Wpisy archiwalne w kategorii
Góry
| Dystans całkowity: | 4887.46 km (w terenie 234.97 km; 4.81%) |
| Czas w ruchu: | 09:04 |
| Średnia prędkość: | 19.78 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 58.50 km/h |
| Suma kalorii: | 504317 kcal |
| Liczba aktywności: | 255 |
| Średnio na aktywność: | 19.17 km i 2h 16m |
| Więcej statystyk | |
Skalky 780m n.p.m.
-
DST
13.61km
-
Kalorie 2456kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 16 sierpnia 2026 | dodano: 19.08.2026

Już trzy dni z kitku ale sesja pani fotograf się udała, to wykorzystam ;). Nam wyjazd też się udał 😊. Dziękujemy jeszcze raz za opiekę i napiszę jeszcze raz, że obrazy kociej nie było 😉
Dzień trzeci miał być w sumie dniem czwartym, ale żona chciała odpocząć od podejść. Została więc płaskość na taką oto "atrakcje" ;]

Ciężko było w tym rejonie znaleźć coś bardziej rozsądnego, bo Rajeckie Teplice słyną chyba tylko z drogich hoteli i basenów. Miejskich i drogich. Te drogie chyba bardziej słynne ;))))
To na pociąg za 1€/osoba i w drugą stronę 😁. Dokładnie o tu => do miasta RAJEC 😎

To było kolejne z tych miast, w których nie wiadomo czy nie przeszła przed chwilą apokalipsa zombie heh. Ludzi jak na lekarstwo 😛. Rynek? No był. Sklep? No też - nawet odwiedzony. Bociany okupujące latarnie? Też były xD. Chwila poboczem? Była. A potem już fajnie 😊
Ogólnie to tu mi wyskoczył szlak rowerowy, ale tak jak pisałem wcześniej dość ciężko w tych okolicach o jakąś pętlę 😬. Ta była (na niecałe 11km) w sumie spoko. Sąsiadka zdecydowanie lubi te określenie 🤣




Tak to wyglądało w czasie dnia ...

... a tak wyglądał wieczór 😁

Rano trzeba było już myśleć że jutro trzeba kierować, to pierw spacer po mieście, a potem na najbliższy naszego noclegu szlak 🙂. Znaleziony oczywiście na czeskich mapach 😇 . Czyli finalnie wyszło takie oto coś:

Z rana jeszcze atrakcja w postaci jakiegoś wyścigu 🫡. Zasuwali mega szybko nawet jak na młodzików 😬. Na główny wyścig oczywiście nie czekaliśmy 😛

A ten park zdecydowanie chciałem odwiedzić, bo chyba na każdym magnesiku był. Znaczy we wszystkich budkach z magnesikami. A konkretnie to ... jednej 😅

No i widok na nasz cel, na który to poszliśmy po obiedzie i meczu zobaczonym w telefonie 😎

Początek? No stromy 😬. Kondycja już nie ta, ale był pociąg - ten nasz heh. Nasz, bo tylko ten tam jeździ w te i nazot 😆. Mocny jednak szacun za szlabany. W Polsce człowiek może na przejeździe stać nawet pół godziny, a tutaj szlabany się zamykają na minutę przed przejazdem i otwierają minutę po przejeździe kolejki 🫠


Szczyt niższy. No bez szału 🙃

Główny to była po prostu skałka bez znaczka xD
No to miejsce naszego noclegu z innych skałek 😎

I w dół 👇

Na koniec atrakcja w postaci kolejnego parku i ... następnego parku który był już bardzo ładnie podświetlony w okolicach zmroku 🫠

