Lapec prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowo-górski blog cyniczno-ironiczny

Stegna 1/4 => Dojazd + Malbork + lokalnie

  • DST 101.08km
  • Czas 04:44
  • VAVG 21.35km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 6 września 2018 | dodano: 10.09.2018


Już z urlopu właściwego :)

Z ostatniego wpisu wynikało że wsiedliśmy do pociągu. Hipotetycznie tak to mogłoby wyglądać, a w rzeczywistości było to narzędzie tortur, gdzie nawet największe siły Morfeusza nie dały rady się jakoś konkretnie przespać ;/ W tak nowoczesnym(?) i niewygodnym pociągu chyba nigdy nie jechałem => oddawać stare, dobre, przedziałowe wagony!!! Ujeeee!!! ;)

Dobra mniejsza o to, coś tam się jednak udało zdrzemnąć, ale to i tak była kropla w morzu potrzeb mych xD
=============================================
Trudno, wysiedliśmy zgodnie z planem w okolicach godziny 7:00 rano i ruszyliśmy w kierunku naszego pierwszego celu czyli nieczynnego mostu w Tczewie. Jakoś specjalnie długo żeśmy nie pojechali ... bo obiekt znajdował się około dwóch kilometrów od dworca :D

Atrakcja ofocona i mogliśmy skierować się pierw ścieżką rowerową, potem jezdnią asfaltową, następnie trochę po płytach, trochę gruntem, aż do Drogi Krajowej nr. 22 której ... w  żaden sensowny sposób nie dało się ominąć - trzeba ją było po prostu przelecieć ;/ Krajówka została przeleciana(?:D) i znaleźliśmy się na pierwszym mega poważnym punkcie naszej wycieczki. Miasto to bardzo zachwalał Filip dodając że dnia może nie starczyć żeby je zwiedzić. Hmmmm napiszę tak: prócz zamku, McDonalda i wuchty wiary sępiącej fajki i kasę to hmm, dupy nie urwało :-P Opuściliśmy więc Malbork i ruszyliśmy w kierunku noclegu. 

Jechało się kapitalnie wręcz :) Pola, bez wiatru, klimatycznie, nie za ciepło, nie za zimno i aż trochę dziwnie bo nawet ścieżka z kostki(!!) była prosta heh. Da się? Da! Po niej "wyrosła" (niestety jeszcze nie do końca skończona) DDR-ka z masy bitumicznej, która będzie na pewno mocno oblegana przez rowerzystów - bo fajna, ot tak po prostu :)

W międzyczasie zrobiliśmy jeszcze jeden mały przystanek nawadniający i wjechaliśmy do miejscowości Nowy Staw, gdzie była jakaś stara atrakcja. Po niej już ino drogą płaską jak naleśnik (czy tam płaskostopie Poznańskie) przejechaliśmy miejscowość Nowy Dwór Gdański i poprzez drugie i ostatnie nawodnienie uderzyliśmy na kwaterę.

Dostaliśmy się do pokoju, poszliśmy sobie do sklepu po jakąś wałówkę na obiad i nastąpił czas wolny w którym każdy robił to co chciał. Czyli dokładnie: ja poszedłem dokręcać do "setki" bo było mało (o tym za chwilę), a Łukasz "poszedł" na spotkanie z Morfeuszem :-D

Trasa poranna => https://www.relive.cc/view/e1192542432

Fotki:
Tczew i pierwsza atrakcja we mgle skąpana ;)

Widok na Stare Miasto i Wisłę 

Dojazd do Krajówki, której nie pokaże na fotkach :P

Malbork - ładne zdjęcia więc tym razem nie zrobię kolaża, bo szkoda ;]





Ścieżki na trasie :)

Jako przerywnik, kwintesencja mojego życia na jednej fotce :D

Jeszcze do-szynka ...

