Wpisy archiwalne w kategorii
Góry
| Dystans całkowity: | 4736.39 km (w terenie 234.97 km; 4.96%) |
| Czas w ruchu: | 09:04 |
| Średnia prędkość: | 19.78 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 58.50 km/h |
| Suma kalorii: | 487646 kcal |
| Liczba aktywności: | 245 |
| Średnio na aktywność: | 19.33 km i 2h 16m |
| Więcej statystyk | |
Skrzyczne na otwarcie roku ☃️
-
DST
15.91km
-
Kalorie 1565kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 4 stycznia 2026 | dodano: 05.01.2026

Pobudka o 07:00, start o 08:00!! Hahaha 😂. Pobudka jednak o 08:00, start o 09:30👌. Do parkingu na końcu miejscowości Lipowa mieliśmy ino jakieś 75 minut jazdy autem, to spieszyć się nie trzeba było 🙃. W sumie to do samego końca wahaliśmy się czy jechać dziś czy jednak jutro. Do wyboru mieliśmy takie oto warunki:

Czyli do mojego komfortu termicznego brakowało ... jakiś 50°C 😂. Rano jeszcze kontrola pogody, i niby (przez wiatr oczywiście) miało być te około minus jedenaście na szczycie górki. Tam też mieliśmy zdecydować którędy wracamy. Wstępnie ustalone🤌
Dojazd płynny, ino jakiś dziwny. Wywaliło mnie pierw na Bieruń, potem na Wolę, ale mniejsza o to 😛. Na parkingu też super się udało, bo jak tylko dojechałem, to ktoś wyjeżdżał, i zrobił nam fajne darmowe miejsce 😎
Zawsze jak tam jestem, to idę pierw szlakiem żółtym, ale teraz dla odmiany padło na niebieski. Czyli na "dzień dobry" ponad siedemset metrów przewyższenia na cel. Ludzi dość sporo, ale te dwie godzinki nawet sprawnie poszły. Chwała, że zabraliśmy ze sobą raczki => przydały się 🥳. Jakieś fotki:




Na szczycie oczywiście zero zaskoczenia. Zimno, tłocznie i do schroniska się nie wejdzie 😁. Mróz, wiatr i do tego chmury nad Malinowską. To tylko szybkie fotki ...



... i w dół pierw swoim śladem 🫡


Potem kombinacja 🫡. Będąc jeszcze kiedyś (znalazłem - w 2018 roku) z Filipem na tym szczycie (z rowerami), wiedziałem, że da się na dół zjechać w dół w miarę komfortową pożarówką. No to ją znalazłem i nią schodziliśmy 😎. Udało się nawet nie zabłądzić 😂

Telefon oczywiście przymarzł, to ino fotki symboliczne 😎



Plany były dwa => albo robimy góra - dół niebieskim i wychodzi 10km, albo dokładamy Malinowską Skałę i wychodzi 15km. No to wyszło jak wyszło 😂

Powrót też całkiem spoko (korki były gdzie indziej), tym razem przez Wolę i Świerczyniec ¯\_(ツ)_/¯. Już po ciemku, ale przynajmniej słońce w pyszczek nie świeciło 🤗
Nowy sezon zaczęty!! Znaczy już w sumie w Nowy Rok byliśmy na dłuższym spacerze po mieście, ale góry to góry 🤗

Zobaczymy jak to wyjdzie 😁

Kategoria Góry
Orło (1119m n.p.m) + dwie (wyższa 1236m n.p.m) Racze 🍁😋
-
DST
14.47km
-
Kalorie 1432kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 1 listopada 2025 | dodano: 02.11.2025

A my tylko trochę z Polski i trochę ze Słowacji => więc WITAM 😛
Ogólnie to uwielbiam worek raczański 🥰. Dawno nie byłem, to czemu ponownie nie odwiedzić? ¯\_ʘ‿ʘ_/¯. Ja wstałem o 06:30, Magda o 07:15 i o 08:30 po kawie i śniadanku (u mnie oczywiście po herbacie i śniadanku) mogliśmy ruszyć o godzinie 08:30 w prawie dwugodzinną podróż w górki 😊
Po drodze zaskoczenie 🙂. Nie trzeba już jeździć przez Węgierską Górkę => otwarli przedłużenie S-1 aż do Milówki. Super 🥰


