990, a ja? No przemilczę ten fakt heh ;) 

Tuż przed pierwszym szczytem musiałem odpocząć po raz pierwszy :P. Na szczycie po raz drugi, a potem już odpoczywałem za każdym razem, za którym robiłem Zbigniewa Bródkę na bocie :D. No szlak (tym razem niebieski) się zdecydowanie popsuł po sobotnich opadach xD. Pralka to lubi heh ;) Grzyby co znalazł Piotrek i włożył mi do plecaka ... tego nie lubiły. Chyba że miały być na naleśniki!!!  To wtedy by się nadawały <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> :DDDDD 

Zamiast więc schodzić wyżej wymienionym szlakiem, zeszliśmy korytem jednego z dopływów potoku Danielka. No też fajnie xDDD. A na końcu Bródka pod górkę, jak stwierdziłem że może mój znajomy baca będzie w domu. No nie było xDDDDDDDD. To na asfalt, na którym już oddychałem resztką podeszwy ¯⁠\⁠(⁠°⁠_⁠o⁠)⁠/⁠¯. A tu jeszcze pod górę ... żeby w sumie zaoszczędzisz trochę marszu na pociąg. Raz się prawie nawet obraziłem i chciałem wracać na ten durny asfalt, a potem szukać Mareckiego do miasta, ale kompanii dość kategorycznie mi tego odmówili. Szkoła Marzeny (że jak idziemy, to idziemy razem) chyba działa? :D 

Ponownie weszliśmy tam jakieś 100m do góry, dotarliśmy do miejsca gdzie z Magdą i Piotrkiem niedawno nocowaliśmy pod namiotem, i w sumie się ucieszyłem że tam byliśmy, bo tym odcinkiem jeszcze (chyba) Piotrek nie szedł 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. A ja zaliczyłem ostatni mega kryzys. No łatwo nie było ;))))) 

Dopiero na końcu szlaku się troszkę rozdzieliliśmy, bo na pociąg i tak nie było sensu lecieć na głodnego :P Ja do Żaby na psa (nie łączymy z polityką i jedną z partii), a reszta na kebaba. Ponoć dobry, hot dog zresztą też ^⁠_⁠^. Na dworcu zostało już nam tylko poczekać na pociąg i wypić to, co miało być dla bacy ^⁠_⁠^ 

Powrotu nie pamiętam za bardzo ... bo spałem :P. W końcu!! Szpilberg ponoć wysiadł w Tychach, a mnie Piotrek obudził tuż przed Piotrowicami. Luksus :D 

Wszyscy bezpiecznie w domu (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠). A skąd wiem że wszyscy? Bo Łukasz ogarnął nasz filmik z naszego rowerowego. Klasyczne polecam poświęcić dziesięć minut ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 


A tu nasza trasa z dziś:
 


I fotki ;] 
Początek pochmurny ... 

... ale przynajmniej nie trzeba było iść chodnikiem ;)) 


Już na szlaku właściwym :) 


Mokro i ślisko ^_^ 

A później ... pierwsze widoczki ... 

... i poza ;] 


Coś ze szlaku :)
 







Widoczki obecne, to i odpoczynek :P 



Szczytowanie ^_^ 




No to w dół na szlak niebieski 


Error :P ... 

... i kolejny error, bo kolegi nie zastałem ;/ 

Dłuższy odcinek asfaltem ... 

... (się ostatni rowerowy przypomniał :P) ... 

... i do góry o_O :P 


A tu się przypomniał tegoroczny wyjazd pod namiot :))) 


Jeszcze kąsek szlaku ... 

... i widać Rajcze ^_^ 


We wtorek jeszcze po terenie z Kropką na myjnię, później do rodziców, a na końcu ... z buta do domu xD. Kropce trzeba smarowidło i filtry (+ jeszcze tam jakaś pierdoła za 170zł wpadła) wymienić to pokręcone ... i trzeba czekać na telefon kiedy (ponoć jutro => czyli w czwartek) mogę auto odebrać z serwisu. W sumie to i tak nie mam siły na rower xDDDDDDDD. Aaaaa, w piątek teren służbowy - dobrze że szybko te DPD ogarnąłem ... bo ciężki październik z rowerem się szykuje (⁠⊙⁠_⁠◎⁠) 

===============
Ale w sumie to już daremna pogoda na rower jest :P 



Kategoria Góry

Prawie (1765m n.p.m.) Giewont :D

  • DST 13.12km
  • Kalorie 1258kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 9 września 2023 | dodano: 10.09.2023


Powitałka jeszcze ze Piotrowic (OMG co ja pacze) ... 

... ale tym razem wpis nie będzie lokalny ^⁠_⁠^ 

Co do genezy, to jak to zawsze powtarzam przynajmniej raz w roku w Tatrach trzeba być (⁠*⁠´⁠ω⁠`⁠*⁠). Mi się zachciało jesiennych Czerwonych Wierchów, a Marzenie zalegał tytułowy Giewont na którym to jeszcze buta nie postawiła. Na czerwone kolorki na grani wyszło że jest jeszcze za wcześnie, no to został śpiący rycerz do zrobienia <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. O Małołączniaku (i reszcie) się pomyśli (o ile śnieg nie spadnie) pod koniec września <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

=========== 
Na końcu ostatniego wpisu napisałem, że piątek miałem mega zalatany po pracy. Do tego wyjazd miał być jednodniowy, a ja miałem prowadzić ತ⁠_⁠ತ. Musiałem więc w tej gonitwie znaleźć jeszcze czas, żeby się wyspać, i jakoś Kropkować od piątej rano te tam 180km, a po szlaku ... jeszcze wrócić ಠ⁠﹏⁠ಠ 

Wymyśliłem jednak rozwiązanie idealne - po prostu wziąłem urlop na piątek :D. Proste c'nie? :D. Pobudka o 11:00, sprzątanie, sklepy, meczyk w tenisa (6-0 6-2 dla mnie) ... 

