Lapec prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowo-górski blog cyniczno-ironiczny

Wpisy archiwalne w kategorii

Góry

Dystans całkowity:4887.46 km (w terenie 234.97 km; 4.81%)
Czas w ruchu:09:04
Średnia prędkość:19.78 km/h
Maksymalna prędkość:58.50 km/h
Suma kalorii:504317 kcal
Liczba aktywności:255
Średnio na aktywność:19.17 km i 2h 16m
Więcej statystyk

Skalky 780m n.p.m.

  • DST 13.61km
  • Kalorie 2456kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 16 sierpnia 2026 | dodano: 19.08.2026


Już trzy dni z kitku ale sesja pani fotograf się udała, to wykorzystam ;). Nam wyjazd też się udał 😊. Dziękujemy jeszcze raz za opiekę i napiszę jeszcze raz, że obrazy kociej nie było 😉

Dzień trzeci miał być w sumie dniem czwartym, ale żona chciała odpocząć od podejść. Została więc płaskość na taką oto "atrakcje" ;] 

Ciężko było w tym rejonie znaleźć coś bardziej rozsądnego, bo Rajeckie Teplice słyną chyba tylko z drogich hoteli i basenów. Miejskich i drogich. Te drogie chyba bardziej słynne ;)))) 

To na pociąg za 1€/osoba i w drugą stronę 😁. Dokładnie o tu => do miasta RAJEC 😎 

To było kolejne z tych miast, w których nie wiadomo czy nie przeszła przed chwilą apokalipsa zombie heh. Ludzi jak na lekarstwo 😛. Rynek? No był. Sklep? No też - nawet odwiedzony. Bociany okupujące latarnie? Też były xD. Chwila poboczem? Była. A potem już fajnie 😊

Ogólnie to tu mi wyskoczył szlak rowerowy, ale tak jak pisałem wcześniej dość ciężko w tych okolicach o jakąś pętlę 😬. Ta była (na niecałe 11km) w sumie spoko. Sąsiadka zdecydowanie lubi te określenie 🤣 








Tak to wyglądało w czasie dnia ... 

... a tak wyglądał wieczór 😁 


Rano trzeba było już myśleć że jutro trzeba kierować, to pierw spacer po mieście, a potem na najbliższy naszego noclegu szlak 🙂. Znaleziony oczywiście na czeskich mapach 😇 . Czyli finalnie wyszło takie oto coś: 


Z rana jeszcze atrakcja w postaci jakiegoś wyścigu 🫡. Zasuwali mega szybko nawet jak na młodzików 😬. Na główny wyścig oczywiście nie czekaliśmy 😛

A ten park zdecydowanie chciałem odwiedzić, bo chyba na każdym magnesiku był. Znaczy we wszystkich budkach z magnesikami. A konkretnie to ... jednej 😅 

No i widok na nasz cel, na który to poszliśmy po obiedzie i meczu zobaczonym w telefonie 😎 


Początek? No stromy 😬. Kondycja już nie ta, ale był pociąg - ten nasz heh. Nasz, bo tylko ten tam jeździ w te i nazot 😆. Mocny jednak szacun za szlabany. W Polsce człowiek może na przejeździe stać nawet pół godziny, a tutaj szlabany się zamykają na minutę przed przejazdem i otwierają minutę po przejeździe kolejki 🫠




Szczyt niższy. No bez szału 🙃 

Główny to była po prostu skałka bez znaczka xD

No to miejsce naszego noclegu z innych skałek 😎 


I w dół 👇 


Na koniec atrakcja w postaci kolejnego parku i ... następnego parku który był już bardzo ładnie podświetlony w okolicach zmroku 🫠 


Nocleg minął, pakowanie i powrót. Była jeszcze misja oddania paragonu za puste opakowania bo zapomnieliśmy go oddać przed szlakiem. Katowicki kolega od tenisa zrobił dość spore zamówienie alkoholowe i uciekło heh. No to ogarniemy rano, bo przecież wstawać i iść z buta się nie chciało xD.