Turbo włączone 😁
Trasa dojazdowa mega płynna i meldujemy się w okolicach bezpłatnego parkingu w Rycerce. Full 🥴. Dobrze, że dzień wcześniej sprawdziłem, że obok jest taki płatny. Za dwie dyszki za cały dzień👌. Nie powiem - uczciwie 😋. Nie jesteśmy przecież Słowacją żeby mieć parkingi albo darmowe, albo za symboliczne 2€💶 za dobę 😛. Dobrze też, że asekuracjyjnie zabraliśmy ze sobą gotówkę 😊
No to szlak. Była opcja na pętlę na 26km 😎. Po nim pewnie ... wróciłbym jako kastrat 🙃. Była opcja góra - dół szlakiem żółtym. Bez sensu 😏. Wymyśliłem więc jakieś kombinowane skrócenie pętli, przez nieznany mi szlak zielony 😎

Czyli przez Rezerwat Przyrody "Śrubita".

Całkiem godny, że dodam (✿^‿^). Do tego żywego ducha 👻 (nawiązując do dnia wyjazdu 😛) nie było👌. Fotki z rezerwatu ⟵(๑¯◡¯๑)




Następnie kąsek pożarówką i meldujemy się na szlaku czerwonym:

Błota od groma, ale jakoś się szło👌. Słonecznik zdecydowanie pomagał ;)
Pierwszy widoczek ...

... a tam już widać nasz cel ʘ‿ʘ

Od Przełęczy Śrubita (980m n.p.m.) już trochę ludzi szło, ale nie jakieś mega tłumy ^_^. Luzik 😎

Do tego każdy grzecznie pozdrawiał zwrotem "cześć", a ta tradycja, pomału zanika. Szkoda 😏
Noga w Polsce, noga na Słowacji ...

... i już na pierwszym (1119m n.p.m) z tytułowych szczytów 〜(꒪꒳꒪)〜

Po szczycie popas w postaci kabanosów i dalej w drogę 😋


😁😁😁😁😁😁

Następnym celem była Mała Racza (1153m.n.p.m), ale to poszliśmy normalnym szlakiem, żeby Magda mogła sobie zdecydować czy chce odbijać, czy poczekać aż wejdę i wrócę. Poszła, więc zasłużyła na chwilę odpoczynku na ławeczce heh. Taka moc 🙃

Z tego miejsca zostało nam ino 20 minut do szczytu głównego :]


No to szczyt i najwyższy punkt naszej dzisiejszej wycieczki 😊





W schronisku ino po magnesik i w dół szlakiem żółtym. Chciałem go uniknąć z rana bo jest nudny 😛. O taki:



Lewy migacz i omijanie prawie wszystkich schodzących heh. Szybko poszło i kończymy spacerek 😋

Droga powrotna to już wiedziałem, że będzie po ciemku 🌚

No to nie było sensu jechać na pusty żołądek 😛. Pizza na gorąco w sklepie z płazem w logo i można było wracać👌. Trochę bardziej ciasno na drodze, ale udało się bezpiecznie wrócić do kota. Obrażonego kota, że dodam 😾

Po tym jak się umyłem jej przeszło 😺. Czysty i ciepły człowiek - dobry człowiek 😁. To na kolanka 😻
Ogólnie mega fajny dzień to był! Wszyscy zadowoleni 😊
============
A dziś relaks i groby w Sosnowcu.
Będzie trzeba uważać heh ;)))

xDDDDDDDD
Kategoria Góry
KorbieLove Pilsko (1557m n.p.m.)
-
DST
15.74km
-
Kalorie 1508kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 31 maja 2025 | dodano: 01.06.2025

Kot dziś musiał został sam 😿. Innego wyjścia jednak nie było, gdyż Magdzie należał się choć lekki wypoczynek po "atrakcjach" w pracy ಠωಠ. Znaczy to w sumie przed bramą pracy pfff

