Wpisy archiwalne w kategorii
Góry
| Dystans całkowity: | 4822.29 km (w terenie 234.97 km; 4.87%) |
| Czas w ruchu: | 09:04 |
| Średnia prędkość: | 19.78 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 58.50 km/h |
| Suma kalorii: | 496100 kcal |
| Liczba aktywności: | 250 |
| Średnio na aktywność: | 19.29 km i 2h 16m |
| Więcej statystyk | |
Mosorny Groń (1045m n.p.m)
-
DST
16.49km
-
Kalorie 1621kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 28 lutego 2026 | dodano: 02.03.2026

Geneza tym razem trochę skomplikowana. Magda miała mieć sobotę pracującą i miałem tam ją zawieść na szóstą rano. Następnie wrócić i iść sobie gdzieś na rower. W międzyczasie (dokładnie tydzień temu) spotkałem sąsiadkę z Brynowa i zaproponowała w sobotę górki. No to rano autem na Sosnowiec i w górki. W kolejnym międzyczasie żonie odwołali sobotę. Hmm no to jedziem w górki w składzie Marzena, Magda, ja i kierowca (jak się okazało jednostronny heh 😁) Łukasz. Ole => stary, dobry skład ☺️
Ponad dwie godziny komfortowej jazdy na tylnym siedzeniu ...

... i meldujemy się w miejscowości Zawoja.
Szybka wizyta w sklepie z płazem w logo i już wiedziałem kto będzie nas odwoził ;)))
To na szlak 🤪. Pierw wiosennie ...


... potem przestrzeliliśmy skręt 🤭 ...

... i rura w końcówkę (oby) zimy 😊



Trochę podejścia było, ale pomalutku udało się wejść na planowaną wieżę widokową 😎

No to sesja z trochę wyższymi górkami w tle👌





Kto w restauracji to w restauracji, kto na zewnętrznym to na zewnętrznym 😛. Grunt że pojedli, kupili po magnesiku na ściane i mogliśmy schodzić do auta 😇
Ostrożnie oczywiście bo ślisko heh


Był jeszcze wodospad ...

... kolejne ślizgawki ...

... i przez miasto z takim oto przysmakiem 🤨

Mega dobre 2/10 😅. Zamiast kebaba, to tam było czuć tylko zioła prowansalskie 🤣
I do domków 🐈

Nie no fajnie było. Mecz też spoko wyszedł 😜. A że buty wyglądały jak po wizycie w oborniku, to inna sprawa 😁. Klasycznie podziękował za wszystko!! Tak to ja w góry mogę jeździć 😎
=========
A miesiąc luty daremny 😜

Brawo ja 😅😅😅😅

Kategoria Góry
Zimowe Gorce 4/4 => Miejska Góra 716m n.p.m.
-
DST
8.20km
-
Kalorie 806kcal
-
Aktywność Wędrówka
Poniedziałek, 2 lutego 2026 | dodano: 08.02.2026

Dzień wyjazdu gdzie opuszczamy nocleg. Raczej na spokojnie, bo i droga do domu nie za długa, i co jest oczywiste ... przy poniedziałku gospodarze jakoś nie specjalnie naciskali na szybki wyjazd 😛
Cel? Jakiś tam szlak 😅 i co najważniejsze kultowe zapiekanki z Limanowej 😻. Znaczy kultowe okazały się dopiero po konsumpcji oczywiście🤌
Ja zjadłem na miejscu, a dzięki uprzejmości Janiola, Magda zjadła sobie w domu bo była opcja zabrania na wynos i odgrzania w piekarniku 🥰

O czym oczywiście przypomniałem sobie przy aucie ;). Dobrze że po raz kolejny szliśmy w grupach 🫠
Wracając jeszcze do noclegu, to rano została mi albo konserwa, albo puszka makreli z dodatkiem chili 🌶️. Lubię ostre ... ale to było średnie 😏
No nic - podzióbałem trochę i stwierdziłem, że zjem przed szlakiem zapieksę i będzie git👌. No nie wyszło ... bo inni od razu chcieli szlak 😩. O taki w moim przypadku:

Jak nawet to pisze, to ciągle czuję tamten głód ಠ∀ಠ. Więc tylko parę zdjęć bo mój zmniejszasz nie działa 😼
Widać cel ...