Zaparkować nie było gdzie, to pojechaliśmy dalej i zonk. Oni mają jeszcze gorzej niż my, bo nawet jak chcesz oddać w sklepie (COOP) w którym oddałeś surowiec, w takiej samej maszynie, to nie. Trzeba w tym samym sklepie. Wracać (ok 40km) nie było sensu więc tam parę złotych w trąbie 😛. Na koniec jeszcze nadmienię, że powrót przez Zwardoń (a nie Cieszyn) był zdecydowanie głupim pomysłem 😅. Jakieś 11 (a raz 14%) zjazdu autem, serpentyny, mijanki, a potem już prosto do kitku 🥰 

Najważniejsze że nikt na pontonie nie ucierpiał 🤣 


========== 
A Słowacy są spoko. Lubię bardziej od Czechów. O Niemcach i Anglikach nie wspomnę ;)))) 



Kategoria Góry

Čipčie 920m n.p.m. 😁

  • DST 11.67km
  • Kalorie 1760kcal
  • Aktywność Wędrówka
Piątek, 14 sierpnia 2026 | dodano: 14.08.2026


Kitku ma opiekę to najważniejsze 🥰. My już na Słowacji, to już wczoraj zobaczyłem jak wygląda stacja kolejowa w mieście naszego noclegu: 

Za trzy stacje - jeden euro za osobę 🤑. No to bez sensu było nawet myśleć o aucie, żeby dostać się na szlak na nasz kolejny cel. Bez najmniejszych (no może trochę z zakupem biletu xD) problemów udało się nam dojechać do jakiejś tam miejscowości i ruszyć pierw asfaltem w kierunku górek. Jaja były dopiero na powrocie heh. 

Pierw jednak miasto, potem super widoczki, i dość stromo pod górę 😛. Ale klimat zacny 😊. Jak wczoraj na szlaku spotkaliśmy trzy osoby ... to dzisiaj chyba z osiem xD. Możecie dalej się pchać w Karkonosze czy w Tatry, a słowackie wioski tak blisko 😁 

Na szczycie chwila relaksu + sesja i w dół. Też stromo 😁. I na koniec pierw gonitwa, a potem bieg na pociąg 😅. Atrakcje muszą być 😛 

Trasa: 


Fotki z wejścia: 








Szczyt 👌 








I w dół 🫡






============= 
To będzie mega mocny kandydat do topki na koniec roku. Pogoda przypasiła i wszystko inne też. Ogólnie jest tu fajnie 😁 


Kategoria Góry

Jaworovy (CZ) 1032m n.p.m.

  • DST 10.78km
  • Kalorie 1068kcal
  • Aktywność Wędrówka
Czwartek, 13 sierpnia 2026 | dodano: 13.08.2026


Kitku ponownie pod opieką cioci i wujka, a my ponownie pojechaliśmy pooddychać mało Śląskim powietrzem. Choć tylko trochę ;). Genezę już ostatnio opisałem, to nie będę się powtarzał => bo i po co? 😜 

Wyjazd opóźnił się o godzinę, ale trzeba było i wygrane kapselki z piwa wymienić, i auto umyć, bo przecież wstyd przed naszymi południowym sąsiadami heh 😛 

Ruszyliśmy więc dopiero około godziny 11:00, i w połowie drogi na Ra(dz😁)jeckie Teplice mieliśmy zaplanowany postój w czeskiej miejscowości Reka. Znanej też z tego oto zimowego wpisu 😉. Czasu na pętlę nie było, pierwotny plan okazał się lagą (olany po jakiś 200m podejścia) ... 

 ... wzdłuż nieczynnego wyciągu. Zmiana planu i po pożarówce do góry 😊. Potem pętelka w okolicach celu i w dół po plus minus swoich śladach 😛 

Finalnie wyszło takie oto coś: 


Fotki na szybko bo widoków nie było, a nie ukrywam ... że liczę na lepsze 😉. A i transferu szkoda 😁 











Parking ... 

