Lapec prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowo-górski blog cyniczno-ironiczny

Wpisy archiwalne w kategorii

Góry

Dystans całkowity:4887.46 km (w terenie 234.97 km; 4.81%)
Czas w ruchu:09:04
Średnia prędkość:19.78 km/h
Maksymalna prędkość:58.50 km/h
Suma kalorii:504317 kcal
Liczba aktywności:255
Średnio na aktywność:19.17 km i 2h 16m
Więcej statystyk

Słowackie 2,5k ᕦᶘ ᵒ㉨ᵒᶅᕤ

  • DST 20.44km
  • Kalorie 1960kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 14 sierpnia 2022 | dodano: 17.08.2022


Wyjazd długo-weekendowy tym razem na niewyspaniu. Choć i tak było lepiej niż ostatnio, bo wyjechaliśmy o godzinie 11:00, a nie o 2:40 :D. Miała jechać Kropka, ale ze względu na ilość osób (Magda, Marzena, Łukasz, Piotrek i ja) pojechał Leon - szanuję heh. Objaw bogactwa w tych czasach przyda się na inne wyjazdy xD.
Cel (zawiera lokowanie produktu) wiadomy :D
Rozbijać nie mam za bardzo co, więc będzie ino jeden wpis. Tak zresztą miało być, bo Magda wróciła dopiero w sobotę rano z pracy ಠ_ಠ. Dwie godziny snu, ja po chlebek, Łukasz po Piotrka do Sosnowca, i mogliśmy ruszyć, ogarniając przy okazji Biedronkę i żółtą pizzę na obiad heh :D.

Na miejscu (Stara Leśna, Słowacja) meldunek i czas wolny. Tego dnia zrobiliśmy też spacerek na trochę ponad 3km wokół domostwa. I tak super że się udało, bo tak jechaliśmy ...

... a tak szliśmy :)

W sumie spoko ;)

W niedzielę pobudka przed godziną 06:00 rano, pakowanie, śniadanie, toaleta i dzięki uprzejmości Łukasza meldujemy się na początku szlaku na wiadomo co ;)

Początek niemrawy i niepewny ...

... ale iść trzeba było, bo radary dawały(??) gwarancję braku opadów gdzieś do godziny 15:00.
No i wszystko zaczynało się potwierdzać :]



A tu 2/3 (Piotrek nie lubi być na zdjęciach) składu wycieczki 〜(꒪꒳꒪)〜

Łukasz z Marzeną natomiast na Rysach już byli (i ładniejsza część małżeństwa dość średnio dobrze to wspomina :D), to poszli sobie gdzieś indziej :P. Tak tam na 12km :). Dobra, wracamy do nas :D 

Było tak ładnie, że jedyne co było mi potrzebne do szczęścia, to ... mega kryzys xD. No nic, cyborgiem też nie jestem, ale odcinka była mocna pfff. Pół godziny przerwy z piwem w ręku i jakoś ruszyłem. Prawda jest jednak taka, że na Rysach już byłem trzy razy, i jakiejś specjalniej presji nie miałem. Do tego rodzeństwo wracało i tak dublując ten odcinek, więc by moje truchło zgarnęli na powrocie heh xD. Magda jednak zagroziła że beze mnie nie idzie, a do tego coś obiecała, to ruszyłem :DDD. 

To idziemy :P. Mapa z radarami jednak ciągle "w pogotowiu" => stabilność już gdzieś do 16:30 ;)

I w końcu jakieś atrakcje heh 
I poza rzecz jasna :P
Jeszcze raz widoczki jakieś ...


... i my 〜(꒪꒳꒪)〜

A tu już najwyżej położony schron w Tatrach i motyw rowerowy. A co? :P 

Wilk to lubi :D

Stąd już mieliśmy ino około czterdziestu minut na cel. Warunki? O takie => ale radary ciągle były stabilne :)


I szczytowo 。◕‿◕。


Magdo mi się trochę bała ostatniego odcinka, ale to dzielna i odważna dziewczynka to pomału sobie weszła (◍•ᴗ•◍)❤.

Później jeszcze myknąłem (cichaczem) na tytułowy szczyt słowacki i mogliśmy schodzić ;). Problem? No zaczęło kropić, i było o tak xD. 


Dobrze że było to mega chwilowe, bo chodzenie po tych skałach byłoby średnie
ಠ﹏ಠ
Szpilek oczywiście nie było ...

... i ja też nie miałem :DDD.

Odcinek dublowany ...



(BTW: a tam na dole, na Słowacji => lało xD)



... i po schronisku asfaltem ;)

Czyli finalnie, o tak ◉‿◉

Na dole czekał już na nas (odpowiednio wcześniej poinformowany) Łukasz z autem. Dzięki!! A na domostwie czekał grill przygotowany przez Marzenę. DZIĘKI!!

