Lapec prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowo-górski blog cyniczno-ironiczny

Wpisy archiwalne w kategorii

Góry

Dystans całkowity:4736.39 km (w terenie 234.97 km; 4.96%)
Czas w ruchu:09:04
Średnia prędkość:19.78 km/h
Maksymalna prędkość:58.50 km/h
Suma kalorii:487646 kcal
Liczba aktywności:245
Średnio na aktywność:19.33 km i 2h 16m
Więcej statystyk

Zlate Hory (nie Gody :P) i okolice => 930m n.p.m. :)

  • DST 13.79km
  • Kalorie 1322kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 28 maja 2023 | dodano: 01.06.2023


Jaki tu spokój nanana, nic się nie dzieje ... nanana!! Taaaa :P 

Ehhh, ostatnio to chyba czasu nie mam na nic, ale i jakiejś specjalnej weny do pisania też nie było ತ⁠_⁠ʖ⁠ತ. To muszę zaznaczyć :P. W końcu jednak trzeba opisać te ostatnie górki ;)))) 

Geneza zaczęła się z piątku na sobotę, dokończyła w sobotę rano, a po poinformowaniu o fakcie Marzenę ... wyjścia nie było :D. OPOWIADAĆ TRZEBA, ALE TO NIE NA TELEFON!! Szkoda mi było ino biednego Łukasza, który to (nieświadomy, tak jak i Magda) w sobotę robił rowerowo Łysą Horę w Czechach (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠) => 120km, podjazdy, itp. No ale Marzena bardzo chciała w góry (te 10km biegania przecież ją nie zniszczyło, co to, to nie ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ :DDD) stąd decyzja że trzeba było jechać. Przynajmniej tak mi się wydaję ;))))))) 

Ustawka rano, w Leonie ja z moją narzeczoną Magdą i Państwo O. (⁠ʘ⁠ᴗ⁠ʘ⁠✿⁠). Aaa, nie napisałem chyba nawet że to Marzena (wyjaśniło się że jednak to nie była ona :P) wymyśliła szlak. O, na taki plan wpadł jednak Łukasz ... znaczy się ... dokładne to na te okolice ʘ⁠‿⁠ʘ. Mega plan kolego <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

Trochę ponad dwie godziny jechania, później yyy sympatycznie "przesłuchania" (kto by się spodziewał? :D) i yyy ciągle nie mam weny pisać :P. Mogę ino napisać, że nie, nic się nie tworzy w brzuszku Magdy. Bo potwierdzanie tego faktu  już się robi trochę nudne :PPP 

Jeszcze nic xD. Pchła spokojna :D 

========
Fotki pewnie pokażą że naprawdę się tam opłaca jechać, bo i ludzi niedużo, pogoda w dechę, towarzystwo, robić jest co, skałki, a i widoki miazga ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

Pierw jednak => Trasa: 


O tu byliśmy :)


I fotki:
Już na miejscu :P 
Pani kierownica też mogła opić, bo to było ino 16% pistacjowej dobroci ;) 

Raffaello oczywiście bezalkoholowe ;))

Nudny odcinek, ale idealny na opowieści normalnej treści :))) 

Kompan mega dobrze jechał (jak zawsze), ale trzeba się było zabezpieczyć coby "przypadkiem" nie prowadzić na powrocie :D 

Pierwsze widoczki ^_^ 


Można spokojnie nabierać wysokości :) 


Na tysiąc (m.n.p.m) nie weszliśmy, ale i tak było godnie, a że BeeS na końcu miesiąca nie liczy MB, to można wrzucać fotki :P 

Edit: jednak się nie dało, bo jakość taka trochę średnia wychodziła ಠ⁠ω⁠ಠ. Dziś (czwartek) trochę pozamieniałem (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠) 

Widoki z wysokości :) 


I selfik w brylach :P 

Sympatyczny odcinek  ... 


... i najwyższy punkt wycieczki :) 

Narzeczona luka kaj my som - chyba :D 

Zaś trochę w dół ... 

... i atrakcja :) 

Widok tam ... 

... widok w tył ... 

... widok tam ... 

... i zaś w dół ... 

... ale ponownie na atrakcje :) 

Czasem gorzej dostępne ... 



... ale też zdobyte :)) 

Widok godny :) 

Zostało więc ino zejść :P 



I dostać się na parking :


Powrót przez sklep, z muzyką na ustach ... i Pizzą Hót ;) 
Jak dla mnie w deche :). I podziękował ponownie za towarzystwo, i tanie (:D) paliwo, i gratuluje ◉⁠‿⁠◉. Zresztą wszystkim dziękuję z tego miejsca, co do mnie pisali, dzwonili, czy na Facebooku się odzywali ;) 

=========
BTW: Będą saszety, będzie spokój ...
 

:DDDDDDDD 

========== 
Co do maja, to jak wiadomo miesiąca butnie nie podsumuję, ale rowerowo mogę. 265km ^⁠_⁠^ 


========== 
A kot niech lepiej będzie grzeczny ..