... i na celu :)

=======================
Także Łukasz sobie smacznie spał, a ja zrobiłem porządek ze swoimi rzeczami i ruszyłem (około 15:30) w trasę którą wymyśliłem mega "na poczekaniu". Celowałem ino żeby pojeździć po odcinkach których nie mieliśmy w planach w ogólnych założeniach :) Pierw więc pokręciłem trochę przez Stegnę, później wpadłem na jakiś trzy kilometrowy odcinek po płytach, następnie dostałem wiatrem po plecach i dojechałem do gruntu gdzie ... oberwałem wiatrem ... tym razem już nie po plecach XD Ogólnie jak na pierwszej części nie wiało praktycznie wcale, to gdzieś od Nowego Stawu wiatr był coraz bardziej upierdliwy (twarzowy taki xD) i nie poprawił się do końca ;/

Wracając do mojej wycieczki: przejechałem Popowo, Stegienkę Osadę i wyliczyłem że może mi braknąć trochę do trzycyfrowego dystansu. Postanowiłem więc pierwszy raz przywitać się z morzem, przy okazji "pokazując" je Szkodnikowi :-) Także w miejscowości Jantar mały Pitt Stop, a po nim rura na mega super okoliczne dukty leśne. Były (o dziwo) podjazdy, single, wucha szyszek, szerokie ścieżki, bez ścieżek czyli najlepiej heh.

Ostatni tego dnia postój zrobiłem sobie między Jantarem a Stegną i tu już zamoczyłem stópki :) W ruch poszła również para Żubrów, a do tego się obudziła się Śpiąca Królewna która postanowiła do mnie dołączyć :) No i dobre => zanim Łukasz dojechał to zaczął się robić zachód, którego oczywiście przegapić i nie ofocić nie zamierzaliśmy ;) Po zachodzie ino misja Biedronka i do bazy.

Dzień na plus, wszystko idealnie, no może prócz Endo (Marcin M - jeszcze raz obrazisz mój telefon w jego obecności i Ci kopnę :P) i wiatru, ale to tam szczegół ;-)

Trasa => https://www.relive.cc/view/e1193048977

Fotki:
Tym razem już praktycznie bez asfaltów ufff ;)

W przerywniku, pochwalę się suwenirom ;) Dziękuje :)
PS: choć nie wiem czy to prezent dla mnie, czy otwieracz do dziwnych piw Łukasza :D


Morze po raz pierwszy - miejscowość Jantar

Na zachód, takimi oto ścieżkami :)

Morze po raz drugi ;]



===============================
Tego nie było ... ale i tak było zajebiście ;))))


Kategoria Rower

Przedwyjazdowo

  • DST 16.82km
  • Czas 00:50
  • VAVG 20.18km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 września 2018 | dodano: 05.09.2018



Kolejne moje wpisy pojawią się dopiero w przyszłym tygodniu, tak więc na szybko napiszę ino że bieg przeżyłem :P W sumie to nawet całkiem sympatyczna impreza wyszła, a do tego wygraliśmy o minutę i dwadzieścia sekund z Urzędem Miasta sesese => mała rzecz, a cieszy heh.

Co do mojego biegu (indywidualnie zostałem sklasyfikowany na miejscu 890 na 2845 uczestników) to hmmm, potwierdzam, biegać nie będę, zostaje przy rowerze i chodzeniu, czy to po lesie, mieście, czy po górach ;))

Fotki:
Przed startem ... i weź teraz znajdź "swoich" xDDDD


Finalnie się udało :)

A tu sobie biegnę na ostatniej zmianie :)
W tym miejscu ciężko było wyprzedzać ;) ... i zobaczyć (usłyszeć) jak Marzena z Łukaszem mi kibicują :P
Dzięki za wsparcie duchowe i fotkę :)


==========================================
Jako podsumowanie, jedna z wielu suwenirów czyli kolejny (po rowerowych) medal doszedł do kolekcji ;]


=====================================================================================
Wracając do kręcenia:
Wczoraj miałem odpalać rower, ale brakło czasu ;/ Deszcze, mega późny teren służbowy [dwa dni na krajówce (https://www.relive.cc/view/e1191440110) zawsze zabawnie wyglądają - polecam :D], do tego sprawy babuszkowe i nie pykło. Na końcówce dnia, nawet w autobusie usłyszałem że kolejny przystanek to Brynów Kopalnia Wódek, a nie Wujek (xD) więc jednak chyba byłem zmęczony (pozdro Tola) i głodny ;-)

Dziś robota, po której pierw trochę odpocząłem, a później rura na garaż zobaczyć jak sakwa leży na Szkodniku i ... od razu małe testy. Była jeszcze wszak opcja przeprosić się z Krossiwem, które już swoje "z bagażnikiem" przejechało.

