Lapec prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowo-górski blog cyniczno-ironiczny

Wpisy archiwalne w kategorii

Góry

Dystans całkowity:4851.40 km (w terenie 234.97 km; 4.84%)
Czas w ruchu:09:04
Średnia prędkość:19.78 km/h
Maksymalna prędkość:58.50 km/h
Suma kalorii:499033 kcal
Liczba aktywności:252
Średnio na aktywność:19.25 km i 2h 16m
Więcej statystyk

PTTK "Przegibek" przez Jaworzynę (1173m n.p.m.)

  • DST 18.95km
  • Kalorie 1909kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 24 maja 2026 | dodano: 27.05.2026


Kitku pod opieką wujka i cioci, a my dalej odpoczywamy i ładujemy baterie 😊. Tym razem ten dłuższy szlak, ale na niego był już cały dzień ☺️. Możliwe że przez ten fakt, ponownie szliśmy w składzie trzyosobowym - super 👌 

Poranek i znowu patelnia 🥰 

PS: ona z nami jednak nie szła 😂. A szkoda 😂😂 


Znowu jakoś ludzi nie specjalnie dużo, i już (odcinek asfaltowy sobie odpuszczę) na szlaku: 


Fajny, ludzi już trochę więcej, ale ciągle bez przesady 👌. Przyjemnie się szło 😊 



Z atrakcji to sporo ciemiężycy zielonej 🤯. Ona ponoć jednak niesmaczna jest 😂

Coraz wyżej ... 

... i już najwyższy punkt dzisiejszej wycieczki 😎 


Dalej szlakiem ... 



... i kolejny szczyt do kolekcji 😋 


My na prosto, w dół ... 

... a Tatry po prawej 😉 


Blisko ... 

... i w końcu nagroda 😋 




Dziś już bez stresów w dół 😊 

Oczywiście inną pożarowką ;)) 


A kolacja bez zmian 😛 
(PS: nie wiem czy BeeS mi kiełbasy i cycka z kury nie zjadł ze zdjęcia poniżej 🤨) 

Oki, zjadł :P 




I trasa




I tyle z transferu na zdjęcia w maju 🫠. Jeszcze w poniedziałek było moczenie stópek w rzeczce (4km) ale to już tam tylko regeneracyjnie 😊. Około 14:30 odjazd do kitku. Droga (z zahaczeniem) o Piotrowice, Sosnowiec i sklep bez atrakcji. Super 🥰. Odpoczęli!! Super 🥰. Kitku (dzięki wujki!!!! 😘) nawet specjalnie nie obrażone. Najbardziej super 😻 

Tyle 😛. Do zaś 😝 


Kategoria Góry

PTTK "Przegibek" przez Bendoszke Wielką (1144m n.p.m.)

  • DST 10.16km
  • Kalorie 1024kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 23 maja 2026 | dodano: 27.05.2026


Zdziwko 😱. Wyjazd zaplanowany przez moją koleżankę z uczelni chyba gdzieś na przełomie października i listopada zeszłego roku wypalił xD. A miało być wstępnie na krokusy 😆. Marzec nie wyszedł, to teraz wyszło 🤌;]. Dobre i tyle 😋 

Dojazd do miejscowości Rycerka Górna nastąpił w dwóch grupach. Aneta jechała na tydzień (we wtorek przyjeżdżali jej inni znajomi) to jechała sama, a my Kropka w ruch i jazda we dwójkę. Na spokojnie 🤌. Szlak i tak musiałem wymyślić krótki, bo Magda chciała się choć trochę wyspać, a ja o 17:30 miałem do zobaczenia mecz na telefonie. No i ognisko czy tam grill. To też trzeba było ogarnąć ;)

Trasa bardzo fajnie zleciała ...