... jeszcze bardziej widać cel ...

... i już na nim 🥰



Na krzyż nie wchodziłem, bo chyba jako jedyny byłem w raczkach 🦀😛. I w sumie mógłbym spłonąć 😂
No to w dół 😎
Klimat mega zacny 😋



To że byłem w raczkach, nie oznaczało, że nie złapie dwóch zająców na takim oto czymś xD

Z głodem nie wygrasz ;)))
Koledzy więc poszli jeszcze trochę opętlić ...

... a ja już to olałem i zacząłem misję główną 😛
Dubel szlaku i 😍 jeszcze były kultowe zapiekanki uffff 🤩



No totalne muallla 😋. Parę składników ale po prostu kosmos 😍. Przepyszne, proste danie 🥰
Magdzie też aż tak smakowały (placki ziemniaczane były w planie) ...

... że przedwczoraj (piątek 06.02) zrobiła w domu 😋. Autor ino poszedł po składniki heh. Ale też były przepyszne - mua😘la!!!! x tysiąc 🥰

Podsumowując. W moim przypadku zrobione niecałe 70km, ciągle nie jestem zwolennikiem żarła w schroniskach, grunt że bez kontuzji, i chyba wszyscy zadowoleni 🥰. Ja na pewno 😍. Podziękował 🫠🤌
============
A teraz oddawać upały 😂. I moje nowe pedały - bo są już w drodze 😋

BTW: krokusy już zaczynają kwitnąć więc nie ma źle 😂

BTW 2: to jeszcze kroki z zeszłego miesiąca 😋

I trzeba zostawić miejsce na filmik ;))))) 😛
I jest o tu 😊
Kategoria Góry
Zimowe Gorce 3/4 => Grzebień 679m n.p.m
-
DST
11.84km
-
Kalorie 1164kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 1 lutego 2026 | dodano: 07.02.2026

No nie ma co ukrywać, ale na tych wyjazdach to się wysypiam 🫡😂. Teraz mamy na przykład godzinę 01:30 i już mogę gdzieś iść. Ale zaś jest temperatura na poziomie poniżej dwucyfrówki xD. To mi się nie chce heh

Przy -15°C to chyba odpadną 🤣
Dziś miało być tylko lokalnie i tak było🤌. Ani nigdzie dojeżdżać, ani kombinowania z busikami => po prostu się ruszyć 🫡🥰. O tak na przykład 😋

============
Ruszamy (a po co to komu??? 😝) ...

... mega późno🤌...


... i pierw yyy na bani 😂


A później na spokojnie 🫠 ...


... na nasz główny cel👌. Mieliśmy w sumie wracać tędy pierwszego dnia, ale trochę sił brakowało ;)))



Było, było 😛
Następnie do miasta przez najwyższy szczyt dzisiejszego dnia 😎🤌



I tak, było zimno 🥶. Jak widać ... czapkę też posiadam, a nie same opaski na uszy 😂
Jak też widać, muszę po raz kolejny podziękować Łukaszowi za rękawiczki 🫠. Przydały się 😋


I oddawać upały 😛
Ale do lata jeszcze daleko, to my w dół 😋



I już same miasto 😎



Główną atrakcją wieczoru były pizze ... oraz wybuchające kotki 🤣. Mam jakiś sentyment do tej gry karcianej 😛

Reszta to dalej przez miasto (z postojem na pizzę żabkową 🐸 z niedobrym sosem jalapeno) na nocleg, i Rabkę-Zdrój żegnamy z takim oto podeptanym śladem 😋🤌

=========
Trochę zimno, ale miasto super => 3/10 😂

Dał radę 😂😂😂😂
Kategoria Góry
Zimowe Gorce 2/4 => Turbacz 1310m n.p.m
-
DST
30.52km
-
Kalorie 3010kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 31 stycznia 2026 | dodano: 07.02.2026