Pojechałem do Siorki, zrobiliśmy kąsek po lesie z psem i powrót na chatę się dopakować ;] Testy udane - sorki Kross ;-)

Przed 22:00 spotkanie z Łukaszem i Sąsiadką mą, chwila pożegnań, łyczek żubra i męskiemu gronu został ino dojazd na PKP. Poprzez malutkie problemy ze sklepem, cel udało się osiągnąć i pisze do was z pociągu ^_^

Trasa => się tworzy i muli jak Endo dziś xD
EDIT: https://www.relive.cc/view/e1192278790
=========================================================
Dobra, mnie nie ma ale => pacz poniżej :))))


Kategoria Rower

Złośliwy Klemens

  • DST 44.35km
  • Czas 01:57
  • VAVG 22.74km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 1 września 2018 | dodano: 02.09.2018
Uczestnicy



No to witam w setnym wpisie w tym roku ;)
===================================================================
Plany na dziś były dwa: czyli po a) się wyspać, a po b) zobaczyć sobie Smutną Górę :-)
Pierwotna ustawka u mnie na garażu o godzinie 12:00 się nie powiodła i ... została przełożona na godzinę 14:30. Bardziej z powodu lenistwa, ale mały procent też odegrały poranne opady. Kato pozdrawiają resztę kraju xDD



Tak, 14:30 to już była bardziej normalna godzina jak na sobotni wyjazd :P
Chwilę rozmowy i rura w kierunku Murcek. A nie, czekaj, musiałem znowu do Babci pojechać ... jak rany koguta, pomału znowu się zaczyna ;/ Ponowna, skrócona instrukcja obsługi telefonu i mogliśmy wyruszyć we wcześniej wspomnianym kierunku. BTW: coraz większe plony paprykowe mam ;)



Po przejechaniu Murcek, Marcin już po lekku dawał oznaki że jednak Smutna Góra nie jest do końca fajnym planem na dzisiaj i może sobie skrócimy i wjedziemy tylko na Świętego Klemensa? No dobra, nic na siłę, zwłaszcza że jak rzadko narzekam na wiatr, to dziś niestety dał mega "plaskacza" po twarzy ;/
Standardową trasą podjechaliśmy na kościółek, zrobiliśmy sobie przerwę na nawodnienie i ... zaczęliśmy nasłuchiwać odgłosów burzy, która była gdzieś w bliskiej okolicy.

Trudno, zjechaliśmy na dół gdzie podczas opadów można ewentualnie się schować pod wiatą przestankową (ponoć pod paśnikiem też :P) albo w lesie na postoju. I tak dojechaliśmy aż do daszku (przed ul. Beskidzką) gdzie ... przeczekaliśmy opady ;] Izotonik w ruch i po ustaniu deszczu (poprzez durne światła na DK-86) przez Murcki, Ochojec, pętlę Kościuszki do bazy. Później były już ino rozmowy o wszystkim i o niczym i mogliśmy się rozstać. Mało kilometrów, wrażeń dużo heh xD

Trasa => https://www.relive.cc/view/e1189485881
Endo tym razem zapomniało o autopauzie, a od kiedy zaczęły się problemy? A od czasu kiedy Złośnik stwierdził że mam już stary telefon i czas go zmienić. No to się Ksałomi obraziło xD


Fotki:
Ponownie ino z celu, parę kolejnych w Relive ;]

 Od przodu i od tyłu ;)


==================================================================
Smutny widok z drogi powrotnej, ustrzelili jelenie :( uuuuuuuuje!

=======================================
PS: Zapomniałem przy podsumowaniu => ciągle stabilnie, ćwiartka być musi :PPP

================================================================================
A na koniec, nie skomentuje ;)


Kategoria Rower

DPD 35/2018 + może za rok? ;)

  • DST 74.81km
  • Czas 03:30
  • VAVG 21.37km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 31 sierpnia 2018 | dodano: 01.09.2018
Uczestnicy



Dziś z rana wdrożyłem w życie plan z wczoraj, czyli po raz kolejny odpaliłem DPD. A co? skoro kolega może, to czemu ja nie :P

Trasa do pracy (przez Upadowy) spłynęła dość sprawnie i ... nudnie, niczym moje życie seksualne, ale to tam nieważne. Ważniejsza i ciekawsza była druga część dnia na którą umówiłem się z Diobłem. Oczywiście rozchodziło się o rower, a nie o moje życie seksualnie, żeby nie było :P

Pojedzony ...