... zjedliśmy jeszcze pizzę i ogarnęliśmy sklep w Rajczy i tyle tytułem wstępu :] 

Tu mieliśmy nocleg, a te czerwone to to, co mam zarejestrowane na stronce od Łukasza 😎 


Były możliwości heh (^-^) 


========== 
No to pierw krótsza z nich 😊. Aneta do samego końca się wahała czy iść z nami dziś czy jutro, ale ostatecznie (praktycznie prosto z samochodu bo zaspała rano i dojechała grubo ponad godzinę po nas) zdecydowała się iść 😊 

Szlak startował praktycznie spod naszego domostwa i od razu laga do góry 😛. Do pokonana trochę ponad pół kilometra przewyższenia ... ale przynajmniej był słonecznik 😋 

No i słoneczko xD. Mi to tam nie przeszkadzało, ale nie szedłem sam 😇. Częste postoje w cieniu były więc obowiązkowe ;) 


Nowym śladem do mojej mapki był skrót ... 

... króciutki, ale ogólnie ...

... no nie polecam 🤪 heh 

I już widać cel i nasz najwyższy punkt dzisiejszej wycieczki 😊 

To sesja ( ̄▽ ̄) 






Do tytułowego schroniska mieliśmy 0,15h drogi i 150m w dół. Tam jednak tylko fotka, bo dłuższe odwiedzenie go mieliśmy zaplanowane dopiero na jutro 😉 


To w dół i ostatnie zdjęcie przed oglądaniem meczu bo oczywiście nie zdążyliśmy zejść na czas 😛 

No dobra, teraz ostatnie ... bo musiałem się wrócić po zasięg 😅 


Najważniejsze już jednak (drewno rąbałem w przerwie, a ognisko rozpaliłem z jednym okiem w telefonie 😆) zobaczyłem po wycieczce 🥰 


Za cieszącym się mną => Rambo. Tu lepiej widoczny 🫡 

Nie lubi cytrynówki, lubi głaski => więc 9/10 ;))) 

Na koniec kolacja ... 



... i ogół trasy 😎 


Bez śmiechów bo i tak dużo do oglądania było 🤭 


Kategoria Góry

Mosorny Groń (1045m n.p.m)

  • DST 16.49km
  • Kalorie 1621kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 28 lutego 2026 | dodano: 02.03.2026


Geneza tym razem trochę skomplikowana. Magda miała mieć sobotę pracującą i miałem tam ją zawieść na szóstą rano. Następnie wrócić i iść sobie gdzieś na rower. W międzyczasie (dokładnie tydzień temu) spotkałem sąsiadkę z Brynowa i zaproponowała w sobotę górki. No to rano autem na Sosnowiec i w górki. W kolejnym międzyczasie żonie odwołali sobotę. Hmm no to jedziem w górki w składzie Marzena, Magda, ja i kierowca (jak się okazało jednostronny heh 😁) Łukasz. Ole => stary, dobry skład ☺️ 

Ponad dwie godziny komfortowej jazdy na tylnym siedzeniu ... 

... i meldujemy się w miejscowości Zawoja. 

Szybka wizyta w sklepie z płazem w logo i już wiedziałem kto będzie nas odwoził ;)))

To na szlak 🤪. Pierw wiosennie ... 



... potem przestrzeliliśmy skręt 🤭 ... 

... i rura w końcówkę (oby) zimy 😊 






Trochę podejścia było, ale pomalutku udało się wejść na planowaną wieżę widokową 😎 


No to sesja z trochę wyższymi górkami w tle👌 










Kto w restauracji to w restauracji, kto na zewnętrznym to na zewnętrznym 😛. Grunt że pojedli, kupili po magnesiku na ściane i mogliśmy schodzić do auta 😇 

Ostrożnie oczywiście bo ślisko heh 




Był jeszcze wodospad ... 

... kolejne ślizgawki ... 