Naprawdę ogarnęliście temat koncertowo, i w sumie to nie wiem jak się wam odpłacimy ಠ﹏ಠ. Miałem ochotę na kiełbasę z grilla - dostałem. Rano jajecznica - no dostałem. Jesteście najlepsi, tak samo zresztą jak Gocha, co pilnowała i karmiła naszego  kitku ^_^. Dzięki!! Wszyscy na piątkę byli. No może Łukasz póki co na 4+, bo nie ma filmiku :DDDD. Ale rozumiem, też to na rzęsach (jeszcze przy awarii BeeSa) piszę heh.

Szczyt więc odhaczony, i raczej prędko tam nie wrócę - są lepsze odcinki w Tatrach ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ. Najważniejsze jednak że nas te deszcze ominęły, a padać zaczęło jak już byliśmy w Leonie ;). Leon zresztą też się polał na domostwie... tym razem w wersji 30% ;))). Co obiecane to wprowadzone, opitę, i co najważniejsze => obyło się bez kontuzji. Uwielbiam 〜(꒪꒳꒪)~.

Na niedzielę były minimalne plany na "Słowacki Raj", ale to nam nie ucieknie :). Pyszne śniadanie, piwko, i w drogę powrotną. Oczywiście z klasycznym zahaczeniem o miejsce (Litwinka) wiadome heh.

A w Tatrach burze - dobrze że nie zmienialiśmy planów i nie zamienialiśmy kolejności wycieczek!!

Na koniec ekipa w całości :)

I podziękował jeszcze raz za wszystko!! Na Piotro byliśmy chwilę po godzinie 18:00 ...

... do tego nawet bez jakiś masakrycznych korków. Kierowcy musimy flache postawić, choć póki co ... to on(oni) postawił/postawili. Dwie xDD. Narobimy - obiecujemy ;))).

W przyszły weekend plany na namiot (no nie wszyscy oczywiście chętni na takie spanie), ale to trzeba poczekać ... na radary. Zobaczymy co z tego wyjdzie :).

===========
Jutro (czwartek) może DPD, w piątek może teren służbowy, na weekend te góry. Trzeba chyba o bicku coś pomyśleć ...

... bo nogi to już raczej wyrobione :DDD 

Ale i tak wolę "mountajny" :PPPPPPPPPPP

Do kolejnego wpisu ;)


Kategoria Góry

Słowacki (max 990m. n.p.m.) Raj

  • DST 20.05km
  • Kalorie 1927kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 17 lipca 2022 | dodano: 20.07.2022


Po wczorajszym szlaku (i meczu) każdy jako tako się wyspał (u mnie patrz powyżej), ale i tak, największą misją było zrobienie sobie śniadania ತ_ತ. Ta, Słowacy zaś z rana okupowali kuchnie xD. Pogadałem więc trochę z kolegą z technikum, a z moimi kompanami z wyjazdu ustaliliśmy że Tatr nam już wystarczy, ale możemy skoczyć na to, co kiedyś polecali mi Państwo O. ☞ Słowacki Raj :)

Jak sąsiedzi szanownie opuścili kuchnie (i przy okazji wejście do kibla) szybkie wolne ogarnijcie się, i mogliśmy ruszyć w trochę ponad godzinną trasę autem na docelowy parking. Tamże 3€ za postój, 1,5€ x3 za bilecik (jak któryś z obecnych chce na pamiątkę, to je jeszcze mam :P), kupno magnesiku (uff - bo bez niego bym mógł do chaty nie wracać heh :D) i rura. I tu szok w sumie! Szlak genialny, osób też może z dziesięć spotkanych, i sama natura. Po prostu raj dla piechurów (✿ ♡‿♡).

Planowo myśleliśmy o jakimś szlaku na około 6km, ale że ten odcinek był jednokierunkowy, to trzeba było opętlić :P. Wyszło jak wyszło heh. Ostanie (14km) na lekkim kryzysie, który to opanowało drugie śniadanie => czyli bułki i czekolada, taka normalna - w tabliczkę :D. Na parkingu jeszcze trochę poczekałem na swoich kompanów i do domu ʘ‿ʘ. 

Trasa: 


To ta po prawej => pierw bez szlaku, później żółtym do góry, a w dół czerwony plus żółty ◉‿◉

I fotki:
Jazda :)

Początek szlaku (◍•ᴗ•◍)
Wow - ludzie :D

Janiol prezentuje ekipę :D
Coraz ciekawiej ...

... i ciekawiej heh 。◕‿◕。

GENIALNY!! ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

Tak się prezentował ten dziki odcinek "oczami" mojego telefonu:


A tak Michała ʘ‿ʘ


W końcu doszliśmy to niby głównej atrakcji

Na początku szlaku, nawet kupiłem magnesik z tym motywem za 2,50€ => o tu go mamy 。◕‿◕。. Na lodówce :D
Zdziwienie było jednak ogromne, bo po chwili byliśmy o tu => https://youtube.com/shorts/EIq4ep8utjk?feature=sha...
Dajcie znać czy filmik działa 〜(꒪꒳꒪)〜. W tej ekipie to nie ja jestem od robienia filmików ¯\_(ツ)_/¯ :P.

