Na radlera do Łazisk + Bonus niedzielny
-
DST
54.25km
-
Czas
02:45
-
VAVG
19.73km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 22 kwietnia 2017 | dodano: 23.04.2017

... po wietrznym tripie (-:
Dajcie już spokój z tym kwietniem jak nie deszcz to śnieg a jak już jest w miarę bez opadów to wieje xD Choć patrząc po FB to istnieją wariaty co jeżdżą i nawet się cieszą z tego :P Nie no nikogo nie krytykuje (a nawet podziwiam) ale u mnie rower to relaks, ma być ładnie i kropka :P
A tak to wstępna ustawka z Łukaszem na niedziele w celu mitingu i jedną z ostatnich pogawędek przed jego inwazją na Amerykę. Szkopuł w tym że podczas piątkowego spotkania na Batorym (dzięki Diobeł za gościnę) spojrzałem na prognozę i hmmm niedzielne burze zapowiadajo xD Tak więc szybką wiadomość z moją propozycją przełożenia roweru na sobotę. Łukasz chęci potwierdził .... ok 12.00 następnego dnia czym mnie obudził :-D
PS: Lubie do 12.00 w sobotę :P

No i tak ustawka o 13.30 na Stromej i jazda w kierunku Mikołowa. Podczas postoju przy lesie smoleńskim (jpierd) z opcji Orzesze lub Łaziska wybieramy tą drugą dokładając cel czyli hałdę. Zahaczając o sklep, następnie błądząc trochę po Mikołowie docieramy do celu gdzie ...nie potrafimy znaleźć drzwi do hałdy XD
Choć tu uczciwie mówiąc nawet za bardzo nie miałem ochoty ich znaleźć gdyż wiało jak cholera => byśmy ino weszli i od razu pitali - bez sensu. I tak piwko owocowe u podnóża i kombinowanie drogi powrotnej bo forma została przy "wielkanocnym" stole :) Padło na Wyry i lasy które doprowadziły nas do Tychów. Całkiem nieźle poszło prócz gamoni z Lex Szyszko. Ścieżki rozjeździli a na braki wysypali kamienie... no dzięki pfff.
Tychy, Podlesie, Kostuchna, pożegnanie na "Sopelku" i każdy w swoją stronę - Łukasz na Wesołą a ja na godzinkę do babuszki i do bazy. Odliczenie do Poznań Trip raczej wstrzymane chyba ze pogoda zaskoczy ... choć raczej sceptyczny jestem :-/ Jak nie majówka to i tak pojadę bo plany są zacne ^_^
======================================
Po-testowane => małe problemy na początku z "7ką" ale później się uspokoiło. Puki co jeździ się w dechę ale nie oszukujmy się :P

=============================
Trasa:

Fotki:
Radlerek owocowo leśny na start :)

Mikołów Rynek - dzięki uprzejmości Łukasza

Krossiwo pod hałdą Skalny
PS: http://www.dalekieobserwacje.eu/beskid-wyspowy-mak...
przez to lubię hałdy :) czasem można takie widoki trafić => wczoraj akurat bez szans.

Sympatyczne odcinki leśne :)


Kolejny raz z rzędu ten pitt stop na sucho heh
Forma mocno spada :D

I to by było tyle :) Pozdro i do następnego ;]
===============
Bez komentarza :D

=====================================
=============================
================
EDIT:
No i cóż niedziela wyszła jednak mniej straszna niż oczekiwałem więc co :P Arja on tour :D

Rower nie zając nie ucieknie :P



Wiosna ciągle in progress ;]

Burzowe klimaty jak zwykle pitły bokiem .... dobrze :)))))

