Lapec prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowo-górski blog cyniczno-ironiczny

DPD 6/2023

  • DST 29.01km
  • Czas 01:34
  • VAVG 18.52km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 8 lutego 2023 | dodano: 08.02.2023


Po górkach w końcu przyszła pora na rower 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Pogoda była taka (najfajniej się pływało w piątek, a zamarzało wczoraj rano xD), że i tak nie było za dużo okazji na kręcenie ;). Wpadł za to mały sobotni spacerek (z Piotro na Ochojec) z powitałką w roli głównej ʘ⁠‿⁠ʘ. Piesek (jak widać) wykorzystał mega dobrze chwilę, że gadałem z Gochą o sprawach bieżących => xD. W sumie to szanuje :DDD 

Dobra, do dnia dzisiejszego ... z klasycznym porannym nastawieniem xDD 


Do roboty zawsze wstaje w okolicach godziny 05:30, ale od chwili kiedy zaczęło nas zamrażać (wczoraj na stacji w Katowicach - Muchowcu zanotowali o poranku -12.5°C), to Pchła się ciśnie na wyro. Dokładniej to na środek wyra ... w poprzek xD.

Ani się przekręcić, ani obrócić więc ... gnaty zaczęły mnie trochę boleć. Magda do roboty wyszła chwilę po godzinie czwartej rano, a ja już po piątej byłem na nogach. Kontrola pogody, i w sumie to czemu by nie pokręcić do pracy i nie wyprostować plecków? :D 

==============
BTW: jeszcze przed samym opisem jazdy, na samym końcu poprzedniego wpisu dokleiłem produkcję Łukasza z naszego wyjazdu zimowego. Jak zawsze polecam 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。.
===============


Tym razem do ubioru zimowego doszły bezbarwne okulary, bo obecnie bawię się w terminatora (jakaś żyłka pękła) i lepiej żebym z czerwonego oka do przechodniów nie strzelał :P. Poza tym, to nawet komfortowo (termicznie) się jechało ;]. Takie fajne minus trzy stopnie, ale zupełnie bezwietrznie. Zresztą długopalczaste rękawiczki, dodatkowa para skarpet, i reszta ubioru zimowego spowodowała że na końcówce to nawet się minimalnie spociłem :D

==========
Wyjechałem trochę wcześniej, bo najpierw nastąpiła kontrola przyczepności coby w razie "Wu" ... odpalić Kropkę. Pierw przez Zadole (mega średnio i ślisko), a później już (Zielonogórska i Kłodnicka) całkiem spoko. Stwierdziłem że jadę ... pojechałem ... a potem ... zacząłem się wlec ಠ⁠ω⁠ಠ


A na D3S to zaliczyłem nawet przepych po lodzie xDDD



Dopiero na Nowym Nikiszu było super ...

... 

... ale już bez zdjęć ... bo jednak nie jestem kaczką :DDD. W pracy zameldowałem się o czasie, ale tak na styk :).

Po robocie wymyśliłem że wrócę sobie przez Upadowy, ale nie => mróz mrozem ... ale auta swoją drogą heh 

Nazot więc na Nowy Nikisz, i tym razem dzienna kontrola nowobudowanej DDR-ki: 

Potwierdzone => żadne drzewo nie ucierpi ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ a mi mega ułatwi poranne kręcenie do roboty! Autem zresztą też ^⁠_⁠^ 

Zostało jeszcze ino czarne D3S ... 

... taaaa :D ... 

... Brynów (klimaty wiosenne) ... 

... i przez odbiór stuptutów z paczkomatu przy dworcu (+ zachodzik) ... 

... do bazy ^⁠_⁠^  

A nie, chwila, jeszcze się tam musiałem wrócić z buta, bo rękawiczkę zgubiłem xD 
Obecna jak widać 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 

Jutro pociąg, bo pewnych spraw z rowerem nie ogarnę ;)

==============
Co do podsumowania, to styczeń tragiczny nie był => 211km => jak na moją jazdę ostatnio ... to wyczyn :DD



===========
I na koniec => oj tam, oj tam ;) 

:DDDDDDD 


Kategoria Rower

Zimowa (4/4) Blatnica => hrad Blatnica (634m. n.p.m.)

  • DST 6.62km
  • Kalorie 635kcal
  • Aktywność Wędrówka
Wtorek, 31 stycznia 2023 | dodano: 05.02.2023



Dzień powrotny ୧⁠(⁠^⁠ ⁠〰⁠ ⁠^⁠)⁠୨ ale od samego początku wyjazdu mieliśmy go zaplanowego :). Do tego, nie wracaliśmy autobusem ... jak ten powyżej :D. No to wymeldowanie do 12:00, i ponownie był czas ... żeby nigdzie się nie śpieszyć. Mogliśmy za to na spokojnie coś zjeść, spakować się, i dosprzątać mieszkanie coby nie było że coś nie jest ogarniete na tip top ^⁠_⁠^. 