Później też nie było gorzej - tu moje ...

... a tu Janiola ʘ‿ʘ
I się skończyło, więc spokojnie już ...

... na najwyższy(?) punkt wycieczki :)

Zejście już spokojnym szlakiem rowerowym (ʘᴗʘ✿)

Wrócić na chatę myśleliśmy gdzieś przed godziną 22:00, ale była jeszcze po drodze stacja benzynowa, z najdroższymi (24zł ಠωಠ) ćmikami ever. Mycie girów było pewno w cenie ...
... ale nie skorzystaliśmy. Choć chyba szkoda, bo jak przyjechałem po północy na kwadrat ...

(BTW: był też postój o tu na siku ...
... i obiadokolacje w KFC :P)

... i ściągłem buty ... to Magdę zatkało. Dosłownie :DDD. Są jakie są, ale wygodne i bezpieczne, bo za kostkę 〜(꒪꒳꒪)〜. Inne "walory" są mniej istotne :DDD.

Podziękował za wyjazd (☞゚∀゚)☞ odpocząłem. A i nogi dziś (środa) zaczynają dobrze pracować :D. Jest/było dobrze ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ.

==========
Zgodzę się :D
PS: a w kraju, jak widać bez zmian

Dodatek węglowy => no tak, sami zablokowali energię wiatrową, to teraz biedni
... zapłacą bogatym. Genialne, brawo ¯\_(ツ)_/¯


Kategoria Góry

Banikov (2178m .n.p.m.)

  • DST 27.36km
  • Kalorie 2622kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 16 lipca 2022 | dodano: 19.07.2022


Wpisy opóźnione, ale ostatnio jest gonitwa mocna :P. Najważniejsze trzy rzeczy się jednak ogarnęły/ogarniają => Krajka od Marzeny i Łukasza głodna nie chodzi ...

... kuchnie udało się odmalować, i Pchełka, ma nowe (mocno nielubiane) wdzianko ...

... xD. Najważniejsze jednak że zabieg (sterylizacja) się udał!!! /ᐠ。ꞈ。ᐟ\. Dziś (wtorek) i fartuszek będzie ściągany 28-go lipca. Damy radę?
Jakoś damy :P

Co do genezy wyjazdu na najwyższe "polskie" góry, to tym razem będzie skomplikowana ತ_ತ. Zaczęło się jakoś półtorej miesiąca temu, kiedy to Kuzyn zagadał że wraz z ekipą z Poznania jadą na Słowację pochodzić. Fajnie! Namówiłem więc parę osób cobyśmy też pochodzili. A co? ᕙ (° ~ ° ~). Ekipa planowana => Poznań osób cztery lub pięć, z Katowic trójka, a z Sosnowca trójka lub czwórka. Godnie. A co wyszło finalnie?? Zientas (zdrowiej, już w domu ^_^) wylądował w szpitalu, Sosnowiec (prócz Bartka) się wykruszył, a Poznań dał dupy po całości i w ostatniej chwili zamienił Tatry na Alpy. Taka sytuacja ¯\_(ツ)_/¯. Reasumując, ekipa wyjazdowa to: ja, Janiol i Bartek - Magda musiała zostać w Katowicach, bo Łukasz z Marzeną ruszyli na Chorwację i trzeba było się wspomnianym kitku zająć ;). Odbije se to może za dwa tygodnie na wyjeździe ... z żoną Bartka. Uczciwie heh ;).

=========
Godzina dzisiejszego wyjazdu była mega średnia (chwilę przed 03:00 w nocy) ...

 BTW: takie klimaty na Piotro ¯\_(ツ)_/¯


... ale Morfeusz nie mógł narzekać :D. Coś tam się udzielałem, ale ogólnie to koledzy obudzili mnie klasycznie ... na parkingu ... przed szlakiem heh :DD.

Na nim organizacja raczej wolna, i chwilę po godzinie siódmej ruszamy na taką oto wycieczkę:


Plan na ten szczyt miałem trochę inny, ale spałem - to kierowca (Michał) zdecydował :D. Cel ten sam, parking ten sam, ale ... dłużej heh :D.

Na plus trzeba zaznaczyć, że mamy lipiec, a myśmy na podejściu szli praktycznie sami ʘ‿ʘ. Fajnie, a na minus(?) => odcinek ten jest zamykany na zimę, więc zarasta. Prócz mozolnego iścia było więc trochę atrakcji, ale i (to na plus :P) piwa się było można na spokojnie napić :PP. O moim małym kryzysie nie wspomnę, bo musiałem ino trochę zwolnić, a później ponownie połączyć siły z resztą :). 

Na przełęczy pod Banikovem (2040m.n.p.m.) chwila na popas i do szczytu zostało nam raptem pół godziny drogi. Tu już był bardziej techniczny odcinek, ale też oczywiście bez przesady ;). To są ino Tatry Zachodnie ^_^. Osób tu już trochę szło, ale specjalnie gęsto mijać się nie trzeba było :].

