DPD 9/2018 + serwis
-
DST
51.72km
-
Czas
02:19
-
VAVG
22.33km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 18 kwietnia 2018 | dodano: 19.04.2018

No i wracamy do wyjazdów do pracy. W poniedziałek odpocząłem trochę, we wtorek ogarnąłem teren służbowy (polecam :D => https://www.relive.cc/view/e1102495569) coby już do końca tygodnia mieć spokój. Tak więc dziś mogłem pomimo porannego niepokoju związanego ze mgłą za oknem ruszyć cztery litery ;-) Tym razem w róh (ze względu na fakt że po pracy miałem w planach ogarnąć w końcu przednią przerzutkę) poszło Krossiwo.
Rano pojechałem sobie przez "ścieżkę zdrowia" w okolicach Upadowego czyli ... masaż tyłka gwarantowany xD Po dniu ciężkiej pracy udałem się natomiast w kierunku Starych Panewnik do nowo otwartego? (w sumie to nie wiem, ale dopiero ostatnio w terenie go zobaczyłem) serwisu rowerowego, czyli można rzec że ogarnąłem trasę klasyczną z dołożeniem kąska Ligoty i Panewnik ^_^
Na miejscu okazało się że serwis sprawę załatwił super sprawnie, a do tego montaż z regulacją wyszedł jedyne 20 złotych :) Miło, sympatycznie, po koleżeńsku => polecam. Następnie zostało mi już tylko przetestowanie nowego sprzętu w warunkach leśnych czyli pojechałem na Halembę :) Wróciłem natomiast pierw przez pooglądanie Stargańca, a później już klasycznie przez Ligotę do bazy. W domu szybki obiad i do Gochy pogadać o (dość średnich) sprawach bieżących. Nie wnikajcie ...
================================
Trasa:
https://www.relive.cc/view/e1103097916
Fotki:
Poranna artystyczna strefa mroku na Upadowym

A po serwisie wiosennie, coraz ładniej się robi :)



Nowy sprzęt - jeszcze raz dzięki Diobeł ;]

W piątek pewno Jaworzno, a na sobotę Słowacja i górki się szykują :)
====================================
W sumie coś w tym jest ...

XD
Trasa:
https://www.relive.cc/view/e1103097916
Fotki:
Poranna artystyczna strefa mroku na Upadowym

A po serwisie wiosennie, coraz ładniej się robi :)



Nowy sprzęt - jeszcze raz dzięki Diobeł ;]

W piątek pewno Jaworzno, a na sobotę Słowacja i górki się szykują :)
====================================
W sumie coś w tym jest ...

XD
Kategoria Rower
Gocha ruszyła :D
-
DST
22.03km
-
Czas
01:14
-
VAVG
17.86km/h
-
VMAX
41.76km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze

Dziś plan był o wiele mniej skomplikowany niż wczoraj, chciałem po prostu gdzieś wyjść z domu żeby nie zmarnować tak ładnej niedzieli. Szkoda ino że chęci zostawiłem w domu xD
No ale skoro już byłem umówiony z Diobłem to wypadało ruszyć cztery litery :) Umówiliśmy się u mnie na garażu na godzinę 14:30 i po wypicie piwka na pół ruszyliśmy w kierunku siostry mej która jednak wystartowała wcześniej od śniegu w listopadzie :D Na miejsce podjechaliśmy leniwie, był nawet plan na Chudów no ale Diobeł był w formie podobnej do mojej więc bez sensu - Hałda Murcki była zdecydowanie lepszym pomysłem :D Na Ochojcu chwila czekania na siostrę (a jak) i mogliśmy ruszyć.
Dojechaliśmy i po długim staniu w kolejce w jedynym sklepie który był czynny mogliśmy wjechać na hałdę. Tam dość długie pogaduchy, omijanie depresji, skarżenie się na monotonne życie i mogliśmy wracać przez skrawek lasu. Na rozwidleniu Gocha do domu a my z Marcinem przez Drewutnie na garaż na piwo i jakieś tam luźne rozmowy :) Dobrze że przynajmniej żeśmy ruszyli coś, nie zawsze liczy się dystans - czasem zwykła rozmowa wystarcza za wszystko.
W przyszłym tygodniu będą zmiany: Diobeł już mi szuka nowego hamulca (piszczy gamoń) do Szkodnika (w sumie to trochę błędne nazewnictwo, wszak wiemy że największym szkodnikiem w naszym kraju jest minister finansów xD), dodatkowo Krossiwo czeka na nowe klocki hamulcowe i w sumie wypadałoby założyć tą przerzutkę na przód bo na kadencji za daleko nie przyjadę. Ciągle rozważam wizję Majówki w Poznaniu a tam byłaby poruta cobym przyjechał na nie do końca sprawnym kole :D
Filmik z mojej gry czyli nowa bombka na planecie ... a jak Murcki :))) => https://youtu.be/Tt2K4WA1yik
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1101214727
Fotki:
Na ulicy Laskowskiego wiosna a moi kompadres uciekają - trzeba gonić :)