Finalnie wyjechaliśmy z noclegu jednak grubo przed godziną 11:00, zaliczyliśmy ostatnią wizytę w sklepie, a później Michał zaparkował na płatnym parkingu (ale 1,50€/h, a szlak na dwie) i mogliśmy ruszyć, dublując pierw odcinek z pierwszego dnia. Po wiednemu chyba bardziej mi się podobał :D. Nie podobał mi się za to fakt, że stuptuty wylądowały w koszu, buty zimowe były mokre, a te letnie buty z siateczką średnio się nadawały do iścia heh. 

Koledzy mi jednak udeptali szlak, i z jedną przeszkodą (gdzie średnio mogłem wejść) malujemy się na ruinach zamku. Takich w remoncie, ale bardzo klimatycznych 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 

Tamże każdy sobie je zwiedził na swój sposób i do auta. Oczywiście w dwóch grupach heh :D. Mi od samego początku podobało się opętlenie asfaltem (minęł nas chyba jeden samochód i ... traktor xD), a chłopaki (Zientas i Janiol) wrócili naszymi śladami ;). Różnica na parkingu ponownie wyniosła około pięciu minut ... więc w pytę <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. 

Później już ino do auta i do Polski ^⁠_⁠^. Z postojami na siku, i McDonalda => dzięki Janiol ^⁠_⁠^. 

Jakieś fotki by wypadało wrzucić :D 

Minimalistycznie tam mają :DD 

A tu już mega zatłoczony parking we wtorek xD 

I rura ^⁠_⁠^ 




Początek ślizgawki heh :D 



I na celu <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

Klimacik 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 

Po słowacku nie umiem :P 

Zwiedzanie (⁠ ͝⁠°⁠ ͜⁠ʖ͡⁠°⁠)⁠ᕤ 



Sem ja 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

Ostatni luk ... 

... i w dół ^⁠_⁠^ 

A tu spaliśmy ◉⁠‿⁠◉ 

Górki ʘ⁠‿⁠ʘ ... 

... i do auta (⁠✷⁠‿⁠✷⁠) 




Takie coś wyszło <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 


A finalnie ... takie coś <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>
 


 Wyjazd mega fajny, odpocząłem, a i w końcu się porządnie wyspałem (⁠•⁠‿⁠•⁠). I chyba najlepsze w tym wszystkim jest to, że dzień po naszym powrocie ... na Fatrze ogłosili lawinową trójkę :P. Celneliśmy idealnie :D. Podziękował wszystkim!!

FILMIK :PPPPP 


======================
A względem stycznia, to wracamy do normalności <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>



============

No i poszedłem :P 


Kategoria Góry

Zimowa (3/4) Blatnica => Psińco (0m. n.p.m.)

  • DST 20.36km
  • Kalorie 1952kcal
  • Aktywność Wędrówka
Poniedziałek, 30 stycznia 2023 | dodano: 04.02.2023

Drugie podejście do wpisu, bo pierwsze coś się nie zapisało ಠ⁠∀⁠ಠ. Dzień średni, to i BeeS go nie przyjął xD 



Najgorsze jest to, że w sumie pisałem trzy wpisy na raz, i teraz nawet nie wiem od czego tu zacząłem xD.

Oki, to może spróbuję od początku ಠ⁠﹏⁠ಠ.

Poranek ... 

... wyspanie się (polecam ^⁠_⁠^) ... 

(nie polecam za to tego, że pewnie znów będą dupne print screeny, a z laptopa pisać nie lubię => ¯⁠⁠\_⁠ಠ⁠_⁠ಠ⁠_⁠/⁠¯) i coby tu? (⁠ꏿ⁠﹏⁠ꏿ⁠;⁠). Każdy kombinował jak mógł, ale wszystkim wchodziło to samo - autobusem się nie opłacało nigdzie jechać ಠ⁠ω⁠ಠ. Niby jakieś były, niby z przesiadkami, niby ... ogólnie niby :P. 

Zaś więc szlak spod domostwa, zaś z dublowaniem :PP. Na plus jednak po raz kolejny ... spokojne ogarnięcie się 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。. I wyjście ponownie po godzinie 11:00 ...

... ale tym razem już z misją sklep :P ... 

... z ogólnie to całkiem interesują promocją :PP 


I to by było tyle z pozytywów ತ⁠_⁠ʖ⁠ತ.  Pierw dubel przez miasto ... 