==================
Czasem zwykła hałda Kostuchna wystarczy :P

:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Dajcie już spokój z tym kwietniem jak nie deszcz to śnieg a jak już jest w miarę bez opadów to wieje xD Choć patrząc po FB to istnieją wariaty co jeżdżą i nawet się cieszą z tego :P Nie no nikogo nie krytykuje (a nawet podziwiam) ale u mnie rower to relaks, ma być ładnie i kropka :P
A tak to wstępna ustawka z Łukaszem na niedziele w celu mitingu i jedną z ostatnich pogawędek przed jego inwazją na Amerykę. Szkopuł w tym że podczas piątkowego spotkania na Batorym (dzięki Diobeł za gościnę) spojrzałem na prognozę i hmmm niedzielne burze zapowiadajo xD Tak więc szybką wiadomość z moją propozycją przełożenia roweru na sobotę. Łukasz chęci potwierdził .... ok 12.00 następnego dnia czym mnie obudził :-D
PS: Lubie do 12.00 w sobotę :P

No i tak ustawka o 13.30 na Stromej i jazda w kierunku Mikołowa. Podczas postoju przy lesie smoleńskim (jpierd) z opcji Orzesze lub Łaziska wybieramy tą drugą dokładając cel czyli hałdę. Zahaczając o sklep, następnie błądząc trochę po Mikołowie docieramy do celu gdzie ...nie potrafimy znaleźć drzwi do hałdy XD
Choć tu uczciwie mówiąc nawet za bardzo nie miałem ochoty ich znaleźć gdyż wiało jak cholera => byśmy ino weszli i od razu pitali - bez sensu. I tak piwko owocowe u podnóża i kombinowanie drogi powrotnej bo forma została przy "wielkanocnym" stole :) Padło na Wyry i lasy które doprowadziły nas do Tychów. Całkiem nieźle poszło prócz gamoni z Lex Szyszko. Ścieżki rozjeździli a na braki wysypali kamienie... no dzięki pfff.
Tychy, Podlesie, Kostuchna, pożegnanie na "Sopelku" i każdy w swoją stronę - Łukasz na Wesołą a ja na godzinkę do babuszki i do bazy. Odliczenie do Poznań Trip raczej wstrzymane chyba ze pogoda zaskoczy ... choć raczej sceptyczny jestem :-/ Jak nie majówka to i tak pojadę bo plany są zacne ^_^
======================================
Po-testowane => małe problemy na początku z "7ką" ale później się uspokoiło. Puki co jeździ się w dechę ale nie oszukujmy się :P

=============================
Trasa:

Fotki:
Radlerek owocowo leśny na start :)

Mikołów Rynek - dzięki uprzejmości Łukasza

Krossiwo pod hałdą Skalny
PS: http://www.dalekieobserwacje.eu/beskid-wyspowy-mak...
przez to lubię hałdy :) czasem można takie widoki trafić => wczoraj akurat bez szans.

Sympatyczne odcinki leśne :)


Kolejny raz z rzędu ten pitt stop na sucho heh
Forma mocno spada :D

I to by było tyle :) Pozdro i do następnego ;]
===============
Bez komentarza :D

=====================================
=============================
================
EDIT:
No i cóż niedziela wyszła jednak mniej straszna niż oczekiwałem więc co :P Arja on tour :D

Rower nie zając nie ucieknie :P



Wiosna ciągle in progress ;]

Burzowe klimaty jak zwykle pitły bokiem .... dobrze :)))))

==================
Czasem zwykła hałda Kostuchna wystarczy :P

:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Kategoria Rower
Serwis + wieczorno - zimne testy
-
DST
19.68km
-
Czas
01:05
-
VAVG
18.17km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 16 kwietnia 2017 | dodano: 16.04.2017

Wizyta u Diobła w celu przyozdobienia Krossiwa w nową zmieniarkę, linki, geje, upartą spinkę oraz inne pierdoły ;] Misja po bólach i mękach uda (dzięki Panie D. ^^) i powrót przez babuszkowe klimaty. Dobrze że ino trochę zmokłem bo pogoda ostro walnięta dziś była ;)
=================================
Trasa:

Fotki:
Niespodziewanka pod Brynowem xD
Ogólnie na tym odcinku był mega leń, aż żyć się chciało ... a do tego padało xD

E tam, wcale taka zła nie była :D
Fotka w przerwie między opadami śniegu, deszczu i słońcem heh