...  później pakowanie, przygotowywanie wałówki i do wyra ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠) 

Poranek, budzik na 04:00, 04:05, 04:10, 04:15 i można było w trybie zombie się ogarniać xD. Szybka kawka, jakiś tost do ryjka i rura na Brynów po Marzenę i Łukasza, a później, już A-4 (ta niestety płatna => 26zł, w dooope se te darmowe autostrady wsadźcie) i po niecałych trzech godzinach ...



... z dwoma pitt-stopami meldujemy się na parkingu pod prywatnym domkiem. Trzydzieści złotych Pani wrednej zapłacone (parking miejski cały zajęty), paragonu oczywiście brak, cały "parking" (tam chyba osiem miejsc miała) zajęty, to pewnie olała i poszła rosół gotować i liczyć dudki. Do tego wątku jeszcze wrócimy na końcu ತ⁠_⁠ತ 

My po szybkiej organizacji jazda ku wysokim górom (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠). Nurtowało mnie jednak, czy dam radę z obitym żebrem i niegroźnym siniakiem ... 

... utrzymać kroku pozostałym (⁠‘⁠◉⁠⌓⁠◉⁠’⁠). Pierwsze kroki mnie utwierdziły, że jednak dam radę, to do kasy ◉⁠‿⁠◉. Ekskluzywnej że dodam heh 

Niech się Słowacy uczą że trzeba kasę brać a nie za darmo xD

Pierw lasem ...



... gdzie moja Magda stwierdziła że jest w wysokiej formie i bez problemu łyknie ten szlak :D. Czy jakoś tak :DDDDD 

I postój => kierowca (jeszcze mógł) nie wielbłąd heh ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Zdjęcie nie zawiera lokowania produktu, ino określa nasze położenie :DDD 

Fotki z wejścia 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 




(BTW: dobrze mówiłem, że z Siostrą tam byłem :P) 










Klasyki też być musiały ... 



... i ogólne zadowolenie ୧⁠(⁠^⁠ ⁠〰⁠ ⁠^⁠)⁠୨ 


Wdrapaliśmy się na Wyżnią Kondracką Przełęcz i ... 



... no nie => myśmy tam na Giewoncie były (ja x5, Magda x1) to poczekamy :D 

Kolejka jak nic, ale Marzena uparcie chciała wejść na górę, co się jej udało. Brawo!!! 



Sikający (chyba :D) gołoklates gratis :DDD 

Może w komentarzu mnie poprawią, ale godzina w górę i 40 minut w dół od przełęczy xD 

Myśmy za to pogadali i w tłumie ( niewidoczni po prawej) pooglądali widoczki 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 


Ludzi multum, ale zadzwoniła Marzena że mamy nie czekać i schodzić a oni nas dogonią. No oki => to w dół ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠) 






Z zejścia praktycznie zdjęć nie robiłem, bo było tak ślisko że szło zęby stracić. Mokre kamienie były naprawdę masakra, a do tego ludzie dzbany. Kwintesencją Tatr ... był zator, bo tatuś czekał aż jego synuś wykosi wszystkie pokrzywy kijkiem do nordic walking ಠ⁠_⁠ಠ. Tatry spoko, ludzie nie => normalna heh ;).

A my już na polance (tam byliśmy) ... 

... i skoro Państwo O. jeszcze schodzili to zaliczyliśmy taką oto przełęcz <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

Na rozwidleniu ponowne połączenie sił i do auta ◉⁠‿⁠◉

Po szlaku wróciliśmy na pseudo parking ... i prawie byśmy na nim zostali! Jak wjeżdżałem rano, to studzienka była na prosto z poziomem drogi, ale z drugiej strony ... już wystała paręnaście centymetrów, czego ja (i nikt z obecnych) nie zauważył ತ⁠_⁠ʖ⁠ತ. O to, takie coś: 


Ze trzy razy się na wstecznym osłonką odbiłem, zanim zlokalizowaliśmy przyczynę ತ⁠_⁠ತ. No nic, dobrze że się nic nie urywało i dzięki pomocy Łukasza jakoś pierw przodem, a potem tyłem, udało się opuścić włości baby, której już nie widzieliśmy. Zapłacili, to se radźcie. Jakie to góralskie ¯⁠\⁠(⁠°⁠_⁠o⁠)⁠/⁠¯. Pewnie jakbym coś urwał, to by powiedziała że nie ma paragonu, bo staliśmy tam bez jej zgody. Jakie to polskie ¯⁠\⁠(⁠°⁠_⁠o⁠)⁠/⁠¯ 

=========== 
Reszta już bez przygód i z dwoma pitt-stopami (pod sklepem, koło którego to? ... tak, przejeżdżaliśmy z Łukaszem na rowerach :D i w lokalu z "M" w logo) do domku〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

Fotki powrotne: 
Zachód ... 