... później dubel z wczoraj, a na końcu ... kibel ತ⁠_⁠ತ. Udało się nam finalnie tak dojść do konsensusu, że ten Drienok (na mapce poniżej) jest git. I finalnie ... nikt na niego nie wszedł! Ja skończyłem na końcu czerwonej kreski, a szlak reszty zaznaczyłem czarną strzałką ಠ⁠﹏⁠ಠ. 


U mnie forma i chęci były, ale bez raków (się jeden popsuł na wczorajszym zejściu ತ⁠_⁠ತ) było średnio, do tego ... rozleciał mi się jeden stuptut ಠ⁠_⁠ಠ. Nie chciałem chłopaków blokować (i spowalniać), bo ponownie czas zaczął gonić, a w górach rozsądnym trzeba być ^⁠_⁠^. Rozsądni byli również oni ... bo podobno nie dało się (przez świeży śnieg) tam wejść ಠ⁠﹏⁠ಠ. 

Zanim napiszę co działo się później, to fotki ze wspólnej części ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ

Początek szlaku (płaskiego) właściwego ◉⁠‿⁠◉


Nastawienie (i w sumie nawodnienie) obecne ;) 

Płasko, ale jeszcze spoko, gorzej ... a to opiszę później :P ... 

... ale o to się rozchodzi ತ⁠_⁠ತ 


Miejsce podjęcie decyzji, co dalej robimy? 




Idziemy!!
 


A w sumie to przecieramy ¯⁠\⁠_⁠ಠ⁠_⁠ಠ⁠_⁠/⁠¯ 

Ostatni krzyk do Janiola że dla mnie to koniec ... 

... ślisko, a za razem dość spory ryzyko grypy ತ⁠_⁠ತ 

Schodzimy!! ... 

... yyy to znaczy ja schodzę xD 

Już (ponownie) na miejscu decyzyjnym - 7.5km, 2h dalej samotnego iścia pfff


Miałem słuchawki, wiedziałem że muszę maszerować, ale jednego nie przewidziałem => tego, że świeży śnieg na powrocie przykryje mi lodowe niespodzianki xD 

Jak Zbigniew Bródka xDDD 





Cały, tyłek też, ale na końcu już miałem dość ¯⁠\⁠_⁠ಠ⁠_⁠ಠ⁠_⁠/⁠¯. Zresztą tak samo jak moje słuchawki, które to ... padły. W sumie tak samo jak restauracja ... do której planowałem iść ponownie na kolację xDDD. Najważniejsze jednak że byłem w mieście ◉⁠‿⁠◉

Tak to u mnie ostatecznie wyszło => żenada ehhh (⁠⊙⁠_⁠◎⁠)


Na koniec zostały do rozwiązania tylko dwie kwestie ←⁠_⁠←. Czy wejdę do domku, i co z resztą załogi? Mnie wpuścił Pan gospodarz (chmiel, kolację, prysznic, spanie), a reszta zeszła do pobliskiego miasta, zjadła pizzę (po ponownie dobrej cenie) + ogarnęła chmiel, i wróciła autobusem (w dobrej cenie - a jak!) na chatę. 

Czy mnie obudzili (byli chyba ze dwie godziny po mnie - poprawcie mnie jakby co) => nie!! :D. Mega dobrze mi się tam spało ʘ⁠‿⁠ʘ.

==========
A z tym to się zgodzę :P
 


BTW: za możliwą złą kolejność zdjęć ... sorki => tak to jest, jak się BeeS wykrzaczy ;) 


Kategoria Góry

Zimowa (2/4) Blatnica => Ostra (1264m. n.p.m.)

  • DST 13.94km
  • Kalorie 1337kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 29 stycznia 2023 | dodano: 02.02.2023



Jak widać już z powrotem w Katowicach (⁠^⁠.⁠_⁠.⁠^⁠)⁠ノ. Zalatanie mam jednak konkretne, więc wpisy będą się pojawiać ... nie wiem co ile :P. A wasze się może uda jutro nadgonić, choć staram się je czytać na bieżąco ʘ⁠‿⁠ʘ 

Mi jeszcze zostały do opisania trzy (a w zasadzie już dwie) wycieczki, a Łukaszowi pewnie cały filmik do zmontowania :D. Chyba mam lepiej :DDD. 

==========
Dobra, do dnia numer dwa na słowackiej ziemi ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ. Pobudka (moja) nastąpiła chwilę przed godziną szóstą rano, a że po toalecie już mi się spać nie chciało, to zacząłem kombinować ze szlakiem na nasz dzisiejszy (założony wczoraj) cel. Wiedzieliśmy że będzie Ostra, ale jak dojść, coby jak najmniej dublować? Tutaj z pomocą przyszła Strava i wyszło że skopiujemy tylko odcinek miejski. Jupi! Dumny z siebie jak paw ᕦ⁠(⁠ò⁠_⁠ó⁠ˇ⁠)⁠ᕤ musiałem tylko poczekać aż reszta wstanie ... i mnie pochwali 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Wstał Łukasz ... i pokazał mi dokładnie to samo co ja obmyśliłem :D. Przynajmniej byliśmy zgodni :DD. 