Pani "Kici miał" i jej skryjówka .... okazało się że nawet nie najgłupsza bo jak inaczej nazwać leżing na parapecie od strony zewnętrznej na 7 piętrze ?:D Cóż - kot ocalony, tematu nie było :)

Aż się Koks sprzed 3 lat przypomniał :D =>
http://lapec.bikestats.pl/1098770,3-2-1-Start.html...
===================
Wg mnie fejk ... nie ma leginsów :DDDDDDDDD
Kategoria Rower
Setka Siewierska
-
DST
101.25km
-
Czas
04:42
-
VAVG
21.54km/h
-
VMAX
38.97km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze

Po pierwszej setce w tym roku wypadało by coś popisać ... szkopuł w tym że za bardzo to nie ma o czym xD
Z genezą przynajmniej kłopotu nie będzie. Mi Siewierz po głowie chodził już jakiś czas temu a do tego sobotni telefon od Devila z opcją... niedzielnej jazdy na Siewierz (:D) potwierdził ino sprawę. I tak więc po piątkowych odwiedzinach Siorki i meczu z Zientasem w strzałki, sobota upłynęła na głaskaniu kota i wyszukiwaniu części zamiennych do Krossiwa na Chorzowie Batorym ;]
==============
Ogarnięte i niedziela godz. 10.30 start spod Żyrafy. Dwóch co wymyśliło najbardziej żałowało :P No ale na szczęście dokoptował się Grzegorz i głupio było kombinować ;] Wyruszyli i tak przez Siemianowice, Wojkowice, Strzyżowice, Gołąszę, Warężyn docieramy w rejon Przeczyc i Tuliszowa które ... omijamy xD => pitt stop robimy dopiero w okolicach osiedla Jeziorna. Cóż napisać o tych okolicach? No niestety schodzą na psy ;/ domek na domku, rybak na rybaku, śmieci kupa ... no średnio się robi ;/
Po chwili relaksu jazda na cel główny czyli zamek i pizze siewierską. O ile zamek stoi i ma się całkiem nieźle to z pizzą niestety już gorzej. Chyba popizzowane bo zapachniało bankructwem ;/ Innego lokalu również nie udało się znaleźć więc powrót do baru przy krajówce gdzie ... nie mają nic co mi podpasowało ;] No trudno, głodu nie czułem więc nie była to mega potrzeba. Chłopaki pojedli flaków (blee) i czas wracać ;]
A powrót standardowy przez Pogorie IV, Będzin i Sosnowiec. Tempo ciągle otrzymywało się na poziomie dobrym czego nie wytrzymuje endo i pada na odcinku ok 8 kilometrów. Trudno :-) Przed pożegnaniem jeszcze postój na Stawikach i wio do bazy zahaczając jeszcze o Kokociniec coby odkręcić do równości :-)
Forma jak na moje możliwości chyba nie najgorsza, znaczy f uj daleka od znajomych z FB co wykraczają po 170 km ale na majówkę w Poznaniu powinno wystarczyć ^_^ Ogólnie dzień na plus choć górki oczywiście dawały po nogach, na szczęście trafiliśmy na warunki prawie idealne => w miarę ciepło i praktycznie bez wiatru :)
PS: laski - nie wypinać tyłka na Młyńskiej przed Siewierzem na parkingu => majo kamery :DDD
================================
Trasa:

Fotki:
Granica Księstwa Śląskiego heh


Zalew tuliszowski z góry tym razem ;]

Cel


Okolice Siewierza


Zamek Będzin

Borki i ostatki pochmurnej pogody :)

================================

I do następnego ;]
Kategoria Rower
Delekatna gonitwa ;]
-
DST
31.70km
-
Czas
01:32
-
VAVG
20.67km/h
-
VMAX
52.54km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze

I tak od rana => pierw służbowy teren, później dom, następnie do Siostry na psie kilometry ... dalej na trip z Diobłem i na koniec do babci w celach wiadomych ^_^ Z Devilem wycieczka w klimatach normalnych => 20km i 2 pitt stopy :-D Z czego po drugim powiedzmy że nie było za ciepło ;-) Ogólnie wszystko fajnie, szkoda ino tych 3 minut co mi brakło żeby z garażu suchym wrócić ;]
Fotki:
Krossiwo on tour

Rzeka Mleczna (największy dopływ Gostyni) z Katowic - Podlesia


================
Spokojna trasa rowerowa a do tego ...