... i przez miasto z takim oto przysmakiem 🤨 

Mega dobre 2/10 😅. Zamiast kebaba, to tam było czuć tylko zioła prowansalskie 🤣 

I do domków 🐈 


Nie no fajnie było. Mecz też spoko wyszedł 😜. A że buty wyglądały jak po wizycie w oborniku, to inna sprawa 😁. Klasycznie podziękował za wszystko!! Tak to ja w góry mogę jeździć 😎 

========= 
A miesiąc luty daremny 😜 


Brawo ja 😅😅😅😅 


Kategoria Góry

Zimowe Gorce 4/4 => Miejska Góra 716m n.p.m.

  • DST 8.20km
  • Kalorie 806kcal
  • Aktywność Wędrówka
Poniedziałek, 2 lutego 2026 | dodano: 08.02.2026


Dzień wyjazdu gdzie opuszczamy nocleg. Raczej na spokojnie, bo i droga do domu nie za długa, i co jest oczywiste ... przy poniedziałku gospodarze jakoś nie specjalnie naciskali na szybki wyjazd 😛 

Cel? Jakiś tam szlak 😅 i co najważniejsze kultowe zapiekanki z Limanowej 😻. Znaczy kultowe okazały się dopiero po konsumpcji oczywiście🤌

Ja zjadłem na miejscu, a dzięki uprzejmości Janiola, Magda zjadła sobie w domu bo była opcja zabrania na wynos i odgrzania w piekarniku 🥰

O czym oczywiście przypomniałem sobie przy aucie ;). Dobrze że po raz kolejny szliśmy w grupach 🫠 

Wracając jeszcze do noclegu, to rano została mi albo konserwa, albo puszka makreli z dodatkiem chili 🌶️. Lubię ostre ... ale to było średnie 😏 

No nic - podzióbałem trochę i stwierdziłem, że zjem przed szlakiem zapieksę i będzie git👌. No nie wyszło ... bo inni od razu chcieli szlak 😩. O taki w moim przypadku: 

Jak nawet to pisze, to ciągle czuję tamten głód ಠ⁠∀⁠ಠ. Więc tylko parę zdjęć bo mój zmniejszasz nie działa 😼 

Widać cel ... 

... jeszcze bardziej widać cel ... 

... i już na nim 🥰 






Na krzyż nie wchodziłem, bo chyba jako jedyny byłem w raczkach 🦀😛. I w sumie mógłbym spłonąć 😂 

No to w dół 😎 
Klimat mega zacny 😋 






To że byłem w raczkach, nie oznaczało, że nie złapie dwóch zająców na takim oto czymś xD 

Z głodem nie wygrasz ;))) 

Koledzy więc poszli jeszcze trochę opętlić ... 

... a ja już to olałem i zacząłem misję główną 😛 

Dubel szlaku i 😍 jeszcze były kultowe zapiekanki uffff 🤩 





No totalne muallla 😋. Parę składników ale po prostu kosmos 😍. Przepyszne, proste danie 🥰 

Magdzie też aż tak smakowały (placki ziemniaczane były w planie) ... 

... że przedwczoraj (piątek 06.02) zrobiła w domu 😋. Autor ino poszedł po składniki heh. Ale też były przepyszne - mua😘la!!!! x tysiąc 🥰 


Podsumowując. W moim przypadku zrobione niecałe 70km, ciągle nie jestem zwolennikiem żarła w schroniskach, grunt że bez kontuzji, i chyba wszyscy zadowoleni 🥰. Ja na pewno 😍. Podziękował 🫠🤌 

============ 
A teraz oddawać upały 😂. I moje nowe pedały - bo są już w drodze 😋 



BTW: krokusy już zaczynają kwitnąć więc nie ma źle 😂 

BTW 2: to jeszcze kroki z zeszłego miesiąca 😋 


I trzeba zostawić miejsce na filmik ;))))) 😛
I jest o tu 😊 


Kategoria Góry

Zimowe Gorce 3/4 => Grzebień 679m n.p.m

  • DST 11.84km
  • Kalorie 1164kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 1 lutego 2026 | dodano: 07.02.2026


No nie ma co ukrywać, ale na tych wyjazdach to się wysypiam 🫡😂. Teraz mamy na przykład godzinę 01:30 i już mogę gdzieś iść. Ale zaś jest temperatura na poziomie poniżej dwucyfrówki xD. To mi się nie chce heh 

Przy -15°C to chyba odpadną 🤣 

Dziś miało być tylko lokalnie i tak było🤌. Ani nigdzie dojeżdżać, ani kombinowania z busikami => po prostu się ruszyć 🫡🥰. O tak na przykład 😋 


============ 
Ruszamy (a po co to komu??? 😝) ... 