... :DDDDD 


Kategoria Góry

Janosikove (chyba niecałe tysiąc metrów nad poziomem morza) Diery

  • DST 16.26km
  • Kalorie 1559kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 26 marca 2023 | dodano: 01.04.2023

Nadrabiam => transfer na zdjęcia mi się skończył :PPPP

PS: Buty wyprane :P 


I już w Polsce ...

... ale obowiązki piśmiennicze wzywają heh.

Przepiękna rzecz, zmiana czasu ... w końcu na (według mnie) właściwy ʘ⁠‿⁠ʘ. Mogliśmy się wyspać, i bez stresu wyruszyć na szlak dopiero po godzinie 13:30 ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

Oczywiście po odespaniu na mega twardym łóżku xD 

Początek i nasz różowy domek :P 

Tak jak widać ciągle wiało :PP 

Odcinka dojściowego nie będę opisywał, bo to był dubel z wczorajszej wycieczki :PP 

A tu już na szlaku właściwym ^⁠_⁠^ 

Mam transfer i nie zawaham się go użyć, bo było (u Magdy w pracy ciągle się o niego pytają) genialnie :PPPP 



Świetnie, a na całym szlaku spotkaliśmy może z piętnaście osób :P 

Poza być musi :P 

I odcinek spokojny (⁠ʘ⁠ᴗ⁠ʘ⁠✿⁠) 



Na rozwidlenie planowałem iść na Boboty (1085m n.p.m.), ale nie miałem serca Magdzie zabierać przyjemności z Dier => no podobała się jej ;) 

Mi za to na przełęczy ... 

... podobało się o to :D 


Pierwsze w w tym sezonie <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

Jeszcze jakiś 180m do góry ... 

... fotka gdzie będziemy szli  ... 

... i stąd jazda :DDD 


Pięknie przez x1000!!! 







I już spokojnie 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 

Były miejsca trochę niebezpiecznie, ale i tak polecam bardzo ʘ⁠‿⁠ʘ  

Było też dokarmianie biednego kitku /⁠ᐠ⁠。⁠ꞈ⁠。⁠ᐟ⁠\ :P 

I miasto, gdzie to do Lidla (czynne w niedzielę - chyba poganie xD) poszedłem już sam ^⁠_⁠^ 


Ehhh, aż szkoda było opuszczać te miejsce bo odpoczęliśmy psychicznie. Jeszcze raz wielkie podziękowania dla Łukasza i Marzeny za opiekę nad kitku (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠)⁠❤. 

===========
Ostatniego dnia to ino sklep, a Magda obowiązkowo musiała wejść na Janosika ... 

... i ino jakieś dwie i pół godziny drogi (przez ulewę ಠ⁠ω⁠ಠ) do Pchły (⁠~⁠ ̄⁠³⁠ ̄⁠)⁠~

Pochodzone :P


=============== 
A ja mam te szczęście że mam Magdę (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠)⁠❤
 

No ale na swoje łóżko nie narzekała ;) 


Kategoria Góry

Pupov 1044m n.p.m. + Janosiki ^⁠_⁠^

  • DST 18.53km
  • Kalorie 1776kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 25 marca 2023 | dodano: 26.03.2023


Jak widać kitku z wujostwem okropnie cierpi i tęskni heh xD. Dobrze jednak że z miejsca Łukasza i Marzenę polubiła, bo nie musimy myśleć czy z Pchłą wsio ok, ino dalej na spokojnie torturować łydki :D 

Nocka i poranek tragiczny wręcz - łóżko twarde, zasnąć nie mogłem (ale choć BeeSa zacząłem :P), a rano wstałem przed kurami i to by było na tyle xD 

Magda spała, budzić nie chciałem, no to do sklepu :P 

Idąc tam, zdziwił mnie mega widok "chlora" który to szedł z wielką torbą, w której miał równiutko ułożone puszki po piwie. Na złom to raczej się je gniecie, a nie układa xD. Zagadka rozwiązała się w sklepie. 

70gr kaucji za puszkę hmm? No mnie nie przekonuje ಠ⁠◡⁠ಠ. Przekonało mnie za to wyjście na pomnik Janosika ... 


... i powrót do domku coby obmyślać główny plan na dziś ◉⁠‿⁠◉. Miały być Janosikove Diery, ale ze względu na niepewną pogodę przełożyłem to na jutro, a szlak z jutra na dziś. Wydawał się roztrenowywujący, a po kościach dał heh :). O takie coś ogólnie wyszło ʘ⁠‿⁠ʘ 


Początek to czas na rozmowy i rozkoszowanie się spokojem wsi 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 

Później już na szlaku ... 

... też spokojnym, i ino dźwięk piły trochę psuł klimat ತ⁠_⁠ತ 

Powolnym krokiem zameldowaliśmy się w miejscu gdzie zaplanowałem początek i koniec pętelki (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠). Klimatyczne miejsce nie powiem ^⁠_⁠^ 


Stąd mieliśmy około 15 minut iścia do osady Janosika. Oczywiście w tym czasie zdarzyło nas trochę skropić xD 

I na miejscu ^⁠_⁠^ 


Wiosna ... 

... więc zaś nas skropiło ... 

... później było ładnie ... 

... później musieliśmy przeczekać (około 10 minut) grad pod drzewkiem ... 

