Lapec prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowo-górski blog cyniczno-ironiczny

Po błocie do myjni ...

  • DST 36.89km
  • Czas 01:56
  • VAVG 19.08km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 maja 2020 | dodano: 27.05.2020



Po ostatnim sobotnim kręceniu, no warunków do jazdy raczej nie było ...

(BTW:

:DDD)

.. i dopiero dziś pojawiła się maleńka szansa, żeby wyskoczyć choćby na myjnię ogarnąć sobie napęd ;].

Warunki były nawet sprzyjające ale ...

... no kitku w nocy odbiło xD. Amunicja (ciapki i dwa ogryzki) skończyły mi się chwilę po 2:00 w nocy, a reszta spania ... to historia xD. 

=====================
Dziś natomiast do Matki ino zadzwoniłam (pandemia), zaliczyłem kąsek terenu służbowego, zjadłem obiad i już miałem przytulić się do poduchy (i trochę odespać poprzednią noc), no ale nieeeee, bez sensu :D.

Tak samo bez sensu, jak sam wyjazd na myjnię => skoro rower i tak szedł "do prania" to trzeba było go jeszcze trochę dobrudzić :P.
Cel: durna panewnicka hałda. 

I tu bym mógł śmiało zakończyć. Hałda do bani, marasu kupa i gdyby nie leśne dukty to wyjazd byłby zupełnie do zapomnienia. Aaaa i jeszcze gdyby nie, fajne Panie które w sklepie na Zadolu prawie rozebrały mi wzrokiem i słowami Szkodnika :D. Co najlepsze .... jedna chciała tylko siodełko, bo nie ma hahaha :D

Najważniejsze że jednak rower został umyty, a ciuchy i tak były do prania :].

Jutro teren służbowy na cały dzień a później pewno jakieś kręcenie, bo na czwartek zapowiadają zaś deszcze niespokojne xD.

Trasa:


Fotki:
Początkowo całkiem uroczo ...

... później najgorsza z hałd jakie mam w okolicy ...

... a następnie ... no już b/k => myjnia i pralka to lubią heh.

Tu natomiast nawet te kamienie mi nie przeszkadzały, bo kapitalnie "lasem pachniało"

(I to bez wycinki!!) Da się? Da!!

Dalej leśnie ^_^

I nazot w ... Katowicach :D

Służbowo jeszcze podjechałem na ulicę Kryształową => niestety ten od księżyca jeszcze musi poczekać na Księżycową w Kato hehe.

BTW: Nieźle się rozrosła xD

Pociągi hmm? U nas większość przejazdów wygląda o tak. Cenie, doceniam, lubię ;).

A na koniec czyścioch i oczywiście atrapa w dole zdjęcia :P


===========
Skoro wpis jest w klimatach kotkowych i minister coś fanzoli że mają być kolejne złagodzenia to cóż, już tak kolorowo dla "myszów" nie będzie :D



Kategoria Rower

Chudów na delikatnym zmoknięciu xD

  • DST 41.34km
  • Czas 01:55
  • VAVG 21.57km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 23 maja 2020 | dodano: 23.05.2020
Uczestnicy



A mówią że to kobieta zmienną bywa heh. Od dwóch dni, monitorowałem pogodę na weekend i ... za każdym razem wychodziło mi że ma lać przez całą sobotę i niedzielę xD.

Wczoraj po DPD jednak prognozy się mega poprawiły (oczywiście i tak było jak było), co dawało możliwość delikatnej przejażdżki (o nieludzkiej jak na sobotę porze), bo przecież po obiedzie miałem jechać do Dąbrowy.

Kolejna kompilacja(?) to fakt, że wczoraj już byłem umówiony z kolegą. Cóż, szybko się skończyło, bo jak się chce kręcić to raczej nie należy przesadzić z alko :D.

