DPD #6 + bonus
-
DST
25.15km
-
Czas
01:10
-
VAVG
21.56km/h
-
VMAX
44.14km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 maja 2015 | dodano: 30.05.2015
Standardowy trip do pracy :) Rano z mega uśmiechem powrót na mega wkurwie, no cóż. Popołudniu obiadek, babuszka-trip i go Siostry. No i po kąsku lasu cała złość przeszła. Jak mało człowiekowi i Aryi do szczęścia trzeba :))

Pieseł Gochy na całe szczęście nie tego typu :D


Pieseł Gochy na całe szczęście nie tego typu :D

Kategoria Rower
hmmm kacowe?
-
DST
27.27km
-
Teren
10.30km
-
Czas
01:31
-
VAVG
17.98km/h
-
VMAX
39.88km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
No i nawet nie wiem co napisać heh. Wczorajsza impreza była zacna a dziś trip na Hałdę Ziemowit. Dobrze że chłopaki olali mój plan i zrobili po swojemu :D Dzwięczny jestem mega :D Mało km bo mało ale uciechy było co nie miara :))) Dzięki panowie ;]
PS: Gocha tempo pod Cię szykujemy :D
Trasa:

Murcki => licho z widokami ;/

po lasach w ten deseń ;/ myjnia na Odrodzenia być musiała :D

się autor na fotce znalazł ... spodnie do prania :D

ze zjazdu.

i cóż mamy prezydenta :) Chołt dla niego ;)
https://www.youtube.com/watch?v=XeFGYdvo0C0
EDIT:
zapomniałbym się pochwalić :P

typerka jest mooooooooooja!! :)
PS: Gocha tempo pod Cię szykujemy :D
Trasa:

Murcki => licho z widokami ;/

po lasach w ten deseń ;/ myjnia na Odrodzenia być musiała :D

się autor na fotce znalazł ... spodnie do prania :D

ze zjazdu.

i cóż mamy prezydenta :) Chołt dla niego ;)
https://www.youtube.com/watch?v=XeFGYdvo0C0
EDIT:
zapomniałbym się pochwalić :P

typerka jest mooooooooooja!! :)
Kategoria Rower
Po maszketa :)
-
DST
28.22km
-
Teren
6.30km
-
Czas
01:19
-
VAVG
21.43km/h
-
VMAX
44.77km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 23 maja 2015 | dodano: 23.05.2015
W sumie to po kask, no ale skoro nie było u mnie na Ligockiej (znaczy były ino te brzydkie szare) to na koń i jazda na Jankego. A skoro już z garażu wyjechałem no to trip na KFC :D ... tylko które? Silesia? odpada, Galeria Katowicka też, D3S wymiotuje po lekku tak więc Mikołów. Smaka miałem i co zrobić heh, wczoraj popcorn nie wypalił to choć dziś malutkie co nie co kuraka wyszło. Po tripie zmasakrowałem licznik o beton, upadek z ok 70 cm przepaści miał xD ale chyba się udało go reaktywować :) zobaczymy w terenie :)

nowa czapka :) po 2 latach w końcu się udało :D

a wy się dzwonków wstydzicie :D podpatrzone live - Tesco Manhattan :D


nowa czapka :) po 2 latach w końcu się udało :D

a wy się dzwonków wstydzicie :D podpatrzone live - Tesco Manhattan :D

Kategoria Rower
Łysina na standardzie
-
DST
59.02km
-
Teren
19.80km
-
Czas
02:48
-
VAVG
21.08km/h
-
VMAX
48.91km/h
-
Kalorie 1859kcal
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 17 maja 2015 | dodano: 17.05.2015
Trasa: Brynów - pętla brynowska - Ochojec - Murcki - Lędziny - "Fiat" Tychy - Bieruń - jezioro Łysina - Bieruń - "Fiat" Tychy - Lędziny - Murcki - Drewutnia - Brynów
No i cóż by tu napisać :) Piątek na wypasie, sobota super jeszcze wieczorne bardzo grzeczne miętowe co nie co a z resztą wiadomo :D

