Wpisy archiwalne w kategorii
Góry
Dystans całkowity: | 4670.82 km (w terenie 234.97 km; 5.03%) |
Czas w ruchu: | 09:04 |
Średnia prędkość: | 19.78 km/h |
Maksymalna prędkość: | 58.50 km/h |
Suma kalorii: | 481277 kcal |
Liczba aktywności: | 241 |
Średnio na aktywność: | 19.38 km i 2h 16m |
Więcej statystyk |
Ostra Mała + Skalnik (945m. n.p.m.)
-
DST
6.17km
-
Kalorie 592kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 2 marca 2025 | dodano: 07.03.2025

Jak to klasyka mówiła => ostatni dzień wyjazdu nie może się obejść bez małego roztretowania. To padło na cycki, a dokładniej to cycka rudawskiego ◉‿◉. Nie wiem ino czy na lewego czy prawego :DDD. Na szybkości czywiście =>
Dzięki uprzejmości kierowcy Łukasza, w niecałe trzy kwadranse z domostwa meldujemy się w miejscowości Czarnów. Był lekki problem z parkingiem, ale ino lekki. Za pieniążka z Bolesławem Chrobrym można było zaparkować komfortowo heh ;). Paragonu rzecz jasna nie zobaczono => jakie to góralskie ;))))
Szlak był w sumie łatwy i przyjemny. O taki nam chodziło (ʘᴗʘ✿)

Oprócz szczytu, który należy do Korony Gór Polskich czyli Skalnika, weszliśmy sobie jeszcze na Ostrą Małą 🫡. Ta choć była widokowa ʘ‿ʘ. Reszta bez historii. O to też nam chodziło ;)))). Fajnie było też na szlaku posłuchać ludzi którzy robią KGP ^_^. Ja mam to już z głowy od 2013 roku ...


... ale też coś się pozmieniało, to może w wolnej chwili sobie zaktualizuje ;)
Fotki 👌
Poranek z domku ...

... i na początku szlaku ༼⁰o⁰;༽

No to idziemy 😇



I do góry ^_^


Szczyt Ostrej (935m n.p.m.) 😎


Ponoć błąd z wysokością, choć może ktoś sprostuje? :)

I jeszcze raz ekipa w komplecie 😎

Tak, wiało :P
Szybciutko ...


... na szczyt tytułowy ...

... i w dół do auta 😋



A potem do Morfeusza i przez McDonald's na Śląsk!! W domu melduję się w okolicach godziny 17:00 i do wanny. Choć trochę tęsknię za tą wanną na noclegu. Długa była i fajna 🤭
Klasycznie podziękował :). Mega zadowolony jestem, ale wstawanie w poniedziałek do najprzyjemniejszych nie należało heh. Może chrapania brakowało ;))). Chłop zmęczony = chłop zadowolony ;))))
==============
Tak to jakoś było :DDDDDDDDDD


Choć zrobione było i tak sporo ;))))
PS: miejsce na filmik 🤭 :PPPPPPPP
No i jest :)))
Kategoria Góry
Słonecznik (1423m n.p.m.)
-
DST
19.18km
-
Kalorie 1839kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 1 marca 2025 | dodano: 01.03.2025

Coroczny męski wyjazd in progress ^_^.
Kot został w domu :P

Tym razem padło na Karpacz i okolice. Wczoraj był Słonecznik 🌻. Mega fajny klimat ;)
O taki 〜(꒪꒳꒪)〜

W mieście było jeszcze wiosennie ...

... a potem już zima ;]

Tu mieliśmy kontrolę biletów :P
Rura :)





Jeszcze widok na Śnieżkę ...

... i szczyt ;]


Ekipa w komplecie ^_^

I w dół :)



Mostki mega sympatyczne :). Na jednym z nich złapałem jednak niegroźnego "zająca" ...

... i wylądowałem w choince :D
Końcówka ponownie wiosenna ...

... a na nocleg docieramy finalnie w dwóch dwuosobowych grupach ;]. Jedni poszli do "Chińczyka" na obiad, a drudzy do Żabki na ciepłą pizzę ;]
To jeszcze trasa:

Ogólnie było spoko ...