Nocleg minął, pakowanie i powrót. Była jeszcze misja oddania paragonu za puste opakowania bo zapomnieliśmy go oddać przed szlakiem. Katowicki kolega od tenisa zrobił dość spore zamówienie alkoholowe i uciekło heh. No to ogarniemy rano, bo przecież wstawać i iść z buta się nie chciało xD.
Zaparkować nie było gdzie, to pojechaliśmy dalej i zonk. Oni mają jeszcze gorzej niż my, bo nawet jak chcesz oddać w sklepie (COOP) w którym oddałeś surowiec, w takiej samej maszynie, to nie. Trzeba w tym samym sklepie. Wracać (ok 40km) nie było sensu więc tam parę złotych w trąbie 😛. Na koniec jeszcze nadmienię, że powrót przez Zwardoń (a nie Cieszyn) był zdecydowanie głupim pomysłem 😅. Jakieś 11 (a raz 14%) zjazdu autem, serpentyny, mijanki, a potem już prosto do kitku 🥰
Najważniejsze że nikt na pontonie nie ucierpiał 🤣

==========
A Słowacy są spoko. Lubię bardziej od Czechów. O Niemcach i Anglikach nie wspomnę ;))))

Kategoria Góry
Čipčie 920m n.p.m. 😁
-
DST
11.67km
-
Kalorie 1760kcal
-
Aktywność Wędrówka
Piątek, 14 sierpnia 2026 | dodano: 14.08.2026

Kitku ma opiekę to najważniejsze 🥰. My już na Słowacji, to już wczoraj zobaczyłem jak wygląda stacja kolejowa w mieście naszego noclegu:

Za trzy stacje - jeden euro za osobę 🤑. No to bez sensu było nawet myśleć o aucie, żeby dostać się na szlak na nasz kolejny cel. Bez najmniejszych (no może trochę z zakupem biletu xD) problemów udało się nam dojechać do jakiejś tam miejscowości i ruszyć pierw asfaltem w kierunku górek. Jaja były dopiero na powrocie heh.
Pierw jednak miasto, potem super widoczki, i dość stromo pod górę 😛. Ale klimat zacny 😊. Jak wczoraj na szlaku spotkaliśmy trzy osoby ... to dzisiaj chyba z osiem xD. Możecie dalej się pchać w Karkonosze czy w Tatry, a słowackie wioski tak blisko 😁
Na szczycie chwila relaksu + sesja i w dół. Też stromo 😁. I na koniec pierw gonitwa, a potem bieg na pociąg 😅. Atrakcje muszą być 😛
Trasa:

Fotki z wejścia:




Szczyt 👌




I w dół 🫡



=============
To będzie mega mocny kandydat do topki na koniec roku. Pogoda przypasiła i wszystko inne też. Ogólnie jest tu fajnie 😁

Kategoria Góry
Jaworovy (CZ) 1032m n.p.m.
-
DST
10.78km
-
Kalorie 1068kcal
-
Aktywność Wędrówka
Czwartek, 13 sierpnia 2026 | dodano: 13.08.2026

Kitku ponownie pod opieką cioci i wujka, a my ponownie pojechaliśmy pooddychać mało Śląskim powietrzem. Choć tylko trochę ;). Genezę już ostatnio opisałem, to nie będę się powtarzał => bo i po co? 😜
Wyjazd opóźnił się o godzinę, ale trzeba było i wygrane kapselki z piwa wymienić, i auto umyć, bo przecież wstyd przed naszymi południowym sąsiadami heh 😛
Ruszyliśmy więc dopiero około godziny 11:00, i w połowie drogi na Ra(dz😁)jeckie Teplice mieliśmy zaplanowany postój w czeskiej miejscowości Reka. Znanej też z tego oto zimowego wpisu 😉. Czasu na pętlę nie było, pierwotny plan okazał się lagą (olany po jakiś 200m podejścia) ...

... wzdłuż nieczynnego wyciągu. Zmiana planu i po pożarówce do góry 😊. Potem pętelka w okolicach celu i w dół po plus minus swoich śladach 😛
Finalnie wyszło takie oto coś:

Fotki na szybko bo widoków nie było, a nie ukrywam ... że liczę na lepsze 😉. A i transferu szkoda 😁






Parking ...