... delikatny spacer i wyszedł całkiem aktywny dzionek :)

================
Ahahaha xD, no dobra do następnego :P

Kategoria Rower
Bieruński plemnik :E
-
DST
60.02km
-
Czas
02:55
-
VAVG
20.58km/h
-
VMAX
43.13km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 2 kwietnia 2017 | dodano: 02.04.2017

Dusza artysty ... co zrobić :D Przynajmniej mema początkowego szukać nie trzeba :D
==================
W ramach roztrenowania zrobiłem se poranny spacer po okolicznych lasach ... a że nogi w miare dobrze działały to trzeba było kuć żelazo puki gorące :) I tak parę SMSów poszło, Grzegorz robił coś nienormalnego, Devil grillował (dzięki za zapro) a Łukasz miał czas i był chętny ;] Więc nie goniąc już Gochy i psa który hmmm raczej się zmęczył jurą umawiam się na spotkanie o godzinie 14.15 (sorki :P) na rynku na Murckach w celu spokojnego tripu na Bieruń :) I tak standardowo po wertepach na Zamoście potem Lędziny, kąsek nowej ścieżki + milion sekund czekania na światłach => Łysina + relaks, objazd jeziorka i powrót przez Cielmice, Urbanowice, Jaroszowice, Wygorzele, Hamerle, Murcki, Ptasie do bazy. Spóźniony byłem ino o pół godziny na piwo z Marzeną :P Nie ma tragedii zwłaszcza że zgłaszałem obsuwę ;]
============================
BeeS z Jury jutro :P 2/3 zdjęć już mam .... hmmm kogo brakuje hmmm??? :D
===========
Trasa powyżej :P
Fotki:
W końcu spokojny przejazd po remoncie na Brynowie ;]

Do czego to doszło żeby w tym miejscu marudził o
PS: ładny napis :P

Nowa trasa, do zapamiętania i powtórzenia :)

Łysina po raz en-ty ;]



Kościół św. Klemensa z "końca świata"

A na koniec nowa ścieżka i nowy stawek do kolekcji :)

==================
Od jutra od nowa xD Byle więcej misji z Łukaszem bo on przynajmniej ma gust muzyczny :P
PS: nie, nie nudzi mi się muzyka ma :P
BTW: Horror, horror, horror xD

A tu najgorszy pryma aprilis (HORROR!!!!!!!!!) ever :D

====================
Dobranoc i do następnego ;]

Kategoria Rower
Góra Zborów => 462m n.p.m.
-
DST
19.04km
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 1 kwietnia 2017 | dodano: 03.04.2017