... :DDDD
Kategoria Góry
Skalny Stół (1281m n.p.m.)
-
DST
14.98km
-
Kalorie 1436kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 1 marca 2025 | dodano: 07.03.2025

Pobudka raczej spokojna 🙃
Ogólnie nawet wyspani => w planach Śnieżka. W planach pogody natomiast => zamglić wszystko 😁. Jeszcze wczoraj się trochę zastanawiałem, czy dam radę, czy kolano sobie nie przypomni o swoim istnieniu, czy coś po tym wczorajszym upadku nie zostało, czy się wyprostuje (SKS + kręgosłup) ...

... ale finalnie nie musiałem za długo myśleć heh ;). Na Śnieżce każdy był, to i presji nie było 😎
Śniadanie (u mnie) w postaci zupki gulaszowej z puszki, reszta też pojadła, i można było mega spokojnie ruszyć na busik (za piątaka) który to wynalazł Janiol. W sumie szło iść z buta, ale to zostawiliśmy sobie na ewentualny powrót 🫠
Wysiadka, szlak i reszta opisu tej trasy ...

... przy fotkach 😋
Idziemy ...

... odpoczywamy ...

... idziemy :P

Pośrodku widać ślad kół rowerowych => tak, minął nas jakiś harpagan na rowerze z pieskiem biegnącym obok ;)
A na końcu "tego spokojnego" zaczęło się nabieranie wysokości ...


... no i nastąpił kryzys. Najgorszy tego wyjazdu ⊙﹏⊙. Nogi się popsuły ...

... chłopaki czekały, a że było mi trochę głupio, to użyłem sprawdzonego fortelu => czyli telefonu do Michała, że zmieniam szlak na krótszy i mają nie czekać 🙃. Bez presji, bez ciśnienia ... wchodziłem sobie spokojnie (taaaaa) dalej 😋
Sprawdzając godziny zdjęć ...


... to dzieliło nas zaledwie ... osiem minut 〜(꒪꒳꒪)〜
To jeszcze widoczek, który to potwierdził, że Śnieżka była dziś bez sensu ¯\_(ツ)_/¯

Ciągle w trybie incognito szlakiem granicznym ...


... melduję się na przełęczy ʘ‿ʘ

Zdjęcie dzięki uprzejmości turystów. A ja odrobiłem minutkę (. ❛ ᴗ ❛.)
To w dół ...


... gdzie już dałem meldunek że gonię :P
Tu nastąpiło spotkanie ;]

Końcówka to przez chwile razem, a potem uciekałem, razem, uciekałem, olany został busik ...

... razem, osobno, następnie przypadkowo wydłużyłem sobie szlak (:P) i już do końca razem ;]
A na tym samym końcu wylądowaliśmy w ... Sosnowcu :D

Mój debiut 🤭. Poprzedni atak został zakończony niepowodzeniem :D
Na koniec jeszcze obiadek ...

... i do bazy ;]
====================
I no tak :P

Kategoria Góry
Velky Sošov (886m m. n.p.m.)
-
DST
13.58km
-
Kalorie 1302kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 2 lutego 2025 | dodano: 04.02.2025

Te osiem i pół kilometra z powitałką nie było zaplanowane, ale niedzielne górki już tak! I to nawet nie przeze mnie, bo to Magda wymyśliła je już koło wtorku :]. Do tego w sobotę zagadał Zientas i też mu się spodobał mój pomysł na szlak <( ̄︶ ̄)>
Czas na piwko był więc ino na piątkowym spotkaniu (przy okazji meczu) na Brynowie, i na spacerze z powyższymi w sobotę rano. Później celibat ... alkoholowy oczywiście ;)))
Cel?