... o umówionej godzinie, spotkałem się pod Kościołem z Marcinem i mogliśmy ruszyć w stronę Koparek. Tak, tak, chyba się poddałem. Miałem jedną "Florkę" tam zabrać, ale pewnie zaraz będzie jej za zimno, za wilgotno, za umiarkowanie i ... może za rok :PPPP Co do trasy to w sumie dubel z kwietnia => http://lapec.bikestats.pl/1664506,DPD-102018-Kopar... z małym urozmaiceniem pt: Endomondo. Pierw liczyło sam czas (bez dystansu), a później już nic nie liczyło xD Widać to z resztą na mapce i reliv-ie. Poza tym chyba dostaliśmy "zjebę" od robotników za przejechanie zamkniętą ulicą i zjawiliśmy się na celu. Tam zamiast pokręcić się po dole, zdecydowaliśmy się na objazd górą. To była bardzo decyzja, fajny szutrowy odcinek to był :)

Powrót przez Dobrą, Geosferę (fajny nowy skrót z DDR-kę powstał do Niedzielisk), Jęzor, Piasek, Szopienice do Katowic.
Obyło się nawet bez Pitt Stopów, da się? da :) W Katowicach misja lombard (babuszce się sam złamał telefon z klapką, normalnie zły telefon!!) i na garaż na regeneracyjne ;]

Trasa + jakieś tam fotki => https://www.relive.cc/view/e1188986897

Fotki
:
Fotki ino z celu => Kamieniołom Koparki i ...


... baza płetwonurków

Zbiornik Wydra

Szlaczek :)

Pozostałości ;]
Soczek 0% Wiśnia z Pigwą hmmm no mocno takie se ...


Na koniec, Ekipa wyjazdowa :)

==========================================================
Koniec miesiąca - można podsumowywać. Na start mapka, niestety bez wycinki z Endo. Wczoraj wróciłem przed północą od babki, wskoczyłem do wanny i wyszedłem we wrześniu xD
Z pamięci wyszło coś takiego:
570km => rower
104km => góry
50km => chodzenie
5km (xD) => bieganie,
tam na niebiesko, pod Katowicami :D

W sumie jestem zadowolony, zwłaszcza z pedałowania :) "Wypadły" mi przecież dwa przedłużone weekendy, a i tak pół tysia się wykręciło :) Milusio ;]
===============================================================
Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej :P


Kategoria Rower

Trójbój

  • DST 21.73km
  • Czas 01:00
  • VAVG 21.73km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 29 sierpnia 2018 | dodano: 30.08.2018
Uczestnicy



Może nie klasyczny, ale jednak hattrick xD
Wczoraj wieczorem bieganie => https://www.relive.cc/view/e1187253434, dziś pierw spacer służbowy => https://www.relive.cc/view/e1187452815 a na zakończenie rower ;] => https://www.relive.cc/view/e1187672128 :)))

Kręcenia wyszło finalnie tyle co kot napłakał, no ale priorytetami była babuszka (wizyta u "Pani Doktór" po recepty + zakupy) oraz spotkanie z Diobłem na Rybaczówce w Kochłowicach. Do Piotro dojechałem (a przez korki, raczej się doczołgałem), sprawy ogarnąłem i mogłem lasami dojechać na miting, który ... przedłużył się jeszcze o kolejne lasy i garaż :) Kurde, wieczorami już piździ ... oddawać kurek z ciepłem!!!!!

PS1: Dzięki Marcin jeszcze raz za zatyczkę do kiery ;]
PS2: W niedziele (xD) sztafeta, a po niej oficjalnie kończę karierę biegacza :DDD
==============================

Fotki:
Coś z terenu - artystycznie ...

... oraz Rybaczówka i anonimowe podziękowanie za suwenire koszulkową z wakacji od znajomej ;))

======================================================================
=================================================
Neil Armstrong się zdziwił (:P), ino kto stawiał ten pomnik hmmmm?


:DDDDDDDDDDDDDD


Kategoria Rower

Deszczowa Dolina Małej Łąki

  • DST 23.94km
  • Kalorie 3357kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 25 sierpnia 2018 | dodano: 28.08.2018


Noc zleciała mega szybko i na dzień dobry, mogliśmy podziwiać ... fatalną pogodę xD Jednak prognozy się nie myliły => zimno, smutno, ponuro i deszczowo. Kibel, ale Zientas w drodze więc trzeba coś wymyślić :)

Zanim nawet zaczęliśmy kombinować ... Bartek był już pod bramą :D
W okolicach godziny 9:00 mogliśmy się przywitać, pogadać, coś przy-chmielić i "wsadzić" nos w mapę. Wysokie Tatry odpadły w przedbiegach, bo jednak ślisko i średnio stabilnie - Kościeliska lub Chochołowska brzmiały zdecydowanie lepiej!! Smreczyńki Staw, Grześ, jaskinie były passe, więc wybór padł na pętelkę z Kir przez Dolinę Lejową - z najwyższym punktem na Polanie Stoły :]
===========================================