Przynajmniej wątroba się ucieszyła, a do tego po wizycie w sklepie ponownie po dość długim okresie czasu, spotkałem mojego starego znajomego, którego to czasu do czasu dokarmiam od chwili kiedy próbował mi zwędzić (mega nieudolnie) kurczaka z rożna :D

Ino ciiiiii => nic nie mówić Majce, bo to "jej" szyneczka :P

=======
Co do samego kręcenia to ustawka (z Łukaszem i Dawidem) o 9:30 pod Panoramą i rura xD. No ok, rury nie było bo po około trzech kilometrach zrobiliśmy sobie postój na rozmowę i nawodnienie w okolicach zawsze śmiesznego lasu smoleńskiego heh ;)

Po niej już trasą klasyczną (przez Paniowy) docieramy do celu, gdzie następuje kolejne (lecz nieostatnie) uzupełnienie płynów :D

Niestety (:-\) ... już tam zaczęło kropić i nie przestało aż do końca naszej wspólnej wycieczki czyli ... do Akademików. 

Dobrze że nie nas nie zlało porządnie, ino trochę pokropiło więc pierwszą część dnia zaliczam do plusów. I tu trzeba nadmienić że jak na około 70% lasów, to dość sympatyczna średnia nam wyszła heh ;).

Pozdro z pociągu do yyyy Zagłębia Dąbrowskiego ⊙﹏⊙
==================

Trasa:


Fotki:

Początkowe foto trzech muszkieterorowerów ^_^

Zwierzyniec w Mikołowie

BTW:


Leśnie ...

... i na celu :]


Nazot - las pięknie pachniał po/w trakcie deszczu ^_^.



Nowo-poznana (w czwartek po terenie) trasa przez lasy panewnickie :]

I już blisko ...

do ... kto zgadnie gdzie? ^_^.
Mała podpowiedź


I do drapania marsz :P

  DZIĘKI I DO NASTĘPNEGO!! :-)

==============
BTW: Dobrze że nie mam MTV :D



Kategoria Rower

DPD 26/2020

  • DST 30.52km
  • Czas 01:27
  • VAVG 21.05km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 22 maja 2020 | dodano: 22.05.2020



XDDDD

No to piątek, piątunio :). Spaghetti na trzy dni zrobione, chata wysprzątana, pranie ogarnięte, trzeba było więc tylko pojechać do roboty i ... nie zamarznąć po drodzę xDDD




I niech jeszcze jakaś meteorolożka powie mi, że Suwałki to Polski biegun zimna heh xD.

Ubrałem się jednak solidniej aniżeli wczoraj i dość komfortowo dojechałem do roboty, zahaczając jeszcze o bułkarnie na Zawodziu ;]. 

Widoczność standardowa - bryle rulez :D


Po robocie wystarczyło tylko wrócić do domu (klasycznie przez Giszowiec), ugotować makaron i czekać na ... deszczowy weekend. Dobrze choć że układa się on towarzysko. Dziś spotkanie z kumplem z okolic mojego domostwa (Diobeł już po operacji, ale przez wirusa ma zakaz odwiedzin), a jutro po obiedzie jadę na studenckie wspomnienia do kumpeli do Dąbrowy Górniczej :].

Co do niedzieli: to biorę po 200zł z konta każdej drużyny i ... słucham Państwa (sugestii) :P

A co do fotek, to był Filipowy brak weny. 
Łapcie (:P) ino motor na apokalipsę zombie z Piotro xD


Chromów ... nie stwierdzono :D

============
No nic => miłego weekendu wszystkim ;)


Taaaa, jasne!!

:PPP


Kategoria Rower

DPD 25/2020

  • DST 28.92km
  • Czas 01:19
  • VAVG 21.96km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 21 maja 2020 | dodano: 22.05.2020


Powitałka z dedykacją dla Diobła, ale o tym na końcu.