Jako że kolega szedł z żoną, z synkiem, i córką znajomych to mogliśmy ich puścić przodem i wyruszyć z Piotrowic dopiero za kwadrans jedenasta. Drogi "puste" i po około półtorej godziny meldujemy się na parkingu w czeskiej miejscowości Nydek. Jak się okazało darmowym :D. Była jeszcze chwila kręcenia się, bo niby płatny, ale Zientas się wypytał i po informacji telefonicznej dowiedziałem się ... że pani parkomat poszła na obiad i już nie wróci heh. Ale trzeba przyznać, że cena za całodniowe parkowanie mega uczciwa - na polskie 8.36zł. Za darmo jednak bardziej uczciwie ;)))))
No nieważne - można iść (. ❛ ᴗ ❛.)


Gdzieś na około piątym kilometrze doganiamy ekipę, jakieś 3km razem, i oni tu ...

... a my dalej ^_^
Trochę zimy było ... ale ino trochę (๑•﹏•)




Najwyższy punkt wycieczki ...


... po rogaliku ciasteczkowym i w dół :P



Na parkingu zostały ino dwa polskie auta ...

... czyli idealnie :D
Trzeba przyznać, że miasteczko Nydek się nam mega podobało. Dużo knajp, ceny ponoć rozsądne, jedzenie dobre (znajomi chwalą jakieś bułeczki z makiem) i spokój! A po drugiej stronie grani Wisła, Ustroń i inne ಠ益ಠ. Choć w Czechach na pewno nie dostanie się hamburgera z serem bez sera, tudzież bez sera z serem ... albo z dwoma spodami ;)))))
To jeszcze trasa ʘ‿ʘ


Grunt, że każdy wrócił cały i szczęśliwy :). I brawo dla dzieciaków - jeszcze proponowałem, żeby po nich podjechać do końca asfaltu, ale twardo wrócili na nogach ;] Szkoda ino, że zapomnieliśmy zrobić wspólne foto ;/
Aaaaa, no i kitku zadowolone bo ma smrodki w koszu heh

:DDDDDDDDD
==============
Boberów nie było ...

... awarii też nie :P. Choć w pociągach ponoć mają różne
Kategoria Góry
Ropice (1082m n.p.m.) + Lipovy i Javorovy
-
DST
15.47km
-
Kalorie 1483kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 19 stycznia 2025 | dodano: 28.01.2025

Ale to będzie fajny i szybki wpis heh. Po prostu nie wymieniliśmy się z Łukaszem zdjęciami, to mogę wkleić ino te moje. Co wyszły. A wyszło ... yyy mało :P. Jak naprawię Szkodnika, to trzeba myśleć nad nowym telefonem :PPP
Ogólnie to Łukasz zagadał chyba w czwartek, Magda miała zdjęcia do albumów powkładać, to można było jechać. Do tego, to była ino trochę ponad godzina jazdy autem 。◕‿◕。. Nie moim, że nadmienię :DDD
O tu:

O na takie coś (☆▽☆)

Zima znaleziona <( ̄︶ ̄)>








Starość niestety coraz bardziej daje się we znaki i nawet jak Łukasz kontuzjowany, to i tak było mi go ciężko złapać xD. No ale nie o wyścig tu chodziło :]. Generalnie ... było spoko :DDD. Ilość psów ino trochę przerażała heh ;).
==========
A w mieście klasycznie 。◕‿◕。. Nmzc

:PPPPPP
Kategoria Góry
Nic + podsumowanie górskie 2024 czyli trochę ponad nic :P
-
DST
0.03km
-
Aktywność Wędrówka
Wtorek, 31 grudnia 2024 | dodano: 31.12.2024

W sumie to byłem śmieci wyrzucić, a potem musiałem wdrapać się na parter, więc uważam, że góry w Sylwestra odhaczone :D. Jeszcze mnie/nas czeka północne zdobycie kładki nad dworcem PKP na stacji Katowice Piotrowice :D. Nawodnienie to rzecz obowiązkowa :P

A przy okazji opublikowanie drugiego podsumowania ;]
Podsumowanie tym razem bez topki. Nie ma za bardzo z czego wybierać => dwanaście szlaków na niecałe 200km xD. Lenistwo, kontuzja, brak chęci, towarzystwa. Choć chyba najbardziej to tej chęci brakowało :PPP

No tak :P
Zaczęliśmy od nieklasycznego (bo z kobitami i z dzieckiem O_O) super wyjazdu zimowego. Łukaszowi udało się nawet zorganizować trzy dłuższe szlaki na islandzkiej ziemi ^_^. O tym pierwszym na końcu, ten drugi, poprzedzony spacerkiem w takich klimatach ...