Bez pośpiechu, wyszliśmy około 12:00 z domku, przeszliśmy po raz kolejny przez Antałówkę, następnie zrobiliśmy zakupy w Biedronce, potem w Gammie i ... pitnął nam BUS-ik xD Normalnie pewnie by przyjechał następny (i tak by jeździły do końca dnia co 5 minut - przez to nawet rozkładu nie sprawdzałem) no ale jak nie ma pogody, to górale mają wszystko gdzieś i jeżdżą zgodnie z rozkładem. Finalnie mieliśmy trochę ponad półtorej godziny czekania xD. Trudno, zmiana planów - pierw zobaczymy czy coś w ogóle gdziekolwiek jedzie, a później ustalimy trasę.

Po około 10 minutach czekania wyszło że rozpoczniemy wycieczkę od Doliny Strążyskiej - jakaś "kółko" było do zrobienia => a to nam w dniu dzisiejszym zupełnie wystarczało :) Chwila autobusem, standardowo kasa po bilet do lasu i z piwkiem w ręku wystartowaliśmy w kierunku Wodospadu Siklawica. Jakoś nigdy się nie złożyło cobym go pooglądał, a dziś była kapitalna okazja ku temu :)

Na celu, chwila dla reporterów, po czym w "TRYBIE NAŁŁŁŁ" pochyliliśmy się nad prezentem od Kuzyna mego :) Pogadali, następnie (ciągle w deszczu) wróciliśmy na Strążyską, po czym dokończyliśmy pętle. Nawet nie wiem co napisać o tym szlaku? W sumie dobry dla dzieci, ale zawsze to lepsze aniżeli siedzenie w domku z piwem w łapie. O wiele fajniej iść przez las ... z piwem w łapie :D No dobra, tak na poważnie, to aż taki "lajtowy" nie był, gdyż jednak odczuwaliśmy trudny dnia wczorajszego ;] 

Do Drogi pod Reglami (mijając parę punktów kontrolnych :D) doszliśmy sprawnie, raz zwartą grupą, raz z liderem na czele, po czym połączyliśmy siły i ... trochę nam szlak uciekł :D Ale w sumie dobrze wyszło, bo trafiliśmy do prawie pustej knajpki, gdzie nastąpiła obiadokolacja.
Po niej odeszliśmy od drogi głównej i zrobiliśmy sobie postój na polance. To był czas na ... mecz śmiechu czyt. kolejny wpierd*l GieKSy - tym razem w meczu derbowym z Jastrzębiem u siebie ;/ Po tym czymś, zostało ino dojście na nocleg przez miasto. A i byliśmy na Antałówce, bo jak :D W domku game over, każdy padł jak kaczka :)

W niedziele już tylko pakowanko, wyjazd, misja "oscypki", spotkanie z Żanetą, kebab w Pszczynie i do domu odpoczywać ;]
=======================================================
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1185366297

Szlak główny

Fotki:
Antałówka => widok na Wielką Krokiew i ... yyy Giewont xD

SZLAK WŁAŚCIWY
Wystartowaliśmy z Romy (907 m n.p.m.) i moknąc, doszliśmy na ...  


... Polanę Strążyską (1040 m n.p.m.)
Giewont, ciągle super widoczny :D


Taaaaaaaa ....

Siklawica (1117 m n.p.m.) - oblegane miejsce, ale zdecydowanie w klimacie :)


Ekipa ;]
Tak, ambrela się przydała :DDDD


Żeby nie było, odosobniony nie byłem :P

Dalej szlakiem czarnym na Przełęcz w Grzybowcu (1311 m n.p.m.), później przez Wielką Polanę (1170 m n.p.m.) aż do szlaku żółtego który doprowadził nas do Doliny Małej Łąki (1044m n.p.m.)

Na takich szlakach można, a nawet trzeba :D

Na koniec widok z Drogi pod Reglami na Krzeptówki i Gubałówkę :)

Później co się działo, to się działo :P
============================================================================
W tym roku raczej koniec, tak więc fajnie że coś nowego się udało dodać :)

PS: szkoda że Endo dopiero od kwietnia 2015 mi trasy rejestruje, Byłoby więcej ... ;))

==========================================
Za rok ciąg dalszy, ewentualnie - o tam chce ;))))


Kategoria Góry

Świnica (2301m n.p.m.)