... i ładne niebo za Krakowem ◉⁠‿⁠◉ 


Jak dla mnie było super, podziękowali, czekamy na kolejne wycieczki w Tatrach ... ale raczej pierw rowerowy z Łukaszem ;) 

Filmik ^⁠_⁠^ 


=============== 
Jeszcze mapka ... 

... a w domu już na spokojnie nawodnienie heh (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠) 


Wiadomo :D 


Kategoria Góry

Łodygowickie grzybki + mega bonus :)

  • DST 12.10km
  • Kalorie 1160kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 20 sierpnia 2023 | dodano: 21.08.2023


Wpis na szybko, bo w sumie to nawet nie mam o czym pisać :P. W sobotę mieliśmy być na ślubie Młodego, ale ... pomyliliśmy soboty i jest on dopiero za tydzień xD. Gocha mnie już chyba nie czyta, bo nic nie krzyczała że daty mi (nam) się pomyliły xD 

W sobotę więc zamiast jeść w restauracji, to pierw musiałem iść do mięsnego coby coś na obiad upolować xD. A później (jeszcze przed obiadem) na trochę ponad 6km poszliśmy do "naszego" lasu pod domem ʘ⁠‿⁠ʘ. Są grzyby? 

Są ୧⁠(⁠^⁠ ⁠〰⁠ ⁠^⁠)⁠୨. To w niedzielę w góry na kolejne zbieranie ^⁠_⁠^. Do składu dołączyli jeszcze brat Magdy i ich kuzynka Justyna. Fajnie ʘ⁠‿⁠ʘ 

================ 
Pociąg chwilę po godzinie 09:00, bilet weekendowy (30zł/os/tam i nazot), 75 minut jazdy i meldujemy się w Łodygowicach Górnych. Tamże leniwe, ale całkiem sympatyczne szukanie kapeluszy (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠). Takie coś wydeptaliśmy ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠) 

No takiego śladu to tam jeszcze nie miałem heh 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 :D. Po zbiorach uważam że bilet się nam zwrócił, choć ja tam i tak grzybów nie jadam :P. Wolę kotlety heh :PPP 

Jakieś fotki wrzucić trzeba ;) 



Najlepsze zbiory to jednak były kurki. Dziś Magda miała na śniadanie z jajczownicą 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 




A my w kierunku Skrzycznego dworca w Łodygowicach ...

... skąd po ponad 0.5h czekania na pociąg do domków ฅ⁠^⁠•⁠ﻌ⁠•⁠^⁠ฅ 

Oczywiście przez Cipnik ... 

... znaczy Lipnik :P ... 

... i tyle z wyjazdu ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Fajny skwarek był :P 

================== 
BTW: Góry lepsze, ale koszulkę założyć i tak zawsze polecam ... 


... :DDDDDDD 

============ 
Na koniec bonusowe WOOOOW z dziś. Uczyłem się o tym, ale chyba pierwszy raz widziałem na żywo Cumulonimbusa (⁠⊙⁠_⁠◎⁠). Tu fotki (screeny z filmiku) z okolic Zadola i Piotrowic. Po prostu NIESAMOWICIE to wyglądało  (゚⁠ο゚⁠人⁠)⁠) 



Burza od Istebnej po Nowy Targ z epicentrum w Wiśle i Brennej (⁠@⁠_⁠@⁠)

Dziś był pociąg, a jutro też będzie. Pogoda niepewna, a i do rodziców trzeba po pracy jechać ;). Pozdro więc wszystkim (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠)⁠❤ 


Kategoria Góry

Słowacki Raj 2/2

  • DST 8.34km
  • Kalorie 802kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 23 lipca 2023 | dodano: 26.07.2023

Nie mam transferu na "WITAM", ale skoro już piszę, to idziemy dalej za ciosem heh ;)

Znaczy ... w sumie to miałem iść za ciosem, ale przedwczoraj usnąłem, a wczoraj mi się nie chciało i ino zacząłem ten krótki wpis :P 

============ 
Niedzielny poranek zaczął się dość boląco xD. Jak to narzeczona gadała "uważaj bo jest ślisko, ślisko jest, uważaj, przecież jest ślisko!!" No to bok ciała został trochę obity => faktycznie było ślisko ... po wyjściu spod prysznica xD. Gorzej że ucierpiało też coś innego, więc z rana spacerek po klej (po ichniejszemu lepidło xD) szybko-schnący xD 

Aha, a tu spaliśmy 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。

Widoki z domku godne ... 

...  ale ruszyć się trzeba było ...

... oczywiście po niedzielnym rosołku (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠) :DD 

Taką trasę wymyślił Łukasz na roztrenowanie ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 


Szybko, łatwo i przyjemnie. A, właśnie xD. Cała masa Azjatów na szlaku, w tym jeden chyba bardziej kumaty, bo jak powiedziałem że ze zdjęciem poczekamy jak się "Ksiałomi" trochę przesunie to ponoć skumał xDDD. No i jedna wpada, bo po przerwie na WC (w krzakach na jedynkę) uciekliśmy z Piotrkiem reszcie grupy xD. Było czekane, były i też jakieś fotki 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

Pierw parking. Darmowy!! Oszaleli ... w Zakopanem pewnie pomyśleli heh ;) 

No i to zdjęcie wrzuciłem (przez przypadek) w oryginalnej rozdzielczości i to by było na prawie tyle xD 

Na całe szczęście coś jeszcze przedwczoraj (czyli w poniedziałek xD) wrzuciłem (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠) 

Najwyższy punkt(?) wycieczki: 

Ekipa na szlaku ... 