... też był ciekawy, a do tego, w sumie wyszedł nocny ;)


Trzeci był bardziej przejechany aniżeli przechodzony, ale warto było :))

W lutym dwa szlaki (już mało zimowe) w Polsce czyli Skała ...



I przerwa aż do kwietnia i Jałowca w zacnym towarzystwie :)


Najlepsze miesiące oczywiście z kontuzją i ino trochę podreptałem (meeeeeeeeeega wolno) po Beskidzie Małym.




Choć widok z domku był mega sympatyczny ;]
W sierpniu w już dość niezłej sprawności wypad na Kozią i jedyna (górska) wycieczka z namiotem na Krawców :))


W tym roku trzeba takie wyjazdy nadgonić, bo dostaliśmy od szwagra/brata prezencik na święta 〜(꒪꒳꒪)〜

W Październiku spóźniony dłuższy weekend miodowy na Słowacji




W listopadzie góra Żar ...



... i Mędralowa z Łukaszem ;]



A w grudniu Błatnia :P

Szaleństwo c'nie? ;)
============
Najlepszymi butnymi kilometrami był zdecydowanie ten odcinek => http://lapec.bikestats.pl/2275012,Islandia-25-gejz... => podziękował jeszcze raz oczywiście za organizację i ... jednego raczka :D. Bez niego też się w sumie dało (Piotrek udowodnił), no ale było prościej heh ;)






Wieczorna zorza na pewno długo pozostanie w pamięci ;)
===================
I oby, bo w przyszłą sobotę bym chciał jednak trochę podreptać :)))

=============
U nas licho z szampanem, ale szampańskiej imprezy i dosiego roku wszystkim (◍•ᴗ•◍)❤

Kategoria Góry
Prawie Wielka Cisowa czyli 853m n.p.m. :P
-
DST
12.89km
-
Kalorie 1236kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 28 grudnia 2024 | dodano: 28.12.2024
Święta, święta i na całe szczęście ... już po nich :P
Można wrócić do normalności (~‾▿‾)~

Dużo się działo (wariactwo - patrz powyżej xD) ale na całe szczęście, nie ma za bardzo co rozpamiętywać - wszystko się jakoś udało. A to najważniejsze (◍•ᴗ•◍)❤
Górski wyjazd miał nastąpić wczoraj, ale zmieniłem plany, bo nie chciałem po weekendzie (a przed samym Sylwestrem) jechać do weta. Tam wtedy jest miejsce dla piesków, choć i tak już (sobota wieczór) strzelają ehhh ತ_ತ
Grunt że Pchła zdrowa (co tam prawie trzy godziny czekania w kolejce xDD) ale jednak się udało ( ̄(エ) ̄)ノ

Kitku zdecydowanie mniej miauczy w autobusie, aniżeli w aucie. Trauma z dzieciństwa czy co? ¯\_(ツ)_/¯
Do rzeczy, może i kot nie lubi jeździć autem, ale za to => ja też nie :P. No chyba że tak, jak w drugi dzień świąt do Sosnowca:

Dziś było o tak ಠ∀ಠ


Klawo, ale podejście ciągle było silne :P

Trzeba było zimy szukać ;)
Rozważając ciągle za krótki dzień, niechęć do wstawania w środku nocy, Magdy bolący brzuch, moje atrakcje poranne z żołądkiem, oraz tego, że zapomniałem zabrać buty górskie stanęło na wyjdzie do Brennej. To ino trochę ponad godzina (w warunkach powyższych) drogi ʘ‿ʘ. Cenni się!! Tak samo jak się cenią tam za parkingi!!!! 50zł za cały dzień?? ༼⁰o⁰;༽

Udało się po dłuższym okresie trafić na taki normalny parking => miejski :]