... półtorej godziny drogi i już na miejscu docelowym 😎


Oby 😉
Kategoria Góry
PTTK "Przegibek" przez Jaworzynę (1173m n.p.m.)
-
DST
18.95km
-
Kalorie 1909kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 24 maja 2026 | dodano: 27.05.2026

Kitku pod opieką wujka i cioci, a my dalej odpoczywamy i ładujemy baterie 😊. Tym razem ten dłuższy szlak, ale na niego był już cały dzień ☺️. Możliwe że przez ten fakt, ponownie szliśmy w składzie trzyosobowym - super 👌
Poranek i znowu patelnia 🥰

PS: ona z nami jednak nie szła 😂. A szkoda 😂😂

Znowu jakoś ludzi nie specjalnie dużo, i już (odcinek asfaltowy sobie odpuszczę) na szlaku:

Fajny, ludzi już trochę więcej, ale ciągle bez przesady 👌. Przyjemnie się szło 😊


Z atrakcji to sporo ciemiężycy zielonej 🤯. Ona ponoć jednak niesmaczna jest 😂

Coraz wyżej ...

... i już najwyższy punkt dzisiejszej wycieczki 😎

Dalej szlakiem ...


... i kolejny szczyt do kolekcji 😋

My na prosto, w dół ...

... a Tatry po prawej 😉

Blisko ...

... i w końcu nagroda 😋


Dziś już bez stresów w dół 😊

Oczywiście inną pożarowką ;))

A kolacja bez zmian 😛
(PS: nie wiem czy BeeS mi kiełbasy i cycka z kury nie zjadł ze zdjęcia poniżej 🤨)

Oki, zjadł :P


I trasa:



I tyle z transferu na zdjęcia w maju 🫠. Jeszcze w poniedziałek było moczenie stópek w rzeczce (4km) ale to już tam tylko regeneracyjnie 😊. Około 14:30 odjazd do kitku. Droga (z zahaczeniem) o Piotrowice, Sosnowiec i sklep bez atrakcji. Super 🥰. Odpoczęli!! Super 🥰. Kitku (dzięki wujki!!!! 😘) nawet specjalnie nie obrażone. Najbardziej super 😻
Tyle 😛. Do zaś 😝
Kategoria Góry
PTTK "Przegibek" przez Bendoszke Wielką (1144m n.p.m.)
-
DST
10.16km
-
Kalorie 1024kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 23 maja 2026 | dodano: 27.05.2026

Zdziwko 😱. Wyjazd zaplanowany przez moją koleżankę z uczelni chyba gdzieś na przełomie października i listopada zeszłego roku wypalił xD. A miało być wstępnie na krokusy 😆. Marzec nie wyszedł, to teraz wyszło 🤌;]. Dobre i tyle 😋
Dojazd do miejscowości Rycerka Górna nastąpił w dwóch grupach. Aneta jechała na tydzień (we wtorek przyjeżdżali jej inni znajomi) to jechała sama, a my Kropka w ruch i jazda we dwójkę. Na spokojnie 🤌. Szlak i tak musiałem wymyślić krótki, bo Magda chciała się choć trochę wyspać, a ja o 17:30 miałem do zobaczenia mecz na telefonie. No i ognisko czy tam grill. To też trzeba było ogarnąć ;)
Trasa bardzo fajnie zleciała ...

... zjedliśmy jeszcze pizzę i ogarnęliśmy sklep w Rajczy i tyle tytułem wstępu :]
Tu mieliśmy nocleg, a te czerwone to to, co mam zarejestrowane na stronce od Łukasza 😎


Były możliwości heh (^-^)

==========
No to pierw krótsza z nich 😊. Aneta do samego końca się wahała czy iść z nami dziś czy jutro, ale ostatecznie (praktycznie prosto z samochodu bo zaspała rano i dojechała grubo ponad godzinę po nas) zdecydowała się iść 😊
Szlak startował praktycznie spod naszego domostwa i od razu laga do góry 😛. Do pokonana trochę ponad pół kilometra przewyższenia ... ale przynajmniej był słonecznik 😋

No i słoneczko xD. Mi to tam nie przeszkadzało, ale nie szedłem sam 😇. Częste postoje w cieniu były więc obowiązkowe ;)

Nowym śladem do mojej mapki był skrót ...