Na szczycie Hałdy Murcki - górki lepiej by było widać na żywo niż na zdjęciu ale choć zarys jest ;]

Głupi gamoń nas okurzył

Na koniec dodam że wiatr stabilnie :D

Trzymajcie się, do następnego
=========================================================
Mnie też przekonał :D

Kategoria Rower
Speedy Gonzales
-
DST
76.59km
-
Czas
03:07
-
VAVG
24.57km/h
-
VMAX
50.72km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 14 kwietnia 2018 | dodano: 16.04.2018

Nawet w sumie nie wiem jak to wyszło (średnia) - po prostu dobrze się jechało :)
Od początku. Dziś wiedziałem że muszę wyjechać wczesnym rankiem ... czyli w granicach godziny 10:00 :D Dlaczego tak? Gdyż o 17:45 był arcyważny mecz GieKSy z jakimiś leszczami z Mielca, a wiadomo że mecze najlepiej ogląda się w towarzystwie :) Wyszło że ustawiłem się z siostrą - oczywiście ją mecze nie interesują, no ale mój siostrzeniec jak najbardziej zobaczy jak już opłacą transmisję a do tego piwo przyniosą heh. Także zgodnie z planem wstałem o ... 7:00 No przecież ja pierdolę ehhh, trudno. Wczesny obiad w postaci tym razem wegetariańskiego makaronu Napoli (całkiem dobry, a poza tym muszę bazylię rwać bo zaraz mi urośnie do sufitu heh) i mogłem udać się na garaż.

Około godziny 10:15 po chwili rozmowy z przypadkowo spotkanym Janiolem, mogłem ruszyć w kierunku prawie przeze mnie pierwotnie zamierzonym. Miałem jechać na Chudów, ale no ale zaczęło mi dmuchać na północ to stwierdziłem że to bez sensu na start z wmordewindu oberwać xD Wyruszam więc w kierunku Rogoźnika żeby później uderzyć przez Będzin do domu.
Na start faktycznie miałem dość solidny wiatr w plecy :) Dojechałem do Parku Śląskiego (pierdyliard osób) później na Siemianowice Śląskie (tu już boczny wiatr) gdzie chyba wszyscy wyszli i mnie spowolnili na każdym kroku. Trudno, przeżyłem, następnie przez jakieś wioski znalazłem się na Rogoźniku - tym razem od strony innej niż zwykle. Na miejscu byłem ciekaw jak wygląda Wyspa Ciszy czy jak ona się tam zwie i mogłem po krótkiej regeneracji wracać, tylko teraz gdzie? Klasycznie wiedziałem że wpadnę na ten durny podjazd przed Wojkowicami, tak więc wymyśliłem że pojadę sobie na Kuźnię Warężyńską bo w sumie czemu nie :P
Wdrapałem się na Górę Siewierską (też dość średni podjazd), później mega przyjemny zjazd przez Gołąsze i znalazłem się na Pogorii 4. Cóż, tu już zaczęło wiać w twarz, do tego ponownie pierdyliard ludzi z przewagą rolkarzy jeżdżącymi za rączkę cała szerokością ;/ Trochę trawą, trochę poboczem wciąż z kolegą wiatrem docieram do zamku w Będzinie. Następnie standardową trasą aż do Sosnowca gdzie poprzez remonty drogowe ogarnąłem Szopienice, Burowiec, D3S i prosto do bazy na dwa Żubry ;]
Pójdź już było z górki, bo po piwie prosto na kebab i do Gochy na spacer z psem (https://www.relive.cc/view/e1100523831) i mogliśmy pójść na mecz ... średni mecz (jednak to nie były aż takie ogórki :D) i na tym zakończymy :)
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1100258406
Fotki:
Na start w Parku Śląskim szło pooglądać zwierzątka :)

Za Siemianowicami główna atrakcja Śląska - Traktor xD

Na Rogoźniku

Chwila spokoju na Wyspie Ciszy - nawet smaczna oranżadka :)
Po drogiej stronie ... wanna xD

Okolice Góry Siewierskiej, widok na górki miody :)
Przerwa na cygareta wskazana heh.