...  mega późno🤌... 



... i pierw yyy na bani 😂 




A później na spokojnie 🫠 ... 


... na nasz główny cel👌. Mieliśmy w sumie wracać tędy pierwszego dnia, ale trochę sił brakowało ;))) 





Było, było 😛 

Następnie do miasta przez najwyższy szczyt dzisiejszego dnia 😎🤌 





I tak, było zimno 🥶. Jak widać ... czapkę też posiadam, a nie same opaski na uszy 😂 

Jak też widać, muszę po raz kolejny podziękować Łukaszowi za rękawiczki 🫠. Przydały się 😋 


I oddawać upały 😛 

Ale do lata jeszcze daleko, to my w dół 😋 




I już same miasto 😎 






Główną atrakcją wieczoru były pizze ... oraz wybuchające kotki 🤣. Mam jakiś sentyment do tej gry karcianej 😛 


Reszta to dalej przez miasto (z postojem na pizzę żabkową 🐸 z niedobrym sosem jalapeno) na nocleg, i Rabkę-Zdrój żegnamy z takim oto podeptanym śladem 😋🤌 


========= 
Trochę zimno, ale miasto super => 3/10 😂 

Dał radę 😂😂😂😂 


Kategoria Góry

Zimowe Gorce 2/4 => Turbacz 1310m n.p.m

  • DST 30.52km
  • Kalorie 3010kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 31 stycznia 2026 | dodano: 07.02.2026


Najlepszą opcją noclegu było to, że część sypialnia była na górze, więc mogłem na spokojnie wstać sobie chwilę po godzinie 5:00 i zacząć rzeźbić te wpisy. Nie przeszkadzając oczywiście nikomu 🥰😇 

============ 
Główna i najdłuższa wycieczka tego wyjazdu ;]. W sumie, to robiłem za budzik, ale chyba nikt szczególnie nie miał nic przeciwko temu :P 

Możliwości dojścia na najwyższy szczyt Gorców było kilka ¯\⁠⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. W sumie to tak samo ... jak opcji busikowych heh :D. Michał jeszcze przed wyjazdem dał jedną, ja dałem drugą 🤌. Padło na moją => czyli chyba lepszą. O tym jednak później ;] 

Pobudka, śniadanie, pakowanie, i z domostwa ruszamy w okolicach godziny 07:30 😎 

No coś około -13°C 🥶 

Pierw niecały kilometr na Dworzec Autobusowy w Rabce ...

... później przesiadka, i meldujemy się w miejscowości Poręba Wielka 😎. Stąd na taki oto szlak: 

Ta opcja wygrała ze względu w miarę tani (miał kosztować 29zł, a kosztował jednak 33zł) wyciąg. Oszczędzał nam około 500m przewyższenia i przede wszystkim czas. A czas gonił ;) 

Po wyjściu z busika pierw jednak spacerek miejski ... 



... i przy kolejce meldujemy się w okolicach godziny 09:30👌 

Do zachodu jakieś siedem godzin ale też aż trzy schroniska xD. Zakładałem, że wstąpimy do każdego więc każdy miał oczywiście latarkę na podorędziu ;). Była jeszcze tylko jedna niewiadoma -⁠ᄒ⁠ᴥ⁠ᄒ⁠-. Otóż przy kasie bilety kupowały tylko cztery osoby => czyli my :D. Byłem ciekaw ile poczekamy uruchomienie wyciągu heh 😛 

Ruszyliśmy jednak już po niecałych pięciu minutach ... 