Czas nas nie gonił (szlak spod domostwa), śniadanie, chmiel, kawa (choć to ino Zientas) i ruszyliśmy dopiero chwilę przed godziną 11:30. A co? Urlop :PPP 

Tym razem (niedziela) bez sklepu (dzięki Michał za użyczenie chmielu ʘ⁠‿⁠ʘ) i rura przez miasto w kierunku szlaku zielonego, biegnącego wzdłuż Blatnyckiego potoku. Fajnie się szło - tak (dziwnie) płasko heh. 

Przy rozwidleniu (ponad 1/3 dzisiejszego dystansu xD) jednak się zaczęło :P. Klasyczna Wielka Fatra ... czyli podejścia ;). Jeden dłuższy postój nawadniający (gdzie zepsuła mi się zapalniczka - sztrachecle znalezione szczęśliwie w wewnętrznej kieszonce rulez :D) i ku górze. W grupach oczywiście, ale finalnie wyszło najlepiej jak mogło ᕙ⁠(⁠ ⁠¤⁠ ⁠〰⁠ ⁠¤⁠ ⁠)⁠ᕗ. Im bliżej szczytu, tym bardziej wiedziałem że idziemy na zachód słońca. A niebo nad nami na wypasie 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。. Dodatkowo Łukasz stwierdził, że nosi o jednen chmiel za dużo, to już w ogóle była rura :D. 

Na szczycie (oprócz nas) dwie osoby, ale klimat mega godny => polecam fotki ^⁠_⁠^. 

Zostało ino zejść tym szlakiem ze Stravy ... ale oczywiście w dwóch grupach ... i po ćmoku :D. Obyło się bez kontuzji, a i na miejscu nasza różnica czasowa wynosiła może z pięć minut. Obiadokolacja w barze (zazdro za ceny na Słowacji, choć pewnie w TVP i tak powiedzą że u nas jest lepiej xD) i na nocleg. Dziś już trochę mniej narzekałem na tą część Fatry :P. 

PS: dzięki Łukasz za wspólne zejście ;) 

Fotki: 
Miejsko ;⁠)

I już za miastem 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜


Tak => były obecne :DDD 

Szlakiem ^⁠_⁠^

I odbijamy ┏⁠(⁠^⁠0⁠^⁠)⁠┛ 

W górę :) 

Warunki śnieżne => no dobre :P 


Blisko ... 

... 

... bliżej ... 


(klasyka :P) 

... cel jeszcze bliżej ... 

(utrudnienia xD) 

... i jesteśmy 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 





Zdjęcie z pozą więc ... 


... w końcu się udało :D 


Coś wspólnego ... 


... i w dół ^⁠_⁠^ 





A na dole w pobliżu miejsca noclegu - nagroda 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 


Obiad też był => smaczny ... 

... i w mega dobrej cenie (⁠⊙⁠_⁠◎⁠). 

BTW: ... 

... i BTW 2: ... 

... które wygrywa :D 

Na koniec jeszcze trasa: 


============
I pozytyw po wysiłku 


:DDDDDDDD 


Kategoria Góry

Zimowa (1/4) Blatnica => nocna Tlsta (1373m. n.p.m.)

  • DST 16.20km
  • Kalorie 1524kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 28 stycznia 2023 | dodano: 29.01.2023



Wczoraj do roboty pojechałem autem, bo na rower było mi jednak trochę (odczucie z okna) za zimno. Plan miał wyglądać tak, żeby przepracować swoje osiem godzin, wrócić do domku, i zacząć się pakować na wyjazd zimowy. Zadanie utrudnił wybuch gazu który miał miejsce (dokładnie) 530m od mojego biura ;/.

Dwie ofiary śmiertelne ರ⁠╭⁠╮⁠ರ ehhh. 

=========
Oki, co genezy tego wyjazdu. Planowanie zaczęło się gdzieś w listopadzie, w grudniu ustaliliśmy termin i spanie, a reszta ... to wyszło że nieważne ¯⁠\⁠_⁠ಠ⁠_⁠ಠ⁠_⁠/⁠¯. Spanie finalnie się odwołało, ale znaleźliśmy nowe, i można było załatwiać urlop. Załatwiłem go jednak dopiero w ostatnim momencie przed wyjazdem ... bo w sumie to średnio mi się chciało jechać ತ⁠_⁠ತ. Może to jednak mój ostatni zimowy więc co mi tam :PPP. 