Przemsza

Pogoria 4

Ponownie Przemsza - szkoda że odcinek szutrowy popsuli ;/

Będzin Zamek

A tu końcówka D3S, na ścieżce nie było opcji nic zrobić - taka wuchta wiary że masakra xD

Obiad ;]

=======================================================
Nie wiem kto opis wymyślał, choć ja pewnie i tak bym szans nie miał - ino wzrost się zgadza :D
Kategoria Rower
DPD 8/2018
-
DST
26.90km
-
Czas
01:13
-
VAVG
22.11km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 12 kwietnia 2018 | dodano: 12.04.2018

Tak jak pisałem wczoraj, dziś ponowne rozważałem DPD - wszystko zależało od tego o której i jak wstanę. A że wstałem nawet przed budzikiem to nic nie stanęło na przeszkodzie żeby ponownie pokręcić do Szopienic :)
Wyjechałem chwilkę przed czasem więc mogłem prócz standardowej ścieżki ogarnąć fragment gruntowy w okolicach ulicy Porcelanowej który nie jest moim ulubionym bo prowadzi lekko pod górkę ... czego nie lubimy, zwłaszcza rano jak "się spieszymy" :)
W pracy byłem jakieś półtorej godzinki i mogłem wracać na garaż coby obstawić rower (tym razem Krossiwo) przed drugą częścią dnia czyli służbową przechadzką (https://www.relive.cc/view/e1099121576) po Katowicach. W sumie nic ciekawego - wróciłem standardowo, teren też jakoś minął :)
Jutro może padać i grzmieć ale w sumie dzień odpoczynku przed weekendem (który ma być ponownie przyjemny) się jak najbardziej mi się przyda .......... a nie wróć, Piotrowice czekają xD
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1099233960
Fotki:
Poranna przeszkoda terenowa - trzeba jednak trochę poczekać aż odpowiednie służby ogarną dukty leśne xD
A że takie zdrowe drzewo ogarną, to jestem pewien heh.

Bonus po pracy w lasach panewnickich :)

===================================
Do następnego i Pozdrorower ;)

DPD 7/2018
-
DST
27.77km
-
Czas
01:16
-
VAVG
21.92km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 11 kwietnia 2018 | dodano: 11.04.2018

Po dwóch dniach zasłużonego (chyba) odpoczynku dziś już nogi dosyć porządnie odpoczęły więc można było uderzyć do Szopienic na dwóch kółkach ;] Trochę się obawiam że za niedługo tylko dojazdy do pracy mi zostaną bo babuszka jednak ponownie zaczyna coraz bardziej absorbować mój czas - mam nadzieję że choć te weekendy mi zostawi heh.
Co do samej jazdy to z rana w sumie na relaksie w towarzystwie przyjemnej temperatury w granicach 10*C ogarnąłem pracę, do tego zero wiatru i jedyne do czego się mogę przyczepić to ponowna "czerwona fala" xD Po pracy natomiast powrót miałam urozmaicony o wizytę w paczkomacie. Oczywiście czekam na dwie paczki ... przyszła jedna, druga pewno będzie jutro - no bo jak przecież może być inaczej? ;) Na plus fakt że przynajmniej Park Kościuszki sobie na spokojnie przejechałem ;]
Jutro teren aczkolwiek być może uda mi się odpalić kolejne DPD coby po kawusi w pracy wrócić do garażu, zostawić rower i ogarnąć coś służbowego na zachodnich krańcach Katowic. Zobaczymy czy rano się będzie chciało choć pokusa jest silna gdyż na piątek zapowiadają burze niespokojne. Lubię burzę ... jak jestem w domu, a nie jak kręcę hehe ;)
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1098723756
Fotki:
Staw Upadowy i sezon na leszcza w pełni ;-)

A tu Park Kościuszki i aż lepiej się jeździ jak jest posprzątane ^_^

=======================
No i się pytam kto tu czego nie rozumie?:PPP

Kategoria Rower
Konar zapłonął :P
-
DST
17.36km
-
Kalorie 2485kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 8 kwietnia 2018 | dodano: 09.04.2018