... a po chwili było tak xD 

Zwariować można heh :D 

Z tego miejsca mieliśmy do pokonania 300m przewyższenia na szczyt => humory? ... 



... no różne :D 

I meldujemy się na szczycie tytułowym ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

Widoki? Petarda!! 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 


Zejście z niego? No nie petarda => błoto, liście i ślisko ತ⁠_⁠ತ 

Obyło się jednak bez dzwonów :). Choć poślizgi były :DDD 

Pętle udało się domknąć, ale zaczynało się robić nieciekawie ... 


... na szczęście (i klasycznym farcie) padało o tam :P 

To w dół ʘ⁠‿⁠ʘ 

I czasem w górę :P 


Janosika (i nasz wczorajszy cel) było już jednak widać ... 

... i czuć obiad :D 

Garfield oczywiście też dostał trochę :DD

Na koniec jeszcze po magnesiki, do Lidla i do bazy ^⁠_⁠^

Nam wyszło trochę więcej kroków, a dziś (znaczy zgodnie z datą wpisu - jutro) Diery ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ


Kategoria Góry

Veľký Kriváň 1709m n.p.m.

  • DST 9.08km
  • Aktywność Wędrówka
Piątek, 24 marca 2023 | dodano: 25.03.2023


Szybkiego urlopu nadszedł czas. Cóż, Pchła też się w górki garnęła, ale została pod super opieką wujka i cioci z Brynowa. Jeszcze raz serdecznie dzięki!! (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠)

===========
Nasz poranek trochę był markotny, ale finalnie wyruszyliśmy tylko z jakąś półgodzinną obsuwą czasową <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. Nie ma źle, a spało się dobrze :DD. Nic się nie zrobi ¯\_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Pierwotnie (na końcówkę marca - oby to się stało tradycją) miały być ponownie Tatry, no ale cenowo bardziej się opłacała Słowacja. Kogoś to jeszcze dziwi? XDD. 

Śniadanie w postaci nienarodzonych kurczaków z dodatkiem cebuli i nie napiszę (pozdro Troll) czego, i po niecałych trzech godzinach jazdy ...

BTW: Magda zrobiła zdjęcie szczęśliwych cyferek w Kropce heh


... malujemy się w ponoć wiosce Janosika - no pomnik dalej stoi, taki nawet bez policji obok ;) 


Parking za darmoszku (cenię), wstęp do lasu też (również cenię) i rura. Celem ponownie najwyższy szczyt Małej Fatry - no bo jak by mogło być inaczej? :D. Wróciłem na niego po ponad sześciu latach, ale w zupełnie innych warunkach niż wtedy z Łukaszem heh. I właśnie przez warunki panujące na szlaku, podczas marszu cały czas skreślałem dodatkowe szczyty które chciałem zrobić xD. Finalnie skończyłem/skończyliśmy ino na tym tym tytułowym => na takiej oto trasie: 

Był to jeden z trudniejszych zimowych tripów w moim wykonaniu. Główny winowajca? Wiatrowy xD. Bardziej zimą to mi chyba wiało tu, albo na tym wyjeździe (nie chce mi się szukać linku) na którym to zima zaskoczyła mnie, Kuzyna i Janiola we wrześniu w Tatrach ಠ⁠﹏⁠ಠ 

============
To że miało być stromo to wiedziałem, ale zapadania się po uda w śniegu ... to już trochę mniej xD. Zaczęło się jednak spokojnie - ot, takie trochę mocniejsze podejście ;). A później, no nie było wyjścia i trzeba było zakładać pakiet zimowy czyli stuptuty + raki 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。. Bez nich to nawet by nie było co próbować iść dalej. Mozolnie krok po kroku nabieraliśmy wysokości, i ino czuliśmy wzrok ludzi jeżdżących gondolami. Nie powiem, chwilę zwątpienia były, ale jakoś się nam udało dość do górnej stacji kolejki <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. Tamże kontrola => na internetach pisało że zjazd 3€ (wyjazd 8€, góra-dół 10€) więc jako atrakcja można było zjechać :]. I kolejny (jak się na dole okazało całkiem ekonomiczny) klops :P. Godzina na szczyt, 50 minut do ostatniego zjazdu - w tych warunkach ... no niewykonalne ತ⁠_⁠ತ. A szczytu przecież nie odpuścimy :P. 

Szczyt zdobyty, ofocony, i mogliśmy zacząć schodzić po plus minus swoich śladach. W takich warunkach nie było po prostu możliwości zejść dokładnie tak samo ;). Tym razem jednak o wiele szybciej => czyli klasyczne z górki na pazurki i nawet przemoczone lekko skarpetki nam nie przeszkadzały ;). Dodatkowe plusy były też na dole, bo zjazd jednak kosztował 11,5€ za osobę, a myśmy zeszli w mniej niż godzinę :P. No i oczywiście klasycznie na farcie zdążyliśmy przed deszczem :D 


Na szlaku do góry nie spotkaliśmy nikogo, paru klientów w restauracji, jeden narciarz, przed szczytem jedną parę, na szczycie jeden facet, i na zejściu jedną parę ... z której część piękniejsza zdecydowanie marudziła :D. U mnie Magda ani razu ... za co serdecznie dziękuję słoneczko :* 

============
Dobra, jakieś fotki trzeba wrzucić :P 

Dolna stacja kolejki  
Początkowy odcinek 

No stromo :P 

Kierowca nie wielbłąd, zwłaszcza że jechał dopiero za około 5 godzin :PP 

Kompilacje xD => ale szlak faktycznie beznadziejnie oznaczony ಠ⁠ω⁠ಠ ... 