Pora na relacje z sobotniej wycieczki na jurę.
Plan mój i Łukasza na odwiedziny tych rejonów zrodził się już zimą - czekaliśmy ino na dobre warunki pogodowe. Tydzień temu było już względnie no ale ... właśnie ale => niskie chmury plus jednak ino ok 5-6*C spowodowały przesunięcie wyjazdu o tydzień. Jak bardzo słuszna to była decyzja zobaczycie na relacji fotograficznej ;-) I tak w dniu wyjazd do naszej dwójki dołączyła jeszcze siostra, Arja i ... Młody :-D Jaki Dawid wycieczkowy jest każdy wie, do tego wycieczka w pryma aprilis hmm czuć podstęp? (:D) .... ale jednak nie heh. Na Ochojcu widzimy cała trójkę i rozpoczynamy dojazd na Okiennik gdzie rozpoczynamy szlak na najwyższy szczyt? No w sumie szczyt byłego województwa częstochowskiego (-:
Na początku wchodzimy na Okiennik i podziwiamy pierwsze widoki. Bardzo ale to bardzo przyjemne skałki :-) Następnie już spacer czyli trochę terenu, kąsek asfaltu później znów teren aż do zamku "Bąkowiec" przy którym następuje szukanie wodopoju dla pieseła :-) Misja udana i dalej w trasę :-) Przed celem jeszcze wodopój dla mnie i podejście na górę. Myślałem trochę do kategorii do której wciepnąć tego BeeSa ale tam o dziwo płasko nie było więc trekking ^_^ Na szczycie przerwa na fotki i skakanie po skałkach => również urocze (-: Odpoczęli i można wracać a czekały na nas .... ponownie górki heh oj pies dostał po łapach xD Na powrocie podstawowa misja pt. sklep udana (choć po ziemniaki trzeba było wykorzystać samochód) i mogliśmy rozpalać ognisko z widokiem ponownie na Okiennik :-) Pojedli (choć sądząc po moich perypetiach z kiełbasa chyba nie zasłużenie :-D) ofocili zachód słonka i do domu.
Oj wyjazd na plus zdecydowanie, będzie trzeba powtórzyć jak się zazieleni bo okolice maja potencjał :-D Nawet ludzi względnie, w rejonach atrakcji było trochę ale szlaki raczej spokojne :-) Patrząc na pogodę to spodziewałem się większych tłumów ale cóż społeczeństwo leniwe i większych chyba woli pod domem grilować albo dawaj na kolejkę na Skrzyczne lub Czantorie B-) Nie wnikam, mi to tam nie przeszkadza ;]
PS: ciekawe kto przyjął więcej płynów ja czy Arją :-D:-D
================================================================
Orientacja:

i trasa:

Od Siorki się raczej nie doczekam więc: Fotki:
Było trochę pisku ale ogólnie pies on tour-owy jak nic ;]
Zwłaszcza na powrocie :DDD

Okiennik .......

... i widok z niego na naszą torpedę :D

Musiałem :D Skała puszczona ino na chwilę żeby nie było heh

Okoliczne skałki na szlaku

I w trasę, słonko, ciepło, sucho, przyjemnie :)


Zamek "Bąkowiec" w Morsku


Cel na horyzoncie ale przed nim ....

... Pitt Stop na słonecznik i coś lokalnego :P

Atak szczytowy :D

Góra Zborów + widoki ;]
=========================================
Autor a w tle droga nr 792

Standardowe hasanie po skałkach :)

:P

Pieseł plus "rodzice" mieli relax w cieniu :) a Łukaszowi raczej ciepło :D


Widoczków ciąg dalszy




Artistico ;]

Góra z dołu

Powrót

Kaganiec zdecydowanie się nie podobał xD

Końcówka + ognisko + "łapanie" zachodu :)



Dobranoc :D


Do zaś :)
==========================
Kot dla przełamania "psiego" BeeSa :D
Znajome trochę :D

Kategoria Z Buta
Łikendu początek ;]
-
DST
37.38km
-
Czas
01:54
-
VAVG
19.67km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 31 marca 2017 | dodano: 31.03.2017

Kolejna okazja i ponownie wykorzystana :) Tym razem padło na Mikołów i kąsek lasów po których miała nastąpić myjnia. Mycie Krossiwa się nie udało (zapomniałem że jest piątek xD) ale wycieczka się odbyła :) I tak przez Kokociniec, Stare Panewniki, Kamionkę osiągam Mikołów który zlewam :P i wracam przez Rete (oj dziewicze tereny + lekkie potracenia się), Jamne, Starganiec, Zarzecze, Piotrowice, Ochojec i Ptasie Osiedle do bazy. W końcu czuć suchość w lasach :) ... choć wiadomo nie obyło się bez wdepnięcia butem "w kałuże" xD => jak rany przecież normalne :D
Trasa:
Endo "się obraziło" po reinstalacji xD
Testy naprawcze trwają ;]
=============
Fotki:
Warunki pogodowe - ideał ;]

Asfalt się popsuł trochę :D

Dolina Jamny => urocze miejsce na pitt stop ;]

A na Starganiec mamy nową ścieżkę :) coby ulicą nie jechać :)

Łapanie pociągów po kałuży na Piotrowicach

Motylkeł? na Piotro ....