Od razu na wstępie wyjaśnię że choć to ja rozpaliłem ognisko to jednak zapłonął konar Łukasza, no dobra dokładnie gałąź ale kto by się czepiał szczegółów :D Mniejsza o to, o ognisku będzie na końcu - pierw geneza.
Udało się nam odpalić ten wyjazd dosłownie i w przenośni :) Tym razem ani przez chwilę nie można mówić o spontanie gdyż wyjazd był planowany od poniedziałku.
=======================================
Po wczorajszym rowerze, nocna regeneracja i trochę po 10:00 wraz z Marzeną i Łukaszem mogliśmy udać się w kierunku Ochojca skąd mieliśmy odebrać ostatnią uczestniczkę wycieczki czyli moją Siostrę ;] Spóźniła się, no ale co tam (mnie już ten fakt nie dziwi :P) i mogliśmy ruszać :) Tym razem droga nie była długa bo do naszego obranego celu była raptem godzina drogi autem.
Bez większych problemów (jak i bez postoju na wyciągnięcie piwa dla mnie - drugiego oczywiście :P) wylądowaliśmy po godzinie 11:00 w mieścinie o nazwie Zdów. Fajnie i szybko udało się zaparkować i mogliśmy uderzać na szlak żółty który doprowadzić nas miał na cel czyli Górę Zborów. Parę słów o szlaku. No cóż, na pewno nie mogę napisać że był techniczny (choćbym muszę zaznaczyć że oznakowanie było technicznie ... do kitu - przynajmniej w początkowych fazie), był bardzo spokojny. Szło się sympatycznie, można było odpalić opowieści dziwnej treści, powspominać stare rowerowe czasy (ten młody z Sosnowca to był Smyk heh) i tym podobne :)
Doszliśmy na szczyt który już znaliśmy z naszej wycieczki prawie dokładnie rok temu => http://lapec.bikestats.pl/1564899,Gora-Zborow-462m...
Na szczycie wiadomo - czas wolny. Każdy co chciał to robił: jedni se poskakali po skałkach, inni się poopalali, porobiliśmy jakieś fotki i mogliśmy schodzić :) Fajnie nawet bo wiatr jak wiał wczoraj to dziś nas również nie opuszczał - dobrze że opaskę miałem, zimno może nie było ale po uszach dawało chwilami ;] Schodząc oczywiście próbowaliśmy odpalić pętlę więc padło na szlak zielony. Tu było trochę smutniej, zwłaszcza przy końcu. Myślę że w sezonie letnim (zielonym) wiele ten odcinek zyskuje na uroku. Wyszliśmy z lasu, poszliśmy nad jeziorko czy tam zalew (całkiem przyjemny), później chwilę twardej drogi i Łukasz odnalazł jakąś alternatywną opcję żeby wrócić na szlak, a nie ino maszerować asfaltem do auta ... bez sensu zupełnie heh. Po drodze jeszcze pooglądaliśmy barwinki, krokusy czyli uroczo i zaskrońca czyli ... mniej uroczo :)
Doszliśmy do parkingu (co poniektórzy bez butów) i oczywiście brawo dla Marzeny za upór :) Miało być dziesięć kilometrów - wyszło kapkę więcej heh. Kolejna sprawa - trzeba sklep ogarnąć bo zapasy były zrobione ino minimalistycznie. Jakież było zdziwienie że chyba wszystkie sklepy w okolicy pomimo niedzieli niehandlowej były otwarte :P No patrz, a wszyscy myśleli że ludzie z kościoła nie będą wychodzić hehe. No nic, zakupy i myk do auta coby w towarzystwie Żubra udać się na Okiennik (oddalony o 15 kilometrów) gdzie miał nastąpić popas :)
Jazda minęła bardzo szybko i mogliśmy podzielić się na grupy czyli cześć kobieca przygotowuje wuszty, a męska część szuka patyków - uczciwie, normalnie, a nie tam jakieś równouprawnienia :D Ognisko bardzo fajnie udało się rozpalić, na szybko po jakieś kiełbasce i można było znowu polatać po skałkach :) Po cichu myślałem że uda się wejść na górę Okiennika no ale tak jak w przypadku jednej skałki przed Zborowem jednak wygrał rozsądek. W jednym i drugim przypadku było opcja wejścia ale bardziej średnio wyglądała opcja zejścia - a to już mi wystarczyło żeby odpuścić próbę ;)
Znów kilka fotek, uroczy zachód i był czas na kartofle ;] A jak ktoś uważa że około 5 kilogramów ziemniaków to za dużo na dwóch facetów i dwie laski ... no to jest w błędzie :D Pojedli i już po zmroku mogliśmy udać się w podróż powrotną. Co by tu powiedzieć o drodze? W sumie nic, nawet nie wiem czy na pożegnanie pomachałem Okiennikowi bo Morfeusz zaatakował dość szybko - chyba byłem zmęczony "iściem". Oczywiście że nim!!, no bo przecież czym innym :D
Na całe szczęście dziś udało się mega fajnie wstać, nie każdy niedzielny wypad kończy się tak miłym porankiem :)
Weekend można byłoby uznać za wzorcowy gdyby jednak nie sprawa z Łukasza autem które ktoś postanowił pozbawić tablic rejestracyjnych (sic!!), no i trochę mniejsza sprawa czyli moje dziury w pomarańczowej koszulce. Dzięki wiatr, jak zawsze stanąłeś na wysokości zadania - koszulka była dobre parę metrów od ogniska a i tak jakieś "komety" się przedostały xD
=========================
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1096486303
To ino główny odcinek, opaska wskazała mi takie coś na koniec dnia :)