... półtorej godziny drogi i już na miejscu docelowym 😎 


Oby 😉 


Kategoria Góry

PTTK "Przegibek" przez Jaworzynę (1173m n.p.m.)

  • DST 18.95km
  • Kalorie 1909kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 24 maja 2026 | dodano: 27.05.2026


Kitku pod opieką wujka i cioci, a my dalej odpoczywamy i ładujemy baterie 😊. Tym razem ten dłuższy szlak, ale na niego był już cały dzień ☺️. Możliwe że przez ten fakt, ponownie szliśmy w składzie trzyosobowym - super 👌 

Poranek i znowu patelnia 🥰 

PS: ona z nami jednak nie szła 😂. A szkoda 😂😂 


Znowu jakoś ludzi nie specjalnie dużo, i już (odcinek asfaltowy sobie odpuszczę) na szlaku: 


Fajny, ludzi już trochę więcej, ale ciągle bez przesady 👌. Przyjemnie się szło 😊 



Z atrakcji to sporo ciemiężycy zielonej 🤯. Ona ponoć jednak niesmaczna jest 😂

Coraz wyżej ... 

... i już najwyższy punkt dzisiejszej wycieczki 😎 


Dalej szlakiem ... 



... i kolejny szczyt do kolekcji 😋 


My na prosto, w dół ... 

... a Tatry po prawej 😉 


Blisko ... 

... i w końcu nagroda 😋 




Dziś już bez stresów w dół 😊 

Oczywiście inną pożarowką ;)) 


A kolacja bez zmian 😛 
(PS: nie wiem czy BeeS mi kiełbasy i cycka z kury nie zjadł ze zdjęcia poniżej 🤨) 

Oki, zjadł :P 




I trasa




I tyle z transferu na zdjęcia w maju 🫠. Jeszcze w poniedziałek było moczenie stópek w rzeczce (4km) ale to już tam tylko regeneracyjnie 😊. Około 14:30 odjazd do kitku. Droga (z zahaczeniem) o Piotrowice, Sosnowiec i sklep bez atrakcji. Super 🥰. Odpoczęli!! Super 🥰. Kitku (dzięki wujki!!!! 😘) nawet specjalnie nie obrażone. Najbardziej super 😻 

Tyle 😛. Do zaś 😝 


Kategoria Góry

PTTK "Przegibek" przez Bendoszke Wielką (1144m n.p.m.)

  • DST 10.16km
  • Kalorie 1024kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 23 maja 2026 | dodano: 27.05.2026


Zdziwko 😱. Wyjazd zaplanowany przez moją koleżankę z uczelni chyba gdzieś na przełomie października i listopada zeszłego roku wypalił xD. A miało być wstępnie na krokusy 😆. Marzec nie wyszedł, to teraz wyszło 🤌;]. Dobre i tyle 😋 

Dojazd do miejscowości Rycerka Górna nastąpił w dwóch grupach. Aneta jechała na tydzień (we wtorek przyjeżdżali jej inni znajomi) to jechała sama, a my Kropka w ruch i jazda we dwójkę. Na spokojnie 🤌. Szlak i tak musiałem wymyślić krótki, bo Magda chciała się choć trochę wyspać, a ja o 17:30 miałem do zobaczenia mecz na telefonie. No i ognisko czy tam grill. To też trzeba było ogarnąć ;)

Trasa bardzo fajnie zleciała ...

... zjedliśmy jeszcze pizzę i ogarnęliśmy sklep w Rajczy i tyle tytułem wstępu :] 

Tu mieliśmy nocleg, a te czerwone to to, co mam zarejestrowane na stronce od Łukasza 😎 


Były możliwości heh (^-^) 


========== 
No to pierw krótsza z nich 😊. Aneta do samego końca się wahała czy iść z nami dziś czy jutro, ale ostatecznie (praktycznie prosto z samochodu bo zaspała rano i dojechała grubo ponad godzinę po nas) zdecydowała się iść 😊 

Szlak startował praktycznie spod naszego domostwa i od razu laga do góry 😛. Do pokonana trochę ponad pół kilometra przewyższenia ... ale przynajmniej był słonecznik 😋 

No i słoneczko xD. Mi to tam nie przeszkadzało, ale nie szedłem sam 😇. Częste postoje w cieniu były więc obowiązkowe ;) 


Nowym śladem do mojej mapki był skrót ... 