No tak :DDD. Czasem trzeba się wyrwać z domu ;)
Na restart mózgu wybrałem jeden z najwyższych szczytów Beskidu Żywieckiego czyli Pilsko. Jak się męczyć, to się męczyć ;))). Wstałem => półtorej godziny jazdy autem. Wsiadłem do Kropki => dwie godziny jazdy autem xD. Jakiś mały wypadek w Pszczynie ¯\_(ツ)_/¯. Oby klatka schodowa była cała ⟵(o_O) 😂

My na całe szczęście w jednym kawałku docieramy do tytułowego Korbielowa i ... kibel z parkingiem. Po chyba pół godzinie udaje się w końcu znaleźć jakieś spokojne miejsce i można było ino przebrać buty i ruszyć szlakiem żółtym 😋. Trochę stromy 🤏 ale choć można było w spokoju pogadać. O taki:



A zaraz po tym zdjęciu przegrzał mi się aparat więc reszta zdjęć (w większości) z telefonu Magdy 😜

Podejście trochę dało po podeszwach ale w końcu schron po raz pierwszy ...

... popas paluszków, krakersów + popitka colą...

... i tłumy już w dole 😎

No stromo heh

Udało się jednak zdobyć i polski szczyt ...

... i ten właściwy 😋

To sesja 🥰



Poza być musiała 😇😜
Na szczycie było może z osiem osób. Fajnie!! Była też i ona - "krzyżówka" Kukuczki, Cejrowskiego i nie wiem jeszcze kogo? ¯\_(ツ)_/¯. Pierw nie wiedziała kaj iść (spoko), a potem cały czas gadając rozkosznie deptała pięty Magdy. Taki tam kierowca BMW na szerokiej na trzy metry drodze xD. Dwa razy usłyszałem jak się chwaliła, że weszły (z koleżanką) na szczyt prędzej nie znaki wskazywały. Chyba im średnia spadała 😂
No to my na żółty na którym spotkaliśmy trzy osoby 👌

I meldujemy się ponownie w okolicach

Trzy dziecięce kontuzję (przynajmniej przez nas zaobserwowane) ale muszę przyznać, że większość mega fajnie dawało radę na szlaku 😎
Po rozwidleniu my na zielony => jeszcze o suchości ...

... a tu już po postoju i przeczekaniu deszczu pod daszkiem 🌧️. Czeski radar rządzi <( ̄︶ ̄)>

Została ino końcówka ...

... i powrót przez miasto do auta i już bez przygód (no, wylała mi się resztka coli w McDonald's na spodenki xD) do kitku. Wanna, izotonik i do wyra 🤌

Dobry dzień 😋. Prawie tysiąc metrów przewyższenia, z tym deszczem na farcie i najważniejsze, że stopy całe 😊. W ostatniej chwili żona stwierdziła, że bierzemy górskie buty na przebranie. Odciski wolą adidaski i to (prócz samej wycieczki) była najlepsza sobotnia decyzja ;)))
Na koniec jeszcze trasa 👌

===========
I szczęśliwego czerwca wszystkim ;))) 😇

Kategoria Góry
Krokusianka (1290 m n.p.m.)
-
DST
19.45km
-
Kalorie 1864kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 13 kwietnia 2025 | dodano: 14.04.2025

W sumie to jednak WITAMy. Tak, na tym zdjęciu są dwie Panie :DDDD
Tym razem (no pacz) to ta ukryta wymyśliła plan na niedzielę. Górki? No przecież nie odmówię 🫠. Autem? No przecież nie odmówię 🫣🤣🤣. Sobota więc zaplanowana => spanko => duży sklep => mecz w TV => relaks!! Wszystko się udało ←(*꒪ヮ꒪*). Wynik meczu bardzo dobry, raport senny też. Jakieś trochę ponad 11h 🤌😁
Pobudka też raczej płynna, bo ja wstałem coś o 7:30, a Magda przed ósmą. Nie przeszkodziło to nam oczywiście wyjechać ... o 10:00 :D. Przynajmniej na trasie było luźno ¯\_(ツ)_/¯. Do miejscowości Złatna mieliśmy półtorej godziny jazdy i oczywiście pytanie co będzie z parkingiem. Było miejsce i był darmowy. No i super 〜(꒪꒳꒪)〜. Można było iść 🫡