... i po jakiś kolejnych piętnastu meldujemy się na wysokości niecałych 1000m n.p.m 😋 

Tamże chwila przerwy na nawodnienie ... 

... i mogliśmy ruszyć w kierunku GSB 😋 








Najlepsze jednak było to, że zaczęło się przejaśniać 😋 🤌 



Po około dwóch i pół godzinie meldujemy się w dwóch grupach w miejscach docelowych. Szczerze? To myślałem, że to trochę bliżej od tego wyciągu jest :D 

To jeszcze wyjaśnienie dlaczego w dwóch :). Otóż jak widać na mapce powyżej, przy szczycie jest pętelka. Coś się popsuło w obliczeniach i Łukasz z Michałem pierw zdobyli szczyt, a potem schronisko ...

... a ja z Bartkiem odwrotnie :) 


Trochę było ino się szukania w schronisku heh 


Popas, nawodnienie (no uczciwie leją te pół litra 🤭) ... 

... podziwianie wyższych górek ...



... a chwilę później ...

... my po raz pierwszy, a koledzy po raz drugi na szczycie Turbacza. Cel osiągnięty około godziny bodajże 14:00👌


No to w dół ^_^ 
Klimat jednak genialny :))) 








To jeszcze Taterki 😻 


Chwila dubla szlaku i już jesteśmy w schronie nie numer dwa, do którego to docieramy chwile przed godziną 16:00👌 

I postój 😋 

Po nim, no trzeba było oświetlenie wyciągnąć :) 


Do ostatniego schronu idziemy już ... w szóstkę. Parka turystów, która miała zarezerwowany nocleg na Maciejowej ... była bez światełek. Pomożecie? Pomogliśmy 😇 




Później już byle do miasta i do domku :)






Szlak kończymy chwilę przed godziną 21:00 więc chyba rozsądnie :))


Wyszło godnie 😋 


To jeszcze szybka kolacja ... 

... i dobranoc 🫡😂

Dziękuję jeszcze raz za kołderkę 🥰 


Kategoria Góry

Zimowe Gorce 1/4 => Luboń Wielki 1022m.n.p.m

  • DST 18.85km
  • Kalorie 1853kcal
  • Aktywność Wędrówka
Piątek, 30 stycznia 2026 | dodano: 31.01.2026


Koteł ze schroniska na witam 😊 

Nasz coroczny, męski wyjazd właśnie się zaczął 😋. Geneza? No padło na Gorce ¯⁠⁠\_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Pobudka chwilę przed godziną 5:00 rano, kierowca (czyli Michał) przyjechał po mnie o 5:45, i gdzieś po okoooooło ponad pół godzinie ruszyliśmy (w komplecie czteroosobowym) z Katowic do miejscowości Rabka - Zdrój 😊. Droga szybka i przyjemna, z jednym postojem na siku i ciepłego psa 😎. Niecałe dwie godzinki ino 😋. Lubię mieszkanie w Katowicach heh 😁 

Dobrą rzeczą było też to, że już wczoraj dostaliśmy informację że możemy się wbić się na domostwo o której chcemy. To wbiliśmy się o ósmej heh.

Znaczy będąc dokładnym, to z naszego było robione zdjęcie ale były identyczne :P

A potem na szlak => o taki 😊 

Na Luboń Wielki 😎. W moim przypadku debiutancko👌

Pierw trochę miastem ... 

