Lapec prowadzi tutaj blog rowerowy

Rowerowo-górski blog cyniczno-ironiczny

Wpisy archiwalne w kategorii

Rower

Dystans całkowity:48859.95 km (w terenie 886.24 km; 1.81%)
Czas w ruchu:2389:03
Średnia prędkość:20.31 km/h
Maksymalna prędkość:69.48 km/h
Suma kalorii:22255 kcal
Liczba aktywności:1103
Średnio na aktywność:44.30 km i 2h 11m
Więcej statystyk

Rybnik wiatrem pisany ᕙ⁠[⁠・⁠۝・⁠]⁠ᕗ

  • DST 71.55km
  • Czas 03:45
  • VAVG 19.08km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 października 2023 | dodano: 08.10.2023


Nie wiem co znaczy ta emotka w tytule wpisu, nie wiedziałem też, co to za zwierzę (z powitałki) spotkaliśmy w Rybniku xD. Ja stawiałem na bobra, Łukasz na kapibarę, a co to jest według was? Zagadkę rozwiążę przy fotorelacji ^⁠_⁠^ 

Geneza wyjazdu będzie szybka xD. Choroba mi przeszła, dwa razy byłem w terenie służbowym, dwa dni były poświęcone były na zawiezienie i przywiezienie Kropki od i z mechanika, w poniedziałek zdychałem, a poza tym ... to leń ಠ⁠﹏⁠ಠ :P 

=========== 
Sobota pogodowo miała być daremna ಠ⁠_⁠ಠ. Nie nastawiałem się więc na żadną aktywność poza domową, ino sprzątanie :P. Wieczorem jednak napisał do mnie Łukasz, że mamy poranne okienko pogodowe, i jak szybko się zbierzemy to można coś ogarnąć!! Analiza więc ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Magda mi wróciła z nocnej zmiany i musiała przecież odespać, a Marzena miała rano pojechać po mamę do szpitala, a potem siatkówka w TV. Nooooo to przecież nie będziemy dziewczynom przeszkadzać!!! <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> :DDDDDD 

Pobudka z gatunku tych ciężkich (dzięki Madziu za bycie porannym budzikiem) i ruszamy po kawce (nie wiem jak się można od tego czegoś uzależnić hehehe :D) i śniadaniu w postaci sałatki (to akurat było pycha) z Biedronki o 08:30 08:45 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

Parę zdań pod blokiem i rura w kierunku Chudowa: 



Trasa klasyczna (wycinka "ino" ತ⁠_⁠ತ ta powyżej), ale tym razem, to trzeba było mega uważać na grzybiarzy bo było ich jak mrówkuf xD. Do tego włazili pod koła => bo czemu patrzeć na boki w lesie, na ścieżce? xD 

Był jeszcze sklep ze stawonogim owadem w tle i meldujemy się przy zamku na nawodnienie, olewając przedtem bezsensowną śmieszkę po lewej :P 





Topola Tekla oczywiście zawsze "zaliczona" xD 

Wspominałem coś może o wietrze? No był, i był okropny. Do tego oczywiście po ryju xD. Dobrze że w lesie (dużo tego lasu dziś było ◉⁠‿⁠◉) szło się przed nim trochę schronić, ale i tak sporo sił odebrał (⁠@⁠_⁠@⁠) 

Na zamku zdecydowaliśmy że jedziemy na Rybnik, no to ruuuuura ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠) 




Po drodze spotkaliśmy śląskie cycki rudawskie heh :DDDD 


Później yyy (według Google) przeważnie płasko ... 

... i oczywiście bezwietrznie. ... 

... naaaaapięcie ... 

... i już w tytułowym Rybniku (⁠✿⁠^⁠‿⁠^⁠)

Tamże lekkie kręcenie po mega sympatycznych okolicach, ciągle jednak spoglądając w stronę nieba (⁠@⁠_⁠@⁠) 






Stwierdziliśmy ogólnie że to bardzo fajne miasto ^⁠_⁠^. Trochę w górę, trochę w dół, ponownie dość sporo elementów gruntowych, a po pokręceniu się po okolicy ... wpadliśmy na Bulwary nad Nacyną. Tamże wyjaśnienie powitałki ... 

... to Nutria amerykańska xD 



Skąd się wzięła tam i po co ... tego nikt nie wie xD. Sympatyczna jednak (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠) 

Zostało nam ino przejechanie mega przyjemnego dla rowerzystów centrum Rybnika ... 



... ofocenie Szwedzkiego (a co on tam robił?) ... 

... i skoro mieliśmy jeszcze 40 minut do pociągu ... to nawodnienie :P 

A na peronie ... 