... króciutki, ale ogólnie ...

... no nie polecam 🤪 heh 

I już widać cel i nasz najwyższy punkt dzisiejszej wycieczki 😊 

To sesja ( ̄▽ ̄) 






Do tytułowego schroniska mieliśmy 0,15h drogi i 150m w dół. Tam jednak tylko fotka, bo dłuższe odwiedzenie go mieliśmy zaplanowane dopiero na jutro 😉 


To w dół i ostatnie zdjęcie przed oglądaniem meczu bo oczywiście nie zdążyliśmy zejść na czas 😛 

No dobra, teraz ostatnie ... bo musiałem się wrócić po zasięg 😅 


Najważniejsze już jednak (drewno rąbałem w przerwie, a ognisko rozpaliłem z jednym okiem w telefonie 😆) zobaczyłem po wycieczce 🥰 


Za cieszącym się mną => Rambo. Tu lepiej widoczny 🫡 

Nie lubi cytrynówki, lubi głaski => więc 9/10 ;))) 

Na koniec kolacja ... 



... i ogół trasy 😎 


Bez śmiechów bo i tak dużo do oglądania było 🤭 


Kategoria Góry

Mosorny Groń (1045m n.p.m)

  • DST 16.49km
  • Kalorie 1621kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 28 lutego 2026 | dodano: 02.03.2026


Geneza tym razem trochę skomplikowana. Magda miała mieć sobotę pracującą i miałem tam ją zawieść na szóstą rano. Następnie wrócić i iść sobie gdzieś na rower. W międzyczasie (dokładnie tydzień temu) spotkałem sąsiadkę z Brynowa i zaproponowała w sobotę górki. No to rano autem na Sosnowiec i w górki. W kolejnym międzyczasie żonie odwołali sobotę. Hmm no to jedziem w górki w składzie Marzena, Magda, ja i kierowca (jak się okazało jednostronny heh 😁) Łukasz. Ole => stary, dobry skład ☺️ 

Ponad dwie godziny komfortowej jazdy na tylnym siedzeniu ... 

... i meldujemy się w miejscowości Zawoja. 

Szybka wizyta w sklepie z płazem w logo i już wiedziałem kto będzie nas odwoził ;)))

To na szlak 🤪. Pierw wiosennie ... 



... potem przestrzeliliśmy skręt 🤭 ... 

... i rura w końcówkę (oby) zimy 😊 






Trochę podejścia było, ale pomalutku udało się wejść na planowaną wieżę widokową 😎 


No to sesja z trochę wyższymi górkami w tle👌 










Kto w restauracji to w restauracji, kto na zewnętrznym to na zewnętrznym 😛. Grunt że pojedli, kupili po magnesiku na ściane i mogliśmy schodzić do auta 😇 

Ostrożnie oczywiście bo ślisko heh 




Był jeszcze wodospad ... 

... kolejne ślizgawki ... 

... i przez miasto z takim oto przysmakiem 🤨 

Mega dobre 2/10 😅. Zamiast kebaba, to tam było czuć tylko zioła prowansalskie 🤣 

I do domków 🐈 


Nie no fajnie było. Mecz też spoko wyszedł 😜. A że buty wyglądały jak po wizycie w oborniku, to inna sprawa 😁. Klasycznie podziękował za wszystko!! Tak to ja w góry mogę jeździć 😎 

========= 
A miesiąc luty daremny 😜 


Brawo ja 😅😅😅😅 


Kategoria Góry

Zimowe Gorce 4/4 => Miejska Góra 716m n.p.m.