Pierw asfaltem przez miasto po płaskim, a potem ostro asfaltem (poza szlakiem) pod górkę do przysiółka Zapolanka. Urokliwe miejsce nie powiem ^_^. Po krótkiej chwili dalej pod górkę aż do przełęczy Redykalnej. Kamienie, laga, ale cicho i spokojne - minęliśmy chyba ze pięć osób. No i dwa quady ... i cztery motocykle suuuuper 👏👏🫤

ಠωಠ
Od przełęczy już ludziuf jak mrufkuf i niestety najgorszy odcinek. Roztopy, ślisko, mokro - ogólny kibel ;/. O taki:

Magda niestety "złapała zająca" 🫣. Na całe szczęście nadgarstek tylko trochę bolał. Pralka natomiast zdecydowanie to lubiła xD.
Pozostała część, tej części szlaku już bez przygód i meldujemy się przy schronisku na Hali Rysianka. Tamże chwila odpoczynku wśród poszukiwanego fioletu :). No obrodziło :]
Nawet nie wiem które zdjęcia krokusików wybrać, bo tyle fajnych udało się zrobić ;). Prościej będzie zdecydowanie z przebiśniegami => bo tylko takie się cykło ;)

Sorki za spam - ograniczyłem i tak do minimum :P







Szkoda ino ludzi, którzy ... sobie na nich leżeli pfff.
Zejście już szybciutkie (czarnym) i został ino(?) asfalt do auta 😎
Droga powrotna już trochę dłuższa bo jednak ludzie z weekendu wracali. W domu po zmroku. Na koniec hit na plus. Latarnie jeszcze nie świeciły (czy tam świeciły mizernie) i na pasach przeszły mi przez nie tylko oczojebne szorty. Tak czarnego, ubranego na czarno człowieka dawno nie widziałem heh. Szacun za to, że mogłem go zobaczyć i przepuścić ʘ‿ʘ. O
Reszta fotek:
Ekipa w komplecie :D

Końcówka asfaltu ...

... i już na szlaku ;]


Hala Redykalna (1060m n.p.m.)

Odcinek Redykalna - Lipowska => na otwartych przestrzeniach było całkiem spoko ;]


Główny cel wycieczki :)



I w dół ^_^


Na końcu trochę zaczynało śmierdzieć deszczem ale udało się o suchości ;]. Gorzej ... że myślałem że trochę mniej tego asfaltu będzie!! Klasycznie? :PPP
Dziś (poniedziałek) regeneracja => biuro do 13:00 i teren, jutro (wtorek) mega deszcze niespokojne, a w czwartek teren. Oj ciężko będzie te dwadzieścia cztery DPD (wynik z 2024r) do majówki wyrobić ¯\_(☯෴☯)_/¯
==============
To jeszcze trasa ...


... i to chyba wszystko!
A nie, czekajcie ...

... teraz to wszystko :PPPPPPP
=================
Zgadza się :P

Kategoria Góry
Ostra Mała + Skalnik (945m. n.p.m.)
-
DST
6.17km
-
Kalorie 592kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 2 marca 2025 | dodano: 07.03.2025

Jak to klasyka mówiła => ostatni dzień wyjazdu nie może się obejść bez małego roztretowania. To padło na cycki, a dokładniej to cycka rudawskiego ◉‿◉. Nie wiem ino czy na lewego czy prawego :DDD. Na szybkości czywiście =>
Dzięki uprzejmości kierowcy Łukasza, w niecałe trzy kwadranse z domostwa meldujemy się w miejscowości Czarnów. Był lekki problem z parkingiem, ale ino lekki. Za pieniążka z Bolesławem Chrobrym można było zaparkować komfortowo heh ;). Paragonu rzecz jasna nie zobaczono => jakie to góralskie ;))))
Szlak był w sumie łatwy i przyjemny. O taki nam chodziło (ʘᴗʘ✿)

Oprócz szczytu, który należy do Korony Gór Polskich czyli Skalnika, weszliśmy sobie jeszcze na Ostrą Małą 🫡. Ta choć była widokowa ʘ‿ʘ. Reszta bez historii. O to też nam chodziło ;)))). Fajnie było też na szlaku posłuchać ludzi którzy robią KGP ^_^. Ja mam to już z głowy od 2013 roku ...