Fotki:
Początek szlaku żółtego, a w dole nasza startowa miejscówka czyli Zdów

Szlak żółty i ładniejsza część tripu

To już na szczycie - góra Zborów zdobyta :)


Takie tam z sąsiadką :)

Opalanie też dobre

Zdjęcie buta musiało być, dzięki Łukasz za przypomnienie - zapomniałbym heh

A teraz dwie fotki hasacza, choć faktycznie noga trochę drżała - po raz kolejny dzięki wiatr i ... trochę Żubr ;)


Artystyczne serduszko :P

Z tej oto skałki :)

Ponownie w lesie

Przylaszczki ;]

Jeziorko, prawda że sympatyczne? :)

A to nasz kolega "WONSZ" i ...

... i krokusy

Aaaa jeszcze przed kwiatkami był Cejrowski heh
Przeprawa z typu tych ciężkich :D

Cześć relaksacyjna czyli fotki z Okiennika

Ekipa wyjazdowa - sorki BeeS się obraził i nie chce obrócić xD
Morticia Addams "Rąsie" zabrała :P

Okiennik i rozkminianie - nieudane jak już pisałem

Ognisko z góry

Po kartoflu i ...

... na zachód. Tu już słowa nie wystarczą - drugi raz przecudnie

A tu dobra akcja => zdjęcie Łukasza który robił zdjęcie zachodu :D

O, takiego


Tu na innym ustawieniu :)
Można napisać nawet koszulka się delikatnie uśmiecha po tym tripie xD

===========================================
Oki, bo mnie zmęczył ten wpis. Pozdro i do następnego ;]

:P
Kategoria Z Buta
Łysiiiina
-
DST
62.38km
-
Czas
02:54
-
VAVG
21.51km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 kwietnia 2018 | dodano: 08.04.2018

Powitałka realna - podczas wizyty wczorajszej u Zientasa, Koks raczej nie był skory do głaskania xD
Na marginesie wczoraj ogólnie było godnie => https://www.relive.cc/view/e1095414283
=========================
Dziś natomiast udało mi się Gomeza Addamsa wyciągnąć na przejażdżkę ... zresztą i tak jego Morticia była w pracy :P
Wyszedłem więc przed godziną 12.00 do garażu i jedyne co myślałem to czy była to słuszna decyzja żeby jechać długich spodniach? Decyzja okazała się super słuszna bo wiało niemiłosiernie (stąd tytuł) ze wszystkich kierunków i jednak "w ruchu" było zimno. Wystartowałem i pognałem w kierunku Wesołej. A czemu jechałem właśnie tam? A no bo to zawsze Łukasz musi do mnie przyjeżdżać, to mu zrobiłem dzisiaj dzieńdziecka wróć mężczyzny oczywiście ;]
Trasę ogarnąłem standardowo czyli wylądowałem na Giszowcu. Nie ma za bardzo co odpisywać bo trasa najzwyklejsza i jedyna ciekawsza akcja to slalom gigant na śmieszce => ludzie wyszły na rowery :) Następnie błąkając się trochę po lasach dojechałem do miejsca spotkania czyli sklepu z płazem w logu. Później już we dwoje - na spokojnie przez Ławki, jakieś paście gruntowe dojechaliśmy do Lędzin gdzie sklep. Zaopatrzeni w napoje nawadniające mogliśmy zmierzyć się z nową ścieżką rowerową do Rynku w Bieruniu :) Na celu skromne pogaduchy, objazd jeziora i mogliśmy wracać na nasz kolejny punkt czyli Hamerle.
Przy stawiku chwila rozmów, podjazd na Murcki i tam też się rozstaliśmy => Łukasz przez lasy, a ja natomiast uderzyłem na asfalt na ul Tartacznej i miałem zmierzać prosto do domu. No ale na Ochojcu zobaczyłem machającą Siostrę więc kolejna ... chwila rozmów i na garaż trasą standardową. Myślałem że dojadę bezproblemowo, no ale przecież nie mogło być tak prosto. Przed samym garażem zobaczyłem mojego "kolegę" Żaka Łukasza który chyba ma przepustkę z pierdla i czeka aż znowu ktoś mu pożyczyć 10 zł na czteropak, a on w ramach rekompensaty postoi z Tobą dwie godziny i zapluje Ci podjazd xD
W sumie do sześćdziesiątki trochę brakowało więc ogarnąłem jeszcze objazd okolic mojego ogródka :) Wracając patrzę a kolega Łukasz ciągle stoi i czeka na jakiegoś jelenia także ten tego - zjazd na osiedle i wjazd do garażu od tyłka strony. Chwilę później tylko usłyszałem jak macha na jakiegoś człowieka i ryczy "czekaj, czekaj, już idę" i wtedy wiedziałem że to jest ten czas że jednak zimny Żubr wejdzie przy okazji pisania tego BeeSa :) Jakże się myliłem, przyszedł kolega Wdowa i w sumie nie wiem czy większe teorię spiskowe ma on czy niejaki pan Antoni. Nie, nie interesuję się polityką ale i tak czapę mi zrył heh. Dobra do konkretów
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1095855409
Fotki:
Na Giszowcu