... sprzęt więc na gizy i ... 

... jazda :P 

Kolejki są dla leni :PPP 

Co jak co, to jednak łatwo (już nie będę czarodziejem :P) nie było ... 

... a praktycznie nie przetarty szlak, no nie ułatwiał ¯⁠⁠\_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Ale choć końcową stację gondoli było widać coraz lepiej ʘ⁠‿⁠ʘ 


Tamże warunki wietrzno-śnieżne yyy no tak jak widać xD 


Ale cel w zasięgu wzroku ^⁠_⁠^ 

Miałem zrezygnować, Magda już u kresu sił, ale to harda dziewczyna więc ponownie rura :D 

A i pytanie za 100 punktów => kto to się w grze nie odblokował jeszcze? 

Odpowiedź później xD 

A my dalej swoje: 


Widoki (ehhh, no ok - dzięki wiatrowemu) genialne ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 


I mamy to!! => najwyższy w tym paśmie 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

A ta zagadka ... to byłem ja :DDDD 

Zejście tak tak pisałem, praktycznie po swoich śladach więc nie ma co transferu marnować :P 



=============
Na koniec już ino 10 minut autem na nocleg, po drodze jeszcze sklep, i Magda mi znalazła w TV mecz Polaków jupi ... na czeskim kanale ... gdzie przeszedłem z kuchni w czwartej minucie meczu hahaha :DD 

A dziś dalej górki :P. Więc do następnego ^⁠_⁠^


Kategoria Góry

Z Ostrego ... na Halę Radziechowską (1008m.n.p.m) gęsiego :P

  • DST 12.87km
  • Kalorie 1234kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 4 marca 2023 | dodano: 05.03.2023


W końcu górki i biały puszek ʘ⁠‿⁠ʘ. Od środy te góry za mną "łaziły", a wczoraj stwierdziłem, że pogoda będzie optymalna (na szlak, bo na rower to raczej średnia) to trzeba jechać i coś pochodzić 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。. Zapytałem Magdę czy też nie ma ochoty. Miała ʘ⁠‿⁠ʘ. Zapytaliśmy też kota czy nie ma ochoty. No nie miała :D. Stwierdziła że popilnuje wersalki :PP 


==========
Wczoraj oczywiście było grzecznie, bo musiała jechać Kropka. Koleje Śląskie powariowały z tymi cenami - bilet w jedną stronę, dla jeden osoby => 19.95zł. Do tego jeszcze w Pszczynie przesiadka na autobuso-pociąg xD. Podziękowali :P 

Pobudka, jajecznica i warzywka, i rura trochę ponad godzinę jazdy do miejscowości Lipowa - Ostre ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

No i fajnie - parking za "Bóg zapłać" :P ʘ⁠‿⁠ʘ 

I już na szlaku <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 




XDDDDDDDDD 

Kontrola czasu dojścia (z nie-piewem xD) ... 

... coś pomiędzy ... 

... i na celu ʘ⁠‿⁠ʘ 

A sroka jak nie znajdzie krokusów, to znajdzie 20gr w śniegu :DDDDDD 


Ze szczytu widoków nie było wcale, to poszliśmy na punkt widokowy => 4 minuty iścia. Luzik ^⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠_⁠^ 

Jest moc widoków :D 

Ale za to ... były szyszunie :P 


Następnym etapem wycieczki miał być popas w domku na Hali Radziechowskiej ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ. No to idziemy ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

I error ಠ⁠_⁠ಠ. 

Jakiś pan se tam zrobił pitt-stop z psem, więc stwierdziliśmy że nie będziemy przeszkadzać ^⁠_⁠^. No i w dół :P 

Plan był taki ... 

... no ale od czego (bez sensu byłoby iście przez godzinę przez wsie) jest Strava? :D 

Oj, no nie mogłem się powstrzymać od przejścia tej pożarówki => i w sumie, to oprócz tych 15 minut mam całkiem nowy ślad na mapie :D 

Ślad, który nazwę śladem zwyroli ತ⁠_⁠ʖ⁠ತ. Tak, tych punktów było 17 ರ⁠_⁠ರ ... 

... a na końcu bonus ಠ⁠﹏⁠ಠ 


Na plus ino pszczółki ಠ⁠‿⁠ಠ 

I do auta ¯\⁠⁠_⁠ಠ⁠_⁠ಠ⁠_⁠/⁠¯ 

No ale pętla musi być domknięta, bo jak to mogło być inaczej :P 


Droga powrotna mega spokojna, po drodze jeszcze do Lidla na zakupy, a potem na Brynów na mecz GieKSy. Przegrany, ale dzień i tak uważam za pozytywny 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜

A teraz jeszcze bym chciał szlak "królewski" z Żabnicy na Rysianke, krokusy na Chociu, zimowy z Magdą na Małej Farze na Słowacji ... i dać temperatury umiarkowane. A potem upały :PPP 

============ 
A tu moje plany na dziś: 



:PPPPPPPP 


Kategoria Góry

Zimowa (4/4) Blatnica => hrad Blatnica (634m. n.p.m.)