Transport? Hmmm, praktycznie do ostatniej chwili miała jechać Kropka, ale Michał napisał że załatwił służbówkę z której to pojemności bagażnika ponoć nie będziemy narzekać xD. No nikt nie narzekał :D 

Zwłaszcza ja ... bo prowadzić nie musiałem :PP 

Ruszyliśmy z Ochojca finalnie chwilę przed godziną 23:00, i z jakimiś tam postojami (Morfeusz obecny :D) na miejsce dotarliśmy po godzinie 2:00 w nocy ʘ⁠‿⁠ʘ. Tamże przygotowania i w drogę ʘ⁠‿⁠ʘ 




Po odcinku płaskim ... 2:40h szlaku, wschód słońca o 07:22 => czyli było stykowo (:P) ... a nastawienia ciągle brak ಠ⁠﹏⁠ಠ. Dobrze że koledzy dali mi trochę czasu dla siebie, i mogłem se trochę w głowie poukładać ^⁠_⁠^. A i w końcu założyć rączki, bo ze stuptutami nie wyszło - czego na zejściu żałowałem ಠ⁠_⁠ಠ. 

Zanim jednak zejście, to wyjście :P 

Klimaty godne ... 

... i nawet łańcuchy się znalazły xD 


Jeszcze chwilka ciemności ...

... i mamy jasność ʘ⁠‿⁠ʘ 


I cel ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 



A w dół? => wszystko zgodnie z planem :D 



Klimaty zimowe, z morzem w butach ಠ⁠ω⁠ಠ 






W mieście meldujemy się w okolicach godziny dziesiątej, zaparkowane na noclegu, i do sklepu, bo do pokoju mogliśmy wejść dopiero po godzinie 13:00.

Była więc chwila na zwiedzanie miasteczka ... 

... a potem prysznic, jedzenie, strzałki, i do wyra. Oj ... wyspałem się :D 

To na plus, na minus pasmo górskie (mega strome), i brak nikotyny na zejściu xD. Synchronizacja też licha, bo cały czas goniłem, a na końcu to mnie gonili xD.

Ludzi na szlaku (o, takim) ... 

... spotkanych czterech. W sumie się nie dziwię, bo te pasmo (tak jak pisałem)... jest średnie ಠ⁠,⁠_⁠」⁠ಠ. Zobaczymy jak to będzie dzisiaj ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ => jeszcze go nie skreślam, aczkolwiek średnio polecam :P. 

================
Spanie bez kota jednak polecam ...


... braku kota w domu jednak nie. Tu jest jednak dużo miejscowych, to jest kogo karmić (nadrobię) i głaskać :P


Kategoria Góry

DPD 5/2023

  • DST 31.15km
  • Czas 01:34
  • VAVG 19.88km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 25 stycznia 2023 | dodano: 25.01.2023



Dawaj saszetę albo spadaj z lewego pasa :PPPP 

Ja na lewym pasie nie byłem, ale do roboty i tak musiałem jakoś dojechać ;). Warunki były znośne (1°C i delikatny wiaterek), to wybrałem ponownie w tym roku opcje Szkodnikową :)).

Początkowo nie działo się nic nadzwyczajnego => ot, taki normalny (jak na niby zimę) wyjazd do pracy: 


Śniegu praktycznie już nie ma, ale D3S ciągle trzyma poziom :D 

Po tym postoju, na spokojnie, miałem se dojechać do roboty przez Zawodzie. Na wysokości Murckowskiej obudziłem się jednak konkretnie ;/. Ciemno, zjazd z górki, latarnie wyłączone, samochody dodatkowo oślepiają (patrz poniżej) ...

... i niespodziewanka ...






... na DDR-ce o_O 

Oczywiście w ostatniej chwili zauważona ತ⁠_⁠ತ. Potańcowałem, oberwałem z tego tłucznia po bucie i rowerze, ale na całe szczęście obyło się bez dzwona. Straciłem jednak trochę równowagi ... i tylni błotnik. Do samej roboty bawiłem się więc w wojowniczego żółwia ninja. Leonardo się chyba zwał xD 

Kolana, zęby, i reszta ciała na szczęście całe => kontuzja przez zimowym tripem byłaby średnio wskazana ಠ⁠﹏⁠ಠ.

W pracy szybkie zgłoszenie Kierownikowi co i jak, zakup na Alle-drogo nowej obejmy (mocowania błotnik - sztyca) za tam 22 zeta (24zł za wygraną trójkę w Lotto od razu zainwestowałem :D) oraz wizyta na warsztacie coby mi kolega to jakimś klejem chwycił. Siedem godzin sobie schło, a czy wytrzyma, miało się okazać na powrocie.