a tu miałem delikatną przygodę :P

Jadziem ;]


Całkiem fajna nowa ścieżka w Bieruniu :)
W końcu jakaś alternatywa

Łysina

A tu dwie fotki z powrotu => Hamerla czyli klimatycznie jak zawsze

i odcinek leśny, drwalom dziękujemy za koleiny - teraz jest o niebo (akurat nie ma tej fotce) fajniej ...

=========================
A z rzeczy mniej rowerowych to jest nieźle, piąta wygrana z rzędu :)

========================
Widać że uczony ;]

Wnioski nasuwają się same :D
Na marginesie wczoraj ogólnie było godnie => https://www.relive.cc/view/e1095414283
=========================
Dziś natomiast udało mi się Gomeza Addamsa wyciągnąć na przejażdżkę ... zresztą i tak jego Morticia była w pracy :P
Wyszedłem więc przed godziną 12.00 do garażu i jedyne co myślałem to czy była to słuszna decyzja żeby jechać długich spodniach? Decyzja okazała się super słuszna bo wiało niemiłosiernie (stąd tytuł) ze wszystkich kierunków i jednak "w ruchu" było zimno. Wystartowałem i pognałem w kierunku Wesołej. A czemu jechałem właśnie tam? A no bo to zawsze Łukasz musi do mnie przyjeżdżać, to mu zrobiłem dzisiaj dzień
Trasę ogarnąłem standardowo czyli wylądowałem na Giszowcu. Nie ma za bardzo co odpisywać bo trasa najzwyklejsza i jedyna ciekawsza akcja to slalom gigant na śmieszce => ludzie wyszły na rowery :) Następnie błąkając się trochę po lasach dojechałem do miejsca spotkania czyli sklepu z płazem w logu. Później już we dwoje - na spokojnie przez Ławki, jakieś paście gruntowe dojechaliśmy do Lędzin gdzie sklep. Zaopatrzeni w napoje nawadniające mogliśmy zmierzyć się z nową ścieżką rowerową do Rynku w Bieruniu :) Na celu skromne pogaduchy, objazd jeziora i mogliśmy wracać na nasz kolejny punkt czyli Hamerle.
Przy stawiku chwila rozmów, podjazd na Murcki i tam też się rozstaliśmy => Łukasz przez lasy, a ja natomiast uderzyłem na asfalt na ul Tartacznej i miałem zmierzać prosto do domu. No ale na Ochojcu zobaczyłem machającą Siostrę więc kolejna ... chwila rozmów i na garaż trasą standardową. Myślałem że dojadę bezproblemowo, no ale przecież nie mogło być tak prosto. Przed samym garażem zobaczyłem mojego "kolegę" Żaka Łukasza który chyba ma przepustkę z pierdla i czeka aż znowu ktoś mu pożyczyć 10 zł na czteropak, a on w ramach rekompensaty postoi z Tobą dwie godziny i zapluje Ci podjazd xD
W sumie do sześćdziesiątki trochę brakowało więc ogarnąłem jeszcze objazd okolic mojego ogródka :) Wracając patrzę a kolega Łukasz ciągle stoi i czeka na jakiegoś jelenia także ten tego - zjazd na osiedle i wjazd do garażu od tyłka strony. Chwilę później tylko usłyszałem jak macha na jakiegoś człowieka i ryczy "czekaj, czekaj, już idę" i wtedy wiedziałem że to jest ten czas że jednak zimny Żubr wejdzie przy okazji pisania tego BeeSa :) Jakże się myliłem, przyszedł kolega Wdowa i w sumie nie wiem czy większe teorię spiskowe ma on czy niejaki pan Antoni. Nie, nie interesuję się polityką ale i tak czapę mi zrył heh. Dobra do konkretów
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1095855409
Fotki:
Na Giszowcu

a tu miałem delikatną przygodę :P

Jadziem ;]


Całkiem fajna nowa ścieżka w Bieruniu :)
W końcu jakaś alternatywa

Łysina

A tu dwie fotki z powrotu => Hamerla czyli klimatycznie jak zawsze

i odcinek leśny, drwalom dziękujemy za koleiny - teraz jest o niebo (akurat nie ma tej fotce) fajniej ...