... (i ostatnich metrach jazdy) już trochę zmokliśmy :P 

Już w połowie trasy założyliśmy że wracamy pociągiem, a siedząc w nim, stwierdziliśmy że to była to bardzo dobra decyzja!!! Im bliżej Katowic, tym było bardziej mokro :P. Na końcu jeszcze Łukasz namówił mnie do dokręcenia do 70 km => tu już nawet nie odpalałem Stravy, ino przez Ligotę do bazy <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

Jako podsumowanie mogę tylko napisać, że warto się było ruszyć ... bo później kibel pogodowy był :P 

=========== 
Tak właśnie jest ... 


... ale naszą trasą dzisiejszą wrzucam rzeczywistą (⁠・ั⁠ω⁠・ั⁠) 

I do następnego ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠)


Kategoria Rower

DPD 51/2023

  • DST 32.11km
  • Czas 01:31
  • VAVG 21.17km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 września 2023 | dodano: 01.10.2023


Skoro jeszcze zostało mi 800KB do wykorzystania z tego miesiąca, to plecaka nawet nie rozpakowywałem ^⁠_⁠^. Co się będą marnować kilobajty, skoro i tak nie przechodzą na przyszły miesiąc? ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ :P. Jakież jednak było moje zdziwienie, jak chcąc dodać powitałkę i dwa poniższe zdjęcia (3x 250KB) BeeS stwierdził ... że w tym miesiącu już wykorzystałem swój limit xD. Pewnie Tusk w nocy ukradł ¯⁠\⁠(⁠°⁠_⁠o⁠)⁠/⁠¯ :PPP 

Kilometry jednak wpadły, choć z całą pewnością to Pchłę bym wysłał do pracy (patrz powyżej), a sam se pospał :P 

Czas startu miałem dobry, warunki też, to przez Górny Muchowiec 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Później Zawodzie i Biurowiec => tamże, spojrzałem na zegarek i była godzina 6:42, to przecież nie pojadę prosto do roboty :PPP 

Odwiedziłem jeszcze stawy Hubertus na granicy Katowic i Sosnowca skąd fotka wschodu słonka ... 

... a na powrocie jeszcze (większość swoim porannym śladem) cykłem zdjęcie z D3S 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。 

Byłem przekonany że na tyle mi ino wystarczy. Rzeczywistość okazała się jednak inna ... i wpis publikuje dopiero dziś :P 

================ 
I dobrze że już październik <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> ... 

.
.. choć we wrześniu seriali nie było za dużo :P 

Doliczając jeszcze wyjazd na Milicz i okolice, to wpadło trochę ponad 530km <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠> 

Butnie też w normie (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠)⁠❤ 

I pozdro z pociągu - kolejny wpis będzie górski => czyli najlepszy (⁠✿⁠^⁠‿⁠^⁠)


Kategoria Rower

DPD 50(!!!)/2023 ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ

  • DST 31.42km
  • Czas 01:32
  • VAVG 20.49km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 28 września 2023 | dodano: 28.09.2023


A który to dojazd do pracusi w tym roku?? :> 
୧⁠(⁠^⁠ ⁠〰⁠ ⁠^⁠)⁠୨ 

Coś czułem że na "symboliczne" zakończenie misji DePeDe w tym roku będę musiał troszkę poczekać. W piątek służbowo na Brynowie, w sobotę towarzysko (pogoda i tak była do bani) ... 

(BTW: jest już krótki, zaległy filmik z Giewontu i okolic 。⁠◕⁠‿⁠◕⁠。)



... w niedziele byliśmy trochę w lesie na grzybach (zebranych okazów równe Ziobro :P), w poniedziałek gonitwa po sklepach, we wtorek służbowo na Panewnickiej gdzie przechodziłem koło bazyliki ... 

... i klasztoru :). Dobrze że nie inwentaryzuje ulic Dąbrowy Górniczej. Tu się czuje jakoś tak bezpieczniej ;))) 

Na środę miałem już plecak przygotowany na rower, ale rano nogi bolały ... to postanowiłem zrobić sobie spokojny dzień i poszedłem na pociąg :P. Dziś już było całkiem spoko => to kręcimy :). Wyspany, czas dobry, delikatny boczno-tylni wiatr, to sprawnie dostałem się do roboty trasą klasyczną z wykorzystaniem D3S, Zawodzia i tym razem okolic ulicy Bagiennej, skąd poniższe fotki ^_^ 




W pracy (prócz pracy :P) nic ciekawego, z wyjątkiem wyjaśnienia tego, dlaczemu papryczki od Magdy nie chcą rosnąć większe u nas pod kierowniczym biurem xD 

One po prostu już urosły, bo to jest odmiana ostrej papryczki czereśniowej "Koral". Czerwienić się teraz natychmiast i będą próbowane!! :P

Po pracy zaś pełen plecak ciuchów (rano +12°C, popołudniu już 26°C) i można było wracać :). Dziś wymyśliłem sobie że wrócę przez okolicę Upadowego, ale tym razem nie skręcę na Porcelanową, ino zobaczę skalę zniszczeń w lesie po wycince drzew o której tam jakiś czas temu pisałem ಠ⁠ ⁠೧⁠ ⁠ಠ 

Pierwsze zdziwko ... 