  • DST 30.18km
  • Kalorie 5347kcal
  • Aktywność Wędrówka
Piątek, 24 sierpnia 2018 | dodano: 28.08.2018


Fajnie :) W końcu doszło do tego, że ponownie wylądowałem w Taternikach :) Nie mogę napisać że zupełnie zgodnie z planem, bo mieliśmy jechać w trybie sobota - poniedziałek, a nie piątek - niedziela, no ale na pogodę się nic nie poradzi xD
=============================
Ustawka w okolicach godziny 3:00 pod blokiem Michała i mogliśmy udać się na przystanek, coby dojechać z Brynowa do Kato, zrobić po jednym piwku na szybko, wsiąść do PKS-u i uderzyć w kierunku Zakopanego. Mieliśmy jechać "moim" autem, no ale na jedną noc się skusił przyjechać Zientas i byłoby bez sensu wracać w trzy osoby na dwa auta => lubiłem zdecydowanie taką opcję ;)

Droga (z dużą pomocą Morfeusza) spłynęła mega szybko i z delikatnym około dwudziestopięcio-minutowym opóźnieniem, dotarliśmy na dworzec. Na start Biedra i dwu-kilometrowy spacer do domostwa, w celu zostawienia ciuchów i przepakowania się. Warto zaznaczyć że pierwszy raz podczas tego tripu zrobiliśmy wzgórze Antałówka (940 m n.p.m.), o którym aż wstyd się przyznać, nie wiedziałem xD

Na noclegu, miły Pan otworzył już nam pokój, więc po piwku i rura w kierunku ronda (aż dziwne ale nie było "Św." przed patronem) Jana Pawła II gdzie skorzystaliśmy z BUS-ika do Kuźnic i rozpoczynamy misję, o taką:

Już mogę napisać że plan nie wyszedł, ale o tym później. Na start jednak planowo poprzez Myślenickie Turnie ogarnęliśmy Januszowo-Grażynowy Wierch :D Niecałe trzy godzinki, dwa Pitt Stopy, jakieś małe kryzysiki i wzdłuż kolejki zameldowaliśmy się na Kasprowym Wierchu. Ludziuf jak mruwkuf, no ale usiąść przy piwku i pogadać się udało, więc w sumie spoko ;] Później już kierowaliśmy się na nasz główny cel.

Po mniejszych i większych kryzysach, czerwonym szlakiem, dotarliśmy do najwyższego punktu tego wyjazdu. No nie powiem, całkiem sympatyczne łańcuchy, do tego dość przyjemna ekspozycja, czyli milusio heh. Choć muszę dodać że na pewno to nie był najtrudniejszy szlak, jaki robiłem w górkach - wymagający, trochę niebezpieczny, ale nie najgorszy ;) Utrudniał za to na pewno wiatr, który duł z konkretną siłą xD

I w tym miejscu wrócimy do wątku z popsutym planem. Niestety nie sprawdziłem czy coś się tam nie stało, a stało => http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/... Tutaj trzeba zaznaczyć że Słowacy nie pobierają opłat za wejście na szlaki, za to Polacy muszą kasować, bo przecież muszą sprzątać (taaa) i utrzymywać szlaki. No niestety, na tym odcinku ... czekają na kolejne deszcze coby spłukało kamienie xD Fucking Logic! XDDD

Po szczytowaniu (3 osoby na Świnicy heh) musieliśmy więc zdublować odcinek żeby ponownie zameldować się na świnickiej przełęczy. W ogóle mi się przypomniała ta przełęcz z tego tripu :D => http://lapec.bikestats.pl/1230052,Tatery-piechota-... Dobra, mniejsza o to. Plus? Przeszliśmy na drugą stronę zbocza, gdzie przestało wiać i nastąpiła błoga cisza :) Pierw wspólnie, później każdy swoim tempem i ponownie spotkaliśmy się z Michałem w schronisku, gdzie kolega się nawodnił i pozostał nam ino nudny do porzygu odcinek z Murowańca do Kuźnic. Czy żółty czy niebieski jeden czort - my wybraliśmy trasę przed Boczań.