=========================
A z rzeczy mniej rowerowych to jest nieźle, piąta wygrana z rzędu :)

========================
Widać że uczony ;]

Wnioski nasuwają się same :D
Kategoria Rower
DPD 6/2018
-
DST
26.98km
-
Czas
01:11
-
VAVG
22.80km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 kwietnia 2018 | dodano: 05.04.2018

Dziś tak na gibko :)
W sumie to już wczoraj postanowiłem że dziś znów się ruszę do roboty gdyż pokombinowałem trochę z ustawieniami siodełka i byłem ciekaw rezultatów. Finalnie są pozytywne, no ale bez kolejnej korekty w pracy (plus dopompowanie kół) się nie obyło :-)
Co do trasy to rano: miło i cieplutko na poziomie 8*C i bez przygód.
Na powrocie również bez
PS: Pamiętacie jak wczoraj chwaliłem "zieloną falę" na światłach? Dziś 6/7 na korzyść czerwonego, do tego ogarnąłem bułkarnie i byłem za dwie siódma w robocie wyjeżdżając ... 11 minut wcześniej niż wpis temu xD
Jutro autobus + tramwaj do pracy, następne do babci. Na sobotę się Łukasz z rowerem nawinął więc coś ogarniemy, a w niedzielę Jura. Ponownie się szykuje aktywny weekend => fajnie, choć wypadałoby zacząć trochę inaczej spędzać czas ;-)
Trasa => taka sama jak wczoraj. Wczoraj było Relive, także dziś dam plemnika z Endo ;)
Fotek: ino jeden => poranny, ale za to klimatyczny ;]

==================
Do następnego :)
Kategoria Rower
DPD 5/2018
-
DST
25.94km
-
Czas
01:12
-
VAVG
21.62km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 kwietnia 2018 | dodano: 04.04.2018

Dziś jednak udało się wykonać DPD, choć kolidowało to trochę z moim służbowym terenem. Na całe szczęście jest początek "sezonu" tak więc mogłem se pomierzyć w obrębie zakładu - milutko, skorzystałem :)
Co do samej jazdy to było tradycyjnie z wyjątkiem małego szczegółu, zaspałem xD Wczorajsze wieczorne "klachy" z Marzeną, paczenie na wizytę chluby Brynowa Arka "pudło :P" Milika u Kuby Wojewódzkiego, później jeszcze milion pierdół i usnęło mi się po 1.00 w nocy :) Wstałem, otrzepałem się i wiedziałem że jak się spręże to dam radę nawet się nie spóźnić :)
==========================
Zdążyłem, baa nawet byłem dwie minuty przed czasem ;) A pojechałem wiadomo - najszybciej jak się da i w tym miejscu chwała "zielonej fali" bo stałem ino raz - na Brynowskiej. W pracy ogarnąłem se taki oto "terenik" => https://www.relive.cc/view/e1094098366 dokończyłem dniówkę i mogłem wracać.
A wracałem zaś pod wiatr, juhu! Choć tu muszę uczciwie nadmienić że w porównaniu z poniedziałkiem, to wiaterek ino delikatnie mnie muskał heh. Dobra, na poważnie to jednak kolega trochę przeszkadzał tak więc nie kombinowałem i wróciłem ponownie przez Zawodzie i D3S => https://www.relive.cc/view/e1094275602 - klasyka gatunku bym rzekł ;]
Fotek nie robiłem => rano pośpiech, popołudniu bałem się że wiatr mi "porwie" telefon a w ogóle trzeba na niedzielną Jurę z buta oszczędzać ;]
Z terenu "cykłem" ino reflektory (czy jak tam się to zwie?) Zagłębia Sosnowiec => jakieś smutne po sobocie ;))
**jupitery

==================================================
A tak poza tym ....

A co się z tym wiąże?