... króciutki, ale ogólnie ...

... no nie polecam 🤪 heh
I już widać cel i nasz najwyższy punkt dzisiejszej wycieczki 😊

To sesja ( ̄▽ ̄)



Do tytułowego schroniska mieliśmy 0,15h drogi i 150m w dół. Tam jednak tylko fotka, bo dłuższe odwiedzenie go mieliśmy zaplanowane dopiero na jutro 😉

To w dół i ostatnie zdjęcie przed oglądaniem meczu bo oczywiście nie zdążyliśmy zejść na czas 😛

No dobra, teraz ostatnie ... bo musiałem się wrócić po zasięg 😅

Najważniejsze już jednak (drewno rąbałem w przerwie, a ognisko rozpaliłem z jednym okiem w telefonie 😆) zobaczyłem po wycieczce 🥰


Za cieszącym się mną => Rambo. Tu lepiej widoczny 🫡

Nie lubi cytrynówki, lubi głaski => więc 9/10 ;)))
Na koniec kolacja ...


... i ogół trasy 😎


Bez śmiechów bo i tak dużo do oglądania było 🤭
Kategoria Góry
Mosorny Groń (1045m n.p.m)
-
DST
16.49km
-
Kalorie 1621kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 28 lutego 2026 | dodano: 02.03.2026

Geneza tym razem trochę skomplikowana. Magda miała mieć sobotę pracującą i miałem tam ją zawieść na szóstą rano. Następnie wrócić i iść sobie gdzieś na rower. W międzyczasie (dokładnie tydzień temu) spotkałem sąsiadkę z Brynowa i zaproponowała w sobotę górki. No to rano autem na Sosnowiec i w górki. W kolejnym międzyczasie żonie odwołali sobotę. Hmm no to jedziem w górki w składzie Marzena, Magda, ja i kierowca (jak się okazało jednostronny heh 😁) Łukasz. Ole => stary, dobry skład ☺️
Ponad dwie godziny komfortowej jazdy na tylnym siedzeniu ...

... i meldujemy się w miejscowości Zawoja.
Szybka wizyta w sklepie z płazem w logo i już wiedziałem kto będzie nas odwoził ;)))
To na szlak 🤪. Pierw wiosennie ...


... potem przestrzeliliśmy skręt 🤭 ...

... i rura w końcówkę (oby) zimy 😊



Trochę podejścia było, ale pomalutku udało się wejść na planowaną wieżę widokową 😎

No to sesja z trochę wyższymi górkami w tle👌





Kto w restauracji to w restauracji, kto na zewnętrznym to na zewnętrznym 😛. Grunt że pojedli, kupili po magnesiku na ściane i mogliśmy schodzić do auta 😇
Ostrożnie oczywiście bo ślisko heh


Był jeszcze wodospad ...

... kolejne ślizgawki ...

... i przez miasto z takim oto przysmakiem 🤨

Mega dobre 2/10 😅. Zamiast kebaba, to tam było czuć tylko zioła prowansalskie 🤣
I do domków 🐈

Nie no fajnie było. Mecz też spoko wyszedł 😜. A że buty wyglądały jak po wizycie w oborniku, to inna sprawa 😁. Klasycznie podziękował za wszystko!! Tak to ja w góry mogę jeździć 😎
=========
A miesiąc luty daremny 😜