  • DST 8.20km
  • Kalorie 806kcal
  • Aktywność Wędrówka
Poniedziałek, 2 lutego 2026 | dodano: 08.02.2026


Dzień wyjazdu gdzie opuszczamy nocleg. Raczej na spokojnie, bo i droga do domu nie za długa, i co jest oczywiste ... przy poniedziałku gospodarze jakoś nie specjalnie naciskali na szybki wyjazd 😛 

Cel? Jakiś tam szlak 😅 i co najważniejsze kultowe zapiekanki z Limanowej 😻. Znaczy kultowe okazały się dopiero po konsumpcji oczywiście🤌

Ja zjadłem na miejscu, a dzięki uprzejmości Janiola, Magda zjadła sobie w domu bo była opcja zabrania na wynos i odgrzania w piekarniku 🥰

O czym oczywiście przypomniałem sobie przy aucie ;). Dobrze że po raz kolejny szliśmy w grupach 🫠 

Wracając jeszcze do noclegu, to rano została mi albo konserwa, albo puszka makreli z dodatkiem chili 🌶️. Lubię ostre ... ale to było średnie 😏 

No nic - podzióbałem trochę i stwierdziłem, że zjem przed szlakiem zapieksę i będzie git👌. No nie wyszło ... bo inni od razu chcieli szlak 😩. O taki w moim przypadku: 

Jak nawet to pisze, to ciągle czuję tamten głód ಠ⁠∀⁠ಠ. Więc tylko parę zdjęć bo mój zmniejszasz nie działa 😼 

Widać cel ... 

... jeszcze bardziej widać cel ... 

... i już na nim 🥰 






Na krzyż nie wchodziłem, bo chyba jako jedyny byłem w raczkach 🦀😛. I w sumie mógłbym spłonąć 😂 

No to w dół 😎 
Klimat mega zacny 😋 






To że byłem w raczkach, nie oznaczało, że nie złapie dwóch zająców na takim oto czymś xD 

Z głodem nie wygrasz ;))) 

Koledzy więc poszli jeszcze trochę opętlić ... 

... a ja już to olałem i zacząłem misję główną 😛 

Dubel szlaku i 😍 jeszcze były kultowe zapiekanki uffff 🤩 





No totalne muallla 😋. Parę składników ale po prostu kosmos 😍. Przepyszne, proste danie 🥰 

Magdzie też aż tak smakowały (placki ziemniaczane były w planie) ... 

... że przedwczoraj (piątek 06.02) zrobiła w domu 😋. Autor ino poszedł po składniki heh. Ale też były przepyszne - mua😘la!!!! x tysiąc 🥰 


Podsumowując. W moim przypadku zrobione niecałe 70km, ciągle nie jestem zwolennikiem żarła w schroniskach, grunt że bez kontuzji, i chyba wszyscy zadowoleni 🥰. Ja na pewno 😍. Podziękował 🫠🤌 

============ 
A teraz oddawać upały 😂. I moje nowe pedały - bo są już w drodze 😋 



BTW: krokusy już zaczynają kwitnąć więc nie ma źle 😂 

BTW 2: to jeszcze kroki z zeszłego miesiąca 😋 


I trzeba zostawić miejsce na filmik ;))))) 😛
I jest o tu 😊 


Kategoria Góry

Zimowe Gorce 3/4 => Grzebień 679m n.p.m

  • DST 11.84km
  • Kalorie 1164kcal
  • Aktywność Wędrówka
Niedziela, 1 lutego 2026 | dodano: 07.02.2026


No nie ma co ukrywać, ale na tych wyjazdach to się wysypiam 🫡😂. Teraz mamy na przykład godzinę 01:30 i już mogę gdzieś iść. Ale zaś jest temperatura na poziomie poniżej dwucyfrówki xD. To mi się nie chce heh 

Przy -15°C to chyba odpadną 🤣 

Dziś miało być tylko lokalnie i tak było🤌. Ani nigdzie dojeżdżać, ani kombinowania z busikami => po prostu się ruszyć 🫡🥰. O tak na przykład 😋 


============ 
Ruszamy (a po co to komu??? 😝) ... 