Najlepszą opcją noclegu było to, że część sypialnia była na górze, więc mogłem na spokojnie wstać sobie chwilę po godzinie 5:00 i zacząć rzeźbić te wpisy. Nie przeszkadzając oczywiście nikomu 🥰😇
============
Główna i najdłuższa wycieczka tego wyjazdu ;]. W sumie, to robiłem za budzik, ale chyba nikt szczególnie nie miał nic przeciwko temu :P
Możliwości dojścia na najwyższy szczyt Gorców było kilka ¯\_(ツ)_/¯. W sumie to tak samo ... jak opcji busikowych heh :D. Michał jeszcze przed wyjazdem dał jedną, ja dałem drugą 🤌. Padło na moją => czyli chyba lepszą. O tym jednak później ;]
Pobudka, śniadanie, pakowanie, i z domostwa ruszamy w okolicach godziny 07:30 😎

No coś około -13°C 🥶
Pierw niecały kilometr na Dworzec Autobusowy w Rabce ...

... później przesiadka, i meldujemy się w miejscowości Poręba Wielka 😎. Stąd na taki oto szlak:

Ta opcja wygrała ze względu w miarę tani (miał kosztować 29zł, a kosztował jednak 33zł) wyciąg. Oszczędzał nam około 500m przewyższenia i przede wszystkim czas. A czas gonił ;)
Po wyjściu z busika pierw jednak spacerek miejski ...


... i przy kolejce meldujemy się w okolicach godziny 09:30👌

Do zachodu jakieś siedem godzin ale też aż trzy schroniska xD. Zakładałem, że wstąpimy do każdego więc każdy miał oczywiście latarkę na podorędziu ;). Była jeszcze tylko jedna niewiadoma -ᄒᴥᄒ-. Otóż przy kasie bilety kupowały tylko cztery osoby => czyli my :D. Byłem ciekaw ile poczekamy uruchomienie wyciągu heh 😛
Ruszyliśmy jednak już po niecałych pięciu minutach ...

... i po jakiś kolejnych piętnastu meldujemy się na wysokości niecałych 1000m n.p.m 😋
Tamże chwila przerwy na nawodnienie ...

... i mogliśmy ruszyć w kierunku GSB 😋




Najlepsze jednak było to, że zaczęło się przejaśniać 😋 🤌


Po około dwóch i pół godzinie meldujemy się w dwóch grupach w miejscach docelowych. Szczerze? To myślałem, że to trochę bliżej od tego wyciągu jest :D
To jeszcze wyjaśnienie dlaczego w dwóch :). Otóż jak widać na mapce powyżej, przy szczycie jest pętelka. Coś się popsuło w obliczeniach i Łukasz z Michałem pierw zdobyli szczyt, a potem schronisko ...

... a ja z Bartkiem odwrotnie :)

Trochę było ino się szukania w schronisku heh

Popas, nawodnienie (no uczciwie leją te pół litra 🤭) ...

... podziwianie wyższych górek ...


... a chwilę później ...

... my po raz pierwszy, a koledzy po raz drugi na szczycie Turbacza. Cel osiągnięty około godziny bodajże 14:00👌

No to w dół ^_^
Klimat jednak genialny :)))




To jeszcze Taterki 😻

Chwila dubla szlaku i już jesteśmy w schronie nie numer dwa, do którego to docieramy chwile przed godziną 16:00👌

I postój 😋
Po nim, no trzeba było oświetlenie wyciągnąć :)

Do ostatniego schronu idziemy już ... w szóstkę. Parka turystów, która miała zarezerwowany nocleg na Maciejowej ... była bez światełek. Pomożecie? Pomogliśmy 😇


Później już byle do miasta i do domku :)



Szlak kończymy chwilę przed godziną 21:00 więc chyba rozsądnie :))

Wyszło godnie 😋

To jeszcze szybka kolacja ...