.... i czosnek niedźwiedzi - wiadomo gdzie :)
Wiosna :))))))))))))))))))))))

==================
A to Ci dopiero :D
Po degustacji hmmm niezłe, otre ale smak mało podobny do oryginału.

======================
Jutro sesese ;]

Kategoria Rower
Lokalnie na spontanie :)
-
DST
41.81km
-
Czas
02:25
-
VAVG
17.30km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 marca 2017 | dodano: 28.03.2017

Witam, no wygląda że choćby nawet nie poszła "na stałe" to wyraźnie ustępuje wiośnie :) I bardzo dobrze ;]
========================
Początek tygodnia i ponownie w pracy przymusowa misja pt: teren. Żeby mi się chciało to nie powiem no ale skoro mus to mus ;/ Na całe szczęście sprawy służbowe udaje się w miarę gibko ogarnąć co pozwoliło wykorzystać drugą część dnia na pierdoły rowerowe ;] A że Siostra miała wolne to i kompan się znalazł heh.
I tak po dojeździe na Ochojec i standardowym poczekaniu na Goche ruszamy na Murcki w celu ponownego poszukiwania krokusów :) W rezerwacie ich nie spotkaliśmy ale skoro już tu jesteśmy to wpadłem na pomysł odwiedzenia Płonego Bagna. Słonko grzało to i miło się jechało duktami leśnymi :) Na minus jeszcze niestety podmokłe ścieżki (lubimy nasze błotniki :P) i Lex Szyszko który ciągle sieje spustoszenie w lasach i okolicach ;/ Po chwili przerwy na Płonym misja Ławki i pomysł coby odwiedzić wieże na Kosztowych. Plan zostaje zrealizowany choć stan dróg na Krasowym woła o pomstę do nieba xD Następnie Stara Wesoła, Giszowiec i ścieżką wiadomą w kierunku bazy ;]
==================================
Trasa:

Fotki:
Wieża pożarowa na Wzgórzu Wandy
Wzgórze Wandy jest to najwyżej położony punkt Katowic (357 m n.p.m.)
Czyli ..... szczyt, szczyt :DDD

Największy ekologiczny "skarb" miasta i nasza trasa :)

Kolejny punkt kontrolny
Torfowisko ma się dobrze ;]


Choć jakoś mocniej widać odcięcie wód gruntowych w porównaniu w 2008 rokiem, praktycznie można by suchą stopa przejść na druga stronę a 30 metrów dalej na trasie rowerowej wuchta kałuż heh. Dobra wiem, wiem :D

I dalej :)
Na Krasowym mogli to napisać bo jak rany xD
A i Siostra? Można było jechać tym skrótem ale to tam ino ok 1,5km oszczędności więc się nie opłacało :P

Po masażu tyłka na drodze ostatni cel:
Filmik z wejścia panów monterów z widokami? => https://youtu.be/s6JOlH-2nNI

Na powrocie:
Niespodzianka przed Giszowcem xD Nawrót i objazd heh

I niespodzianka w okolicach Zespołu P-K "Źródła Kłodnicy"


=======================================
Co prawda to prawda :P

Kategoria Rower
Śladem wąskotorówki
-
DST
66.02km
-
Czas
03:32
-
VAVG
18.68km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 25 marca 2017 | dodano: 26.03.2017