... potem nielegalnie przez tory, i już na szlaku właściwym 😊 


Bez raczków ani rusz bo lodowisko 🏒⛸️ 






I już na celu 😎 





Ekipa w komplecie ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 


I reszta 🤭 





Koniec miesiąca to mogę spamić zdjęciami 😛 

Zejście? No trochę przypominające perć akademików z Babiej Góry xD. Przynajmniej nudno nie było heh 🥰 

A tu już spokojny las 🫠 

Potem trochę (pewnie będzie więcej materiału na filmiku) gorzej heh 

I już luz 😎 





I miasto, gdzie musieliśmy pójść do sklepu żeby komfortowo zobaczyć mecz na telewizorze 💛💚🖤 

Udało się wszystko ogarnąć 🤩 

Najważniejsze że mecz ⚽ wygrany👌

No to mamy godzinę 06:20 - trzeba budzić kolegów na następny szlak ;)

I tak długo pospałem/pospali 🫠🤌😁 

No dokładnie 😅 


Kategoria Góry

Skrzyczne na otwarcie roku ☃️

  • DST 15.91km
  • Kalorie 1565kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 4 stycznia 2026 | dodano: 05.01.2026


Pobudka o 07:00, start o 08:00!! Hahaha 😂. Pobudka jednak o 08:00, start o 09:30👌. Do parkingu na końcu miejscowości Lipowa mieliśmy ino jakieś 75 minut jazdy autem, to spieszyć się nie trzeba było 🙃. W sumie to do samego końca wahaliśmy się czy jechać dziś czy jednak jutro. Do wyboru mieliśmy takie oto warunki: 

Czyli do mojego komfortu termicznego brakowało ... jakiś 50°C 😂. Rano jeszcze kontrola pogody, i niby (przez wiatr oczywiście) miało być te około minus jedenaście na szczycie górki. Tam też mieliśmy zdecydować którędy wracamy. Wstępnie ustalone🤌 

Dojazd płynny, ino jakiś dziwny. Wywaliło mnie pierw na Bieruń, potem na Wolę, ale mniejsza o to 😛. Na parkingu też super się udało, bo jak tylko dojechałem, to ktoś wyjeżdżał, i zrobił nam fajne darmowe miejsce 😎 

Zawsze jak tam jestem, to idę pierw szlakiem żółtym, ale teraz dla odmiany padło na niebieski. Czyli na "dzień dobry" ponad siedemset metrów przewyższenia na cel. Ludzi dość sporo, ale te dwie godzinki nawet sprawnie poszły. Chwała, że zabraliśmy ze sobą raczki => przydały się 🥳. Jakieś fotki: 








Na szczycie oczywiście zero zaskoczenia. Zimno, tłocznie i do schroniska się nie wejdzie 😁. Mróz, wiatr i do tego chmury nad Malinowską. To tylko szybkie fotki ... 





... i w dół pierw swoim śladem 🫡 




Potem kombinacja 🫡. Będąc jeszcze kiedyś (znalazłem - w 2018 roku) z Filipem na tym szczycie (z rowerami), wiedziałem, że da się na dół zjechać w dół w miarę komfortową pożarówką. No to ją znalazłem i nią schodziliśmy 😎. Udało się nawet nie zabłądzić 😂 

Telefon oczywiście przymarzł, to ino fotki symboliczne 😎 






Plany były dwa => albo robimy góra - dół niebieskim i wychodzi 10km, albo dokładamy Malinowską Skałę i wychodzi 15km. No to wyszło jak wyszło 😂 


Powrót też całkiem spoko (korki były gdzie indziej), tym razem przez Wolę i Świerczyniec ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Już po ciemku, ale przynajmniej słońce w pyszczek nie świeciło 🤗 

Nowy sezon zaczęty!! Znaczy już w sumie w Nowy Rok byliśmy na dłuższym spacerze po mieście, ale góry to góry 🤗 

Zobaczymy jak to wyjdzie 😁 


Kategoria Góry

Orło (1119m n.p.m) + dwie (wyższa 1236m n.p.m) Racze 🍁😋

  • DST 14.47km
  • Kalorie 1432kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 1 listopada 2025 | dodano: 02.11.2025