Tak jak wczoraj pisałem, dziś w planach było służbowe pół na pół: 4h w biurze oraz ~3-4h w terenie. Na rower (patrząc na zapowiadane sobotnie deszcze) jednak się skusiłem i dojechałem do roboty, tym razem ponownie przez okolice stawu Upadowego ;].

Miało być 10*C, a było ...

... zmarzłem więc pfff. Gardzę!! ;)

Przed godziną 11:00 wypisałem się w kadrach i ruszyłem (nie kombinując) przez D3S ...

... na chatę, odstawić Szkodnika i zamienić plecak na torbę na ramię.

W terenie (tym razem Panewniki) hmmmm oczywiście miliard pytań i spraw do biednego urzędnika, który przecież może wszystko. Nawet ściągnąć tego który dokręcił do księżyca i ciągle nie może się z niego wydostać heh xD.

Było, minęło.

Niby miałem autobus (z przesiadką) na chatę, ale miałem też przed sobą wizję powrotu drogą przez lasy panewnickie. Oczywiście skorzystałem i finalnie wpadło ponad 12,5km do dystansu butnego oraz 0,5l dla brzuszka :].


===========
Wracając do Marcina, to kolega miał w nocy ze środy na czwartek wypadek w pracy i złamał sobie szyjkę kości biodrowej po lewej stronie. Jutro (być może) Diobeł będzie operowany, a później jak poczytałem to (po rehabilitacji) od 3 do 8 miesięcy do powrotu do sprawności :(. Dobrze choć że to młody synek, więc może skończy się w dolnej granicy. OBY!! Tak czy siak - lato stracone. Trzymaj się chłopie ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ. 

Śmiecha z wiadomych względów dziś brak.


Kategoria Rower

DPD 24/2020

  • DST 32.42km
  • Czas 01:29
  • VAVG 21.86km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 maja 2020 | dodano: 20.05.2020



Zacznę nietypowo, bo od marudzenia :P. To że nowy wygląd BeeSa średnio mi się podoba, nie ukrywałem nigdy. Teraz jeszcze coś mi się zdaję że wywalili wędrowanie (i inne aktywności) z wycieczek znajomych. Kiedyś (co było słuszne) na stronie głównej pojawiało się ino kręcenie (ok - to blog rowerowy), ale górki były we wpisach znajomych widoczne!! Teraz albo są gdzieś w czasoprzestrzeni, albo mój niedzielny wpis był aż tak nudny, że nikogo prócz uczestników (nawet Trola heh) nie zainteresował. Jak w końcu poznański Tomek (po ponad trzech latach znajomości) uznał że nic do komentowania tam nie ma, to uderzę się w pierś, a jak to wina nowalijek bikestats-owych to niestety, ale raczej będę "odchodził" od pisania o górach i co najwyżej wrzucał jakieś fotki przy okazji kolejnej (po szlaku pieszym) wycieczki rowerowej. Drażni jednak to trochę, bo skoro dają opcję innej aktywności niż kolarstwo/jazda na rowerze to powinno być to w choćby małym stopniu widoczne! Jak uznają że tu się piszę tylko o rowerach to też luzik - ino niech usuną inne możliwości. Proste? Jak widać nie dla wszystkich.

==================
W poniedziałek nie kręciłem (i odpoczywałem), bo w ten oto dzień minął dokładnie rok od mojej finalnej przeprowadzki na Piotro :]. Po pracy świętowałem go więc ... łażeniem po sklepach w celu kupna "spożywki" heh.