=========
Okazało się że nie wytrzymało ... montażu :DD. No nic, błotnik wylądował w biurowej szafie, a ja mogłem ruszyć na chatę ^⁠_⁠^. Nie musiałem się chociaż co chwile oglądać, czy czegoś nie straciłem po drodze heh. 

Pierw Szopienicka, później koło Bagiennej (ta ulica ssie o każdej porze roku => czy tam to autem, czy rowerem, czy z buta) ... 

... i tak dojechałem do miejsca, z pierwszej części wpisu: 

Nic nie zrobili, to jutro znowu ruszę temat ☞⁠ ̄⁠ᴥ⁠ ̄⁠☞ a ja tymczasem ... do domu ^⁠_⁠^ 


Ogólnie to ciekawe było xD. Rano jeden mnie chciał wymontować w krawężnik, kolejny później przewieść na masce na wyjeździe z osiedla, na powrocie to ino dwa wymuszenia, i pieszy (poza przejściem) co mi (zakochany?) prawie wlazł pod koła na Zielonogórskiej. Dokładając do tego takie oto zdjęcie ... 

... to mogę faktycznie stwierdzić ... że zimą się nie jeździ? :D 

Jutro bankowo pociąg, bo nie chcę się spocić przed wizytą u zębologa, a co do piątku ... to zobaczymy. Bilet miesięczny do końca czwartku, poniedziałek i wtorek urlop (o ile go w końcu ogarnę  - na tę chwilę .... to raczej jednak wolę być w pracy xD) to się nie opłaca na jeden dzień rozpoczynać okresowego. Pojadą albo dwa, albo cztery koła ;). No albo miesięczne ... i mam w dupie zimowy wyjazd :P 
=========
A w domu klasycznie => tak ... 

... albo tak ... 
:DDDDDDD 


Kategoria Rower

Kalužny (choć nie, bo śnieżny :P) 970m n.p.m.

  • DST 14.26km
  • Kalorie 1585kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 21 stycznia 2023 | dodano: 22.01.2023



Został nam tydzień do zimowego tripu. Wyjeżdżamy na Słowację, ale żeby głupio nie było, to trzeba było też Czechy odwiedzić w ramach treningu :P. Na początek wczorajsze przygotowania ^⁠_⁠^ ... 

... a później (rano) Łukasz podjechał po nas Polówką, dla której ... wyjazd po brata Magdy okazał się przedostatnim. Została ino jazda na złom ಠ⁠︵⁠ಠ. 


Silnik cały czas się świeci że chory, akumulator na końcówce, a jak widać na powyższym zdjęciu ... szyba też się popsuła xD. Szkoda, lubiłem te autko ಠ⁠﹏⁠ಠ. I trochę dbałem o nie jak Marzena wyjechała do Niemiec na urlop, i na wesele Szpilberów nią jechałem, i dzięki niej Magda się płynnie przeniosła z Sosnowca do Piotrowic ಠ⁠﹏⁠ಠ. Ehhhh ...

 No nic, Łukasz "zimny łokieć" zrobił podmiankę na Brynowie ... 

... i mogliśmy ruszyć dalej (z jednym postojem) ... 

... na początek szlaku ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ. O takiego ^⁠_⁠^ 



Warunki bardzo dobre 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 ... 




... czas też, to się nie spieszyłem :P 

Ogólnie szło się fajnie ... 


... i już schronisko (+ zakup magnesu) na popas ʘ⁠‿⁠ʘ 


Po nim zabawy i ... upadki :D 




A, no i orzełki oczywiście :D 


W końcu ponownie trochę zimowych warunków wpadło (⁠✷⁠‿⁠✷⁠) 






Były i pozy ...


... nawet jak widać dwie :DDDDDD

I nawodnić się w drugim schronisku nie zapomnieliśmy ... 

... nie to że w pierwszym tego nie było :PP.

 I zejście ... po ćmoku :P 




Najwyższy szczyt wycieczki jednak zaliczony ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 


Ogólnie to wyjazd mega na plus, warunki jak widać godne, a na końcu na Piotrowicach hamburger (raczej nie polecam :P), były śpiewy w aucie, było wesoło, ale ciągle nie mogę przeboleć Polo, i tego ... że jednak na najwyższy szczyt świata nie weszliśmy ಠ⁠_⁠ಠ 

:PPPPPP

================
Kolejne wpisy górskie pewno ze Słowacji. Zresztą rowerowych też pewnie nie będzie, bo w końcu mamy zimę! 