... ale też coś się pozmieniało, to może w wolnej chwili sobie zaktualizuje ;)
Fotki 👌
Poranek z domku ...

... i na początku szlaku ༼⁰o⁰;༽

No to idziemy 😇



I do góry ^_^


Szczyt Ostrej (935m n.p.m.) 😎


Ponoć błąd z wysokością, choć może ktoś sprostuje? :)

I jeszcze raz ekipa w komplecie 😎

Tak, wiało :P
Szybciutko ...


... na szczyt tytułowy ...

... i w dół do auta 😋



A potem do Morfeusza i przez McDonald's na Śląsk!! W domu melduję się w okolicach godziny 17:00 i do wanny. Choć trochę tęsknię za tą wanną na noclegu. Długa była i fajna 🤭
Klasycznie podziękował :). Mega zadowolony jestem, ale wstawanie w poniedziałek do najprzyjemniejszych nie należało heh. Może chrapania brakowało ;))). Chłop zmęczony = chłop zadowolony ;))))
==============
Tak to jakoś było :DDDDDDDDDD


Choć zrobione było i tak sporo ;))))
PS: miejsce na filmik 🤭 :PPPPPPPP
No i jest :)))
Kategoria Góry
Słonecznik (1423m n.p.m.)
-
DST
19.18km
-
Kalorie 1839kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 1 marca 2025 | dodano: 01.03.2025

Coroczny męski wyjazd in progress ^_^.
Kot został w domu :P

Tym razem padło na Karpacz i okolice. Wczoraj był Słonecznik 🌻. Mega fajny klimat ;)
O taki 〜(꒪꒳꒪)〜

W mieście było jeszcze wiosennie ...

... a potem już zima ;]

Tu mieliśmy kontrolę biletów :P
Rura :)





Jeszcze widok na Śnieżkę ...

... i szczyt ;]


Ekipa w komplecie ^_^

I w dół :)



Mostki mega sympatyczne :). Na jednym z nich złapałem jednak niegroźnego "zająca" ...

... i wylądowałem w choince :D
Końcówka ponownie wiosenna ...

... a na nocleg docieramy finalnie w dwóch dwuosobowych grupach ;]. Jedni poszli do "Chińczyka" na obiad, a drudzy do Żabki na ciepłą pizzę ;]
To jeszcze trasa:

Ogólnie było spoko ...

... :DDDD
Kategoria Góry
Skalny Stół (1281m n.p.m.)
-
DST
14.98km
-
Kalorie 1436kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 1 marca 2025 | dodano: 07.03.2025

Pobudka raczej spokojna 🙃
Ogólnie nawet wyspani => w planach Śnieżka. W planach pogody natomiast => zamglić wszystko 😁. Jeszcze wczoraj się trochę zastanawiałem, czy dam radę, czy kolano sobie nie przypomni o swoim istnieniu, czy coś po tym wczorajszym upadku nie zostało, czy się wyprostuje (SKS + kręgosłup) ...

... ale finalnie nie musiałem za długo myśleć heh ;). Na Śnieżce każdy był, to i presji nie było 😎
Śniadanie (u mnie) w postaci zupki gulaszowej z puszki, reszta też pojadła, i można było mega spokojnie ruszyć na busik (za piątaka) który to wynalazł Janiol. W sumie szło iść z buta, ale to zostawiliśmy sobie na ewentualny powrót 🫠
Wysiadka, szlak i reszta opisu tej trasy ...

... przy fotkach 😋
Idziemy ...

... odpoczywamy ...

... idziemy :P

Pośrodku widać ślad kół rowerowych => tak, minął nas jakiś harpagan na rowerze z pieskiem biegnącym obok ;)
A na końcu "tego spokojnego" zaczęło się nabieranie wysokości ...


... no i nastąpił kryzys. Najgorszy tego wyjazdu ⊙﹏⊙. Nogi się popsuły ...

... chłopaki czekały, a że było mi trochę głupio, to użyłem sprawdzonego fortelu => czyli telefonu do Michała, że zmieniam szlak na krótszy i mają nie czekać 🙃. Bez presji, bez ciśnienia ... wchodziłem sobie spokojnie (taaaaa) dalej 😋
Sprawdzając godziny zdjęć ...