Do Kuźnic udało się zejść jeszcze po widnemu, myk na busik do Zakopca, do McDonalda i poprzez Biedronkę oraz ponownie Antałówkę do bazy. Janiol chyba miał już dość szlaku heh. Na marginesie, szacun za ogarnięcie tego tripu ... w sumie bez przygotowania :-D

W pokoju, Michał nyny, a ja do chmielu gdzie po nadrabiałem trochę sprawy towarzyskie ^_^ Dzień można rzec wykorzystany na maxa, pozytywnie. Jutro deszcze i ... nalot Zientasa :D
======================================================================
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1184399336

Szlak główny



Filmik => https://www.youtube.com/watch?v=LFDY0nmsHNU&featur...

Fotki:
Widok z okna, z Zakopanego zdjęć nie będzie, nie lubię tego miasta :P

I jazda! 
Odcinek I => Kuźnice - Myślenickie Turnie


Lenie na horyzoncie :P

Odcinek II => Myślenickie Turnie - Kasprowy Wierch

Ekipa na K.W ...

... i reszta ;]

Widok ze szczytu - nasz cel (najwyższy) na wprost ;]

Kierunek Świnicka Przełęcz, ludzi coraz mniej ;))

Godzinka do szczytu - informacja o zmianie trasy potwierdzona ;/

Ruszamy, Kasprowy już dawno zostawiony w tyle

Do góry!!

Warunki wietrzne widać po włosach xD

Łańcuchowe klimaty



Szczyt :)
Nie obyło się bez "standardowych" rzeczy :P




No to nazot :)
Wartko, bo zaczęło mżyć, na całe szczęście szybko przeszło i nawet się słońce pokazało :)


Czarny szlak w kierunku Kurtkowieca

Na koniec Gąsienicowa z czarnego, później już klasyk, którego nie będę "ofocał", bo znamy i opisany już nie raz, a trzeba transferu na jutro "zaoszczędzić" :))

Na zakończenie słówko o pogodzie, burza (mega fajna) "przyszła" dopiero w okolicach 22:00 => prócz paru kropel, idealnie wytrzymała, choć od 17:00 już miałem dwa telefony, że Katowice pływają. Nas chmury idealnie minęły bokiem :)
Już raz na Orlej przeżyłem burzę - nie polecam :D
=========================================
Na piwo po Tatrach, skali brakło ;))))



Kategoria Góry

DPD 34/2018 + OBS

  • DST 50.07km
  • Czas 02:15
  • VAVG 22.25km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 sierpnia 2018 | dodano: 23.08.2018



Klasycznie. Dziś mega szybki wpis => rano (tak, zaspałem) plus 18*C, nazot plus milion ;)
===============
Po pracy i obiedzie tytułowe O(rzeszki) z Gochą, później do sklepu po płatki i borówki dla B(abuszki) i korzystając z mega ciepłego wieczoru S(targaniec) => już bez towarzystwa. Nie ma co Siostry przemęczać, ona dopiero w sezon wchodzi :-DDDD
====================
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1184225093
Fotki:

Moje technikum ... yyy dorosło?

Tężnia idzie do góry => jak nic, za chwilę będzie Piotrowice Zdrój i ch... a nieważne :P

Stargol i poza tym nic ciekawego ;]

============================================
Jutro Zakopane (jeden dzień urlopu plus weekend) albo Zalane ... się okaże, gdyż przecież oczywiste było że jak się Tatry planuje od co najmniej miesiąca, to akurat teraz pogoda się musi skaszanić ;/

Z plusów: udało się ogarnąć Nadmorski Trip - od 06.09 do 09.09, pokręcimy z Łukaszem w okolicach Stegnej Gdańskiej i planowo zwiedzimy Tczew, Malbork, Krynicę Morską (plus płot z ruskimi), Elbląg i Gdańsk z Westerplatte :)
==============================================
Hmmmm, sorki za błędy, ale gonie spać, za 2,5h pobudka xD
Oby w PKS-ie, Morfeusz dał radę ;)

I obym usnął ...


... xD


Kategoria Rower

DPD 33/2018

  • DST 26.83km
  • Czas 01:08
  • VAVG 23.67km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 21 sierpnia 2018 | dodano: 21.08.2018



Po sobotnim Chechle, w niedzielę było towarzysko, w poniedziałek pracowicie i babuszkowo, a dziś mogłem wrócić do standardów => czyli DPD ^_^

Z rano dość rześko, ale stabilnie i bez przygód, nazot z dwoma urozmaiceniami. Pierwszy to niespodziewana wizyta Siostry pod firmą mą, celem wspólnego powrotu tramwajem do domu. A to psikus heh. A drugie to wiatr w plecy praktycznie na całym odcinku powrotnym. Kyrie Elejson, świat się kończy :-D

Trasa => garaż - Zawodzie - Szopienice - staw Upadowy - ul. Rolna - garaż

Fotek nie robiłem, rano standardowo się śpieszyło, a na powrocie nie chciałem zapeszyć kierunku "dmuchającego" heh.