Pierw zdobywamy szczyt tytułowy, następnie jakiś tam pośredni (Prislop bodajże - zacząłem to pisać jeszcze na Słowacji) i trzeba było uciekać w dół. Ciemne chmury nad nami raczej groźne nie były, ale wiatr nieźle obniżał temperaturę, a ja se szedłem w krótkich spodenkach heh xD.

Im bardziej w dół (ponownie pustki na szlaku), tym jednak było bardziej nudno ತ_ತ. Godzina zawijasów wśród kosodrzewiny - no nie jestem zwolennikiem xD. W końcu meldujemy się pod schroniskiem, olewamy hot doga za 6€, raczymy się własnym piwkiem i mogliśmy zacząć dublować (tym razem w drugą stronę) asfalt znany z Barańca ಠ﹏ಠ. Nic nie miałbym do tego odcinka, gdyby nie rowerzyści i te takie niby rowery, ale bez pedałów. Taka dziwna hulajnoga do zjazdów ¯\_ಠ_ಠ_/¯. Masa tego zjeżdżała, i oczywiście środkiem jezdni. Ehhh, a DDR-ki w miastach pewno puste? Leniuszki hehehe :D.

Najlepszym w tym odcinku był fakt, że kończył się on parkingiem, najgorszym ... no że nie na naszym :DDD. Do naszego została jeszcze godzina iścia trasą w stylu zakopiańskiej ścieżki pod Reglami. Klimatyczny, widokowy, ale nogi już nie powiem gdzie właziły :P. W połowie dojścia temat powrotu rozegraliśmy taktycznie. Był czas, to Janiol (kierowca) zwolnił i dał nam kluczyki do Opla. Po co ma gonić, skoro my i tak mamy po piwie w aucie? ¯\_(ツ)_/¯ :D. Na parkingu ponowne złączenie sił i przez zakupy w Lidlu (urde, no zusammen do kupy ... mają taniej niż Polacy) na nocleg. 

Tamże mecz GieKSy (wygrany w Łodzi z ŁKS-em) na telefonie przy ...

... i przez prysznic/wannę do regeneracji. Fajnie że się umyć dali Słowacy ... bo "okupowali" kuchnie. A z niej było przejście do łazienek. Coż, coraz bardziej mnie drażni ten naród heh xD.

Dobra fotki :P
Parking już za nami ◉‿◉

Trochę nudnawy odcinek, ale na rozruch bardzo dobry ^_^

Lasem, a później gimnastyka :D

I w trawę i kosodrzewinę heh

Zostałem z tyłu ...

... ale choć widoczki zaczynały się robić konkretne ʘ‿ʘ

Trochę roślinek ze szlaku ...

... i myk => 2k km <( ̄︶ ̄)>


Odcinek z przełęczy na szczyt ʘ‿ʘ

Nie, tam w dół nie idziemy :P

My do góry ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ


I już ^_^

Pomiędzy jednym szczytem, a drugim :]

Prislop (2142 m.n.p.m)

Misiek klasycznie zainteresowany ... fotowoltaiką :DD

Chmurki i górki (◍•ᴗ•◍)❤. Jak nie pada deszcz (xD), to uwielbiam te połączenie ʘ‿ʘ.


Widok na Słowację

I kolaż zejściowy
Magnesików nie było :(. Choć może i dobrze, bo nie chce znać ich ceny heh :DD
Asfalt z rozpędzonymi czymś tam ...

... i sympatyczna końcóweczka 。◕‿◕。


Oczekiwanie na Michała (około dziesięciu minut) na darmowym parkingu => w Polsce no ... nie do pomyślenia xD


Dobry dzień, nie powiem. Ten jutrzejszy był jednak chyba trochę lepszy ;). Nie wiem ino kiedy go opiszę :P

=========
My czasowo trafiliśmy idealnie, a no i przynajmniej ... nie było mrozów :D



Kategoria Góry

Ławki dwie => duża (845m n.p.m.) i mała (895m n.p.m.)

  • DST 14.22km
  • Kalorie 1364kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 25 czerwca 2022 | dodano: 27.06.2022



Wpis opóźniony, bo wczoraj było towarzysko na Brynowie :P. Jestem (chyba) rozgrzeszony ;)


Plan na tą wycieczkę narodził mi się w głowie podczas spotkania na Rybaczówce <( ̄︶ ̄)>. Dawno w Zwardoniu nie byłem, a uwielbiam te małe miasteczko przy słowackiej granicy ^_^.

Pierwotnie myślałem że namówimy na ten trip Łukasza i Marzenę ale: Marzena wybrała (była od dawna umówiona) piwo z koleżankami (rozumiem), a Łukasz rower - rozumiem zdecydowanie ;). Choć i tak coś się nam zdaje, że po prostu wysłali nas na rozeznanie (:P), bo chcą tam sobie razem pojechać :PPP. W ten weekend mógłby być tam ino kolega - a on nie lubi dublować :D.

Skusił się za to brat Magdy i mieliśmy komplet do ...