  • DST 6.62km
  • Kalorie 635kcal
  • Aktywność Wędrówka
Wtorek, 31 stycznia 2023 | dodano: 05.02.2023



Dzień powrotny ୧⁠(⁠^⁠ ⁠〰⁠ ⁠^⁠)⁠୨ ale od samego początku wyjazdu mieliśmy go zaplanowego :). Do tego, nie wracaliśmy autobusem ... jak ten powyżej :D. No to wymeldowanie do 12:00, i ponownie był czas ... żeby nigdzie się nie śpieszyć. Mogliśmy za to na spokojnie coś zjeść, spakować się, i dosprzątać mieszkanie coby nie było że coś nie jest ogarniete na tip top ^⁠_⁠^. 

Finalnie wyjechaliśmy z noclegu jednak grubo przed godziną 11:00, zaliczyliśmy ostatnią wizytę w sklepie, a później Michał zaparkował na płatnym parkingu (ale 1,50€/h, a szlak na dwie) i mogliśmy ruszyć, dublując pierw odcinek z pierwszego dnia. Po wiednemu chyba bardziej mi się podobał :D. Nie podobał mi się za to fakt, że stuptuty wylądowały w koszu, buty zimowe były mokre, a te letnie buty z siateczką średnio się nadawały do iścia heh. 

Koledzy mi jednak udeptali szlak, i z jedną przeszkodą (gdzie średnio mogłem wejść) malujemy się na ruinach zamku. Takich w remoncie, ale bardzo klimatycznych 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 

Tamże każdy sobie je zwiedził na swój sposób i do auta. Oczywiście w dwóch grupach heh :D. Mi od samego początku podobało się opętlenie asfaltem (minęł nas chyba jeden samochód i ... traktor xD), a chłopaki (Zientas i Janiol) wrócili naszymi śladami ;). Różnica na parkingu ponownie wyniosła około pięciu minut ... więc w pytę <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. 

Później już ino do auta i do Polski ^⁠_⁠^. Z postojami na siku, i McDonalda => dzięki Janiol ^⁠_⁠^. 

Jakieś fotki by wypadało wrzucić :D 

Minimalistycznie tam mają :DD 

A tu już mega zatłoczony parking we wtorek xD 

I rura ^⁠_⁠^ 




Początek ślizgawki heh :D 



I na celu <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

Klimacik 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 

Po słowacku nie umiem :P 

Zwiedzanie (⁠ ͝⁠°⁠ ͜⁠ʖ͡⁠°⁠)⁠ᕤ 



Sem ja 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

Ostatni luk ... 

... i w dół ^⁠_⁠^ 

A tu spaliśmy ◉⁠‿⁠◉ 

Górki ʘ⁠‿⁠ʘ ... 

... i do auta (⁠✷⁠‿⁠✷⁠) 




Takie coś wyszło <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 


A finalnie ... takie coś <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>
 


 Wyjazd mega fajny, odpocząłem, a i w końcu się porządnie wyspałem (⁠•⁠‿⁠•⁠). I chyba najlepsze w tym wszystkim jest to, że dzień po naszym powrocie ... na Fatrze ogłosili lawinową trójkę :P. Celneliśmy idealnie :D. Podziękował wszystkim!!

FILMIK :PPPPP 


======================
A względem stycznia, to wracamy do normalności <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>



============

No i poszedłem :P 


Kategoria Góry

Zimowa (3/4) Blatnica => Psińco (0m. n.p.m.)

  • DST 20.36km
  • Kalorie 1952kcal
  • Aktywność Wędrówka
Poniedziałek, 30 stycznia 2023 | dodano: 04.02.2023

Drugie podejście do wpisu, bo pierwsze coś się nie zapisało ಠ⁠∀⁠ಠ. Dzień średni, to i BeeS go nie przyjął xD 



Najgorsze jest to, że w sumie pisałem trzy wpisy na raz, i teraz nawet nie wiem od czego tu zacząłem xD.

Oki, to może spróbuję od początku ಠ⁠﹏⁠ಠ.

Poranek ... 

... wyspanie się (polecam ^⁠_⁠^) ... 

(nie polecam za to tego, że pewnie znów będą dupne print screeny, a z laptopa pisać nie lubię => ¯⁠⁠\_⁠ಠ⁠_⁠ಠ⁠_⁠/⁠¯) i coby tu? (⁠ꏿ⁠﹏⁠ꏿ⁠;⁠). Każdy kombinował jak mógł, ale wszystkim wchodziło to samo - autobusem się nie opłacało nigdzie jechać ಠ⁠ω⁠ಠ. Niby jakieś były, niby z przesiadkami, niby ... ogólnie niby :P. 