Ujdzie, to idziemy (~‾▿‾)~
W sumie to od razudo piwa na szlak właściwy (ʘᴗʘ✿). Trochę taki listopadowo-marcowy heh ;)



Widoczki ze szlaku ʘ‿ʘ



My też nie pytaliśmy =_= :PPP
Ilość dzieci na szlaku idących na Błatnią, pozjeżdżać na jabłuszkach czy tam dupolotach nas zniechęciła :P. To ino na niby najwyższy szczyt dnia dzisiejszego ಠ◡ಠ

(BTW: buty ideolo na ślizgawkę śniegowo-błotną :D)


No i na chwilę do genezy tytułu. Po szczycie ... szliśmy do góry xD. Czyli prawdę mówi ta grafika ^_^

Nieważne :P. Było mega fajnie i cieplutko 〜(꒪꒳꒪)〜


Chwila dublem z kiedyś tam (nie chce mi się szukać) ...



... i w końcu w coś nowego ʘ‿ʘ
Przepraszam, nie miałem tego na mapie i tyle w temacie! ಠಿ_ಠಿ



Na górze myśliwi, na dole drwale, ja tam mam w nosie i może być już po karnawale heh. Nie mam rymu i nawet ochoty opisywać końcówki heh :)
Ino z obowiązku dodam dwa zdjęcia:


Finalnie jednak plan zrealizowany (ʘᴗʘ✿)

Mieliśmy odpocząć od tego wszystkiego dookoła, i się to udało ←(*꒪ヮ꒪*). Było miło, kochanie, sympatycznie i w ogóle. Najlepiej jednak w domku :P

Taki plan jest na jutro :P
Choć pewnie, roztrenowanie w lesie nastąpi :P. Do końca roku wolne ... to podsumowania sobie poczekają na publikację :PP. A nóż ;). No chyba że? ...

... nie będzie w czym ;)))))
Można wrócić do normalności (~‾▿‾)~

Dużo się działo (wariactwo - patrz powyżej xD) ale na całe szczęście, nie ma za bardzo co rozpamiętywać - wszystko się jakoś udało. A to najważniejsze (◍•ᴗ•◍)❤
Górski wyjazd miał nastąpić wczoraj, ale zmieniłem plany, bo nie chciałem po weekendzie (a przed samym Sylwestrem) jechać do weta. Tam wtedy jest miejsce dla piesków, choć i tak już (sobota wieczór) strzelają ehhh ತ_ತ
Grunt że Pchła zdrowa (co tam prawie trzy godziny czekania w kolejce xDD) ale jednak się udało ( ̄(エ) ̄)ノ

Kitku zdecydowanie mniej miauczy w autobusie, aniżeli w aucie. Trauma z dzieciństwa czy co? ¯\_(ツ)_/¯
Do rzeczy, może i kot nie lubi jeździć autem, ale za to => ja też nie :P. No chyba że tak, jak w drugi dzień świąt do Sosnowca:

Dziś było o tak ಠ∀ಠ


Klawo, ale podejście ciągle było silne :P

Trzeba było zimy szukać ;)
Rozważając ciągle za krótki dzień, niechęć do wstawania w środku nocy, Magdy bolący brzuch, moje atrakcje poranne z żołądkiem, oraz tego, że zapomniałem zabrać buty górskie stanęło na wyjdzie do Brennej. To ino trochę ponad godzina (w warunkach powyższych) drogi ʘ‿ʘ. Cenni się!! Tak samo jak się cenią tam za parkingi!!!! 50zł za cały dzień?? ༼⁰o⁰;༽

Udało się po dłuższym okresie trafić na taki normalny parking => miejski :]

Ujdzie, to idziemy (~‾▿‾)~
W sumie to od razu



Widoczki ze szlaku ʘ‿ʘ



My też nie pytaliśmy =_= :PPP
Ilość dzieci na szlaku idących na Błatnią, pozjeżdżać na jabłuszkach czy tam dupolotach nas zniechęciła :P. To ino na niby najwyższy szczyt dnia dzisiejszego ಠ◡ಠ

(BTW: buty ideolo na ślizgawkę śniegowo-błotną :D)


No i na chwilę do genezy tytułu. Po szczycie ... szliśmy do góry xD. Czyli prawdę mówi ta grafika ^_^

Nieważne :P. Było mega fajnie i cieplutko 〜(꒪꒳꒪)〜


Chwila dublem z kiedyś tam (nie chce mi się szukać) ...