... stuningowanej Kropki :P

Pobudka po godzinie 08:00, o 09:00 wyjazd po Piotrka do Sosnowca i chwilę po godzinie 12:00 meldujemy się na miejscu (•‿•). Lubię (czy tam uwielbiam) te miasteczko - takie sentymentalne ;). I najważniejsze, że coś się tam w końcu dzieje. Dworzec rozkopany, ryneczek też, ale oczywiście 30zł za dobę za parking sobie życzą. To pod cmentarz (za darmola) i mogliśmy (z zahaczeniem o Lewiatana) ruszyć na szlak ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ. Widać jednak, że tytułowa ławeczka to nowa atrakcja i szlak jest jeszcze średnio oznaczony. Bez map połączonych z GPS-em mógłby być problem ⊙.☉. Myśmy mieli, więc luzik :). 

Co do niego ... to w sumie nijaki. Wuchta (słodziutkich) poziomek to trzeba zaznaczyć, a tak to las, łąka, wioska, kamienie, kałuże i praktycznie zero widoków. Można było w spokoju (no prócz atrakcji w postaci dzika xD) pogadać i podłubać słonecznika heh. Wszystko się zmieniło na celu => piękne widoki i zacna ławeczka :P. Najgorsze były jednak pierdzące motorki, i Słowacy, co se piknik na głównej atrakcji zrobili ತ_ತ. Ofocić jednak co nieco się udało i mogliśmy wracać. Ale jak to bez pętli? ¯\_(ツ)_/¯. No bo sensu - rura na czerwony i pierw po płytach betonowych, potem po szutrach (tu już były widoki ^_^) do słowackiej miejscowości Skalite. Tamże na szlak żółty ... i do ojczyzny ^_^. W Zwardoniu jeszcze po magnesik na lodówkę i jazda na drugą atrakcje ◉‿◉.

Trasa (1/2):


Fotki:

Jak widać :P


Początkowy odcinek ;]


Granica ...

... i ponownie w Polsce :)

I do lasu 〜(꒪꒳꒪)〜


Widoki ...

... i atrakcje na szlaku heh 

Już blisko 。◕‿◕。

I jesteśmy ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ



Jeszcze poza :P ...

... i papa => godna jesteś ʘ‿ʘ

Schodzimy (i czasem wchodzimy) pierw po płytach ...


... a potem szutrem do miasteczka poniżej

O tego:
Główna atrakcja? ¯\_(ツ)_/¯

Cipcioszki :D

Dziękujemy za gościne ( ◜‿◝ )

I ponownie Polska (~‾▿‾)~

Będąc Zwardoniu, grzechem by było nie zahaczyć o drugą ławeczkę. Była wszak 15 minut jazdy od naszego parkingu :P.

Kropka w ruch i meldujemy się przy karczmie pod Ochodzitą gdzie parking (już 10zł płatny), i szybkie wejście na szczyt ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ. Nie było by co opisywać, ale oczywiście babcia Grażyna se musiała na niej (ławeczce) znaleźć solarium do opalania - bo trawy wokół mało xD. Na koniec poszliśmy jeszcze na miejsce kultu papieża lubiącego się w tuszowaniu afer pedofilskich wśród kolegów po fachu i ławeczkę ... zajeli nam (na herbatkę i kanapeczki) Słowacy. Samolubny to naród dziś był xDD.

Trasa (2/2)

I fotki => aparat w telefonie chyba się przegrzał ತ_ತ. 




Olewka więc (do tego jakieś chmury burzowe jak witać się zbierały) i rura przez Sosnowiec do kitku ^_^. Mega fajny dzień, ale słońce zdradzieckie heh. Trochę nas odpaliło ...
(BTW: pozdro dla pogodynek i ich prognozy z mają xD)

... a obiadokolacja była bardzo dobra :P. Pchła potwierdza heh.

Jutro teren służbowy, a w środę może DPD ^_^

==============
XDDDDDDDDD 
I za górki również ^_^


Kategoria Góry

Szyndzielnia 1028m n.p.m.

  • DST 20.81km
  • Kalorie 1995kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 5 czerwca 2022 | dodano: 06.06.2022


Dzień dobry, a na dzień dobry ... zgrzyt. Cholerne Kolejne Śląskie już ogólnie wychodzą z założenia, że kolej jest dla kolejarzy, a nie dla ludzi ಠ_ಠ. Bilet całodobowy niet, bilet weekendowy niet, do Bielska i nazot ... 32zł za osobę

Pierdoleni. Proponuję żeby kierownictwo se jeszcze dało nagrody, i dopłacało swoim za jazdę pociągiem. Bo w sumie to czemu nie? ¯\_ಠ_ಠ_/¯. 

No nic, dojechać na szlak trzeba jednak było, a dzięki Osrajtkowi i innym, średnio się nawet chce auto na tak krótką trasę odpalać ತ_ʖತ. Choć następnym razem pomyśle ಠ_ಠ. 