Zaś więc szlak spod domostwa, zaś z dublowaniem :PP. Na plus jednak po raz kolejny ... spokojne ogarnięcie się 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。. I wyjście ponownie po godzinie 11:00 ...

... ale tym razem już z misją sklep :P ... 

... z ogólnie to całkiem interesują promocją :PP 


I to by było tyle z pozytywów ತ⁠_⁠ʖ⁠ತ.  Pierw dubel przez miasto ... 

... później dubel z wczoraj, a na końcu ... kibel ತ⁠_⁠ತ. Udało się nam finalnie tak dojść do konsensusu, że ten Drienok (na mapce poniżej) jest git. I finalnie ... nikt na niego nie wszedł! Ja skończyłem na końcu czerwonej kreski, a szlak reszty zaznaczyłem czarną strzałką ಠ⁠﹏⁠ಠ. 


U mnie forma i chęci były, ale bez raków (się jeden popsuł na wczorajszym zejściu ತ⁠_⁠ತ) było średnio, do tego ... rozleciał mi się jeden stuptut ಠ⁠_⁠ಠ. Nie chciałem chłopaków blokować (i spowalniać), bo ponownie czas zaczął gonić, a w górach rozsądnym trzeba być ^⁠_⁠^. Rozsądni byli również oni ... bo podobno nie dało się (przez świeży śnieg) tam wejść ಠ⁠﹏⁠ಠ. 

Zanim napiszę co działo się później, to fotki ze wspólnej części ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ

Początek szlaku (płaskiego) właściwego ◉⁠‿⁠◉


Nastawienie (i w sumie nawodnienie) obecne ;) 

Płasko, ale jeszcze spoko, gorzej ... a to opiszę później :P ... 

... ale o to się rozchodzi ತ⁠_⁠ತ 


Miejsce podjęcie decyzji, co dalej robimy? 




Idziemy!!
 


A w sumie to przecieramy ¯⁠\⁠_⁠ಠ⁠_⁠ಠ⁠_⁠/⁠¯ 

Ostatni krzyk do Janiola że dla mnie to koniec ... 

... ślisko, a za razem dość spory ryzyko grypy ತ⁠_⁠ತ 

Schodzimy!! ... 

... yyy to znaczy ja schodzę xD 

Już (ponownie) na miejscu decyzyjnym - 7.5km, 2h dalej samotnego iścia pfff


Miałem słuchawki, wiedziałem że muszę maszerować, ale jednego nie przewidziałem => tego, że świeży śnieg na powrocie przykryje mi lodowe niespodzianki xD 

Jak Zbigniew Bródka xDDD 





Cały, tyłek też, ale na końcu już miałem dość ¯⁠\⁠_⁠ಠ⁠_⁠ಠ⁠_⁠/⁠¯. Zresztą tak samo jak moje słuchawki, które to ... padły. W sumie tak samo jak restauracja ... do której planowałem iść ponownie na kolację xDDD. Najważniejsze jednak że byłem w mieście ◉⁠‿⁠◉

Tak to u mnie ostatecznie wyszło => żenada ehhh (⁠⊙⁠_⁠◎⁠)


Na koniec zostały do rozwiązania tylko dwie kwestie ←⁠_⁠←. Czy wejdę do domku, i co z resztą załogi? Mnie wpuścił Pan gospodarz (chmiel, kolację, prysznic, spanie), a reszta zeszła do pobliskiego miasta, zjadła pizzę (po ponownie dobrej cenie) + ogarnęła chmiel, i wróciła autobusem (w dobrej cenie - a jak!) na chatę. 

Czy mnie obudzili (byli chyba ze dwie godziny po mnie - poprawcie mnie jakby co) => nie!! :D. Mega dobrze mi się tam spało ʘ⁠‿⁠ʘ.

==========
A z tym to się zgodzę :P
 


BTW: za możliwą złą kolejność zdjęć ... sorki => tak to jest, jak się BeeS wykrzaczy ;) 


Kategoria Góry

Zimowa (2/4) Blatnica => Ostra (1264m. n.p.m.)

  • DST 13.94km
  • Kalorie 1337kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 29 stycznia 2023 | dodano: 02.02.2023



Jak widać już z powrotem w Katowicach (⁠^⁠.⁠_⁠.⁠^⁠)⁠ノ. Zalatanie mam jednak konkretne, więc wpisy będą się pojawiać ... nie wiem co ile :P. A wasze się może uda jutro nadgonić, choć staram się je czytać na bieżąco ʘ⁠‿⁠ʘ 

Mi jeszcze zostały do opisania trzy (a w zasadzie już dwie) wycieczki, a Łukaszowi pewnie cały filmik do zmontowania :D. Chyba mam lepiej :DDD. 

==========
Dobra, do dnia numer dwa na słowackiej ziemi ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ. Pobudka (moja) nastąpiła chwilę przed godziną szóstą rano, a że po toalecie już mi się spać nie chciało, to zacząłem kombinować ze szlakiem na nasz dzisiejszy (założony wczoraj) cel. Wiedzieliśmy że będzie Ostra, ale jak dojść, coby jak najmniej dublować? Tutaj z pomocą przyszła Strava i wyszło że skopiujemy tylko odcinek miejski. Jupi! Dumny z siebie jak paw ᕦ⁠(⁠ò⁠_⁠ó⁠ˇ⁠)⁠ᕤ musiałem tylko poczekać aż reszta wstanie ... i mnie pochwali 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Wstał Łukasz ... i pokazał mi dokładnie to samo co ja obmyśliłem :D. Przynajmniej byliśmy zgodni :DD. 