... i w końcu w coś nowego ʘ‿ʘ
Przepraszam, nie miałem tego na mapie i tyle w temacie! ಠಿ_ಠಿ



Na górze myśliwi, na dole drwale, ja tam mam w nosie i może być już po karnawale heh. Nie mam rymu i nawet ochoty opisywać końcówki heh :)
Ino z obowiązku dodam dwa zdjęcia:


Finalnie jednak plan zrealizowany (ʘᴗʘ✿)

Mieliśmy odpocząć od tego wszystkiego dookoła, i się to udało ←(*꒪ヮ꒪*). Było miło, kochanie, sympatycznie i w ogóle. Najlepiej jednak w domku :P

Taki plan jest na jutro :P
Choć pewnie, roztrenowanie w lesie nastąpi :P. Do końca roku wolne ... to podsumowania sobie poczekają na publikację :PP. A nóż ;). No chyba że? ...

... nie będzie w czym ;)))))
Kategoria Góry
Mędralowa (bez lova-e :D) 1169m n.p.m.
-
DST
11.41km
-
Kalorie 1094kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 23 listopada 2024 | dodano: 24.11.2024

Szaleństwo, szok i niedowierzanie heh ;). Pomimo OGROMU zajęć, wariactwa życiowego, latania, załatwiania, i ogólnie chyba najbardziej szalonego okresu w życiu, Szpilberg (nie, filmiku nie będzie) znalazł chwilkę żeby przypomnieć sobie jak góry wyglądają!! Szacun i podziw←(*꒪ヮ꒪*). Do tego zaproponował mi towarzyszenie (. ❛ ᴗ ❛.). Ochoty jakiejś mega dużej nie było ale nie wypadało odmówić ;))))
Ciężko już znaleźć coś, gdzie jeszcze moje i Łukasza giry nie były. To padło na te okolice (~‾▿‾)~

Wstawanie yyy dramat ⊙﹏⊙. W sumie jednak sam zaproponowałem wyjazd o 07:00 rano, to narzekać nie mogłem ;). Budzik olałem, telefonu budzącego od kolegi już nie <( ̄︶ ̄)> heh. Dobrze że obudził :P
Szybkie poranne robienie hot dogów na drogę i można było jechać ;). Plus taki, że tym razem bez Kropki heh ;) Skorzystałem ;)))

Trochę ponad półtorej godziny jazdy, sklep z kwiatkiem w logo i można było ruszać ʘ‿ʘ



:PPP
Cel? O taki czyli najdalej na północ wysunięty kraniec (Slovenský najsevernejší bod) Słowacji ʘ‿ʘ. Warunki genialne!! Trasa? O taka:

Jakieś fotki z podejścia ;)


Już trochę bardziej płasko i pierwszy szczyt (✷‿✷)


Trochę granią i już ino dwadzieścia minut do celu ୧(^ 〰 ^)୨

Genialny odcinek (. ❛ ᴗ ❛.)




ALBO I NIE :D


Końcówka ...

... i szczyt ^_^


Zejście pierw też niczego sobie ...



... a potem już takie zwykłe :P



Końcówka na parking to już ino ostrożne iście w dół ...