I dobrze <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>

BTW: dziś ino rozpapugowanie :P 






(⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠)⁠❤

=======
Te były grzecznie, a no ... i nie mieliśmy wódki 

... :DDDDD


Kategoria Góry

DPD 4/2023

  • DST 29.68km
  • Czas 01:30
  • VAVG 19.79km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 17 stycznia 2023 | dodano: 17.01.2023



Kluczową sprawą że dziś ruszyłem była jutrzejsza prognoza pogody, która to mówiła jednoznacznie że w środę deszcze (z nawet możliwym śniegiem) niespokojne. A od czwartku mogą wrócić mrozy xD. Rano jak byłem śmieci wyrzucić, to też coś przymroziło, ale nie było jakoś szczególnie zimno :). Termicznie w obie strony znośnie, wiatr też nawet spoko, zabójców w puszkach (jak i przygód) brak ... i tyle.

Trasa: Baza => Ligota => ul. Drozdów => ul. Meteorologów => ul. Pułaskiego => Zawodzie => Bagno => Szopienice (robota) => Wilhelmina => Nowy Nikisz => D3S => Ligota => Baza.

Fotki poranne:
Kropa do skrobania, ale rower nie ;)))

Ptasie Osiedle:

I staw Łąka :P

Ogólnie to ćimok :PP


Fotki popołudniowe:
Klasyka ... 

... klasyka ... 

... i klasyka :P 


===============
Najważniejsze jednak że Ojciec od niedzieli nabiera sił już w domu :))). Po wczorajszej wizycie u niego, udało mi się klimatyczny zachodzik słonka ustrzelić na Brynowie ^_^


========================
No tak :PPPPPPP



PS: średnio się czuje społecznością BeeSa (i tak bardziej dla siebie, i oczywiście znajomych piszę) ale jakby ktoś wygrał w lotto, albo chciał się przysłużyć w słusznej sprawie, to jest ku temu okazja. 3mam kciuki za zebrane całej kwoty!


Kategoria Rower

Paprocany + Łysina, to nie moja wina ¯⁠\⁠_⁠ʘ⁠‿⁠ʘ⁠_⁠/⁠¯

  • DST 55.33km
  • Czas 02:42
  • VAVG 20.49km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 14 stycznia 2023 | dodano: 14.01.2023


Powitałka z wczorajszego spaceru (ogólnie ponad 10km) z Gochą => o takiego: 

ʘ⁠‿⁠ʘ 

BTW: 

XD => kiedyś to były fajne te zimy, nie to co teraz heh ;) 

==========
Dziś w sumie to miały być góry, ale (wyjaśniam tytuł) Łukasz wybrał opcje: rower + basen + impreza, Gocha - sklepy, a Magda chciała się po prostu wyspać ;). Łukaszowi znać nawet nie dawałem, bo do końca nie wiedziałem czy się ruszę, a zresztą on i tak by pewnie wymyślił start o jakieś 8:00 czy 9:00 rano :D.

Z Magdą posiedzieliśmy jeszcze wczoraj/dziś do 03:00 w nocy, a wstałem chwilę po godzinie 10:30. Pomogła pewnie wieczorna drzemka z kotem w nogach ;). 

Jak już wstałem, to żeby dziewczynom nie przeszkadzać, postanowiłem się jednak ruszyć ^⁠_⁠^. Ogarnięcie kota, herbatka, śniadanko i nagle w drzwiach (a raczej w miejscu po drzwiach xD - zlikwidowałem te między przedpokojem a kuchnią) pojawia się zaspana Magda, cała na ... fioletowo heh. Pokręcone? A nie => eM stwierdziła że mam se iść pojeździć, a ona na spokojnie sobie posprząta i pochowa sprawy świąteczne :D. Nie protestowałem :DDD. Co to, to nie 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

Po dłuższej rozmowie, wyjechałem dopiero po godzinie 12:30 i obrałem kierunek na Tychy. Pogoda zacna (7°C), wiatr znośny, słońce po twarzy, to i nawet nie wiem kiedy zameldowałem się na Paprocanach ◉⁠‿⁠◉. Tamże miałem w planach objechać jezioro, ale przez tłumy ... zwątpiłem heh :P. Cóż, każdy ma prawo tam być ¯⁠⁠\_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ => grzecznie po prostu wróciłem praktycznie do tyskiego punktu wyjścia :)))

Pokombinowałem więc, że objadę sobie jeziorko Łysina, na które to, dostałem się przez Cielmice i Świerczyniec. Powrót był trochę kombinowany, bo chciałem jak najmniej (chyba że śmieszką) jechać DK-44 ಠ⁠﹏⁠ಠ. Później już w rękawiczkach długopalczastych przez myjnie do bazy. Kobieta mieszkanie wysprzątała, to przecież z uwalonym kołem nie wejdę :D. Ryzyko zabicia wzrokiem było jednak za duże :DDD 

A tak to dziś podczas jazdy słuchałem sobie dwugodzinnego podcastu o Tomku Komendzie. Stwierdzenie podstawowe - milicja to gnoje. Bez wyjątków, niepotrzebne GNOJE!! I niech oni już się zajmą strzelaniem z granatników, albo siedzeniem na wysięgnikach ... 