Wczoraj natomiast zacząłem chodzić służbowo po ulicach, a później zamiast kręcić ... poszedłem nyny :D. Krajówki mają jednak to do siebie że męczą, kurzą, brudzą, ale przynajmniej nie trzeba wydawać kasy na lakier do włosów xD


Po terenie pojechałem jeszcze na chwilę do Gochy na króciutki spacer z Marshallem, następnie udałem się zapisać do fryzjera (mam ino półtorej tygodnia czekania xD) ...
BTW:

... później do sklepu i do paczkomatu po w końcu działającą pompkę (nożną) do roweru. Wyszło prawie 20km w takim oto relivowym wydaniu ^_^. Fotki w linku :P

===========================
Dziś już w końcu ruszyłem Szkodnika i rano przy mega sympatycznej (jak na godzinę 06:15) temperaturze na poziomie 10*C dojechałem do roboty trasą klasyczną czyli przez D3S i Zawodzie.

Atrakcji nie stwierdzono, no może prócz oślepiającego słonka heh ;). O takiego:


W robocie jak to w robocie, a po niej rura na chatę (przez Giszowiec i Ligotę) z litrem suwenira, który to dostaliśmy od SPIŻ-a => szanuje bardzo :D. Z jakiej to okazji można by było zapytać? Ano dyskoteka i mini browar w jednym otwierają po prostu knajpę w centrum Katowic i dostaliśmy na spróbowanie piwko za to, że nie robiliśmy żadnych problemów. Dobrzy, uczynni i mili z nas urzędnicy :P.

Atrakcji (nie licząc korków) ponownie nie stwierdzono i na Kolejarzu mogłem spróbować świeżego (do wypicia w max 7 dni ...taaaa :D), niepasteryzowanego piwka.

Ocena? Wolę Żubra, ale złe (trochę smakowało szampanem xD) nie było ;). Do tego mam fajne butelki na różne trunki heh ;).

===========
A po degustacji mogłem wracać do kitku :D



Jutro pół dnia w biurze i pół "w terenie". Może być więc ciężko z poranną jazdą :/.


Kategoria Rower

Testy Leona

  • DST 12.75km
  • Kalorie 2120kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 17 maja 2020 | dodano: 18.05.2020



Geneza tego wyjazdu była jedna: czyli ta zawarta w tytule ;). Łukasz z Marzeną nieśmiale przymierzają się do wymiany swoich dwóch wysłużonych (choć ciągle jeżdżących - Mors pewno pogardzi heh) samochodów (których to łączna liczba lat jest porównywalna do mojego wieku :D) na coś nowego. Ogólnie to pewnie chcą zwiększyć mój komfort jazdy w góry, ale jakoś tego na głos nie chcą powiedzieć :P

Do kupna jeszcze daleka droga, ale moi compadres postanowili wykorzystać możliwość weekendowej jazdy próbnej, którą to oferuje Seat ^_^. Cel: Bielsko, bo pojeździć (i po testować) można, ale z limitem 200km. Cóż, nam wystarczy wszak na miejsce docelowe mieliśmy około godziny ...

... czy tam 60 minut jazdy :DDD

Poprzez kompilacje ze znalezieniem sklepu (i parkingu!!) dojeżdżamy w okolice zapory w Wapiennicy i ruszamy ścieżką, którą to Łukasz znalazł na czeskich mapach. Trochę stromo się wchodziło, zostały poruszone tematy 30-tek ...
(BTW: pozdro Łukasz :P)

... ale bez przygód i atrakcji udało się nam "wejść" na szlak zielony, omijając durny okrężny odcinek asfaltowy. Później na spokojnie dreptany w kierunku schronu na Szyndzielni, co chwile monitorując pogodę bo coś straszyli przelotnymi opadami ;/

Deszczyk (niegroźny) finalnie dopadł nas już pod schronem, tak więc szło się schować i napić piwka o suchości ;].

Długo jednak tam nie zabawiliśmy (bombelki płaczące) i minimalnie ryzykując poszliśmy dalej. W głowie miałem oczywiście Klimczok i Błatnią, ale Marzena stwierdziła, ze bardziej się jej podoba opcja 1:30' do parkingu od tej prawie czterogodzinnej :D. Mi jakoś szczególnie też nie zależało więc udaliśmy się pierw na szczyt Szyndzielni, a następnie na szlak żółty ;].