Wczorajszy wyjazd nastąpił tym razem z inicjatywy Grzegorza któremu przypomniał się mój numer (-: I i tak planowo umawiamy się u mnie na garażu o 11.30. Ale że plany są od tego żeby je zmieniać to po porannym telefonie od Devila zmieniamy godzinę i miejsce zbiórki na godzinę 12.00 i Chorzów Batory xD
Na start docieram wyjątkowo przez Kokociniec, ot tak jakoś nie kręciło mnie jechanie standardowo przez Witosa ... no nie mam pojęcia czemu :-D Zbiórka, chwila rozmów i teraz gdzie? Pierwsza sugestia moja czyli Świerklaniec, Marcin podbił tematem lasów w okolicach Rudy Śląskiej ale ostatecznie wyszły Dolomity w Bytomiu :-) Niby asfalt ale też i teren bo Devil kojarzył ścieżkę wzdłuż kolejki wąskotorowej :-) No i dobre ;] ruszamy i próbując dotrzymać tempa Grzegorza który o dziwo nic nie mówił że jest bez formy docieramy (przez Zgodę, Świętochłowice i Łagiewniki) do Szombierek odkąd jedziemy już praktycznie do celu szlakiem w/w kolejki :-) Poczytałem trochę o niej i o dziwo w sezonie letnim ona działa => http://www.tvs.pl/informacje/kolejka-waskotorowa-... :) Tempo na tym odcinku upadło ale inaczej być nie mogło heh. Ogólnie mega na plus, trochę liznolem tamtych okolic ale w sumie nowy szlak to dał mnie był :-) Poprzez Karb, oś Awaryjne i Stroszek (gdzie sklep w celu wiadomym) i melduję my się na Dolomitach. Tam chwila oddechu u mnie przy jerzynkowym (tak uraz pozostał xD) a pozostali przy napoju właściwym :-D:-D Wspomnień czar wyszedł heh => na drugim roku studiów tam byłem na ćwiczeniach terenowych :) .... bardziej byłem zajęty koleżanką Eweliną no ale byłem :D I nawet miło wspominam bo psor pozwolił jedno piwo se zabrać heh. Po odpoczynku jeszcze zaliczamy Zabytkową Kopalnie Srebra w Tarnowskich Górach i rozpoczynamy powrót przez Segiet. W sumie miło, miałem plany zamknąć sezon tym rezerwatem - nie wyszło wtedy to udało się go zrobić na początku tego ;-) Następnie powrót przez Karb, Bobrek, Lipiny (i inne mordownie :D), Szombierki, Zgodę, Batory, Obroki, Witosa do bazy ;] W Bytomiu jeszcze Diobeł japie kryzys => tzw. odcięcie ale co się dziwić skoro synek jechał z chorobą. I dalej poprzez strefy mroku gdzie strach w dzień jechać, spotkanie z dzikami w okolicy kolonii Zgorzelec i dukty leśno - terenowe dojeżdżamy do Świętochłowic gdzie żegnamy się z Grzegorzem i rozpoczynamy misję Batory. Chwila rozmów i jazda do bazy. Na powrocie łapie petardę i nie wiem czy nogi dostały mocy czy mózg wyczuł piwo w garażu :D
Ogólnie fajnie ... ino wiatr daremny xD Za tydzień Jura? No może w końcu się uda ... i chyba chce ognisko :D A będzie okazja bo dzień już dłuższy i ponoć ciepło się zapowiadajo ;]
======================================
Trasa:

Fotki:
Szyb Krystyna w Bytomiu - Szombierkach
Za Wikipedią coby nie było => Potocznie „szybem Krystyna” jest nazywana zabytkowa ceglana wieża wyciągowa typu basztowego z 1928 roku.

Opuszczamy asfalt i ........ masaż tyłka gwarantowany :D

Bytom, Elektrociepłownia Szombierki

Okolice Radzionkowa Rojcy - skrót lekko nie pyknął :D

Grzegorz nabiera prędkości ..............

Skubany :D

I cel :)
„Dolomity Sportowa Dolina” – całoroczne centrum sportowo-rekreacyjne w wyrobisku nieczynnej kopalni dolomitu Blachówka.



Na Dolomitach decydujemy się pojechać jeszcze tu:


tu nieee (Hałda Popłuczkowa)
Lubie widok stamtąd ale wiatr by nas wywiał => innym razem se skocze :)

i tu => okolice Rezerwatu Segiet

Na powrocie znów trochę pchania ale ogólnie na plus ;]

Staw Brandka, ładniejszy klimat do fotki był z drugiej strony.
Mieliśmy z Devilem delikatny plan na postój ale cóż ....... Grzegorz miał inny :D

Papieżo wybrali w Bytomiu xD

Kolonia Zgorzelec - jedna z wielu "mordowni" po drodze.