... bo do niczego innego się nie nadają! Złapać kogo bądź, odbębnić sukces, i na wódkę, a potem gazem po kobietach. ACAB i kropka. 

Dobra, nieważne => Trasa ... 

... i Fotki: 
Tak, słonko nieźle dawało po oczach :D 

I już szybki transport na tytułowe Tychy ಠ⁠﹏⁠ಠ 


Skręt na ... 

... Paprotki ʘ⁠‿⁠ʘ 

Nazot na DDR-kę :P.
Tychy (jak już nieraz pisałem) zaczynają się ogarniać ^⁠_⁠^


A tu, klimatyczny odcinek pomiędzy jeziorami z górkami w tle ;) 



Bieruń - Łysina 


Wracam => DDR-ka zła ... 

... i dobra. Korek ssie :P 

Widok skądś tam :P 

Górki z przybliżenia ʘ⁠‿⁠ʘ ... 

... i zachód na granicy Tychów i Katowic 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 

A na końcu Szkodnik gotów, żeby zaparkować w czyściutkim mieszkanku (⁠ ⁠◜⁠‿⁠◝⁠ ⁠) 


=========== 
A w domu nawodnienie ...
 

... dobrze że ja mam łokcie :D 

Jutro ma lać, to pewnie się do Ojca skoczymy ^⁠_⁠^. Później straszą daremną pogodą ತ⁠_⁠ʖ⁠ತ. Kolejny wpis więc może być dopiero w sobotę, bo mam od Magdy obiecane górki 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Zobaczymy zresztą ;)))


Kategoria Rower

DPD 3/2023

  • DST 33.40km
  • Czas 01:42
  • VAVG 19.65km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 11 stycznia 2023 | dodano: 11.01.2023



Oj, była rano walka z samym sobą ;). Niby dzień bez opadów, dość sympatyczna (jak na styczeń oczywiście) temperatura, ale leń zimowy nie chce odpuścić :). Jakbym nie miał plecaka spakowanego to pewnie by wygrała opcja pociągowa :P. No ale miałem, to się jakoś zebrałem :)

BTW:

Dokładnie tak heh ;) 

Godzina startu dobra, trzy stopnie powyżej Ziobry, wiatru brak, termicznie godnie. Pokręciłem więc pierw klasycznie do pętli brynowskiej ... 

... a później skoro był czas, to ponownie przez okolice ulicy Francuskiej 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜


Na minus mokre drogi i wuchta kałuż na nich, a na plus, nowy asfalt przy stawie Kajakowym :)

Uciekłem jednak z tego miejsca dość szybko, bo mi coś szeleściło w krzakach :P 

I Szopienice - świąteczne ʘ⁠‿⁠ʘ


Po pracy wiedziałem że muszę sobie wrócić przez Giszowiec. Podstawowym założeniem tej trasy, było odwiedzenie Ochojca i zobaczenie czy "mój" fryzjer łaskawie (szef to jednak szef heh) zjawił się w robocie :D. Ponadto chciałem sobie przejechać pierwszy raz (oficjalnie) przez rondo WOŚP w Katowicach :) 

PS: za nazwą było 27 radnych, dwóch przeciw - zgadniecie z której partii? :D 

Pierw jednak mordęga przez ul. Szopienicką :P 

A z tym widokiem na niej ... pożegnam się na ponad pół roku ... 

... bowiem w poniedziałek zaczyna się remont generalny mostu nad A4. Szkoda (⁠ب⁠_⁠ب⁠) => lubiłem tędy wracać ತ⁠_⁠ತ. Jednak jak trzeba to trzeba ^⁠_⁠^ 

Później do lasu => z szybkim zaparkowaniem nie było problemu :D 

I dalej lasem ... 

... i popsutym lasem pfff 

Gardzę - drugi raz dziś musiałem wycierać rower chusteczkami :P. A, no i oczywiście ogólnie gardzę :PP 

BTW2: a takiego ... 

... to szanuje!!

Na koniec ... Rozwój ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 


Dziś w nocy ma padać, ale i tak bym jechał pociągiem. W naszym głównym biurze jest wymiana okien, to jutro cały dział będzie pracował u mnie u nas :). Szkodnik niech chaty pilnuje ʘ⁠‿⁠ʘ


:PPPPPPP


Kategoria Rower