Decyzja była jak najbardziej słuszna, bo Marzenie na końcu już nogi się trzęsły heh. Przed Rysami trzeba jeszcze trochę poćwiczyć ;).

Po spacerku do auta (dzięki za KOLEJNY darmowy przejazd!!) i w rytmach wiadomych (:D) ...
... tym razem na popas do Pszczyny ;]

Dzięki za towarzystwo - autko bardzo fajnie, pewnie będzie dobre też do spania :P. Morfeusza jeszcze nie testowałem, choć koło domu było już blisko senności :D

Trasa:


Fotki:

Sprawca "zamieszania" :)

Początkowy odcinek => taki pod piwko (oczywiście nie dla Marzeny :D) i słonecznik, którego w końcu nie zabrakło :)

Widoki na Bielsko :)


Dalej szlakiem - im bliżej schroniska tym więcej ludziuf => durna kolejka pfff.
Na celu nr. 1 :)

Przelotne opady ;]

Cel nr. 2 i ekipa wyjazdowa :)

Zakochańce trochę jak hobbici przy mnie wyszli :D

Schodzimy => poniżej wieża widokowa i górna stacja kolejki

I nazot w lesie


Koniec ...

... a tą ścieżką się trzeba przejechać kiedyś :)


==========================
Weekend na mega plus, a dziś .... XDDDD



Kategoria Góry

KG-B

  • DST 106.82km
  • Czas 05:01
  • VAVG 21.29km/h
  • VMAX 59.76km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 16 maja 2020 | dodano: 17.05.2020
Uczestnicy



Co do genezy, to sam nawet nie wiem co mam napisać. Ja z góry założyłem sobie, że w sobotę bym chciał zrobić kolejną "setkę". W międzyczasie chęć do wyjazdu zgłosili (już nawet nie wiem w jakiej kolejności) Dawid, Łukasz i (debiutancko) Diobeł \(^o^)/.

I teraz uwaga. Pierw u mnie o godzinie 8:45 melduję się Łukasz, z którym to jedziemy tylko na hałdę Murcki. Za długo kręcić nie mogliśmy bo ... o 10:00 trzeba było podjechać po Dawida, coby zdążyć na 10:30 do Marcina xD.

No prawie się udało (:P) i na Batory meldujemy się o 10:45 ;]. Chwila rozmowy i mogliśmy ruszyć na nasz cel czyli: Księżą Górę

Trasa? Co najmniej okropna!! Średniej jakości asfalty, upierdliwy wiatr, do tego co chwilę czerwone światła (pozdro Bytom), ale finalnie dojechaliśmy do celu ... oczywiście nie w komplecie, bo Łukasz musiał wracać na chatę przy dworcu w Radzionkowie.

Na szczyt nawet żeśmy nie wjechali (Marcin stwierdził że nic tam nie ma) i po nawodnieniu zaczęliśmy kręcić ku domostwu.

Minęliśmy Kozłową Górę, następnie Wymysłów, kolejno Dobieszowice i Bobrowniki i ... zostałem sam heh. Marcin i Dawid mieli plany zgoła odmienne od moich, więc oni na prawo, ja na lewo :D

Co do mojego kręcenia to zaliczam wjazd na Wojkowice, następnie przez Brzeziny do Psar i przez Sarnów do Będzina, skąd już klasyczną trasą (przez Sosnowiec, Szopienice, Nikiszowiec, Giszowiec i Ochojec) melduję się w domu od kitku xD.

Trasa:



Fotki:
Początkowa hałda Murcki - dzięki Łuk za pół dobroci ;]

Już w komplecie - śpieszyliśmy się, więc fotek z trasy Ochojec-Batory brak :P

Ino raz w lesie zgubiłem skręt :p

Chorzów - Świętochłowice - Bytom => w sumie nic ciekawego.