... i oczywiście wydzwoniłem lekko. Na popsute kolano - a jak!! Nic się jednak nie stało, to bez kontuzji w podróż powrotną (~‾▿‾)~

Ja nie musiałem, bo miałem lavasza ( ˘ ³˘)♥

Nie, to nie Pchła heh ;)
==========
Może i krótko ale mi się tam podobało ^_^. Niedziela też zaplanowana :D

Pozdro ʘ‿ʘ
Kategoria Góry
ŻAR-ówka wkręcona ←(*꒪ヮ꒪*)
-
DST
13.52km
-
Kalorie 1297kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 10 listopada 2024 | dodano: 11.11.2024

Budzik wymieniony. Szkoda, bo ten czerwony był moim pierwszym zakupem na mieszkaniu heh ;). Niestety, dzwonił już tak, jakby miał stan przedzawałowy xD. Nowy kupiony wczoraj, wymieniony dopiero dziś po wyjeździe. Pobudka więc o

Zabrakło chyba tego pier**lnięcia z metalu :DDDD
Na parking koło urzędu miasta Porąbka było jednak ino trochę ponad godzina (przez Oświęcim) kropkowania.

Był więc czas :P. A miejsce to wycelowałem już chyba ze trzy tygodnie temu ⊙.☉. No nie było mnie tam za często, a dokładnie to ino raz ;) Idąc dublem szlaku żółtego (ten po środku), miałem z Kiczery dwie opcje zejścia ʘ‿ʘ => krótszą przez górę Żar (ten ślad na dole) i dłuższą przez "Limbę"

Poranne lenistwo oczywiście spowodowało iście tą krótszą (8km do 12km) trasą do auta :P
Do rzeczy .ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ. Parking, mostek ...

... mostek z góry ...

... i w las :P




Mglisto, dość stromo pod górkę => ale nic się nie zrobi ¯\_(ツ)_/¯. Cisnąć trzeba ←_←



Za wysiłek zostaliśmy nagrodzeni tak samo jak o tu => na Klimczoku (✷‿✷)
Światełko w tunelu ...

... i tadammmm!!!!



Klimat mega, słonko dodało kilka odczuwalnych stopni Celsjusza ale tłumy robiły swoje ಠ﹏ಠ. Szybka więc fotka rodzinna ...

... klasyk ...

... i przez zacny klimat ...

... w chmury (ʘᴗʘ✿)
Góra Żar xD


I zejście szlakiem czerwonym ←(*꒪ヮ꒪*)




Końcówka niestety ulicą. Miałem jednak jeszcze jedne zadanie na dzień dzisiejszy (^_^メ). Prócz oczywiście bezpiecznego dostarczenia żony do domu. Był nim test pizzy ...

... takiej jednak oszczędnej ze sklepu z płazem logo :P. I wiecie co? No jak za 15zł to w sumie robi robotę ¯\_(ツ)_/¯

Albo my już głodni byliśmy :D
Powrót przez Pszczynę, ciemno, korki, ale do domu blisko => to się jakoś wróciło :P
Dziś ino pewnie spacer po Ochojcu ...

... a od jutra dwie roboty ^_^. Ta po pracy zablokuje DPD, ale jak trzeba pomóc (i się chce!!) to trzeba ;)))))
BTW: jeszcze trasę dodam (ʘᴗʘ✿)

==========
I dokładnie :P

Kategoria Góry
Mała Fatra (03-07.10) 2024 ogół ←_←
-
DST
35.32km
-
Kalorie 3385kcal
-
Aktywność Wędrówka
Czwartek, 3 października 2024 | dodano: 09.10.2024

W sumie to dość gruba zaległość wyjazdowa ;). Byliśmy co prawda trochę nielegalnie (ciiiiii) na chwilę na wolnym w Wilkowicach, ale to z rodziną :). A to się nie liczy ;))). Tym razem ja już na końcówce długiego urlopu, a Magda na dwóch dniach "okolicznościówki" ślubnej (+ weekend) to wyjścia nie było ¯\_(ツ)_/¯. Jazda na yyy miodowy? :D. Skład => ja i żona. Ideał!! Tak nas nie za dużo, nie za mało było :PPP
==============
Po Poznaniu muszę szczerze przyznać że kolejny dzień praktycznie cały przespałem. W środę trochę polatałem, ale za to jak sympatycznie ^_^. Śpioch we wpisie pojawić się musi heh ;)