...  mega późno🤌... 



... i pierw yyy na bani 😂 




A później na spokojnie 🫠 ... 


... na nasz główny cel👌. Mieliśmy w sumie wracać tędy pierwszego dnia, ale trochę sił brakowało ;))) 





Było, było 😛 

Następnie do miasta przez najwyższy szczyt dzisiejszego dnia 😎🤌 





I tak, było zimno 🥶. Jak widać ... czapkę też posiadam, a nie same opaski na uszy 😂 

Jak też widać, muszę po raz kolejny podziękować Łukaszowi za rękawiczki 🫠. Przydały się 😋 


I oddawać upały 😛 

Ale do lata jeszcze daleko, to my w dół 😋 




I już same miasto 😎 






Główną atrakcją wieczoru były pizze ... oraz wybuchające kotki 🤣. Mam jakiś sentyment do tej gry karcianej 😛 


Reszta to dalej przez miasto (z postojem na pizzę żabkową 🐸 z niedobrym sosem jalapeno) na nocleg, i Rabkę-Zdrój żegnamy z takim oto podeptanym śladem 😋🤌 


========= 
Trochę zimno, ale miasto super => 3/10 😂 

Dał radę 😂😂😂😂 


Kategoria Góry

Zimowe Gorce 2/4 => Turbacz 1310m n.p.m

  • DST 30.52km
  • Kalorie 3010kcal
  • Aktywność Wędrówka
Sobota, 31 stycznia 2026 | dodano: 07.02.2026


Najlepszą opcją noclegu było to, że część sypialnia była na górze, więc mogłem na spokojnie wstać sobie chwilę po godzinie 5:00 i zacząć rzeźbić te wpisy. Nie przeszkadzając oczywiście nikomu 🥰😇 

============ 
Główna i najdłuższa wycieczka tego wyjazdu ;]. W sumie, to robiłem za budzik, ale chyba nikt szczególnie nie miał nic przeciwko temu :P 

Możliwości dojścia na najwyższy szczyt Gorców było kilka ¯\⁠⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. W sumie to tak samo ... jak opcji busikowych heh :D. Michał jeszcze przed wyjazdem dał jedną, ja dałem drugą 🤌. Padło na moją => czyli chyba lepszą. O tym jednak później ;] 

Pobudka, śniadanie, pakowanie, i z domostwa ruszamy w okolicach godziny 07:30 😎 

No coś około -13°C 🥶 

Pierw niecały kilometr na Dworzec Autobusowy w Rabce ...

... później przesiadka, i meldujemy się w miejscowości Poręba Wielka 😎. Stąd na taki oto szlak: 

Ta opcja wygrała ze względu w miarę tani (miał kosztować 29zł, a kosztował jednak 33zł) wyciąg. Oszczędzał nam około 500m przewyższenia i przede wszystkim czas. A czas gonił ;) 

Po wyjściu z busika pierw jednak spacerek miejski ... 



... i przy kolejce meldujemy się w okolicach godziny 09:30👌 

Do zachodu jakieś siedem godzin ale też aż trzy schroniska xD. Zakładałem, że wstąpimy do każdego więc każdy miał oczywiście latarkę na podorędziu ;). Była jeszcze tylko jedna niewiadoma -⁠ᄒ⁠ᴥ⁠ᄒ⁠-. Otóż przy kasie bilety kupowały tylko cztery osoby => czyli my :D. Byłem ciekaw ile poczekamy uruchomienie wyciągu heh 😛 

Ruszyliśmy jednak już po niecałych pięciu minutach ... 

... i po jakiś kolejnych piętnastu meldujemy się na wysokości niecałych 1000m n.p.m 😋 

Tamże chwila przerwy na nawodnienie ... 