... i dobranoc 🫡😂

Dziękuję jeszcze raz za kołderkę 🥰
Kategoria Góry
Zimowe Gorce 1/4 => Luboń Wielki 1022m.n.p.m
-
DST
18.85km
-
Kalorie 1853kcal
-
Aktywność Wędrówka
Piątek, 30 stycznia 2026 | dodano: 31.01.2026

Koteł ze schroniska na witam 😊
Nasz coroczny, męski wyjazd właśnie się zaczął 😋. Geneza? No padło na Gorce ¯\_(ツ)_/¯
Pobudka chwilę przed godziną 5:00 rano, kierowca (czyli Michał) przyjechał po mnie o 5:45, i gdzieś po okoooooło ponad pół godzinie ruszyliśmy (w komplecie czteroosobowym) z Katowic do miejscowości Rabka - Zdrój 😊. Droga szybka i przyjemna, z jednym postojem na siku i ciepłego psa 😎. Niecałe dwie godzinki ino 😋. Lubię mieszkanie w Katowicach heh 😁
Dobrą rzeczą było też to, że już wczoraj dostaliśmy informację że możemy się wbić się na domostwo o której chcemy. To wbiliśmy się o ósmej heh.

Znaczy będąc dokładnym, to z naszego było robione zdjęcie ale były identyczne :P
A potem na szlak => o taki 😊

Na Luboń Wielki 😎. W moim przypadku debiutancko👌
Pierw trochę miastem ...

... potem nielegalnie przez tory, i już na szlaku właściwym 😊

Bez raczków ani rusz bo lodowisko 🏒⛸️



I już na celu 😎



Ekipa w komplecie ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

I reszta 🤭



Koniec miesiąca to mogę spamić zdjęciami 😛
Zejście? No trochę przypominające perć akademików z Babiej Góry xD. Przynajmniej nudno nie było heh 🥰
A tu już spokojny las 🫠

Potem trochę (pewnie będzie więcej materiału na filmiku) gorzej heh

I już luz 😎



I miasto, gdzie musieliśmy pójść do sklepu żeby komfortowo zobaczyć mecz na telewizorze 💛💚🖤

Udało się wszystko ogarnąć 🤩

Najważniejsze że mecz ⚽ wygrany👌
No to mamy godzinę 06:20 - trzeba budzić kolegów na następny szlak ;)
I tak długo pospałem/pospali 🫠🤌😁

No dokładnie 😅
Kategoria Góry
Skrzyczne na otwarcie roku ☃️
-
DST
15.91km
-
Kalorie 1565kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 4 stycznia 2026 | dodano: 05.01.2026

Pobudka o 07:00, start o 08:00!! Hahaha 😂. Pobudka jednak o 08:00, start o 09:30👌. Do parkingu na końcu miejscowości Lipowa mieliśmy ino jakieś 75 minut jazdy autem, to spieszyć się nie trzeba było 🙃. W sumie to do samego końca wahaliśmy się czy jechać dziś czy jednak jutro. Do wyboru mieliśmy takie oto warunki:

Czyli do mojego komfortu termicznego brakowało ... jakiś 50°C 😂. Rano jeszcze kontrola pogody, i niby (przez wiatr oczywiście) miało być te około minus jedenaście na szczycie górki. Tam też mieliśmy zdecydować którędy wracamy. Wstępnie ustalone🤌
Dojazd płynny, ino jakiś dziwny. Wywaliło mnie pierw na Bieruń, potem na Wolę, ale mniejsza o to 😛. Na parkingu też super się udało, bo jak tylko dojechałem, to ktoś wyjeżdżał, i zrobił nam fajne darmowe miejsce 😎
Zawsze jak tam jestem, to idę pierw szlakiem żółtym, ale teraz dla odmiany padło na niebieski. Czyli na "dzień dobry" ponad siedemset metrów przewyższenia na cel. Ludzi dość sporo, ale te dwie godzinki nawet sprawnie poszły. Chwała, że zabraliśmy ze sobą raczki => przydały się 🥳. Jakieś fotki:




Na szczycie oczywiście zero zaskoczenia. Zimno, tłocznie i do schroniska się nie wejdzie 😁. Mróz, wiatr i do tego chmury nad Malinowską. To tylko szybkie fotki ...