Czas nas nie gonił (szlak spod domostwa), śniadanie, chmiel, kawa (choć to ino Zientas) i ruszyliśmy dopiero chwilę przed godziną 11:30. A co? Urlop :PPP 

Tym razem (niedziela) bez sklepu (dzięki Michał za użyczenie chmielu ʘ⁠‿⁠ʘ) i rura przez miasto w kierunku szlaku zielonego, biegnącego wzdłuż Blatnyckiego potoku. Fajnie się szło - tak (dziwnie) płasko heh. 

Przy rozwidleniu (ponad 1/3 dzisiejszego dystansu xD) jednak się zaczęło :P. Klasyczna Wielka Fatra ... czyli podejścia ;). Jeden dłuższy postój nawadniający (gdzie zepsuła mi się zapalniczka - sztrachecle znalezione szczęśliwie w wewnętrznej kieszonce rulez :D) i ku górze. W grupach oczywiście, ale finalnie wyszło najlepiej jak mogło ᕙ⁠(⁠ ⁠¤⁠ ⁠〰⁠ ⁠¤⁠ ⁠)⁠ᕗ. Im bliżej szczytu, tym bardziej wiedziałem że idziemy na zachód słońca. A niebo nad nami na wypasie 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。. Dodatkowo Łukasz stwierdził, że nosi o jednen chmiel za dużo, to już w ogóle była rura :D. 

Na szczycie (oprócz nas) dwie osoby, ale klimat mega godny => polecam fotki ^⁠_⁠^. 

Zostało ino zejść tym szlakiem ze Stravy ... ale oczywiście w dwóch grupach ... i po ćmoku :D. Obyło się bez kontuzji, a i na miejscu nasza różnica czasowa wynosiła może z pięć minut. Obiadokolacja w barze (zazdro za ceny na Słowacji, choć pewnie w TVP i tak powiedzą że u nas jest lepiej xD) i na nocleg. Dziś już trochę mniej narzekałem na tą część Fatry :P. 

PS: dzięki Łukasz za wspólne zejście ;) 

Fotki: 
Miejsko ;⁠)

I już za miastem 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜


Tak => były obecne :DDD 

Szlakiem ^⁠_⁠^

I odbijamy ┏⁠(⁠^⁠0⁠^⁠)⁠┛ 

W górę :) 

Warunki śnieżne => no dobre :P 


Blisko ... 

... 

... bliżej ... 


(klasyka :P) 

... cel jeszcze bliżej ... 

(utrudnienia xD) 

... i jesteśmy 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 





Zdjęcie z pozą więc ... 


... w końcu się udało :D 


Coś wspólnego ... 


... i w dół ^⁠_⁠^ 





A na dole w pobliżu miejsca noclegu - nagroda 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 


Obiad też był => smaczny ... 

... i w mega dobrej cenie (⁠⊙⁠_⁠◎⁠). 

BTW: ... 

... i BTW 2: ... 

... które wygrywa :D 

Na koniec jeszcze trasa: 


============
I pozytyw po wysiłku 


:DDDDDDDD 


Kategoria Góry

Zimowa (1/4) Blatnica => nocna Tlsta (1373m. n.p.m.)

  • DST 16.20km
  • Kalorie 1524kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 28 stycznia 2023 | dodano: 29.01.2023



Wczoraj do roboty pojechałem autem, bo na rower było mi jednak trochę (odczucie z okna) za zimno. Plan miał wyglądać tak, żeby przepracować swoje osiem godzin, wrócić do domku, i zacząć się pakować na wyjazd zimowy. Zadanie utrudnił wybuch gazu który miał miejsce (dokładnie) 530m od mojego biura ;/.

Dwie ofiary śmiertelne ರ⁠╭⁠╮⁠ರ ehhh. 

=========
Oki, co genezy tego wyjazdu. Planowanie zaczęło się gdzieś w listopadzie, w grudniu ustaliliśmy termin i spanie, a reszta ... to wyszło że nieważne ¯⁠\⁠_⁠ಠ⁠_⁠ಠ⁠_⁠/⁠¯. Spanie finalnie się odwołało, ale znaleźliśmy nowe, i można było załatwiać urlop. Załatwiłem go jednak dopiero w ostatnim momencie przed wyjazdem ... bo w sumie to średnio mi się chciało jechać ತ⁠_⁠ತ. Może to jednak mój ostatni zimowy więc co mi tam :PPP. 