Brawo ja 😅😅😅😅

Kategoria Góry
Zimowe Gorce 4/4 => Miejska Góra 716m n.p.m.
-
DST
8.20km
-
Kalorie 806kcal
-
Aktywność Wędrówka
Poniedziałek, 2 lutego 2026 | dodano: 08.02.2026

Dzień wyjazdu gdzie opuszczamy nocleg. Raczej na spokojnie, bo i droga do domu nie za długa, i co jest oczywiste ... przy poniedziałku gospodarze jakoś nie specjalnie naciskali na szybki wyjazd 😛
Cel? Jakiś tam szlak 😅 i co najważniejsze kultowe zapiekanki z Limanowej 😻. Znaczy kultowe okazały się dopiero po konsumpcji oczywiście🤌
Ja zjadłem na miejscu, a dzięki uprzejmości Janiola, Magda zjadła sobie w domu bo była opcja zabrania na wynos i odgrzania w piekarniku 🥰

O czym oczywiście przypomniałem sobie przy aucie ;). Dobrze że po raz kolejny szliśmy w grupach 🫠
Wracając jeszcze do noclegu, to rano została mi albo konserwa, albo puszka makreli z dodatkiem chili 🌶️. Lubię ostre ... ale to było średnie 😏
No nic - podzióbałem trochę i stwierdziłem, że zjem przed szlakiem zapieksę i będzie git👌. No nie wyszło ... bo inni od razu chcieli szlak 😩. O taki w moim przypadku:

Jak nawet to pisze, to ciągle czuję tamten głód ಠ∀ಠ. Więc tylko parę zdjęć bo mój zmniejszasz nie działa 😼
Widać cel ...

... jeszcze bardziej widać cel ...

... i już na nim 🥰



Na krzyż nie wchodziłem, bo chyba jako jedyny byłem w raczkach 🦀😛. I w sumie mógłbym spłonąć 😂
No to w dół 😎
Klimat mega zacny 😋



To że byłem w raczkach, nie oznaczało, że nie złapie dwóch zająców na takim oto czymś xD

Z głodem nie wygrasz ;)))
Koledzy więc poszli jeszcze trochę opętlić ...

... a ja już to olałem i zacząłem misję główną 😛
Dubel szlaku i 😍 jeszcze były kultowe zapiekanki uffff 🤩



No totalne muallla 😋. Parę składników ale po prostu kosmos 😍. Przepyszne, proste danie 🥰
Magdzie też aż tak smakowały (placki ziemniaczane były w planie) ...

... że przedwczoraj (piątek 06.02) zrobiła w domu 😋. Autor ino poszedł po składniki heh. Ale też były przepyszne - mua😘la!!!! x tysiąc 🥰

Podsumowując. W moim przypadku zrobione niecałe 70km, ciągle nie jestem zwolennikiem żarła w schroniskach, grunt że bez kontuzji, i chyba wszyscy zadowoleni 🥰. Ja na pewno 😍. Podziękował 🫠🤌
============
A teraz oddawać upały 😂. I moje nowe pedały - bo są już w drodze 😋

BTW: krokusy już zaczynają kwitnąć więc nie ma źle 😂

BTW 2: to jeszcze kroki z zeszłego miesiąca 😋

I trzeba zostawić miejsce na filmik ;))))) 😛
I jest o tu 😊
Kategoria Góry
Zimowe Gorce 3/4 => Grzebień 679m n.p.m
-
DST
11.84km
-
Kalorie 1164kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 1 lutego 2026 | dodano: 07.02.2026

No nie ma co ukrywać, ale na tych wyjazdach to się wysypiam 🫡😂. Teraz mamy na przykład godzinę 01:30 i już mogę gdzieś iść. Ale zaś jest temperatura na poziomie poniżej dwucyfrówki xD. To mi się nie chce heh

Przy -15°C to chyba odpadną 🤣
Dziś miało być tylko lokalnie i tak było🤌. Ani nigdzie dojeżdżać, ani kombinowania z busikami => po prostu się ruszyć 🫡🥰. O tak na przykład 😋

============
Ruszamy (a po co to komu??? 😝) ...