Radzionków ;]

A tu już na celu ;)

Na powrocie oprócz przemiłego zjazdu (59km/h), yyy rzepak heh


Wodnie ...

... i ostatnie z kompanami ᕙ( • ‿ • )ᕗ


Diobeł pewno marzył o tym "elektryku" po drugiej stronie :D

Już sam => sklepy, Będziny itp :P

A tu Sosnowiec i pamiętne z tego filmiku miejsce :D

Nikisz ..

... i dzięki Szkodnik za jazdę => twoje zdrowie ;)


Po tym postoju zostało mi ino jakieś 7km do domu (większość przez las i boczne drogi) i dość spory głód w pakiecie. Na całe szczęście przegoniła mnie Pani z bardzo ładnym "siodełkiem" ʘ‿ʘ. Do tego nie schodziła z tempa 25+, więc nic ino usiadłam jej na kole wróciłem na Piotro, zapominając nawet głodzie :D

===========================
Jutro górki, a w poniedziałek wracamy "do normalności" :(


Kategoria Rower

DPD 23/2020

  • DST 31.89km
  • Czas 01:27
  • VAVG 21.99km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 maja 2020 | dodano: 13.05.2020



Po wczorajszym kręceniu dzisiejszy wyjazd był trochę wymuszony. Jutro ma padać, w piątek też, sobota i niedziela mają być ładne więc pewno będzie aktywnie, w poniedziałek odpoczynek i praca w biurze, a we wtorek zaczynam na poważnie teren służbowy uffff. Jakbym więc dziś nie wykonał DPD, to kolejna szansa byłaby dopiero za tydzień, a do mojej planowanej pięćdziesiątki ... jeszcze długa droga ;)

Na sam początek (jak widać po powitałce) wstałem mega wyspany i zobaczyłem jak tam z temperaturą na zewnątrz. Jeden stopień powyżej zera nie wróżył nic dobrego, ale postanowiłem ruszyć i najwyżej poratować się pociągiem z Ligoty jakby było mi za zimno. Mój miesięczny pozwala mi przecież przewozić rower za darmola ;].

Tragedii termicznej (dzięki słonku) jednak nie było i poprzez kontrole nocnych harców dzików ...

... kombinowanie przy pętli brynowskiej (zamknęli mi drogę dojazdową ;/), D3S ...

... i staw Upadowy dotarłem do roboty, nawet nie tak bardzo zmarznięty :)

Po pracy (tym razem bez kolegi) pojechałem klasycznie przez Nikisz i Gisz, coby zahaczyć na Ochojcu o sklepy dwa ;]. W sumie nic się nie działo - mój przejazd rowerowy zamknięty pewno na parę miesięcy :-( ...

... ale za to w lesie coraz bardziej uroczo ^_^

Na koniec pod moimi drzwiami "wpadłem" na sąsiada, który to mieszka (sam) na czwartym piętrze, a jest w wieku zbliżonym do Toli. Pod pretekstem zobaczenia widoku z klatki, wtaszczyłem mu ciężką torbę z zakupami na chatę, no i niestety ... zostałem prawie wepchnięty do mieszkania, bo przecież co będę oglądał świat zza brudnej szyby skoro mogę od niego z balkonu xD.

Oczywiście po niecałej minucie (koronawirus) uciekłem, ale zdjątko mojej jakże Śląskiej okolicy zdążyłem zrobić heh.