A my tylko trochę z Polski i trochę ze Słowacji => więc WITAM 😛 

Ogólnie to uwielbiam worek raczański 🥰. Dawno nie byłem, to czemu ponownie nie odwiedzić? ¯\⁠⁠_⁠ʘ⁠‿⁠ʘ⁠_⁠/⁠¯. Ja wstałem o 06:30, Magda o 07:15 i o 08:30 po kawie i śniadanku (u mnie oczywiście po herbacie i śniadanku) mogliśmy ruszyć o godzinie 08:30 w prawie dwugodzinną podróż w górki 😊

Po drodze zaskoczenie 🙂. Nie trzeba już jeździć przez Węgierską Górkę => otwarli przedłużenie S-1 aż do Milówki. Super 🥰 



Turbo włączone 😁 

Trasa dojazdowa mega płynna i meldujemy się w okolicach bezpłatnego parkingu w Rycerce. Full 🥴. Dobrze, że dzień wcześniej sprawdziłem, że obok jest taki płatny. Za dwie dyszki za cały dzień👌. Nie powiem - uczciwie 😋. Nie jesteśmy przecież Słowacją żeby mieć parkingi albo darmowe, albo za symboliczne 2€💶 za dobę 😛. Dobrze też, że asekuracjyjnie zabraliśmy ze sobą gotówkę 😊 

No to szlak. Była opcja na pętlę na 26km 😎. Po nim pewnie ... wróciłbym jako kastrat 🙃. Była opcja góra - dół szlakiem żółtym. Bez sensu 😏. Wymyśliłem więc jakieś kombinowane skrócenie pętli, przez nieznany mi szlak zielony 😎 

Czyli przez Rezerwat Przyrody "Śrubita". 

Całkiem godny, że dodam (⁠✿⁠^⁠‿⁠^⁠). Do tego żywego ducha 👻 (nawiązując do dnia wyjazdu 😛) nie było👌. Fotki z rezerwatu ⟵⁠(⁠๑⁠¯⁠◡⁠¯⁠๑⁠) 







Następnie kąsek pożarówką i meldujemy się na szlaku czerwonym: 

Błota od groma, ale jakoś się szło👌. Słonecznik zdecydowanie pomagał ;) 

Pierwszy widoczek ... 

... a tam już widać nasz cel ʘ⁠‿⁠ʘ 


Od Przełęczy Śrubita (980m n.p.m.) już trochę ludzi szło, ale nie jakieś mega tłumy ^⁠_⁠^. Luzik 😎 

Do tego każdy grzecznie pozdrawiał zwrotem "cześć", a ta tradycja, pomału zanika. Szkoda 😏 

Noga w Polsce, noga na Słowacji ... 

... i już na pierwszym (1119m n.p.m) z tytułowych szczytów 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 


Po szczycie popas w postaci kabanosów i dalej w drogę 😋 


😁😁😁😁😁😁 


Następnym celem była Mała Racza (1153m.n.p.m), ale to poszliśmy normalnym szlakiem, żeby Magda mogła sobie zdecydować czy chce odbijać, czy poczekać aż wejdę i wrócę. Poszła, więc zasłużyła na chwilę odpoczynku na ławeczce heh. Taka moc 🙃 


Z tego miejsca zostało nam ino 20 minut do szczytu głównego :] 




No to szczyt i najwyższy punkt naszej dzisiejszej wycieczki 😊 










W schronisku ino po magnesik i w dół szlakiem żółtym. Chciałem go uniknąć z rana bo jest nudny 😛. O taki: 






Lewy migacz i omijanie prawie wszystkich schodzących heh. Szybko poszło i kończymy spacerek 😋 


Droga powrotna to już wiedziałem, że będzie po ciemku 🌚

No to nie było sensu jechać na pusty żołądek 😛. Pizza na gorąco w sklepie z płazem w logo i można było wracać👌. Trochę bardziej ciasno na drodze, ale udało się bezpiecznie wrócić do kota. Obrażonego kota, że dodam 😾

Po tym jak się umyłem jej przeszło 😺. Czysty i ciepły człowiek - dobry człowiek 😁. To na kolanka 😻

Ogólnie mega fajny dzień to był! Wszyscy zadowoleni 😊 

============ 
A dziś relaks i groby w Sosnowcu.
Będzie trzeba uważać heh ;))) 


xDDDDDDDD 


Kategoria Góry

KorbieLove Pilsko (1557m n.p.m.)