... i mogliśmy ruszyć w kierunku GSB 😋 








Najlepsze jednak było to, że zaczęło się przejaśniać 😋 🤌 



Po około dwóch i pół godzinie meldujemy się w dwóch grupach w miejscach docelowych. Szczerze? To myślałem, że to trochę bliżej od tego wyciągu jest :D 

To jeszcze wyjaśnienie dlaczego w dwóch :). Otóż jak widać na mapce powyżej, przy szczycie jest pętelka. Coś się popsuło w obliczeniach i Łukasz z Michałem pierw zdobyli szczyt, a potem schronisko ...

... a ja z Bartkiem odwrotnie :) 


Trochę było ino się szukania w schronisku heh 


Popas, nawodnienie (no uczciwie leją te pół litra 🤭) ... 

... podziwianie wyższych górek ...



... a chwilę później ...

... my po raz pierwszy, a koledzy po raz drugi na szczycie Turbacza. Cel osiągnięty około godziny bodajże 14:00👌


No to w dół ^_^ 
Klimat jednak genialny :))) 








To jeszcze Taterki 😻 


Chwila dubla szlaku i już jesteśmy w schronie nie numer dwa, do którego to docieramy chwile przed godziną 16:00👌 

I postój 😋 

Po nim, no trzeba było oświetlenie wyciągnąć :) 


Do ostatniego schronu idziemy już ... w szóstkę. Parka turystów, która miała zarezerwowany nocleg na Maciejowej ... była bez światełek. Pomożecie? Pomogliśmy 😇 




Później już byle do miasta i do domku :)






Szlak kończymy chwilę przed godziną 21:00 więc chyba rozsądnie :))


Wyszło godnie 😋 


To jeszcze szybka kolacja ... 

... i dobranoc 🫡😂

Dziękuję jeszcze raz za kołderkę 🥰 


Kategoria Góry

Zimowe Gorce 1/4 => Luboń Wielki 1022m.n.p.m

  • DST 18.85km
  • Kalorie 1853kcal
  • Aktywność Wędrówka
Piątek, 30 stycznia 2026 | dodano: 31.01.2026


Koteł ze schroniska na witam 😊 

Nasz coroczny, męski wyjazd właśnie się zaczął 😋. Geneza? No padło na Gorce ¯⁠⁠\_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Pobudka chwilę przed godziną 5:00 rano, kierowca (czyli Michał) przyjechał po mnie o 5:45, i gdzieś po okoooooło ponad pół godzinie ruszyliśmy (w komplecie czteroosobowym) z Katowic do miejscowości Rabka - Zdrój 😊. Droga szybka i przyjemna, z jednym postojem na siku i ciepłego psa 😎. Niecałe dwie godzinki ino 😋. Lubię mieszkanie w Katowicach heh 😁 

Dobrą rzeczą było też to, że już wczoraj dostaliśmy informację że możemy się wbić się na domostwo o której chcemy. To wbiliśmy się o ósmej heh.

Znaczy będąc dokładnym, to z naszego było robione zdjęcie ale były identyczne :P

A potem na szlak => o taki 😊 

Na Luboń Wielki 😎. W moim przypadku debiutancko👌

Pierw trochę miastem ... 

... potem nielegalnie przez tory, i już na szlaku właściwym 😊 


Bez raczków ani rusz bo lodowisko 🏒⛸️ 






I już na celu 😎 





Ekipa w komplecie ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 


I reszta 🤭 





Koniec miesiąca to mogę spamić zdjęciami 😛 

Zejście? No trochę przypominające perć akademików z Babiej Góry xD. Przynajmniej nudno nie było heh 🥰 

A tu już spokojny las 🫠 

Potem trochę (pewnie będzie więcej materiału na filmiku) gorzej heh 

I już luz 😎 





I miasto, gdzie musieliśmy pójść do sklepu żeby komfortowo zobaczyć mecz na telewizorze 💛💚🖤 

Udało się wszystko ogarnąć 🤩 

Najważniejsze że mecz ⚽ wygrany👌

No to mamy godzinę 06:20 - trzeba budzić kolegów na następny szlak ;)

I tak długo pospałem/pospali 🫠🤌😁 

No dokładnie 😅 


Kategoria Góry