... to dzieliło nas zaledwie ... osiem minut 〜(꒪꒳꒪)〜
To jeszcze widoczek, który to potwierdził, że Śnieżka była dziś bez sensu ¯\_(ツ)_/¯

Ciągle w trybie incognito szlakiem granicznym ...


... melduję się na przełęczy ʘ‿ʘ

Zdjęcie dzięki uprzejmości turystów. A ja odrobiłem minutkę (. ❛ ᴗ ❛.)
To w dół ...


... gdzie już dałem meldunek że gonię :P
Tu nastąpiło spotkanie ;]

Końcówka to przez chwile razem, a potem uciekałem, razem, uciekałem, olany został busik ...

... razem, osobno, następnie przypadkowo wydłużyłem sobie szlak (:P) i już do końca razem ;]
A na tym samym końcu wylądowaliśmy w ... Sosnowcu :D

Mój debiut 🤭. Poprzedni atak został zakończony niepowodzeniem :D
Na koniec jeszcze obiadek ...

... i do bazy ;]
====================
I no tak :P

Kategoria Góry
Velky Sošov (886m m. n.p.m.)
-
DST
13.58km
-
Kalorie 1302kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 2 lutego 2025 | dodano: 04.02.2025

Te osiem i pół kilometra z powitałką nie było zaplanowane, ale niedzielne górki już tak! I to nawet nie przeze mnie, bo to Magda wymyśliła je już koło wtorku :]. Do tego w sobotę zagadał Zientas i też mu się spodobał mój pomysł na szlak <( ̄︶ ̄)>
Czas na piwko był więc ino na piątkowym spotkaniu (przy okazji meczu) na Brynowie, i na spacerze z powyższymi w sobotę rano. Później celibat ... alkoholowy oczywiście ;)))
Cel?

Jako że kolega szedł z żoną, z synkiem, i córką znajomych to mogliśmy ich puścić przodem i wyruszyć z Piotrowic dopiero za kwadrans jedenasta. Drogi "puste" i po około półtorej godziny meldujemy się na parkingu w czeskiej miejscowości Nydek. Jak się okazało darmowym :D. Była jeszcze chwila kręcenia się, bo niby płatny, ale Zientas się wypytał i po informacji telefonicznej dowiedziałem się ... że pani parkomat poszła na obiad i już nie wróci heh. Ale trzeba przyznać, że cena za całodniowe parkowanie mega uczciwa - na polskie 8.36zł. Za darmo jednak bardziej uczciwie ;)))))
No nieważne - można iść (. ❛ ᴗ ❛.)
Jesienne?? 
Gdzieś na około piątym kilometrze doganiamy ekipę, jakieś 3km razem, i oni tu ...

... a my dalej ^_^
Trochę zimy było ... ale ino trochę (๑•﹏•)




Najwyższy punkt wycieczki ...


... po rogaliku ciasteczkowym i w dół :P



Na parkingu zostały ino dwa polskie auta ...

... czyli idealnie :D
Trzeba przyznać, że miasteczko Nydek się nam mega podobało. Dużo knajp, ceny ponoć rozsądne, jedzenie dobre (znajomi chwalą jakieś bułeczki z makiem) i spokój! A po drugiej stronie grani Wisła, Ustroń i inne ಠ益ಠ. Choć w Czechach na pewno nie dostanie się hamburgera z serem bez sera, tudzież bez sera z serem ... albo z dwoma spodami ;)))))
To jeszcze trasa ʘ‿ʘ


Grunt, że każdy wrócił cały i szczęśliwy :). I brawo dla dzieciaków - jeszcze proponowałem, żeby po nich podjechać do końca asfaltu, ale twardo wrócili na nogach ;] Szkoda ino, że zapomnieliśmy zrobić wspólne foto ;/
Aaaaa, no i kitku zadowolone bo ma smrodki w koszu heh

:DDDDDDDDD
==============
Boberów nie było ...