Pozdrawiam również z tego miejsca moją (po prawej stronie) antenę od TV ❤️ :D

==========================
Po raz kolejny te wózki widłowe :(((


BTW: któraś zainteresowana? :DDD


Kategoria Rower

Popracowe Paprocany

  • DST 54.95km
  • Czas 02:39
  • VAVG 20.74km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 maja 2020 | dodano: 13.05.2020
Uczestnicy



Wyjazd ten miał się odbyć już wczoraj, ale przeszkodził nam deszcz, który to padał sobie (z przerwami) radośnie aż do dzisiejszego poranka. Na DPD więc nie było szans, czyli w sumie ... tak samo jak wczoraj, choć tu akurat nie deszcz był problemem. Spakowany nie byłem i po niedzielnym ognisku szanse na wyjazd oceniałem na 50/50. Niestety, zamiast pakować plecak "bawiłem się" w wyciąganie kleszcza z uda xD. Dobrze że od razu jak wróciłem to się pooglądałem, przed spaniem również (czysto) i dopiero rano odkryłem malutką pierdołę na moim ciele. Czasu żeby się wbić za dużo nie miał, więc wyszedł cały (jeszcze se łaził po mojej ręce jak go oglądałem) i raczej nic złego mi nie zrobił.

Po 48h mam ino klasyczny ...

... ślad po ukąszeniu Uffff.

Zawsze mogło być gorzej xD


==========================
Co do samej jazdy, to popołudniu pogoda zrobiła się dość sympatyczna (chłodno ino trochę było) więc ustawka pierw pod moim blokiem z Łukaszem, następnie (o 17:30) pod "poligrafem" z Dawidem i mogliśmy w trójkę ruszyć sobie trochę pokręcić ;].

Planu w głowie nie mieliśmy, ale postanowiliśmy ruszyć w kierunku Tychów i gdzieś tam ustalić dalszą część trasy. Ja miałem w planach Wyry i Mikołów, koledzy natomiast sklep i Tychy. Mi tam było obojętne :). Skoro już jednak byliśmy w Tychach to zahaczyliśmy oczywiście o Wrotki-Paprotki. gdzie nastąpiło szybkie nawodnianie i mogliśmy wracać.

Pojechaliśmy pierw klasycznie, a później postanowiłem zobaczyć co to ten szlak zielony => wszak nigdy nim nie jechałem xD. Szlak jak szlak i po trochę ponad pół godzinie wydostaliśmy się z miasta ościennego ;]. W Kato chwile jeszcze pokręciliśmy się po Piotrowicach i Ochojcu, ogarnęliśmy Żabkę i mogliśmy się pożegnać z Dawidem w okolicach osiedla Zadole.

Po chwili przerwy wyszło że braknie mi około kilometra do "Trollkinga" i niecałych trzech do 2k w tym roku. No i w sumie to kolejny sklep by mi się przydał :P. Odprowadziłem więc Łukasza trochę bliżej domu, zrobiliśmy zakupy i się pożegnaliśmy. Wynik jakiś taki ładniejszy aniżeli 1997 czy tam 1998 :)

Wróciłem na Zadole (przez ul. Rolną i Kłodnicką) na konsumpcje piwka i zaś ... spotkałem dziki. Na całe szczęście tym razem obyło się bez "strat w szkle" :))))

Trasa:
Auto-pauza pitła ze Śląska, bo koronowirus xD.
A jak "z palca" ruszałem (rękawiczki długopalczaste) to też się trochę policzyło => stąd różnice w średniej ;]



Fotki:
Dojazd praktycznie klasyczny więc ino kolaż ;]

I już na celu :)


Powrót

A na koniec fotka zachodu z rzepakiem w tle :)

Dzięki Panowie i do następnego :)

================================
BTW: Sam se kochaj :P



Kategoria Rower

Koparkosetka

  • DST 102.88km
  • Czas 04:38
  • VAVG 22.20km/h
  • VMAX 54.35km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 9 maja 2020 | dodano: 10.05.2020
Uczestnicy



Do psa przejdziemy na końcu, a co do genezy ... to pierwszej części nie ma (:P) => po prostu kontynuowałem plan, który to nakreśliłem we wczorajszym wpisie :-)

Dziś (choć nie bez malutkich komplikacji ze strony Dawida, a raczej jego żony) Jaworzno i kultowe Koparki.