I coś ładnego ze Świętochłowic na koniec

==========================================
Miłej i spokojnej niedzieli wszystkim :)

Kategoria Rower
Rybaczówka przez Tychy i ... błoto.
-
DST
54.34km
-
Czas
02:43
-
VAVG
20.00km/h
-
VMAX
40.14km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 21 marca 2017 | dodano: 21.03.2017

No trochę podejrzanie się robi, więcej chęci do jeżdżenia i działania mam w tygodniu aniżeli w weekend :D Chyba starość ... albo baterie się kończą ładować ;] No nieważne, co do wycieczki to tym razem celem nadrzędnym była ustawka z Devilem na Rybaczówce (około godz. 15.00) na klachy. No ale czasu było o wiele więcej więc postanowiłem jeszcze podskoczyć na Tychy w celu nie wiem jakim ... po prostu były możliwości i pogoda :) Coby nie było monotonnie zamieniam se trasę ze standardowej wiodącej przez Podlesie i Mąkołowiec na ścieżkę m.in przez Ochojec, Kostuchnę i Czułów.
Później już Tychy i kręcenie się bez celu :) No i niestety im głębiej wjeżdżałem tym mocniej żałowałem xD Wielkie pozdro dla władz miasta za ścieżki rowerowe, no takiego burdelu dawno nie widziałem heh. Z lewej na prawą, gdzieś znika nagle się pojawia, jakość na obrzeżach daleka od ideału => no nudno to to na bank nie było xD Ale jak czegoś się nie umie to się nie robi - koniec i kropka.
===============================================
Tego jeszcze im ino brakowało xD

Po przejechaniu kilkunastu świateł/pasów mam dość (podobnie jak i endomondo które dziś nieźle szalało) i uciekam na chwilę oddechu na Paprocany. Około 20 minutowy pitt stop został spożytkowany na nawodnienie i ruszam w kierunku Katowic. A no i jeszcze znajome twarze z (chyba) Wycieczek Rowerowych Śląsk mi mignęły - Emeryci od Tour :D
Ledwo ruszyłem i dostaje telefon od Devila że już gotów więc nie pozostaje mi nic innego niż zasuwać na rybaczówkę do Rudy Śląskiej. Zadanie utrudnione przez warunki w lesie ale jakoś udaje się wydostać na asfalt gdzie już rura na miting. Pogadali, poustalali, defekt w sumie sam się naprawił (xD - podobnie jak z usterkami w telefonie, ino "postraszę" Złośnikiem i już działa heh), myjnia i do chaty na obiad. Trzeba dokładniejszych badań tego pedała (rowerowego) czy co to tam mnie niepokoi. Następnym razem na spokojnie się ogarnie :)
Trasa:

Fotki:
Najpiękniejsza konstrukcja miasta i niewątpliwie okolicy :D

Stadion GKS-u Tychy - całkiem przyjemny dla oka. W końcu była okazja do zobaczenia go => zawsze jakoś bokiem go przejeżdżałem :)

To mnie mniej ciekawiło, bardziej celowałem w zobaczenie końcowego przystanku KŚ - Tychy Lodowisko ;]

Paprotki :) Było by grzechem nie podjechać heh

A za Paprotkami pierwsza z paru kąpieli błotnych xD


Gdzie wycinka tam i błoto, ehh zaś pierdyliard wyciętych drzew => tym razem zauważone w "trójkącie" Tychy - Gostyń - Kobiór ;/
Las przed Wilkowyjami

Paweł wyszedł na luft :) i .... skrzeczy czy co tam one z siebie wydają xD

Dzwonek zamontowany coby nie przeszkadzał :D
A niech się ino spróbują do czegoś przyczepić xD

Weekend się zbliża i w miarę dobre prognozy więc mozliwe że spacer po Jurze się uda :) Do tego ostatnie dni z czasem zimowym co cieszy szczególnie ;]
===================================
Może nie z życia mego wzięte no ale coś w tym jest :D

Kategoria Rower