... mega późno🤌...


... i pierw yyy na bani 😂


A później na spokojnie 🫠 ...


... na nasz główny cel👌. Mieliśmy w sumie wracać tędy pierwszego dnia, ale trochę sił brakowało ;)))



Było, było 😛
Następnie do miasta przez najwyższy szczyt dzisiejszego dnia 😎🤌



I tak, było zimno 🥶. Jak widać ... czapkę też posiadam, a nie same opaski na uszy 😂
Jak też widać, muszę po raz kolejny podziękować Łukaszowi za rękawiczki 🫠. Przydały się 😋


I oddawać upały 😛
Ale do lata jeszcze daleko, to my w dół 😋



I już same miasto 😎



Główną atrakcją wieczoru były pizze ... oraz wybuchające kotki 🤣. Mam jakiś sentyment do tej gry karcianej 😛

Reszta to dalej przez miasto (z postojem na pizzę żabkową 🐸 z niedobrym sosem jalapeno) na nocleg, i Rabkę-Zdrój żegnamy z takim oto podeptanym śladem 😋🤌

=========
Trochę zimno, ale miasto super => 3/10 😂

Dał radę 😂😂😂😂
Kategoria Góry
Zimowe Gorce 2/4 => Turbacz 1310m n.p.m
-
DST
30.52km
-
Kalorie 3010kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 31 stycznia 2026 | dodano: 07.02.2026

Najlepszą opcją noclegu było to, że część sypialnia była na górze, więc mogłem na spokojnie wstać sobie chwilę po godzinie 5:00 i zacząć rzeźbić te wpisy. Nie przeszkadzając oczywiście nikomu 🥰😇
============
Główna i najdłuższa wycieczka tego wyjazdu ;]. W sumie, to robiłem za budzik, ale chyba nikt szczególnie nie miał nic przeciwko temu :P
Możliwości dojścia na najwyższy szczyt Gorców było kilka ¯\_(ツ)_/¯. W sumie to tak samo ... jak opcji busikowych heh :D. Michał jeszcze przed wyjazdem dał jedną, ja dałem drugą 🤌. Padło na moją => czyli chyba lepszą. O tym jednak później ;]
Pobudka, śniadanie, pakowanie, i z domostwa ruszamy w okolicach godziny 07:30 😎

No coś około -13°C 🥶
Pierw niecały kilometr na Dworzec Autobusowy w Rabce ...

... później przesiadka, i meldujemy się w miejscowości Poręba Wielka 😎. Stąd na taki oto szlak:

Ta opcja wygrała ze względu w miarę tani (miał kosztować 29zł, a kosztował jednak 33zł) wyciąg. Oszczędzał nam około 500m przewyższenia i przede wszystkim czas. A czas gonił ;)
Po wyjściu z busika pierw jednak spacerek miejski ...


... i przy kolejce meldujemy się w okolicach godziny 09:30👌

Do zachodu jakieś siedem godzin ale też aż trzy schroniska xD. Zakładałem, że wstąpimy do każdego więc każdy miał oczywiście latarkę na podorędziu ;). Była jeszcze tylko jedna niewiadoma -ᄒᴥᄒ-. Otóż przy kasie bilety kupowały tylko cztery osoby => czyli my :D. Byłem ciekaw ile poczekamy uruchomienie wyciągu heh 😛
Ruszyliśmy jednak już po niecałych pięciu minutach ...

... i po jakiś kolejnych piętnastu meldujemy się na wysokości niecałych 1000m n.p.m 😋
Tamże chwila przerwy na nawodnienie ...