Ogłaszam koniec marudzenia :P. Miał być początek szlaku z Wilkowic, a wyszedł z Leszczyn :P. W sumie to żadna różnica, skoro chciało mi się gór tak, jak nie pamiętam kiedy :PP. Dość aut, spalin, i innych różności - po prostu relax ^_^.

Po opuszczeniu pociągu na gibko sklep z płazem w logo i rura na Szyndzielnię ◉‿◉. Szlak w sumie bardzo dobrze znany, ale zmęczył. Kondycji brak, a i pisać nie mam o czym :P 

Trasa:


Fotki:
Początek

I już ładnie ◉‿◉


I już schronisko ... nieczynne :P
Szczytowanie :D

I w dół ...

... :P

I końcóweczka ◉‿◉

A w pociągu Morfeusz, który to, przedłużył się do dzisiejszego poranka xD. A tam będę pracował => bez sensu :D

BTW:


Kategoria Góry

Majówkowe Krokusiki ^_^

  • DST 10.02km
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 1 maja 2022 | dodano: 03.05.2022


A ty znowu będziesz pisał pod wujka Trollkinga o piesku, a o kitku to już nic?? ಠ_ಠ

Majówki początek, a ma Magdalena odsypiała nocną zmianę. Na rower się iść nie chciało, więc udałem się do Siostry mej na klachy, coby dziewczę me się wyspało ^_^. O takie ...

... z tym poniżej ▼・ᴥ・▼ :)



Marshall trochę po łapach dostał ...

... ale za mało :P. Gocha na szlak w góry który to zaplanowaliśmy z Magdą (ponad 20km) się nie pisała, ale po rozmowie z Piotrkiem (brat eM) doszliśmy do porozumienia, że można go skrócić o połowę, i zamiast pociągu użyć Kropki ʘ‿ʘ. 

Leniwy początek dnia, i dopiero chwilę przed godziną 11:00 meldujemy się na Ochojcu pod bramą. Pies yyy no niechętny, ale jakoś udało się go zapakować do miski znaczy do Kropki heh. Później dojazd do Sosnowca po ostatniego uczestnika wycieczki i rura (niecałe 2h) do Złatnej Huty. Tamże parking za 20zł i można było wśród tłumu osób iść najprostszym szlakiem na krokusy (◍•ᴗ•◍)❤. Szlakiem hmmm, no może nie do końca (mapka w fotorelacji) nam to się udało, złapał nas grad, wpadliśmy po kolana (śniegu w maju nie pozdrawiamy - dawać upały!! :D) w choinki, ale główny cel ogarnięty ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ. Było mega fioletowo, i oczywiście wszystko musiałem ofocić :P.

Na górze leki popas w postaci bułki i kabanosów i mogliśmy schodzić. No ಠ_ಠ to zdecydowanie nie będzie kandydat do topki na koniec roku ಠ﹏ಠ. Lód (pozdro Sis :D), błoto, i wszystko do prania xD. Zejść się jednak udało, odstawić Siostrę, i udać się na nocleg do Sosnowca :). Resztę opiszę fotkach ;)

Trasa:


Fotki:
Można iść ^_^ ...

... i jeszcze się nawet coś napić heh ;)

Wyżej ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

Górecka :P

Radocha hehehe :D

I są 。◕‿◕。


A tu coś się popsuło :P

I finalnie na szczycie ^_^





Screenshot z kamerki obowiązkowy :P

I w dół ಠωಠ



Dobranoc brudasie :P


==========
Trasa powrotna dość wolna ....

.... ale Morfeusza nie było => ciekawe czemu? :P. Raczej gardzę takimi powrotami :D

==========
Morfeusz nastąpił dopiero u rodziców Magdaleny, rano głaskanie kitku ...

... i rura na Piotrowice.

Tamże chwila dla siebie, myjnia (Kropka straciła jakieś dwa listki heh) ...


... i na grilla ^_^

Obowiązkowo z pieskiem :P

Ufffff, wystarczy ^_^. Dziś (wtorek) już luzik, a grill z OBI ... poleca się na grilla

===========
Na koniec podsumowanie miesiąca :P


Tak wiem, w biurze pomniejsze mapki :P. I do następnego ʘ‿ʘ.


Kategoria Góry

Tatry marcowo 3/3 => Sarnie

  • DST 20.84km
  • Kalorie 1997kcal
  • Aktywność Wędrówka
Piątek, 25 marca 2022 | dodano: 25.03.2022



No poranek był hmm? Ciężki xD ...
... albo Giewontu, jedno z dwóch, ale raczej Tuska :D. Najlepsze na zakwasy ... są jednak tatrzańskie lasy heh. Więc rura xD.

Miało być roztrenowanie, a wyszło jak zwykle xD:

No nic się nie zrobi hehehe :D

Pierw zaś goście ...

... później miastem ...

... i już ładnie <( ̄︶ ̄)>


Dalej szlakiem 。◕‿◕。

Blisko ...

... coraz bliżej ...