... awarii też nie :P. Choć w pociągach ponoć mają różne
Kategoria Góry
Ropice (1082m n.p.m.) + Lipovy i Javorovy
-
DST
15.47km
-
Kalorie 1483kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 19 stycznia 2025 | dodano: 28.01.2025

Ale to będzie fajny i szybki wpis heh. Po prostu nie wymieniliśmy się z Łukaszem zdjęciami, to mogę wkleić ino te moje. Co wyszły. A wyszło ... yyy mało :P. Jak naprawię Szkodnika, to trzeba myśleć nad nowym telefonem :PPP
Ogólnie to Łukasz zagadał chyba w czwartek, Magda miała zdjęcia do albumów powkładać, to można było jechać. Do tego, to była ino trochę ponad godzina jazdy autem 。◕‿◕。. Nie moim, że nadmienię :DDD
O tu:

O na takie coś (☆▽☆)

Zima znaleziona <( ̄︶ ̄)>








Starość niestety coraz bardziej daje się we znaki i nawet jak Łukasz kontuzjowany, to i tak było mi go ciężko złapać xD. No ale nie o wyścig tu chodziło :]. Generalnie ... było spoko :DDD. Ilość psów ino trochę przerażała heh ;).
==========
A w mieście klasycznie 。◕‿◕。. Nmzc

:PPPPPP
Kategoria Góry
Nic + podsumowanie górskie 2024 czyli trochę ponad nic :P
-
DST
0.03km
-
Aktywność Wędrówka
Wtorek, 31 grudnia 2024 | dodano: 31.12.2024

W sumie to byłem śmieci wyrzucić, a potem musiałem wdrapać się na parter, więc uważam, że góry w Sylwestra odhaczone :D. Jeszcze mnie/nas czeka północne zdobycie kładki nad dworcem PKP na stacji Katowice Piotrowice :D. Nawodnienie to rzecz obowiązkowa :P

A przy okazji opublikowanie drugiego podsumowania ;]
Podsumowanie tym razem bez topki. Nie ma za bardzo z czego wybierać => dwanaście szlaków na niecałe 200km xD. Lenistwo, kontuzja, brak chęci, towarzystwa. Choć chyba najbardziej to tej chęci brakowało :PPP

No tak :P
Zaczęliśmy od nieklasycznego (bo z kobitami i z dzieckiem O_O) super wyjazdu zimowego. Łukaszowi udało się nawet zorganizować trzy dłuższe szlaki na islandzkiej ziemi ^_^. O tym pierwszym na końcu, ten drugi, poprzedzony spacerkiem w takich klimatach ...


... też był ciekawy, a do tego, w sumie wyszedł nocny ;)


Trzeci był bardziej przejechany aniżeli przechodzony, ale warto było :))

W lutym dwa szlaki (już mało zimowe) w Polsce czyli Skała ...
... i błotna Jastrzębica z Magdą 

I przerwa aż do kwietnia i Jałowca w zacnym towarzystwie :)


Najlepsze miesiące oczywiście z kontuzją i ino trochę podreptałem (meeeeeeeeeega wolno) po Beskidzie Małym.




Choć widok z domku był mega sympatyczny ;]
W sierpniu w już dość niezłej sprawności wypad na Kozią i jedyna (górska) wycieczka z namiotem na Krawców :))


W tym roku trzeba takie wyjazdy nadgonić, bo dostaliśmy od szwagra/brata prezencik na święta 〜(꒪꒳꒪)〜

W Październiku spóźniony dłuższy weekend miodowy na Słowacji




W listopadzie góra Żar ...



... i Mędralowa z Łukaszem ;]



A w grudniu Błatnia :P

Szaleństwo c'nie? ;)
============
Najlepszymi butnymi kilometrami był zdecydowanie ten odcinek => http://lapec.bikestats.pl/2275012,Islandia-25-gejz... => podziękował jeszcze raz oczywiście za organizację i ... jednego raczka :D. Bez niego też się w sumie dało (Piotrek udowodnił), no ale było prościej heh ;)






Wieczorna zorza na pewno długo pozostanie w pamięci ;)
===================
I oby, bo w przyszłą sobotę bym chciał jednak trochę podreptać :)))

=============
U nas licho z szampanem, ale szampańskiej imprezy i dosiego roku wszystkim (◍•ᴗ•◍)❤

Kategoria Góry