dziś dokończenie super weekendu. Ustawka z Ironem po raz kolejny i jazda na coś około 50 km, Chudów już jak i jemu jak i mi wychodzi tyłem więc postanowiłem Michałowi pokazać trasę na Bieruń :) Wyjazd z domu ok 13.30, spacer z laskami z Ochojca po lesie i od 15.30 kręcimy do celu :) Bieruń zdobyty ze średnią 22,4km/h więc forma zwyżkuje :) Na miejscu wiadomy izobronek i wracamy do Kato. Wmordewind się odpalił niestety więc postój przy żabce był musowy. Lekki postój na Hamerli i trochę na około już wycieczkowo zmierzamy do domostw swych :) Super weekend to był, nogi znając świat odczują to jutro ale co tam, odpocząłem jak nic ;]
Kijek?:D

Cel => tym razem od drugiej strony był pitt stop ;]

Hamerla :)

No Arja grzeczniejsza ale mi się tak skojarzyło :D
No i cóż by tu napisać :) Piątek na wypasie, sobota super jeszcze wieczorne bardzo grzeczne miętowe co nie co a z resztą wiadomo :D

dziś dokończenie super weekendu. Ustawka z Ironem po raz kolejny i jazda na coś około 50 km, Chudów już jak i jemu jak i mi wychodzi tyłem więc postanowiłem Michałowi pokazać trasę na Bieruń :) Wyjazd z domu ok 13.30, spacer z laskami z Ochojca po lesie i od 15.30 kręcimy do celu :) Bieruń zdobyty ze średnią 22,4km/h więc forma zwyżkuje :) Na miejscu wiadomy izobronek i wracamy do Kato. Wmordewind się odpalił niestety więc postój przy żabce był musowy. Lekki postój na Hamerli i trochę na około już wycieczkowo zmierzamy do domostw swych :) Super weekend to był, nogi znając świat odczują to jutro ale co tam, odpocząłem jak nic ;]
Kijek?:D

Cel => tym razem od drugiej strony był pitt stop ;]

Hamerla :)

No Arja grzeczniejsza ale mi się tak skojarzyło :D

Wyjazd udany ... choć dwie pany :D
-
DST
32.50km
-
Teren
3.10km
-
Czas
01:36
-
VAVG
20.31km/h
-
VMAX
50.75km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 16 maja 2015 | dodano: 17.05.2015
Dzień dobry :) Filipa się w sumie nie słucha bo i po co ale tym razem jego radę wziąłem se do serca ;] Trip by był pod tytułem "Do decathlonu po dętki" no ale były komplikacje bo przecież musiały :D Po super piątku => spokojne służbowe km w terenie, spacer z psem po lesie - z atrakcją w stylu "szukamy obroży bo Arya oszalała i kajś ją posiała", wizytą w OBI po Janusza. itp, itd. Sobota w biegu zaś, sprawy domowe, sprawy geriatryczne aż w końcu wizyta na ogródku i mycie durnych śladów po Chorzowie. Co się domyło to się domyło, reszta next time i na gibko jazda na ustawkę pod panoramę. Iron lekko spóźniony, chwila rozmowy i jedziemy do sklepu po moją dętkę na tył. Endo wyłączone trochę za wcześnie no ale zarys jest

do piwka na rybaczówce dokulało się coś z podzespołem mruczącym :)