Transport? Hmmm, praktycznie do ostatniej chwili miała jechać Kropka, ale Michał napisał że załatwił służbówkę z której to pojemności bagażnika ponoć nie będziemy narzekać xD. No nikt nie narzekał :D 

Zwłaszcza ja ... bo prowadzić nie musiałem :PP 

Ruszyliśmy z Ochojca finalnie chwilę przed godziną 23:00, i z jakimiś tam postojami (Morfeusz obecny :D) na miejsce dotarliśmy po godzinie 2:00 w nocy ʘ⁠‿⁠ʘ. Tamże przygotowania i w drogę ʘ⁠‿⁠ʘ 




Po odcinku płaskim ... 2:40h szlaku, wschód słońca o 07:22 => czyli było stykowo (:P) ... a nastawienia ciągle brak ಠ⁠﹏⁠ಠ. Dobrze że koledzy dali mi trochę czasu dla siebie, i mogłem se trochę w głowie poukładać ^⁠_⁠^. A i w końcu założyć rączki, bo ze stuptutami nie wyszło - czego na zejściu żałowałem ಠ⁠_⁠ಠ. 

Zanim jednak zejście, to wyjście :P 

Klimaty godne ... 

... i nawet łańcuchy się znalazły xD 


Jeszcze chwilka ciemności ...

... i mamy jasność ʘ⁠‿⁠ʘ 


I cel ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 



A w dół? => wszystko zgodnie z planem :D 



Klimaty zimowe, z morzem w butach ಠ⁠ω⁠ಠ 






W mieście meldujemy się w okolicach godziny dziesiątej, zaparkowane na noclegu, i do sklepu, bo do pokoju mogliśmy wejść dopiero po godzinie 13:00.

Była więc chwila na zwiedzanie miasteczka ... 

... a potem prysznic, jedzenie, strzałki, i do wyra. Oj ... wyspałem się :D 

To na plus, na minus pasmo górskie (mega strome), i brak nikotyny na zejściu xD. Synchronizacja też licha, bo cały czas goniłem, a na końcu to mnie gonili xD.

Ludzi na szlaku (o, takim) ... 

... spotkanych czterech. W sumie się nie dziwię, bo te pasmo (tak jak pisałem)... jest średnie ಠ⁠,⁠_⁠」⁠ಠ. Zobaczymy jak to będzie dzisiaj ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ => jeszcze go nie skreślam, aczkolwiek średnio polecam :P. 

================
Spanie bez kota jednak polecam ...


... braku kota w domu jednak nie. Tu jest jednak dużo miejscowych, to jest kogo karmić (nadrobię) i głaskać :P


Kategoria Góry

Kalužny (choć nie, bo śnieżny :P) 970m n.p.m.

  • DST 14.26km
  • Kalorie 1585kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 21 stycznia 2023 | dodano: 22.01.2023



Został nam tydzień do zimowego tripu. Wyjeżdżamy na Słowację, ale żeby głupio nie było, to trzeba było też Czechy odwiedzić w ramach treningu :P. Na początek wczorajsze przygotowania ^⁠_⁠^ ... 

... a później (rano) Łukasz podjechał po nas Polówką, dla której ... wyjazd po brata Magdy okazał się przedostatnim. Została ino jazda na złom ಠ⁠︵⁠ಠ. 


Silnik cały czas się świeci że chory, akumulator na końcówce, a jak widać na powyższym zdjęciu ... szyba też się popsuła xD. Szkoda, lubiłem te autko ಠ⁠﹏⁠ಠ. I trochę dbałem o nie jak Marzena wyjechała do Niemiec na urlop, i na wesele Szpilberów nią jechałem, i dzięki niej Magda się płynnie przeniosła z Sosnowca do Piotrowic ಠ⁠﹏⁠ಠ. Ehhhh ...

 No nic, Łukasz "zimny łokieć" zrobił podmiankę na Brynowie ... 

... i mogliśmy ruszyć dalej (z jednym postojem) ... 

... na początek szlaku ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ. O takiego ^⁠_⁠^ 



Warunki bardzo dobre 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 ... 




... czas też, to się nie spieszyłem :P 

Ogólnie szło się fajnie ... 


... i już schronisko (+ zakup magnesu) na popas ʘ⁠‿⁠ʘ 


Po nim zabawy i ... upadki :D 




A, no i orzełki oczywiście :D 


W końcu ponownie trochę zimowych warunków wpadło (⁠✷⁠‿⁠✷⁠) 






Były i pozy ...


... nawet jak widać dwie :DDDDDD

I nawodnić się w drugim schronisku nie zapomnieliśmy ... 

... nie to że w pierwszym tego nie było :PP.

 I zejście ... po ćmoku :P 




Najwyższy szczyt wycieczki jednak zaliczony ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 


Ogólnie to wyjazd mega na plus, warunki jak widać godne, a na końcu na Piotrowicach hamburger (raczej nie polecam :P), były śpiewy w aucie, było wesoło, ale ciągle nie mogę przeboleć Polo, i tego ... że jednak na najwyższy szczyt świata nie weszliśmy ಠ⁠_⁠ಠ 

:PPPPPP

================
Kolejne wpisy górskie pewno ze Słowacji. Zresztą rowerowych też pewnie nie będzie, bo w końcu mamy zimę! 

I dobrze <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>

BTW: dziś ino rozpapugowanie :P 






(⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠)⁠❤

=======
Te były grzecznie, a no ... i nie mieliśmy wódki 

... :DDDDD


Kategoria Góry