Dzięki sąsiadka za spacerro, choć warunki były takie se ;). Do tego wizyta u rodziców, sklepy i wyszło nieco ponad 15km dreptania 〜(꒪꒳꒪)〜
A wieczór spokojny, bo rano trzeba było jechać i dojechać się udało <( ̄︶ ̄)>
W sumie to bez komplikacji (nie było ino za bardzo gdzie na siku zjechać) meldujemy się w miejscowości Vysne Kamence na mega fajnym noclegu z takim oto widokiem z tarasu ^_^

Plany były ambitne, ale kolanko "zgłaszało" że no nie poszalejemy xD

Na "dzień dobry" miało być serce (tak, tak Łukasz wiemy :DDD) a drugiego dnia Stoh (1608m n.p.m.). Wyszło jak wyszło ... czyli wokół komina. Choć nie powiem że nie było również sympatycznie ;)
Fotki z dnia przyjazdu i mega niespodzianka => krokusy w październiku xDDD





Trzeba było się bronić likierkem :P

A potem to już wiadomo => regeneracja ;)

Drugi dzień ... i srdce ❤️ z planowanego dnia pierwszego. Bez sensu było się pchać w wyższe partie ¯\_(ツ)_/¯. Ale choć kupiliśmy w mieście dla koleżanek z pracy Magdy jakieś magnesy na lodówkę ʘ‿ʘ. Oczywiście przy akompaniamencie ryków słowackich emerytek i rencistów :/. Niecałe 15km (jeszcze Lidl po zakupy) jednak wpadło :P. A no => jeszcze sobie trochę podreptałem samotnie rano bo już mnie nosiło :PPP. Nic ciekawego, to ino jakaś rowerówka tematyczna ...

... i do fotek dnia drugiego
ತ_ತ


My jednak z uśmiecham na buzi (i wiatrem we włosach) ...

... do celu ^_^




I jesienne ...

... na bazę 〜(꒪꒳꒪)〜
A na jutro plan był taki => o tam
(. ❛ ᴗ ❛.)

Trzeba dodać, że wtedy (sobota) było chyba najlepsze okienko pogodowe ...

... to start około godziny

Sam to jednak wymyśliłem, ale wyszło dobrze, bo byśmy wracali w półmroku i mżawce :P
Chwila jazdy, postój w Lidlu (po pićku) i szukanie parkingu. Ogólnie to nie było z tym najmniejszego problemu ʘ‿ʘ. Parkingi za 5€ trochę przejechałem, ale to na całe szczęście, bo trafiliśmy na taki za 2€. Uczciwa cena 〜(꒪꒳꒪)〜. Wstęp do parku na Słowacji oczywiście też w bardzo uczciwej cenie => 0€. Mors by szanował w opór heh ;)
No to rura ←(*꒪ヮ꒪*)


Tam jeszcze było jasno (choć średnio sucho xD) ...


... a tam gdzieś idziemy (✷‿✷)

Choć iściem to bym tego do końca nie nazwał ;)



Szczyt <( ̄︶ ̄)> ...

... trochę bardziej techniczny niż ...

... szczyt Skrzycznego heh :D
Zejście też yyy techniczne, to ino jedno zdjęcie => trzeba było tam uważać na mijanki, na siebie oraz na osobę towarzyszącą (ㆁωㆁ)

Po nie spadaniu w dół => chwila relaksu i zaś w kąpieli błotnej dla butów heh ;)



A skoro przewinąłeś/przewinęłaś to DIERY (. ❛ ᴗ ❛.)




Magda mi zgłosiła mocną kandydaturę do towarzyszenia na Orlej Perci
Na końcu to ino żona mi się przeraziła tym ...

... ja smakiem tym ...

... a właściciel parkingu pewnie tym, że będzie tam nocował heh :D

No nie musiał ;))))
My jednak musieliśmy wrócić na nasz nocleg, a następnego dnia wrócić do kitku ฅ^•ﻌ•^ฅ
Trasa samochodowa mega (przy kościele ino troszkę gorzej) spoko. Resztę (czyli grzybki) już opisałem ... to ino ogół ^_^

=============
A w domu to już mogłem ...

... bo jeszcze miałem poniedziałek wolny :P
Kategoria Góry