... i w dół pierw swoim śladem 🫡


Potem kombinacja 🫡. Będąc jeszcze kiedyś (znalazłem - w 2018 roku) z Filipem na tym szczycie (z rowerami), wiedziałem, że da się na dół zjechać w dół w miarę komfortową pożarówką. No to ją znalazłem i nią schodziliśmy 😎. Udało się nawet nie zabłądzić 😂

Telefon oczywiście przymarzł, to ino fotki symboliczne 😎



Plany były dwa => albo robimy góra - dół niebieskim i wychodzi 10km, albo dokładamy Malinowską Skałę i wychodzi 15km. No to wyszło jak wyszło 😂

Powrót też całkiem spoko (korki były gdzie indziej), tym razem przez Wolę i Świerczyniec ¯\_(ツ)_/¯. Już po ciemku, ale przynajmniej słońce w pyszczek nie świeciło 🤗
Nowy sezon zaczęty!! Znaczy już w sumie w Nowy Rok byliśmy na dłuższym spacerze po mieście, ale góry to góry 🤗

Zobaczymy jak to wyjdzie 😁

Kategoria Góry
Orło (1119m n.p.m) + dwie (wyższa 1236m n.p.m) Racze 🍁😋
-
DST
14.47km
-
Kalorie 1432kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 1 listopada 2025 | dodano: 02.11.2025

A my tylko trochę z Polski i trochę ze Słowacji => więc WITAM 😛
Ogólnie to uwielbiam worek raczański 🥰. Dawno nie byłem, to czemu ponownie nie odwiedzić? ¯\_ʘ‿ʘ_/¯. Ja wstałem o 06:30, Magda o 07:15 i o 08:30 po kawie i śniadanku (u mnie oczywiście po herbacie i śniadanku) mogliśmy ruszyć o godzinie 08:30 w prawie dwugodzinną podróż w górki 😊
Po drodze zaskoczenie 🙂. Nie trzeba już jeździć przez Węgierską Górkę => otwarli przedłużenie S-1 aż do Milówki. Super 🥰


Turbo włączone 😁
Trasa dojazdowa mega płynna i meldujemy się w okolicach bezpłatnego parkingu w Rycerce. Full 🥴. Dobrze, że dzień wcześniej sprawdziłem, że obok jest taki płatny. Za dwie dyszki za cały dzień👌. Nie powiem - uczciwie 😋. Nie jesteśmy przecież Słowacją żeby mieć parkingi albo darmowe, albo za symboliczne 2€💶 za dobę 😛. Dobrze też, że asekuracjyjnie zabraliśmy ze sobą gotówkę 😊
No to szlak. Była opcja na pętlę na 26km 😎. Po nim pewnie ... wróciłbym jako kastrat 🙃. Była opcja góra - dół szlakiem żółtym. Bez sensu 😏. Wymyśliłem więc jakieś kombinowane skrócenie pętli, przez nieznany mi szlak zielony 😎

Czyli przez Rezerwat Przyrody "Śrubita".

Całkiem godny, że dodam (✿^‿^). Do tego żywego ducha 👻 (nawiązując do dnia wyjazdu 😛) nie było👌. Fotki z rezerwatu ⟵(๑¯◡¯๑)




Następnie kąsek pożarówką i meldujemy się na szlaku czerwonym:

Błota od groma, ale jakoś się szło👌. Słonecznik zdecydowanie pomagał ;)
Pierwszy widoczek ...

... a tam już widać nasz cel ʘ‿ʘ

Od Przełęczy Śrubita (980m n.p.m.) już trochę ludzi szło, ale nie jakieś mega tłumy ^_^. Luzik 😎

Do tego każdy grzecznie pozdrawiał zwrotem "cześć", a ta tradycja, pomału zanika. Szkoda 😏
Noga w Polsce, noga na Słowacji ...