... sam on (po kupieniu biletów => dość późno kasowali xD) ... 

... ponowne ekipa ... 

... i widok na najwyższy punkt wycieczki z dołu ◉⁠‿⁠◉ 


W przyszłym miesiącu dorzucę jeszcze dwie fotki, fotkę ... 

... i filmik ... jak się oczywiście stworzy ;)))))))) 

>>> o tu będzie (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠) <<< 
EDIT: 


=========== 
Pogoda się spierdol popsuła, zdjęć już nie mogę wrzucać, dziś leje, jutro cały dzień w terenie, w piątek pewnie też służbowo ale od 10:00, w sobotę mycie okien + porządki + raczej się szykuje podjazd na Brynów do rodziców. W niedzielę dokończenie sobotnich misji, a w poniedziałek pakowanie się i we wtorek wyjazd na urlop. Kolejny wpis wyczuwam więc dopiero w sierpniu ;) 

A z samego wyjazdu suwenira (truskawkowa) oczywiście przywieziona ;). Pamiątki ważna rzecz ;))) 

Podziękowanie dla wszystkich obecnych (⁠ ⁠˘⁠ ⁠³⁠˘⁠)⁠♥ i  dla Siostry oczywiście (⁠ ⁠˘⁠ ⁠³⁠˘⁠)♥♥♥


Kategoria Góry

Słowacki Raj 1/2

  • DST 13.25km
  • Kalorie 1270kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 22 lipca 2023 | dodano: 24.07.2023


Trzeci weekend z rzędu, i trzeci weekend gdzie kotek "pilnuje" domu. No nic się nie zrobi => pogoda jest za dobra żeby siedzieć w domu ¯\⁠⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Ciocia Gosia jak zawsze okazała się niezawodna 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。

========= 
Plan na ten wyjazd był też dość długo odkładany, ale go chciałem, bo Słowacki Raj akurat lubię ^⁠_⁠^. Do pakietu ja + Magda dołączyli chętnie Marzena, Łukasz i Piotrek (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠). Czyli filmik kiedyś tam będzie :D. Z (ponoć) nastawieniem na kiedyś :D. W sumie to rozumiem :DDDDD 

Jeszcze jeden pasażer się nam cisnął do Leona, ale coby wtedy robiła ciocia Gosia? ¯⁠⁠\_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Pełna frustracja ฅ⁠^⁠•⁠ﻌ⁠•⁠^⁠ฅ XDDDDDDDD 

============= 
Wyjazd o godzinie (sobotnio) nieludzkiej xD. Siódma xDDD. Dobrze że po chwili rozmowy obudziłem się dopiero na Pitt Stopie przy Biedronce w Nowym Targu :D. Uwielbiam mojego Morfeusza :D. Nie uwielbiałem za to warunków xD. O takich xDDDDDDDD 

Obyło się jednak bez prysznica (⁠•⁠‿⁠•⁠) ... 

... a szlaczek ogólnie ... mega, MEGA fajny 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 








O taki (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠) 


Były i pozy ... 



... z kim się zadajesz, takim się stajesz hehehe :D 

I Tatry (⁠ ⁠˘⁠ ⁠³⁠˘⁠)⁠♥ 


Było też wiele innych ujęć, ale kończy mi się transfer na BeeSie :P. Więc ino zejście :PP 


No i kolacja połączona z meczem naszych najlepszych gladiatorów ヽ⁠(⁠*゚⁠ー゚⁠*⁠)⁠ノ 




============= 
My nie z tych ┌⁠(⁠・⁠。⁠・⁠)⁠┘⁠♪ :DDDDDDDD
 

A ogólnie to mega udany dzień to był 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Jeden mały ino zgrzyt na koniec, ale o tym już w kolejnym wpisie ಠ⁠‿⁠ಠ 


Kategoria Góry

Wisła kamienno - podnamiotowa :)

  • DST 27.76km
  • Kalorie 2662kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 15 lipca 2023 | dodano: 17.07.2023


Zaś pakują te graty (•⁠ˇ⁠_⁠ˇ⁠•⁠). Zaś kitku będzie samo ಠ⁠ಗ⁠ಠ. No nic się nie zrobi, a do kitku przyjdzie ciocia Gosia ʘ⁠‿⁠ʘ. Bez fochów mi tam proszę więc heh :P 

========== 
Po środowym DPD odespałem, no może nie do końca planowo ... 

... ale przydał się taki dzień ;). Szef oczywiście na urlop na telefon się ino uśmiałał, tak samo zresztą jak Magda jak mnie budziła o godzinie 07:08 heh.

Wolny dzień wykorzystany na ogarnięcie wszystkiego i po piątkowym terenie służbowym mogłem już ino odliczać do górek i kolejnego wypadu pod namiot 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 

============== 
Co do genezy, to tu też się nie mogliśmy zgrać z moją ekipą z uczelni. A było gadane o tym namiocie, w tym miesiącu ... już prawie trzy lata temu. O tu ¯⁠⁠\(⁠°⁠_⁠o⁠)⁠/⁠¯. Zawsze coś, ale tym razem wszystko wszystkim pasowało ⊙⁠.⁠☉ xD. W końcu heh. 