... i szczyt ʘ‿ʘ




I w dół => do Strążyskiej <( ̄︶ ̄)>


Przy okazji wodospad - no (xD) jak nic yyy xD

Więc końcówka, Krupówki i ...

(BTW: nogi już miałem umyte :P)

... z zakupami do bazy :P

Na więcej już nie mam transferu :P. I sił :DDD

=======
Kitku? Hmmm? Chyba do rodziny zastępczej pójdzie xD



A powyżej to Pchełka, ona kocha wszystkich ... co jeść dają :D


Kategoria Góry

Giewont (Tatry marcowo 2/3) => po raz czwarty heh

  • DST 20.86km
  • Kalorie 1999kcal
  • Aktywność Wędrówka
Czwartek, 24 marca 2022 | dodano: 25.03.2022



Zdecydowanie istnieją plusy i minusy pracy na jedną zmianę heh. Plusów (no oczywiście oprócz tego, że nie musiałem się zbierać do roboty heh) dziś rano nie zauważyłem, ale skoro jest czwartek ...

... to wstałem o godzinie 05:30 ತ_ತ i zacząłem .... walczyć z otyłością => śniadaniem, Colą i Żubrem xD. Magda miała czas, ale i tak obudziła się sama przed godziną siódmą, więc w sumie spoko:

Nigdy nie wygląda jak lampucera, wstała nawet nie w klimacie godziny (07:00) z mema, i co najważniejsze ... no nie wyglądała jak Troll :D. Bez urazy dla kolegi Tomka hehehe ;)

Śniadanko, kawka, żurek, Żubr, dzika zwierzyna pod oknem ...



... i rura w górki heh

Na początek odcinek dublowany z wczoraj ...
(BTW: widoczny nasz cel ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ)

... sklepik z magnesikami, kasa, i na spokojności :). Ale coby nie było jak na "witam" ... to raki na butki ^_^

Można iść - na całe szczęście byliśmy bez Szkodnika heh
Lasem

Nisko xD

A tu, ciężki odcinek xD ...

... ale za to jakie widoczki godne :P




Już blisko ...

... i szczyt ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ


A na nim ... my xD. No i ten jeden kolega co po chwili przyszedł i zrobił nam zdjęcie heh
Zejście => Gocha pamiętaju? :D

Magda debiutancko na łańcuchach heh ...

... ale Orlą ponoć pogardzi xD

A tu mi się popsuł trochę plan, bo chciałem schodzić czerwonym. Nieczynny jednak zimą, więc dubel ¯\_(ツ)_/¯

W domku natomiast ...

... należało się nam heh :P

BTW: należało się nam heh

Cały szlak wyglądał tak:

Lekki wkurw ino na ludzi pod szczytem, bo zamiast schodzić, zrobili sobie pogadanki. I jeszcze mieli pretensje, że ruszyłem, a oni jeszcze nie zeszli xD. Na całe szczęście ino był jeden debil, a pozostała dwójka była całkiem spoko :P. Ogólnie dzień na mega plus (◍•ᴗ•◍)❤. Co do dziś, to Sarnia Skała ... chyba, ale bez ciśnienia :-)


Kategoria Góry

Tatry marcowo 1/3 => Nosal

  • DST 10.30km
  • Kalorie 988kcal
  • Aktywność Wędrówka
Środa, 23 marca 2022 | dodano: 23.03.2022


Pchełka wybrała zdecydowanie mało bezpieczne miejsce na sen xD. Terrorystycznego ataku biologiczno - chemicznego jednak nie było, co nie oznaczało że miała łatwo. Została bowiem sama na parę dni (oczywiście pod nadzorem Łukasza ...

XD

(BTW:)

(XDDDDDDDDD)

... i Marzeny => dzięki jeszcze raz!!), a my, postanowiliśmy zobaczyć co słychać w okolicach domostwa Kamila Stocha ʘ‿ʘ.

Geneza tym razem banalna => Magda musiała do końca marca wykorzystać zaległy urlop i trafiła (wniosek złożyła dość dawno temu) w taką pogodę, jaką widzicie za oknami (◔‿◔). Ja tam z wolnym problemu nie mam żadnego, to ino czekałem na warunki heh. Bosko, wniosek, urlop i ino gdzie by tu? ¯\_ʘ‿ʘ_/¯. Była chwila kombinowania z Bieszczadami, ale i blisko Ukraina, i z cenami za nocleg ... no nie zachęcili xD.

Zakopane (oczywiście nie jako miasto ತ_ತ) obroni się zawsze, a i nie trzeba tyle jechać ;).

Środa => poranek, ogarnięcie się, i do Kropki => wyjście oczywiście było ...

... ale jednak wygoda ważniejsza :D

Dojazd spoko, nocleg mega spoko, i na szlak ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ. Krótki, bo taki był zamysł => coby się nie przemęczać przed jutrzejszym Giewontem ಠ‿ಠ.