==============
Na pierwszy punkt kontrolny trochę się spóźniłem, ale u Filipa byliśmy dokładnie o umówionej godzinie. Tam chwila przerwy, ale oczywiście nie dla Endo, które to dalej radośnie mierzyło se czas xD.

Jak już ruszyliśmy, to przez Zawodzie, Morawę (+sklep) i Mysłowice, docieramy do pierwszego (i ostatniego) postoju na naszej trasie do celu ;].

Minęliśmy m.in. dość długą część Sosnowca (dzięki Dawid za nie zabicie mnie za ten czyn :D), jakieś drogi asfaltowe przez las, trochę gruntu i ... postój przed pociągiem, który to sobie "zaparkował" na przejeździe rowerowym xD.

Po tej przerwie (maszynista cofnął trochę) zobaczyliśmy jeszcze Sosinę i mogliśmy zacząć objeżdżać kamieniołom. Bardzo lubię ten odcinek, chyba nawet trochę bardziej nawet od Pań ... którym to Filip na zjeździe prawie po palcach przejechał. Oberwało się oczywiście Bogu ducha winnego Dawidowi, który jechał ostatni :D. Cóż, life is brutal hehehe.

Tak czy siak, nie pochwalam zachowania wcale nie najgorszego kolegi.

Dalsza część trasy wyglądała tak, że Filipowych pleców nawet nie zdążyłem zobaczyć (pojechał kajś indziej) i zostaliśmy z kolegą z Ochojca w dwójkę.Drugi cel? Dojechać z dwoma Pitt Stopami (sklep, a później konsumpcja owocowego) jak najszybciej do Giszowca, coby kolega mógł spędzić resztę dnia z rodziną.

====================
Na wyżej wymienionym miejscu meldujemy się chwilę po 14:00, podziękowanie za wyjazd i dochodzimy do w sumie prawdziwej genezy tego typu. Otóż, jakoś się nastawiłem żeby w końcu rozpocząć ten sezon pierwszą setką (Olek to lubi!!) właśnie dzisiaj!! Brakowało 35km i niecałych 3h do spotkania z Gochą i Marshallem. Idealnie więc ;]

No to dawaj, póki nogi zdrowe heh.
Giszowiec, Stara Wesoła, Wesoła, ul. Beskidzka, lasem na Tychy, Browar (taka fabryka :p), Mąkołowiec, Podlesie, Zarzecze, las, Akademii i ... BROWAR - już ten z butelki mhmmm ;)

Trasa:


Fotki:
Dojazd do Bazy Płetwonurków opisywałem z milion razy, wiec dziś ino kolaż ;]

Tak jak pisałem => tu se trochę postaliśmy ;/

Sosina - Jaworzno

I na celu:



I nazot => też milion razy go opisywałem :P

A po tym jak zostałem sam ...

... pojechałem widać (Wesoła) gdzie ;]

Na koniec fota z granicy Tychów i Kato i ...

... opalenizny z dziś xD

Mega dobrze że dziś było ino nędzne 20*C (w słońcu pewno więcej) więc szło jechać we "wiatrówce" ;]
Nie ma mnie kto smarować na chacie :D

=========
Setka w nogach, piwo w brzuchu i na szybko na chatę wziąć prysznic, zjeść jakiegoś "gotowca" i rura na spacer. W tym miejsce muszę zaznaczyć że kitku dostał znowu tuńczyka - mega lubi a niech ma, na przeprosiny że cały dzień mnie w domu nie było xD.

===================
Spacer jak najbardziej się odbył (dzięki Siostra) ...

... i dołożyłem trochę (14.2km) spalonych kalorii do wyniku dziennego. Na końcu miałem dość, ale pozytywnie ;)

Później już ino relaks ;]


=============
A dziś ognicho z Diobłem, więc pewno będzie EDIT :P

No po dziś pewno już nie ;]

EDIT :D

Ognisko się udało ^_^


Kategoria Rower