Fajnie też że narzeczona się nie zniechęciła po ostatnich dzikich odgłosach nocnych do namiotu, a nawet kupiła sobie z prezentu urodzinowego dmuchaną karimatę. Szanuję w opór :D 

============== 
Gosia z Bartkiem i Lilii pojechali już w piątek, a myśmy musieli jechać w sobotę, bo Magda miała nockę z piątku na sobotę ಠ⁠ಗ⁠ಠ. Aneta też stwierdziła że swoim kręgosłupem jedna noc jej wystarczy. Czyli wszystko ustalone ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

============ 
Magda rano odsypiała to co?

To coś dla wujka Tomka ^⁠_⁠^ 

:DDDDDDD 

Powrót do domu (jak widać z buta) i od 12:00 do 13:00 trzeba było ogarnąć sklep i parkowanie (⁠•⁠‿⁠•⁠) 

Aneta finalnie przyjechała chwilę po trzynastej, zarezerwowała mi miejsce parkingowe pod blokiem, i ruszyliśmy w trochę ponad godzinną trasę do miejsca docelowego. A no, jeszcze był sklep po drodze bo znajomym zabrakło "keczuku" dla Lilii ;)

============= 
Mógłbym stwierdzić że dojazd był bezproblemowy ... ale nie xD. Takiego podjazdu (na niecałe 700m n.p.m) Kropa (i ja w sumie ja też) jeszcze nie przeżyła xD. Cały czas manewrowanie biegami, większość na jedynce, ale się udało wyjechać na górę 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 



Raz ino pewna blondi chciała nas (czołowo) zabić, ale to tam nieważne :P 


==============
Na miejscu zrobiliśmy z Bartkiem dwa szlaki po 10km. Mógłbym więc pisać dwa BeeSy, ale za bardzo nie mam co pisać, to je złączyłem w jeden :PPP 

Górsko ogólnie przedreptaliśmy takie oto coś ^⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠^ 


============ 
Na sam początek, po przyjeździe (jak wiadomo) pierw nawodnienie :D 



Ogólnie to piwko polecam, nawet jak kosztowało 14zł za sztukę heh ;). Najważniejsze że jednak było dobre i zimniutkie (te z bagażnika już zagotowane xD), bo temperatura była grubo (czyli idealnie!!) powyżej 30°C 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜

Później (stawiaj namiot przed imprezą!! xD) budowanie domku ... 

... i na takie oto coś (⁠✷⁠‿⁠✷⁠) 

Dziewczyny stwierdziły że zostają bo tu jest fajnie i jest głaskanie ฅ⁠^⁠•⁠ﻌ⁠•⁠^⁠ฅ 


Będąc już na niecałych 700m n.p.m wejście na Trzy Kopce Wiślańskie (810m n.p.m.) i Kamienny (790m n.p.m.) to był już typowy leśny (dość szybki) spacerek ^⁠_⁠^ 











Czas mega oszukany, bo Strave już przy piwie i stawianiu namiotu miałem włączoną 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

============ 
Ponowne połączenie sił i rzecz jasna i oczywista ^⁠_⁠^. W takich oto klimatach 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Fotki mogą być trochę oszukane bo Easy Resize dziś nie działa ... więc zmniejszałem (najwyżej poprawie) WhatsApp-em xD 








Ognisko wyszło super, jeszcze się do nas jakieś obce (ale sympatyczne!!) osoby dosiadły (pierw się oczywiście zapytały czy mogą, bo z dziećmi, a to frajda dla nich) i rano był ino jeden dylemat. Ja przecież mam autem jechać!!!!! xD 

Pobudka chwilę przed godziną siódmą rano (tak, gorko było (⁠ ⁠˘⁠ ⁠³⁠˘⁠)⁠♥), śniadanie w postaci resztek chleba z ogniska z nowo otwartą mielonką, pakowanie domostw, herbatka, i co? I czuję się wybitnie ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ, i możemy już w sumie wracać (dzięki Siostra jeszcze raz ;*) do pewnie mega głodnego kitku /⁠ᐠ⁠。⁠ꞈ⁠。⁠ᐟ⁠\.

Rowerem to na bank był ruszył, ale autem to co innego. Alkomat mam w kalibracji, to wymyśliłem sobie że trzeba iść na milicję i se dmuchnąć. I tak miałem w planach (dziewczyny też ... ale znowu nie wyszło => lepsze ławeczki i zjeżdżalnia :DDDD) gdzieś się w niedzielę ruszyć :P 

Temperatura znowu przekraczała trzydziestkę, to nawet kobiet i Lilii nie namawiałem ino zawinąłem Bartka pod pachę i jazda 5km w dół.