No i tu bym mógł skończyć miły trip, pierwsza pana, zdjątko poniżej na Kochłowicach, ostateczna na Klimzowcu. Dobrze że byłem z Michałem a nie z kimś innym. Dętka chyba czuła że jadę po zamiennika :D No nic ja zostałem na trawie, Iron mi podjechał do Decathlonu, szybka wymiana i zamiast piwa jagodowego (zrobi się w tygodniu) to lane na Brynowie. Pana w środę, pany wczoraj ale jakie inne uczucia jak nikt Ci pod uchem nie marudzi i narzeka :))
szkiełko?:P

panie i panowie !!!! oto !!!!! Janusz :D

Psy w sprawie kupna fajek i piwa to jednak mają przesrane :D


do piwka na rybaczówce dokulało się coś z podzespołem mruczącym :)

No i tu bym mógł skończyć miły trip, pierwsza pana, zdjątko poniżej na Kochłowicach, ostateczna na Klimzowcu. Dobrze że byłem z Michałem a nie z kimś innym. Dętka chyba czuła że jadę po zamiennika :D No nic ja zostałem na trawie, Iron mi podjechał do Decathlonu, szybka wymiana i zamiast piwa jagodowego (zrobi się w tygodniu) to lane na Brynowie. Pana w środę, pany wczoraj ale jakie inne uczucia jak nikt Ci pod uchem nie marudzi i narzeka :))
szkiełko?:P

panie i panowie !!!! oto !!!!! Janusz :D

Psy w sprawie kupna fajek i piwa to jednak mają przesrane :D

Kategoria Rower
Ciastko
-
DST
35.99km
-
Teren
1.70km
-
Czas
01:44
-
VAVG
20.76km/h
-
VMAX
44.77km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze

... Do tego 13ty ... a ja zamiast spokojnie w domu to mi się roweru zachciało ... skończyło się tak (niezłe udo mam xD - durny tefefon) - nie, to nie błoto. Krosiwo wygląda o wiele gorzej ( BTW: fajnie mieć błotniki) więc sobota niestety zajęta będzie dla pucowania dwóch kółek i po jeżdżone, może niedziela?. Ale po kolei:

Wczoraj DPD, dziś pierwsze tereny w pracy z buta ale siły zostały więc jadę na umówione spotkanie z Filipem pod Żyrafę.
Na start jestem wam winny wytłumaczenie tytułu beesa: najgorszy wyjazd w tym roku jak dla mnie to był i jestem zły a że przeklinać nie lubię to słowo ku*wa zastąpię "ciastkiem" xD.
Już sam start się nam opóźnił: pierw ja zaliczyłem komplet ciastko "czerwonych" na skrzyżowaniach a następnie F. nie mógł się od telefonu oderwać. No ale tu jeszcze było na spokojnie, zwłaszcza że łatki w końcu uzupełniłem, a nóż się przydadzą ... kiedyś. Jadziem, trasa:

pozytywny akcent na Azotach

Cel



No i się zaczęło jp ciastko. Dojechaliśmy na cel który był rzut kamieniem, łapie pane, no bo jak? >>sic!<< Niby nic takiego lecz wszystko robię źle z wymianą, "zdejmij koło, zdejmij, źle, no przecież źle" do tego dętka zła, hamulce się kończą, czwarty i piąty bieg zużyte (afkors większość rozmówek jak syczenia nasłuchiwałem), więcej nie pamiętam, ogólnie rower na hasiok :P Dobra zrobiłem po Filipowemu, dzięki fakt nowa umiejętność ale wole swój sposób mniej brudzący moim zdaniem. Izobronek i jazda na Chorzów, asfalt umilany ciastko uświadamianiem mnie że w sumie górki mnie przerastają i raczej tam rowerem nie pojeżdżę. Really? Miasto jak miasto bez sensu, przejechać ino ... no ale ciastko drogowcy z miasta obok są genialni. Ściągnęli warstwę bitumiczną na połowie jednej z ulic i se poszli. Dużo błotniki mi zatrzymały ale i tak dostałem po ubraniu i rowerze hmm czym? smołą? lepiszczem? sam nie wiem. Ciastko. Po tym fakcie już spokojnie z ciśnieniem 560/245 wracam do domku żegnając się z Filipem na Żałężu. No przecież yyyy ale co się dziwić ... Maj. Mój ulubiony miesiąc. W sobotę polar poczęstowałem żywicą, w poniedziałek pierwszy kleszcz no to czego się ciastko spodziewałem po środzie 13go?
Kategoria Rower
DPD #5
-
DST
26.54km
-
Teren
1.30km
-
Czas
01:16
-
VAVG
20.95km/h
-
VMAX
49.81km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 maja 2015 | dodano: 12.05.2015
Tym razem klasyczne DPD. Moje standardowe trasy ;]
Tam ...