W ramach rekompensaty, coś z niedzielnej Hałdy Kostuchna ;-)



============================================
PS: Sto lat (xD) Lewy :P


Kategoria Rower

Rogoźnik, Chechło & Dolomity

  • DST 67.12km
  • Czas 03:05
  • VAVG 21.77km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 sierpnia 2018 | dodano: 19.08.2018
Uczestnicy


Choć ja tam lubię od czasu do czasu, coś z rana bez mięcha ;)

==========================================
Wczoraj skusiłem się jednak ogarnąć delikatny (taaaaa) spacer z Siostrą i psem (o taki => https://www.relive.cc/view/e1180009923), coby dziś wyruszyć chwilę przed godziną 12:30 na umówione spotkanie z Diobłem pod "Żyrafą". Po chwili rozmowy, udaliśmy się klasyczną drogą do Wojkowic, gdzie poprzez zaopatrzenie w Netto, znaleźliśmy się na Rogoźniku - a konkretniej na tamtejszej Wyspie Ciszy.
Po nawodnieniu i rozmowach szpitalno-lekarskich, mogliśmy skierować się w stronę naszego głównego celu czyli zbiornika Chechło-Nakło. Miejsce te, osiągnęliśmy przez Wymysłów, jezioro Świerklaniec i Leśną Rajze, czyli ponownie nic nowego => typowa klasyka ;-) Jechało się całkiem przyjemnie, warunki pogodowe bardzo dobre, czyli delikatny wiaterek i okolice plus 30*C :)

Na Chechle chwila relaksu z izobronkiem, oglądanie samolotów, i coby tu teraz? Zdecydowaliśmy że odwiedzimy jeszcze hałdę Popłuczkową i Dolomity (Repty i Segiet innym razem) i udamy się na dworzec w Radzionkowie Rojcy. Stamtąd przecież i tak bilet kosztuje tylko 4 zł (rower darmowy), a to koszt zbliżony do tego, jakbyśmy się przemieścili autobusem z jednej dzielnicy Katowic na drugą heh.

Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy i na pociągu ... zjawiamy się zapasem czasowym około 40 minut => czas na piwo jak znalazł hehehe ;-)
=====================
Pociąg (jak się okazało darmowy) zawiózł nas do Załęża i wdrożyliśmy do życia nasz kolejny plan czyli kolacja, na którą przewidziany był kebab w okolicy ulicy Wiśniowej. Pojedli (smacznie, ale aż nadto) i pozostała tylko jedna misja tj: pożegnalne piwo w lasach kochłowicko-panewnicko-katowickich. Po nawodnieniu rura w ciemnościach przez las, na garaż :-) No nie powiem, niby wyszło ino niecałe 70km, ale dało po nogach - w sumie nawet nie wiem czemu xD

Na niedzielę zaplanowany ponowny spacer z Gochą, w tygodniu raczej ino DPD i ponownie odliczamy do Tatr ^_^

Trasa główna => https://www.relive.cc/view/e1180435688


Fotki:
Granica Śląska z yyy ... nie Śląskiem heh

Cisza ...

... nie cisza xD

A tu => WYSPA CISZY ;)

Ze szlaku Rogoźnik - Świerklaniec

Przesłanie na Świerklańcu, czyli hit dnia hehehe :D

Leśna Rajza => cieszmy się kochać drzewa, tak szybko je wycinają ...

Się samo pstrykło => reklama :D

Cel :-)


==================================
Coś dla Janiola, dziwnie ino że 100% samolotów podczas naszej przerwy odlatywało? Nikt nie chce wracać do krainy mlekiem i miodem płynącej? 


BTW: https://mobile.aszdziennik.pl/123935,nowosc-dla-pa... dokładając do tego planowany podatek bykowy, który jakiś debil z partii rządzącej zaproponował - tak, to dobry kierunek ....

Stacja kolejki wąskotorowej Tarnowskie Góry - Kopalnia Srebra

I coś z hałdy ^_^

Radzionków Rojca, bilet tani, a przynajmniej nie musieliśmy cisnąć przez Bytom, Lipiny, Świętochłowice itp. :-)

Kolacja w Kato ...

... i do bazy ^_^

===================================================================
Tak, dokładnie xD




Kategoria Rower