Sympatycznie było nie powiem ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 




Sama Wisła oczywiście obleśna, tak samo jak inne Zakopane, Karpacze itp więc ino fotka ... Wisły ;) 


No i co najważniejsze, choć raczej się wstydzić powinienem ಠ⁠﹏⁠ಠ. Czułem się mega dobrze, a alkomat na dole wskazał 0,32 promila ಠ⁠益⁠ಠ. Czyli moje przeczucia były dobre. Dobrze też, że jestem w sumie ekologiem z wykształcenia, to słomki z alkomatu nie wykorzystałem tylko raz :D 

Brawo ja :DDDDDDD 

Pozostałe 5km iścia w górę w +33°C w (no przecież oczywiste!!) w polarowym bezrękawniku alkohol (zapewne) załatwiło, a ja zyskałem nowy ślad na mapach (⁠✷⁠‿⁠✷⁠). O taki:


Termiczne generalnie!! Cudowna patelnia ┌⁠(⁠・⁠。⁠・⁠)⁠┘⁠♪ 




A tam musieliśmy dojść (⁠ʘ⁠ᴗ⁠ʘ⁠✿⁠) 

Co oczywiście (kolejne 5km od miasta wpadło) się udało 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

Po ponownym połączeniu sił jeszcze jakieś frytki, woda, krakersy, i ciut dłuższy odpoczynek. No nie chciało się opuszczać tego miejsca. Do tego, widziałem że muszę jakoś stamtąd zjechać Kropką xD. Na całe szczęście i to się udało, a reszta trasy (z jednym postojem => bo mnie spanie zaczęło brać) zleciała płynnie. Jeszcze na końcu na Piotrowicach podjechałem na myjnie, bo mi zlot motorów zrobił z karoserii tablice do pisania palcem po piasku xD. 

Myjnia (a kij - 5zł nie szkoda) finalnie okazała się niepotrzebna, bo dziś rano (poniedziałek) do pracy szedłem szybciutko xD 

A jeszcze wczoraj było tak uroczo ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Zanim doszedłem do biura to mnie zlało, na powrocie też, więc dobrze że jechałem pociągiem xD. Jutro też to zrobię, a co? Niech nogi trochę odpoczną ◉⁠‿⁠◉. Na środę się dopiero coś rowerowego szykuje, bo Gizmo kombinuje (i dobrze) spotkanie na hałdzie ... gdzie też nie mam śladu ^⁠_⁠^. 

================ 
Reasumując, czekamy na kolejny weekend i może Słowacki Raj ...
 

... oby był taki sam, jak ten co był 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

I tak, chcemy WINCEJ ... wincej upałów!!!!!!!! :P 


Kategoria Góry

Rycerzowa (1226m n.p.m.) + nocleg pod namiotem ʘ⁠‿⁠ʘ

  • DST 21.27km
  • Kalorie 2041kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 8 lipca 2023 | dodano: 10.07.2023


Planowanie tego (albo takiego typu) wyjazdu zaczęło się ponad rok temu. Namiot mam, śpiwór też, kupiliśmy ino przenośną pierzynkę Magdzie ... i skończyła się nam pogoda xD. W tym roku nie było lepiej, ale za trzecim podejściem udało się w końcu spędzić noc pod chmurką ┌⁠(⁠・⁠。⁠・⁠)⁠┘⁠♪. Dwie poprzednie musiały być odwołane ... przez zagrożenie deszczów niespokojnych ತ⁠_⁠ʖ⁠ತ 

Ostateczna decyzja zapadła jednak dopiero w czwartek (brat Magdy też był chętny), to wystarczyło ino przepracować piątek (w terenie) i przeczekać do soboty ʘ⁠‿⁠ʘ.

Wyjazd nieprędki, bo do Sosnowca ruszyłem dopiero przed godziną 10:00 rano ... 

BTW: da się jechać koło siebie i gadać na Drodze Krajowej (DK-79)? Da się pfff ತ⁠_⁠ʖ⁠ತ 


... później nazot na Piotrowice, chwila rozmów, parkowanie wszystkiego do auta, i w trochę ponad dwugodzinną drogę do Doliny Danielki ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

============ 
Przed samym szlakiem, zahaczyliśmy jeszcze o sklep w Rajczy (i później po kartofle i chusteczki nawilżające do Ujsoł) i tamże ... Piotrek zjadł sobie jakąś bułkę z serem która mu załatwiła szlak ತ⁠_⁠ʖ⁠ತ. Coś zaczęło się w głowie kręcić, coś w brzuchu się dziać, ale wracać nie chciał ಠ⁠ω⁠ಠ. No okej, to znaleźliśmy mu jakieś ładne miejsce (w cieniu) w lesie, dostał tabletkę, a my na szlak w składzie dwuosobowym ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

Szczyt był z góry ustalony, szlak wejściowy też, ale powyższej sytuacji nie przewidziałem ¯⁠\⁠(⁠°⁠_⁠o⁠)⁠/⁠¯. Miał być powrót przez Przegibek (musieliśmy się wrócić do auta po żarcie na ognisko), ale zdecydowałem się na czerwony góra-dół coby Piotrek nie czekał za długo za nami (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠). Warunki? Jak dla mnie super, dla Magdy chyba za ciepło heh. 

Czy wyszedł idealny dubel? Nie ¯⁠\⁠_⁠(⁠ ͡⁠°⁠ ͜⁠ʖ⁠ ͡⁠°⁠)⁠_⁠/⁠¯. Cholerni drwale zrobili wycinkę i oczywiście wycięli drzewo na którym to ... było oznaczenie skrętu szlaku xD. Czemu nie korygowaniem szlaku na mapach internetowych? Odpowiedź też jest prosta - tam po prostu nie ma internetu xDDDDDDDD. 