... i nazot

Rano rześko, popołudniu wmordewind. Koniec. Chyba polubię beesy tego typu :P
Filip?:D

Kategoria Rower
DPD #4 + park Śląski
-
DST
40.36km
-
Teren
2.70km
-
Czas
01:52
-
VAVG
21.62km/h
-
VMAX
42.70km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 8 maja 2015 | dodano: 08.05.2015
Cześć :), skoro weekend się szykuje wybitnie nie-rowerowy to choć dziś do pracy na Krosiwie. Poranek lekko chłodny ale co tam, im szybciej pedałujesz tym cieplej :D Standardowo nic ciekawego. No prócz faktu że w końcu zszedłem poniżej 35 minut do roboty :) Mały sukces ale zawsze ;]
Poranek na D3S

Po pracy stwierdziłem że przekręcę jeszcze przez park Śląski. Trochę na około docieram do celu ...

... i po raz kolejny się przekonałem o beznadziejności tego miejsca. Meszki miały zlot chyba, bo z pół kilo przewiozłem na ubraniu, oczach itp. Ze 2-3 zjadłem jp. Biegaczka prawie mi pod koła na ścieżce rowerowej wpadła. A na fałdach (al. Spacerowa) ino cudem zębów nie straciłem. Dobra obiad i trzeba jechać siostrze pomarudzić :P. A no to był i tak dobry dzień :))
Masakrowanie wątroby z kuzynem z Poznania za 3 .. 2 ... 1 ... :D
no i właśnie przez to ćwiczę :D

Kategoria Rower
Barania Góra 1220 m n.p.m
-
DST
26.70km
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 3 maja 2015 | dodano: 04.05.2015
Witam, co by tu napisać żeby nie skłamać? Już nigdy nie użyje zwrotu "zgodnie z planem" xD Zaczęło się obiecująco gdyż meteroolorzki zapowiadali deszcz przez większość majówki a tu nawet względnie było :) Na tyle że wyjazd pierwotnie piątkowy przesunął się z tzw. "dalekiej przyszłości" na niedziele. Zbiórka o 7,35 na PKP Brynów, pociąg do Zwardonia i zaczynamy zbierać po kolei ekipę z: Piotrowic, Tychów i Pszczyny. No i już w Tychach klapa, Gocha łapie zająca zmieniając skład pociągu i w niewinnie wyglądającej przewrotce (wywrotce?) uszkadza kolano ;/ Pech ogromny bo to nawet groźnie nie wyglądało a konsekwencje bardzo średnie się wydawały :/ Siostra jeszcze ambitnie kombinowała czy da radę czy nie ale zdrowy rozsądek wygrywa i opuszcza nas w Bielsku Białej. Zapewniając mnie jednocześnie że da radę sama w BB i drodze powrotnej ... lub/i nie chciała się dzielić obiadem u kolegi Karpika hmmm no nieważne wnikał nie będę :P Śmiać się możemy L4 uniknąć się nie dało oczywiście ale przynajmniej jest lżejsza o gipsowego buta który na szczęście nie był konieczny. Zdrowiej tam!! :) My natomiast docieramy do Węgierskiej Górki, misja sklep i czekamy na busik który ma nas zawieźć do Żabnicy pod szlak do przeklętej tej zimy Romanki. No i przegrywam ze szczytem po raz trzeci gdyż busik .... nie przyjeżdża. Ekipa zwarta i gotowa, bilety na powrót kupione, czasu trochę uciekło no jp! Opcja Romanka dalej była aktywna ale ok 13-kilometrowy odcinek asfaltem (ulicą) lub 2x robić ten sam szlak mi się nie uśmiechało więc jedyny wg mnie rozsądny szlak wiódł z Węgierskiej do Węgierskiej przez Baranią a zresztą Janiola mapki wsio mówią :)

lubię te mapki 3D :))