Nieważne, i tak chce kartofla sesese ;]
===========================================================
============================================================
Trzeba mieć priorytety :P

Proszę => https://www.youtube.com/watch?v=p-VdYN0KmbE => nmzc ;))
Zdążyłem, baa nawet byłem dwie minuty przed czasem ;) A pojechałem wiadomo - najszybciej jak się da i w tym miejscu chwała "zielonej fali" bo stałem ino raz - na Brynowskiej. W pracy ogarnąłem se taki oto "terenik" => https://www.relive.cc/view/e1094098366 dokończyłem dniówkę i mogłem wracać.
A wracałem zaś pod wiatr, juhu! Choć tu muszę uczciwie nadmienić że w porównaniu z poniedziałkiem, to wiaterek ino delikatnie mnie muskał heh. Dobra, na poważnie to jednak kolega trochę przeszkadzał tak więc nie kombinowałem i wróciłem ponownie przez Zawodzie i D3S => https://www.relive.cc/view/e1094275602 - klasyka gatunku bym rzekł ;]
Fotek nie robiłem => rano pośpiech, popołudniu bałem się że wiatr mi "porwie" telefon a w ogóle trzeba na niedzielną Jurę z buta oszczędzać ;]
Z terenu "cykłem" ino reflektory (czy jak tam się to zwie?) Zagłębia Sosnowiec => jakieś smutne po sobocie ;))
**jupitery

==================================================
A tak poza tym ....

A co się z tym wiąże?

Nieważne, i tak chce kartofla sesese ;]
===========================================================
============================================================
Trzeba mieć priorytety :P

Proszę => https://www.youtube.com/watch?v=p-VdYN0KmbE => nmzc ;))
Kategoria Rower
Skoro dyngus to nad wodę ;]
-
DST
41.42km
-
Czas
02:03
-
VAVG
20.20km/h
-
VMAX
52.62km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 2 kwietnia 2018 | dodano: 03.04.2018

Tak to jakoś wyglądało wczoraj :P Coś tam pochodziłem, dziwne kwiatki pooglądałem ...

Na meczu byłem, wygranym :) Z Sosnowcem więc fajnie ;]
Polecam jak zawsze cały => https://www.youtube.com/watch?v=ECNOeOyv-1w no ale fragment od 3.41 do 4.10 obowiązkowy :P

Janiol nawet kąsek materiału nagrał :) => https://youtu.be/7OuWm5vAZVg
========================
I wczoraj miałem coś pokręcić z Grzegorzem i Marcinem. Miałem no ale przecież ...

... informacja się potwierdziła, z nawiązką że dodam xD Trudno, wygrał rozsądek => z chłopakami pewnie i tak jeszcze nie raz, nie dwa zrobimy coś fajnego (-:
============================================
Dziś rano leniwie, ok 12.00 rekonesans na placu - hmm no wieje jak w kieleckim na dworcu ale przynajmniej jest ciepłej bo około 6 stopni powyżej zera. Wystarczyło żeby się wybyczyć do 15.00 i ruszyć na małe co nieco :-)
Ino nos zza klatki wystawiłem i oberwałem z wiatru, no nic najwyżej zobaczę ino czy mi krokusów nie podeptali i zrobię nawrót. Uczciwie muszę zaznaczyć że w sumie planowałem Park Śląski no ale właśnie tam bym po ryjku obrywał więc poleciałem w stronę Giszowca - nie muszę chyba dodawać że wiatr se plany zmienił? No ale udało się dokręcić do Gisza, zobaczyć dwa stawy: Barbarę i Janinę żeby przez kąsek Mysłowic wylądować na Bolinię na Janowie. Następnie na stawy na Szopienicach, trochę Sosnowca i przez Dąbrówkę, Zawodzie, Centrum, Załęże do bazy. Mega dobrze że bryle zabrałem bo przynajmniej bez płaczu się obyło ;-)
Poza tym to ciężko jakoś - nie szło się jakoś poprzednie rozpędzić choć Szkodnik pierwszy raz przekroczył pięć dych na zjeździe ^_^ Pewno dało się więcej no ale tym razem bez kasku byłem, do tego miałem boczny wiatr, no i Scottem zrobiłem ino nieco ponad 200 km więc nie ma co szarżować bo jeszcze sprzętu nie znam do końca (-: Dobra do konkretów:
TRASA => https://www.relive.cc/view/e1093173934
FOTKI:
Krokusy żyją i mają się dobrze (-:

Barbara i jak widać sezon namiotowy w pełni :-D

Fajnie że już lasy wysychają i można pojeździć, jeszcze ino niech zwalone drzewa usuną (-:
W tle wiadomo: Janina i Giszowiec

A tu już Bolina i oczywiście bez słońca na pitt stopie xD

Hubertus w Szopienicach a w tle Sosnowiec

Centrum z mojej perspektywy

I coś tam z neta z okolic Spodka :P


====================================
Można również podsumować poprzedni miesiąc. Szału nie ma ale jakoś to zaczyna wyglądać :)

Info z opaski nt: iścia ;]

===============================================================================
Zna polski!! Szkoda że ino Warszawa :(

Do następnego, pewno jakeś DPD wpadnie bo się robi przyjemnie, w końcu!!!
Kategoria Rower