Kiedy zasięg wrócił, mogłem dopiero zobaczyć że azymut mam dobry a pożarówka którą idziemy dochodzi do zaplanowanego szlaku ʘ⁠‿⁠ʘ. Po drodze na Halę Rycerzową spotkaliśmy więc chyba ze sześć osób heh ;)

Na hali ino zerknęliśmy na bacówkę, i po zobaczeniu morza namiotów stwierdziliśmy że robimy Wielką Rycerzową ... i uciekamy nazot do lasu się chłodzić. Znaczy mi ciągle (tym razem bez bezrękawnika!!) było komfortowo :D. Aaaaa, jeszcze coś o szczycie => fajny, parę osób, każdy coś pogadał, trochę chmielu i nikotyny i rura do wspomnianego lasu.

Początek spoko, a na końcu zaś mały przestrzał szlaku xD. Fajnie (taaaa) te korniki ಠ⁠﹏⁠ಠ. Sprawnie jednak (Strava niestety na autopauzie, to trochę dystansu uciekło) zabierając (już ożywionego) po drodze Piotrka meldujemy się na parkingu i kończymy część pierwszą z trzech. Żeby nie zanudzać, to fotki z niej ;) 

Parking startowy :) 

Podejście na Mładą Horę ... 

... i widok na nią :)) 

A stamtąd startowaliśmy ^_^

Spacer Drwala ... 

... łącznik ... 

... i już na szlaku właściwym :) 

Hala Rycerzowa => 1207m n.p.m. ;] 

Tatry obecne ... 

... bacówka też ;] 


Atak szczytowy :PPP 


I najwyższy punk wycieczki :) 


Jak widać było ciepło (32°C na dole przy strumyku) więc ja szedłem bez bezrękawnika, a Magda ... nawet odsłoniła kostki :DDDD 

A tu coś dla reszty ... 

... :PPPPP 

Jeszcze poza ... 

... i schodzimy (czy tam wchodzimy) o tam :) 

Jest uśmiech (w długich spodniach :D) ... 

... jest i szlak czerwony ಠ⁠﹏⁠ಠ 



Na dole siły zostały połączone, rura do auta po prowiant i nazot swoimi śladami na Mładą Horę ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ. Tym razem odbijając na prawo. Kropka została na parkingu, ale mój stary znajomy Cycu obiecał że z rodziną będą na nią zerkać 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。.

Myślałem że górna stacja nieczynnego wyciągu jest nieco bliżej, a wyszło (jak obliczyłem po fakcie) niecałe 5km. Czas gonił ... 


... (wpadłem w mega kałużę po drodze) to ale na bazę noclegową udało się dotrzeć po jasnemu ʘ⁠‿⁠ʘ 

Dokładnie, no chyba że w górach, to jeszcze lepiej (⁠。⁠♡⁠‿⁠♡⁠。⁠) 

Po rozłożeniu namiotów, ogarnięciu patyków => sprawa wiadoma :P


BTW: a

:DDDDDDD 


================ 
Trzecia część to już dzień następny. Poranek, rodzeństwo śpi, a ja o 06:30 do WC 

Darmowe (to nie Zakopane) oczywiście ;) 

Później jeszcze chwila drzemki, pobudka ogólna ... 

... śniadanie w postaci kanapek z pasztetem, kontrola czy wszystkie śmieci wieczorem pozbieraliśmy (Beskid Żywiecki jest czyściutki (⁠✿⁠^⁠‿⁠^⁠) ), nawodnienie i pakowanie domostw (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠) 

Impreza była grzeczna, to już z samego rana alkomat wskazał trzy zera, no ale do Kropki trzeba było przecież zejść. A po drodze zwierzaczek uwieczniony przez Magdę ... 

... i dwie pary gołych cycków :D. Pani (w domku pośrodku niczego) chyba słysząc nasze głosy się zasłoniła, a Pan na rowerze ... to chyba z tego mema był ... 

... :DDDDDDD 

Poza tym to parę kilometrów znowu wpadło przy takich oto okolicznościach przyrody (⁠ʘ⁠ᴗ⁠ʘ⁠✿⁠) 




Mało cycków? To jeszcze jeden wpadł :D. Tak, jeden, ale za to jaki wyrośnięty :D. Ponownie trafiliśmy na kolegę Cyca z Danielki heh :P. Po tym jak pojechał do miasta po nawodnienie, podrzucił nas autem pod same ... auto :). Proponował jeszcze kawę, ale wpadłem tam tylko na chwilę powiedzieć "cześć" i w drogę powrotną ◉⁠‿⁠◉. 

Na koniec dane techniczne :) 


Słońce dało po ramionach, nogi pobolewaly, to nie było co się forsować :). Do tego wracaliśmy tylko trochę ponad półtorej godziny (⁠•⁠‿⁠•⁠). Wieczorem ... to nie wiem co by było ;). No i najważniejsze ⊙⁠.⁠☉. Nie dogadałem się do końca z Łukaszami ... I kitku było sameヾ⁠(⁠*⁠’⁠O⁠’⁠*⁠)⁠/.  Ale sobie poradziło ฅ⁠^⁠•⁠ﻌ⁠•⁠^⁠ฅ Brawo Pchła :))) 

==============
Wcześniejszy powrót spowodowany był też faktem, że z Piotrkiem mieliśmy jeszcze pokombinować z ustawieniami bagażnika rowerowego na Kropkę. Ustawianie trochę trwało, ale jest stabilne. Dziwnie ... 