... i mogliśmy ruszyć w kierunku GSB 😋




Najlepsze jednak było to, że zaczęło się przejaśniać 😋 🤌


Po około dwóch i pół godzinie meldujemy się w dwóch grupach w miejscach docelowych. Szczerze? To myślałem, że to trochę bliżej od tego wyciągu jest :D
To jeszcze wyjaśnienie dlaczego w dwóch :). Otóż jak widać na mapce powyżej, przy szczycie jest pętelka. Coś się popsuło w obliczeniach i Łukasz z Michałem pierw zdobyli szczyt, a potem schronisko ...

... a ja z Bartkiem odwrotnie :)

Trochę było ino się szukania w schronisku heh

Popas, nawodnienie (no uczciwie leją te pół litra 🤭) ...

... podziwianie wyższych górek ...


... a chwilę później ...

... my po raz pierwszy, a koledzy po raz drugi na szczycie Turbacza. Cel osiągnięty około godziny bodajże 14:00👌

No to w dół ^_^
Klimat jednak genialny :)))




To jeszcze Taterki 😻

Chwila dubla szlaku i już jesteśmy w schronie nie numer dwa, do którego to docieramy chwile przed godziną 16:00👌

I postój 😋
Po nim, no trzeba było oświetlenie wyciągnąć :)

Do ostatniego schronu idziemy już ... w szóstkę. Parka turystów, która miała zarezerwowany nocleg na Maciejowej ... była bez światełek. Pomożecie? Pomogliśmy 😇


Później już byle do miasta i do domku :)



Szlak kończymy chwilę przed godziną 21:00 więc chyba rozsądnie :))

Wyszło godnie 😋

To jeszcze szybka kolacja ...

... i dobranoc 🫡😂

Dziękuję jeszcze raz za kołderkę 🥰
Kategoria Góry
Zimowe Gorce 1/4 => Luboń Wielki 1022m.n.p.m
-
DST
18.85km
-
Kalorie 1853kcal
-
Aktywność Wędrówka
Piątek, 30 stycznia 2026 | dodano: 31.01.2026

Koteł ze schroniska na witam 😊
Nasz coroczny, męski wyjazd właśnie się zaczął 😋. Geneza? No padło na Gorce ¯\_(ツ)_/¯
Pobudka chwilę przed godziną 5:00 rano, kierowca (czyli Michał) przyjechał po mnie o 5:45, i gdzieś po okoooooło ponad pół godzinie ruszyliśmy (w komplecie czteroosobowym) z Katowic do miejscowości Rabka - Zdrój 😊. Droga szybka i przyjemna, z jednym postojem na siku i ciepłego psa 😎. Niecałe dwie godzinki ino 😋. Lubię mieszkanie w Katowicach heh 😁
Dobrą rzeczą było też to, że już wczoraj dostaliśmy informację że możemy się wbić się na domostwo o której chcemy. To wbiliśmy się o ósmej heh.

Znaczy będąc dokładnym, to z naszego było robione zdjęcie ale były identyczne :P
A potem na szlak => o taki 😊

Na Luboń Wielki 😎. W moim przypadku debiutancko👌
Pierw trochę miastem ...

... potem nielegalnie przez tory, i już na szlaku właściwym 😊

Bez raczków ani rusz bo lodowisko 🏒⛸️



I już na celu 😎



Ekipa w komplecie ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

I reszta 🤭



Koniec miesiąca to mogę spamić zdjęciami 😛
Zejście? No trochę przypominające perć akademików z Babiej Góry xD. Przynajmniej nudno nie było heh 🥰
A tu już spokojny las 🫠

Potem trochę (pewnie będzie więcej materiału na filmiku) gorzej heh

I już luz 😎



I miasto, gdzie musieliśmy pójść do sklepu żeby komfortowo zobaczyć mecz na telewizorze 💛💚🖤

Udało się wszystko ogarnąć 🤩

Najważniejsze że mecz ⚽ wygrany👌
No to mamy godzinę 06:20 - trzeba budzić kolegów na następny szlak ;)
I tak długo pospałem/pospali 🫠🤌😁

No dokładnie 😅
Kategoria Góry