Pogoda dobra, piesek kompanie w Sole zalicza i leniwie w słonku idziemy sobie szlakiem, gaworząc przy okazji ... możliwie że przy złocistym trunku ;] Kto szedł tym odcinkiem (pierwszy etap szliśmy w stronę Kamesznicy) wie że jest fajny do czasu hmm końca lasu?
Potem już tereny coraz bardziej otwarte, no niestety kiedy przemysł rozkwitał silne drzewa wycinano a na ich miejsce sadzono młode, słabsze, nieodporne na szkodniki i choroby i teraz tak wygląda jak wygląda. No do tego wichury też swoje popsuły. Dobrze przynajmniej że coś się zaczyna dziać i możę za parenaście lat znowu tu będzie zielono?
Na szczycie ok 40 minut na obiad i czerwonym w dół.
Na starcie pogoda marzenie :)

bałem się trochę o widoki ale były i cieszyły oko :)

Feło na świeżym lufcie :D z piesełem który był grzeczny i może coś z niej w górach jeszcze będzie :)

...

szlak się popsuł na chwile, mój bolący jeszcze mały palec tego nie lubił ...

Frytki :)

ostatni chyba śnieg w tym roku

Szczyt => zaczęło pizgać więc gibko niżej uciekamy

i niżej

ale grupówka jeszcze po drodze, dobrze że Michał zauważył że nie ma
Piotrek, mła, Daga, Młody, Łukasz, Janiol

widok na Skrzyczne ... wróć na kamienie, Skrzyczne w tle ;)

widok na jagodziny ... jezioro żywieckie w tle

Przez te "frytki" na szlaku Arya chyba ze 35km zrobiła pilnując nas ;)) Super że wszyscy dali radę, choć ostatnie kilometry już na rzęsach trochę. Co jak co chyba nie było osoby króra była zła widząc most w Węgierskiej :D ... a że czasu było dość to pizzą (i frytkami Piotrka) kończymy wyjazd. Ostatni pociąg złapany :) Pies poszedł w kime, z ekipy nikt już z nikim nie gadał - każdy miał dość. Ja już też mam dość tego beesa więc dzięki i ołwer ent ałt :P
PS: Gocha smutna, śmiecha nie będzie ... "żałoba" ;/

lubię te mapki 3D :))

Pogoda dobra, piesek kompanie w Sole zalicza i leniwie w słonku idziemy sobie szlakiem, gaworząc przy okazji ... możliwie że przy złocistym trunku ;] Kto szedł tym odcinkiem (pierwszy etap szliśmy w stronę Kamesznicy) wie że jest fajny do czasu hmm końca lasu?
Potem już tereny coraz bardziej otwarte, no niestety kiedy przemysł rozkwitał silne drzewa wycinano a na ich miejsce sadzono młode, słabsze, nieodporne na szkodniki i choroby i teraz tak wygląda jak wygląda. No do tego wichury też swoje popsuły. Dobrze przynajmniej że coś się zaczyna dziać i możę za parenaście lat znowu tu będzie zielono?
Na szczycie ok 40 minut na obiad i czerwonym w dół.
Na starcie pogoda marzenie :)

bałem się trochę o widoki ale były i cieszyły oko :)

Feło na świeżym lufcie :D z piesełem który był grzeczny i może coś z niej w górach jeszcze będzie :)

...

szlak się popsuł na chwile, mój bolący jeszcze mały palec tego nie lubił ...