Wyszło spoko, miałem jeszcze w planach szlak na Wielki Kopieniec, ale dobrze że z niego zrezygnowaliśmy, bo i byśmy po ćmoku wracali, i było by mega zimno. A tak to na spokojnie:

:PPP

Trasa:


Fotki:

Kropka on tour xD

I już w Zakopanem ಠωಠ

Gardzę tym miastem, ale tu już spoko ...

... plus te końcowe yyy ... no prawdziwe xD

I już na szlaku ^_^

Widoczki (prawie Nosal) i ...

... ponoć już tak nie mogę XD ...

... i szczyt ᕙ( • ‿ • )

I w dół ( ͝° ͜ʖ͡°)ᕤ

Kto co lubi :P

I resztka :P

A do źródełka nie wszedłem :P. Trochę żałuję :P

Na koniec białe doooopy, bez zooma xD

Jutro obiecuję ciekawszy wpis :P

============
Byłoby, choć w sumie to bez sensu się męczyć ಠ ೧ ಠ

:DDDDDDD


Kategoria Góry

Krzyknę 1257m n.p.m.

  • DST 16.08km
  • Kalorie 1542kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 13 marca 2022 | dodano: 14.03.2022



Nie no, krzyczał nie będę heh. Ciągle mamy wojnę "za płotem", ale też ciągle mamy swój gnój w kraju:


I ten tego

Oki, wojna, wojną - i tak zdechniemy z głodu za jakiś czas :P. Już mnie to nawet nie wzrusza ¯\_(ツ)_/¯

===========
Tak jak pisałem wczoraj, plan na dziś to były górki. Takie z Wisły - spokojne takie :D. Jesteśmy jednak tylko ludźmi, którym to czasem się zwyczajnie nie chce heh :D. Zamiast jechać pociągiem o 8:54 do miasta Adasia Małysza, pojechaliśmy o 09:42 do Bielska-Białej. A kto nas goni i nam zabroni? :P.

Przed godziną jedenastą (bilet całodniowy klasycznie 38zł + 1zł za drugą osobę) meldujemy się w BB, sklep z płazem w logo, autobus (2x 4zł) i jesteśmy w Szczyrku ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ. Z Soliska zaliczyliśmy pierw najgorszy odcinek dnia dzisiejszego, czyli asfalt aż do odbicia do lasu ಠ﹏ಠ. A później już bajka => przełęcz Salmopolska i na szlak czerwony w kierunku Malinowskiej Skały. Nie ma co ukrywać, osób trochę szło, ale tragedii nie było ʘ‿ʘ. Fotorelacja będzie dziś obfita heh. 

Przed samym szczytem dopadł mnie jeszcze delikatny kryzys, ale Magda przejęła plastron lidera i doprowadziła nas na widoki 。◕‿◕。. Geeeniaaaaalne, że dodam :-)

Później już ino spacerek granią => trochę w górę, trochę w dół, i zdobywamy szczyt należący do Korony Gór Polskich ᕙ( • ‿ • )ᕗ. Tam popas przy schronisku, chwila na fotki, i zaczęliśmy schodzić ^_^. No nie powiem ... śmiesznie było :D. I tak yyy trochę poza szlakiem heh :DD

Trudno, chciało się zamykać szlaki na zimę? To macie :PP. Parę gleb zaliczonych, z jedną (moją) konkretną xD. Znaczy nic się nie stało ale trzeba było mnie trochę z błota wycierać :D.

Do miasta udało się jednak zejść sprawnie, a w nim, zaliczyć mega zonka xD. Otóż sprawdziłem autobusy do Bielska. Cóż, nasz miał właśnie odjeżdżać z przystanku, a my mieliśmy do niego jakieś pięć minut iścia ಠಗಠ. Kolejny za dwie godziny ಠ_ಠ. Oki, ale Szczyrk słynie ze stoków narciarskich, było późne niedzielne popołudnie, więc korki. Ruuura na przystanek!! I o, autobus przyjechał spóźniony o 8 minut ufff ಠ‿ಠ. Busik, pociąg, a na Piotro mała nagroda za spalone kalorie :D


A tak to:
TRASA:


I FOTKI:
Pozdrawiamy kolejkę xD

Niefajny odcinek pfff ತ_ತ

Bałwan :P

I w końcu fajnie :))

Przełęcz Salmopolska ;]


Odcinek Salmopol - Malinowska :)




Widoczki z Malinowskiej Skały 
=> na Tatry ...


=> i na nasz cel główny :)

Odcinek Malinowska Skała - Skrzyczne


(no dobra, to mój Żubr :P)

Szczyt + okolice



Schodzimy ... jeszcze szlakiem :D


Tu już gorzej ...

... ale choć wesoło było :DDDD

I dalej w dół :)




A później już się ściemniało i fotki nie wyszły :P

I teraz mogę krzyknąć - ta wycieczka to bardzo mocny kandydat do topki na koniec roku ^_^. Świetny dzień, genialny warun, po prostu ... PETARDA ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ.

============
A tak, to jazda pod nowa xD


Jutro może nawet rowerem ;)


Kategoria Góry