  • DST 15.74km
  • Kalorie 1508kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 31 maja 2025 | dodano: 01.06.2025


Kot dziś musiał został sam 😿. Innego wyjścia jednak nie było, gdyż Magdzie należał się choć lekki wypoczynek po "atrakcjach" w pracy ಠ⁠ω⁠ಠ. Znaczy to w sumie przed bramą pracy pfff 

No tak :DDD. Czasem trzeba się wyrwać z domu ;) 

Na restart mózgu wybrałem jeden z najwyższych szczytów Beskidu Żywieckiego czyli Pilsko. Jak się męczyć, to się męczyć ;))). Wstałem => półtorej godziny jazdy autem. Wsiadłem do Kropki => dwie godziny jazdy autem xD. Jakiś mały wypadek w Pszczynie ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Oby klatka schodowa była cała ⟵⁠(⁠o⁠_⁠O) 😂 


My na całe szczęście w jednym kawałku docieramy do tytułowego Korbielowa i ... kibel z parkingiem. Po chyba pół godzinie udaje się w końcu znaleźć jakieś spokojne miejsce i można było ino przebrać buty i ruszyć szlakiem żółtym 😋. Trochę stromy 🤏 ale choć można było w spokoju pogadać. O taki: 





A zaraz po tym zdjęciu przegrzał mi się aparat więc reszta zdjęć (w większości) z telefonu Magdy 😜


Podejście trochę dało po podeszwach ale w końcu schron po raz pierwszy ... 

... popas paluszków, krakersów + popitka colą... 

... i tłumy już w dole 😎 


No stromo heh 


Udało się jednak zdobyć i polski szczyt ... 

... i ten właściwy 😋 

To sesja 🥰





Poza być musiała 😇😜 

Na szczycie było może z osiem osób. Fajnie!! Była też i ona - "krzyżówka" Kukuczki, Cejrowskiego i nie wiem jeszcze kogo? ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Pierw nie wiedziała kaj iść (spoko), a potem cały czas gadając rozkosznie deptała pięty Magdy. Taki tam kierowca BMW na szerokiej na trzy metry drodze xD. Dwa razy usłyszałem jak się chwaliła, że weszły (z koleżanką) na szczyt prędzej nie znaki wskazywały. Chyba im średnia spadała 😂 

No to my na żółty na którym spotkaliśmy trzy osoby 👌 


I meldujemy się ponownie w okolicach żłobka wróć przedszkola wróć schroniska 😛 

Trzy dziecięce kontuzję (przynajmniej przez nas zaobserwowane) ale muszę przyznać, że większość mega fajnie dawało radę na szlaku 😎 

Po rozwidleniu my na zielony => jeszcze o suchości ... 

... a tu już po postoju i przeczekaniu deszczu pod daszkiem 🌧️. Czeski radar rządzi <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 


Została ino końcówka ... 

... i powrót przez miasto do auta i już bez przygód (no, wylała mi się resztka coli w McDonald's na spodenki xD) do kitku. Wanna, izotonik i do wyra 🤌 


Dobry dzień 😋. Prawie tysiąc metrów przewyższenia, z tym deszczem na farcie i najważniejsze, że stopy całe 😊. W ostatniej chwili żona stwierdziła, że bierzemy górskie buty na przebranie. Odciski wolą adidaski i to (prócz samej wycieczki) była najlepsza sobotnia decyzja ;))) 

Na koniec jeszcze trasa 👌 


=========== 
I szczęśliwego czerwca wszystkim ;)))
😇 


Kategoria Góry