... i już na pierwszym (1119m n.p.m) z tytułowych szczytów 〜(꒪꒳꒪)〜

Po szczycie popas w postaci kabanosów i dalej w drogę 😋


😁😁😁😁😁😁

Następnym celem była Mała Racza (1153m.n.p.m), ale to poszliśmy normalnym szlakiem, żeby Magda mogła sobie zdecydować czy chce odbijać, czy poczekać aż wejdę i wrócę. Poszła, więc zasłużyła na chwilę odpoczynku na ławeczce heh. Taka moc 🙃

Z tego miejsca zostało nam ino 20 minut do szczytu głównego :]


No to szczyt i najwyższy punkt naszej dzisiejszej wycieczki 😊





W schronisku ino po magnesik i w dół szlakiem żółtym. Chciałem go uniknąć z rana bo jest nudny 😛. O taki:



Lewy migacz i omijanie prawie wszystkich schodzących heh. Szybko poszło i kończymy spacerek 😋

Droga powrotna to już wiedziałem, że będzie po ciemku 🌚

No to nie było sensu jechać na pusty żołądek 😛. Pizza na gorąco w sklepie z płazem w logo i można było wracać👌. Trochę bardziej ciasno na drodze, ale udało się bezpiecznie wrócić do kota. Obrażonego kota, że dodam 😾

Po tym jak się umyłem jej przeszło 😺. Czysty i ciepły człowiek - dobry człowiek 😁. To na kolanka 😻
Ogólnie mega fajny dzień to był! Wszyscy zadowoleni 😊
============
A dziś relaks i groby w Sosnowcu.
Będzie trzeba uważać heh ;)))

xDDDDDDDD
Kategoria Góry
KorbieLove Pilsko (1557m n.p.m.)
-
DST
15.74km
-
Kalorie 1508kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 31 maja 2025 | dodano: 01.06.2025

Kot dziś musiał został sam 😿. Innego wyjścia jednak nie było, gdyż Magdzie należał się choć lekki wypoczynek po "atrakcjach" w pracy ಠωಠ. Znaczy to w sumie przed bramą pracy pfff

No tak :DDD. Czasem trzeba się wyrwać z domu ;)
Na restart mózgu wybrałem jeden z najwyższych szczytów Beskidu Żywieckiego czyli Pilsko. Jak się męczyć, to się męczyć ;))). Wstałem => półtorej godziny jazdy autem. Wsiadłem do Kropki => dwie godziny jazdy autem xD. Jakiś mały wypadek w Pszczynie ¯\_(ツ)_/¯. Oby klatka schodowa była cała ⟵(o_O) 😂

My na całe szczęście w jednym kawałku docieramy do tytułowego Korbielowa i ... kibel z parkingiem. Po chyba pół godzinie udaje się w końcu znaleźć jakieś spokojne miejsce i można było ino przebrać buty i ruszyć szlakiem żółtym 😋. Trochę stromy 🤏 ale choć można było w spokoju pogadać. O taki:



A zaraz po tym zdjęciu przegrzał mi się aparat więc reszta zdjęć (w większości) z telefonu Magdy 😜

Podejście trochę dało po podeszwach ale w końcu schron po raz pierwszy ...

... popas paluszków, krakersów + popitka colą...

... i tłumy już w dole 😎

No stromo heh

Udało się jednak zdobyć i polski szczyt ...

... i ten właściwy 😋

To sesja 🥰



Poza być musiała 😇😜
Na szczycie było może z osiem osób. Fajnie!! Była też i ona - "krzyżówka" Kukuczki, Cejrowskiego i nie wiem jeszcze kogo? ¯\_(ツ)_/¯. Pierw nie wiedziała kaj iść (spoko), a potem cały czas gadając rozkosznie deptała pięty Magdy. Taki tam kierowca BMW na szerokiej na trzy metry drodze xD. Dwa razy usłyszałem jak się chwaliła, że weszły (z koleżanką) na szczyt prędzej nie znaki wskazywały. Chyba im średnia spadała 😂
No to my na żółty na którym spotkaliśmy trzy osoby 👌

I meldujemy się ponownie w okolicach

Trzy dziecięce kontuzję (przynajmniej przez nas zaobserwowane) ale muszę przyznać, że większość mega fajnie dawało radę na szlaku 😎
Po rozwidleniu my na zielony => jeszcze o suchości ...