Frytki :)

ostatni chyba śnieg w tym roku

Szczyt => zaczęło pizgać więc gibko niżej uciekamy

i niżej

ale grupówka jeszcze po drodze, dobrze że Michał zauważył że nie ma
Piotrek, mła, Daga, Młody, Łukasz, Janiol

widok na Skrzyczne ... wróć na kamienie, Skrzyczne w tle ;)

widok na jagodziny ... jezioro żywieckie w tle

Przez te "frytki" na szlaku Arya chyba ze 35km zrobiła pilnując nas ;)) Super że wszyscy dali radę, choć ostatnie kilometry już na rzęsach trochę. Co jak co chyba nie było osoby króra była zła widząc most w Węgierskiej :D ... a że czasu było dość to pizzą (i frytkami Piotrka) kończymy wyjazd. Ostatni pociąg złapany :) Pies poszedł w kime, z ekipy nikt już z nikim nie gadał - każdy miał dość. Ja już też mam dość tego beesa więc dzięki i ołwer ent ałt :P
PS: Gocha smutna, śmiecha nie będzie ... "żałoba" ;/
Kategoria Góry
DPD #3 + Łysina
-
DST
72.38km
-
Teren
14.80km
-
Czas
03:21
-
VAVG
21.61km/h
-
VMAX
53.23km/h
-
Kalorie 2213kcal
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Endomondo jest do bani no chyba ze jechałem centralnie przez las + naumiałem się jeździć po wodzie :D

mniejsza o to ...

Pogoda nadeszczówkę majówka zapowiadała się średnio więc stwierdziłem że DPD se zrobię. Rano wstałem z ogromnym leniem no ale zmusiłem się do jazdy żeby co bądź pokręcić w długi weekend :) W pracy jak w pracy a po niej stwierdziłem że zrobi se hałdę Ziemowit. Cel kuszący no ale Gizmolowi też się spodobał ten plan i postanowiłem go odłożyć na następny nasz wsólny trip. I w sumie tak sobie pojechałem przed siebie i dojechałem na Łysinę :D Kadencja daje radę, tempo było niezłe :) Lekki kryzys na podjedzie pod Siągarnie, izobronek z Filipem i zadowolony do domku :) To był dobry dzień, super pogoda - ok 17*C i praktycznie bezwietrznie :) a technicznie wygląda mniej-więcej tak:
Brynów - park Kościuszki - Muchowiec - staw Upadowy - Szopienice
Szopienice - Nikiszowiec - Korea -Giszowiec - staw Przyrwa - Wesoła - Ławki - Hołdunów - Lędziny - Blych - Bieruń - jezioro Łysina - Blych - Lędziny - Zamoście - Hamerla - Siągarnia - Murcki - "Drewutnia" - Brynów
Zdjątek kilka:
Sałatkos w pracos :))

Wesoła

uzupełnianieprocentów kalorii na miejscu dobrze znanym xD

Krosiwo na Łysinie

Operacja na tylnim bucie, pierwsza pana w jego historii i coś mi się zdaje że nie ostatnia ;)

Śmiecha??;>


mniejsza o to ...

Pogoda na
Brynów - park Kościuszki - Muchowiec - staw Upadowy - Szopienice
Szopienice - Nikiszowiec - Korea -Giszowiec - staw Przyrwa - Wesoła - Ławki - Hołdunów - Lędziny - Blych - Bieruń - jezioro Łysina - Blych - Lędziny - Zamoście - Hamerla - Siągarnia - Murcki - "Drewutnia" - Brynów
Zdjątek kilka:
Sałatkos w pracos :))

Wesoła

uzupełnianie

Krosiwo na Łysinie

Operacja na tylnim bucie, pierwsza pana w jego historii i coś mi się zdaje że nie ostatnia ;)

Śmiecha??;>

Kategoria Rower