... ale niżej się nie da, bo ramy zasłaniają światło STOP. Po kontroli jak światła wyglądają zza rowerów, wyszło że spoko, ale i tak postanowiłem pojechać na milicję żeby się upewnić czy jest OK. Na Ligocie ... Ziobro zaskoczenia. Zomowiec nawet z dziupli nie wyszedł żeby zobaczyć co i jak, ino stwierdził "skoro Pan zamontował to można" xD. Rura więc na drugi zomosariat na Piotrowice i pierw ... też Ziobro zaskoczenia ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Miejsca parkingowe koło komisariatu są dla zarządu, Pan Areczek sobie na osiedlu poszuka miejsca i przyjdzie xD. No ten ale choć był konkretny, i się przyjrzał zdjęciu. Dla niego jest okej, ale ... inny milicjant może to inaczej zinterpretować, choć "wątpi w to". Debile i gnoje, nie obrażając tego ostatniego! 

BTW: z tym też nie wiem co zrobić xD 

Chyba bym dołożył ¯⁠\⁠_⁠(⁠ ͡⁠°⁠ ͜⁠ʖ⁠ ͡⁠°⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Pozostało mi ino zawieźć Piotrka do domu i przez Żabkę wrócić do ... wanny heh. 

Sobota super, niedziela taka se ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. A dla Magdy jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji niedzielnych urodzin (⁠ ⁠˘⁠ ⁠³⁠˘⁠)⁠♥ 

Za tydzień może Wisła Kamienny, też z namiotem, ale ino na spanie - szlak będzie symboliczny ;). Takie tam może parę kilometrów ;))))

Jutro ponownie pociąg - jak jest komfortowo termiczne, to po co te burze? ¯⁠\⁠(⁠°⁠_⁠o⁠)⁠/⁠¯ :PPPP 

============== 
No i tak, bez sensu => w domu lepiej ;))) 



==========
Jak zanudziłem to sorry, mogę (i w sumie chce) przestać to pisać :P. BeeS się kończy ;) 


Kategoria Góry

Ponownie Jurnie, ponownie ognisko, ponownie Zborów => czyli fajnie (⁠ʘ⁠ᴗ⁠ʘ⁠✿⁠)

  • DST 19.44km
  • Kalorie 1889kcal
  • Aktywność Wędrówka
Czwartek, 8 czerwca 2023 | dodano: 09.06.2023


Niby wolne, niby można się wyspać ... ale po co? ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Lepiej (spanie dopiero od około 02:00 w nocy) wstać o 08:00 rano i ruszyć z przyszłym szwagrem na Jure krakowsko-częstochowską :). Do tego zabraliśmy Magdę. Idealnie! Do tego ja nie prowadziłem. Idealnie x2! :D. Do tego na końcu mieliśmy zaplanowane w/w ognisko!! Idealnie x100 :PP. Gorzej że w oboszciało ciężko znaleźć kiełbasę na nie ... ale mi się udało <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. Idealnie xmilion :D. 

Wspólne śniadanie na Piotro i jazda trochę ponad godzinkę na miejsce znane i lubiane => Okiennik ʘ⁠‿⁠ʘ 

(BTW: a kocik został pogłaskany ฅ⁠^⁠•⁠ﻌ⁠•⁠^⁠ฅ) 


A jeszcze co do wczoraj, to udało mi się (po terenie służbowym) ustrzelić ładnego osobnika ... 

... i odwiedzić mojego ojca na daczy ʘ⁠‿⁠ʘ 


Dobra, do konkretów (⁠☆⁠▽⁠☆⁠). Mieliśmy zrobić trochę dłuższy szlak, ale procesję nam to zablokowały ... więc wyszło takie oto coś ◉⁠‿⁠◉ 

Nowy ślad 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。. Jupi ^⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠^ 

I jakieś fotki <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

I już lasem (⁠✷⁠‿⁠✷⁠)

Zameczek, który okrążyliśmy ◉⁠‿⁠◉ 

Zaś lasem ... 

... na jedną z dwóch atrakcji (⁠☆⁠▽⁠☆⁠). To pierwsza ʘ⁠‿⁠ʘ 

Popsute ಠ⁠︵⁠ಠ 

Naprawione <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 





I szczyt ʘ⁠‿⁠ʘ 

A tam jest auto Piotrka ... 

... a tu ... nie ma szlaku :D 

Bywa ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ :DDD 

Udało się jednak zejść więc kąsek miastem ... 

... z lodową nagrodą 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 


I szybki transport na takie oto coś 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

Góra Zborów blisko, ale ognisko na Okienniku to po prostu klasyk ♪⁠┌⁠|⁠∵⁠|⁠┘⁠♪

Tam było ognisko :P 

A tu kolejna poza - taka trochę dziwna xD 

Jeszcze zachód ze skałki ... 

... i do bazy. Morfeusz obecny :D 

Dziś grzmi od rana, to z betów nie wyskakuje nawet ;) ... 

=================== 
... trzeba się szanować ;)
 

... Dokładnie ◉⁠‿⁠◉


Kategoria Góry, Z Buta