... a tu już po postoju i przeczekaniu deszczu pod daszkiem 🌧️. Czeski radar rządzi <( ̄︶ ̄)>

Została ino końcówka ...

... i powrót przez miasto do auta i już bez przygód (no, wylała mi się resztka coli w McDonald's na spodenki xD) do kitku. Wanna, izotonik i do wyra 🤌

Dobry dzień 😋. Prawie tysiąc metrów przewyższenia, z tym deszczem na farcie i najważniejsze, że stopy całe 😊. W ostatniej chwili żona stwierdziła, że bierzemy górskie buty na przebranie. Odciski wolą adidaski i to (prócz samej wycieczki) była najlepsza sobotnia decyzja ;)))
Na koniec jeszcze trasa 👌

===========
I szczęśliwego czerwca wszystkim ;))) 😇

Kategoria Góry
Krokusianka (1290 m n.p.m.)
-
DST
19.45km
-
Kalorie 1864kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 13 kwietnia 2025 | dodano: 14.04.2025

W sumie to jednak WITAMy. Tak, na tym zdjęciu są dwie Panie :DDDD
Tym razem (no pacz) to ta ukryta wymyśliła plan na niedzielę. Górki? No przecież nie odmówię 🫠. Autem? No przecież nie odmówię 🫣🤣🤣. Sobota więc zaplanowana => spanko => duży sklep => mecz w TV => relaks!! Wszystko się udało ←(*꒪ヮ꒪*). Wynik meczu bardzo dobry, raport senny też. Jakieś trochę ponad 11h 🤌😁
Pobudka też raczej płynna, bo ja wstałem coś o 7:30, a Magda przed ósmą. Nie przeszkodziło to nam oczywiście wyjechać ... o 10:00 :D. Przynajmniej na trasie było luźno ¯\_(ツ)_/¯. Do miejscowości Złatna mieliśmy półtorej godziny jazdy i oczywiście pytanie co będzie z parkingiem. Było miejsce i był darmowy. No i super 〜(꒪꒳꒪)〜. Można było iść 🫡

Pierw asfaltem przez miasto po płaskim, a potem ostro asfaltem (poza szlakiem) pod górkę do przysiółka Zapolanka. Urokliwe miejsce nie powiem ^_^. Po krótkiej chwili dalej pod górkę aż do przełęczy Redykalnej. Kamienie, laga, ale cicho i spokojne - minęliśmy chyba ze pięć osób. No i dwa quady ... i cztery motocykle suuuuper 👏👏🫤

ಠωಠ
Od przełęczy już ludziuf jak mrufkuf i niestety najgorszy odcinek. Roztopy, ślisko, mokro - ogólny kibel ;/. O taki:

Magda niestety "złapała zająca" 🫣. Na całe szczęście nadgarstek tylko trochę bolał. Pralka natomiast zdecydowanie to lubiła xD.
Pozostała część, tej części szlaku już bez przygód i meldujemy się przy schronisku na Hali Rysianka. Tamże chwila odpoczynku wśród poszukiwanego fioletu :). No obrodziło :]
Nawet nie wiem które zdjęcia krokusików wybrać, bo tyle fajnych udało się zrobić ;). Prościej będzie zdecydowanie z przebiśniegami => bo tylko takie się cykło ;)

Sorki za spam - ograniczyłem i tak do minimum :P







Szkoda ino ludzi, którzy ... sobie na nich leżeli pfff.
Zejście już szybciutkie (czarnym) i został ino(?) asfalt do auta 😎
Droga powrotna już trochę dłuższa bo jednak ludzie z weekendu wracali. W domu po zmroku. Na koniec hit na plus. Latarnie jeszcze nie świeciły (czy tam świeciły mizernie) i na pasach przeszły mi przez nie tylko oczojebne szorty. Tak czarnego, ubranego na czarno człowieka dawno nie widziałem heh. Szacun za to, że mogłem go zobaczyć i przepuścić ʘ‿ʘ. O
Reszta fotek:
Ekipa w komplecie :D

Końcówka asfaltu ...

... i już na szlaku ;]


Hala Redykalna (1060m n.p.m.)

Odcinek Redykalna - Lipowska => na otwartych przestrzeniach było całkiem spoko ;]


Główny cel wycieczki :)



I w dół ^_^


Na końcu trochę zaczynało śmierdzieć deszczem ale udało się o suchości ;]. Gorzej ... że myślałem że trochę mniej tego asfaltu będzie!! Klasycznie? :PPP
Dziś (poniedziałek) regeneracja => biuro do 13:00 i teren, jutro (wtorek) mega deszcze niespokojne, a w czwartek teren. Oj ciężko będzie te dwadzieścia cztery DPD (wynik z 2024r) do majówki wyrobić ¯\_(☯෴☯)_/¯
==============
To jeszcze trasa ...


... i to chyba wszystko!
A nie, czekajcie ...

... teraz to wszystko :PPPPPPP
=================
Zgadza się :P

Kategoria Góry
Ostra Mała + Skalnik (945m. n.p.m.)
-
DST
6.17km
-
Kalorie 592kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 2 marca 2025 | dodano: 07.03.2025

Jak to klasyka mówiła => ostatni dzień wyjazdu nie może się obejść bez małego roztretowania. To padło na cycki, a dokładniej to cycka rudawskiego ◉‿◉. Nie wiem ino czy na lewego czy prawego :DDD. Na szybkości czywiście =>
Dzięki uprzejmości kierowcy Łukasza, w niecałe trzy kwadranse z domostwa meldujemy się w miejscowości Czarnów. Był lekki problem z parkingiem, ale ino lekki. Za pieniążka z Bolesławem Chrobrym można było zaparkować komfortowo heh ;). Paragonu rzecz jasna nie zobaczono => jakie to góralskie ;))))
Szlak był w sumie łatwy i przyjemny. O taki nam chodziło (ʘᴗʘ✿)

Oprócz szczytu, który należy do Korony Gór Polskich czyli Skalnika, weszliśmy sobie jeszcze na Ostrą Małą 🫡. Ta choć była widokowa ʘ‿ʘ. Reszta bez historii. O to też nam chodziło ;)))). Fajnie było też na szlaku posłuchać ludzi którzy robią KGP ^_^. Ja mam to już z głowy od 2013 roku ...


... ale też coś się pozmieniało, to może w wolnej chwili sobie zaktualizuje ;)
Fotki 👌
Poranek z domku ...

... i na początku szlaku ༼⁰o⁰;༽

No to idziemy 😇



I do góry ^_^


Szczyt Ostrej (935m n.p.m.) 😎


Ponoć błąd z wysokością, choć może ktoś sprostuje? :)

I jeszcze raz ekipa w komplecie 😎

Tak, wiało :P
Szybciutko ...


... na szczyt tytułowy ...

... i w dół do auta 😋



A potem do Morfeusza i przez McDonald's na Śląsk!! W domu melduję się w okolicach godziny 17:00 i do wanny. Choć trochę tęsknię za tą wanną na noclegu. Długa była i fajna 🤭
Klasycznie podziękował :). Mega zadowolony jestem, ale wstawanie w poniedziałek do najprzyjemniejszych nie należało heh. Może chrapania brakowało ;))). Chłop zmęczony = chłop zadowolony ;))))
==============
Tak to jakoś było :DDDDDDDDDD


Choć zrobione było i tak sporo ;))))
PS: miejsce na filmik 🤭 :PPPPPPPP
No i jest :)))
Kategoria Góry