... z lasem w sumie to wszystko oki ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠) 

Drugie zdziwko było o tu ... 

... to tutaj cięli pod jakąś inwestycję xD

Zamiast więc wracać wzdłuż rurociągu na D3S, musiałem lasem wrócić się na Nowy Nikiszowiec heh ;). Stamtąd już klasycznym śladem przez w/w D3S i Ligotę do bazy. Trochę się jeszcze nakręciłem pod domem ... przez inwentaryzacje sklepu do którego mogę wejść ze Szkodnikiem ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠). Udało się znaleźć inny - też przyjazny ^⁠_⁠^ 

Zostało 797kb na fotki w tym miesiącu, to już bez fotek. Będzie mobilizacja na jutrzejsze pięćdziesiąte pierwsze DPD :P 

================ 
Pogoda na powrocie mega 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜
 ... 

... a słońce niech nie pyskuje, ino świeci :P 


Kategoria Rower

DPD 49/2023 + T3C

  • DST 46.97km
  • Czas 02:19
  • VAVG 20.27km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 21 września 2023 | dodano: 21.09.2023



Wracamy do normalności po mini urlopie ಠ⁠ ⁠೧⁠ ⁠ಠ. We wtorek jeszcze na spokojności w biurze, a wczoraj męczarnie na DTŚ-ce. Średnio lubię ją inwentaryzować, ze względów poniższych ;/ 

Przeżyłem jednak, a skoro w piątek kolejny teren, to trzeba(?) było dziś pokręcić ^_^. Do końca nie byłem przekonany czy mi się będzie chciało, to plecaka wieczorem nie spakowałem. Rano (chwile po 05:00) stwierdziłem że jednak mi się chce :P 

Pakowanie, ogarnięcie małej futrzastej (pełnej energii rano) pierdoły ... 

... i ruszyłem ;] 

Chłodno było (tak około 14°C) ale dobry ubiór zapewnił komfort termiczny :). Skontrolowałem budowę śmieszki na Meteorologów ... 

... i zobaczyłem gdzie prowadzi ta nowa na Pułaskiego ;] 

Sroka się nawet załapała na fotkę, a ja wylądowałem na pofalowanym asfalcie na końcu stawu Łąka. No nie będę korzystał :P 

Wschód słońca zauważalny dopiero przez samymi Szopienicami ಠ⁠﹏⁠ಠ. Coraz gorzej jest, a co dopiero będzie jak godzinę zabiorą? o_O 


W pracy dziś trochę luźniej bo nasz Kierownik świętował urodziny, po których ja świętowałem powrót do domu :DDD 

Już było cieplutko (26°C), byłem po obiedzie (bardzo dobra pizza z Mariackiej postawiona przez szefa), kot jadł chwilę przed 12:00, to mi się nie śpieszyło do domku :). Miałem jechać na hałdę Murcki ale zmieniłem zdanie (wiało po pysku), okręciłem dworzec w Szopienicach, i pojechałem przez Sosnowiec i moją dawną ulubioną ścieżkę ... 

... naturalnie koło nielubianego przez Magdę (chyba że jest 10-ty :D) miejsca ... 

... na tytułowy => Trójkąt Trzech Cesarzy ʘ⁠‿⁠ʘ 


Tamże oranżadka (była do pizzy ale zaoszczędziłem :P) i powrót. Kurde, jak cudem przejechałem przez zakorkowany Sosnowiec ... to wpadłem w zakorkowane (i rozkopane) Mysłowice xD. Udało się jednak z nich wydostać i dotrzeć do miejsca wiadomego ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 

Stamtąd już klasyczne przez Giszowiec ... 



... do bazy (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠) 

Jeszcze jeden wyjazd do roboty do planu minimum :))). Kiedy się odbędzie? Nie wiem => trzeba gonić z terenem służbowym, bo uchwała Rady Miasta wchodzi i nowe ulicę dochodzą do naszej bazy. Trzeba je ogarnąć od zera ¯⁠\⁠(⁠°⁠_⁠o⁠)⁠/⁠¯. Się ogarnie ;) 

=================== 
Dobrze że ja swojego na stacjonarny nie przerabiam :D 


Niezdecydowany jakiś xDDDDDDDDDD 

PS: i dobrze że idą deszcze, bo może w końcu usiądę na doopie trochę ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ 


Kategoria Rower

Dolnopolskie 4/4 => Trolking roztrenowywujący

  • DST 52.22km
  • Czas 02:45
  • VAVG 18.99km/h
  • VMAX 26.68km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 września 2023 | dodano: 21.09.2023



Nie napisałem jeszcze, że wczoraj udało się lokalne kitki pokarmić ^⁠_⁠^. Skoro Pchła wybrzydza, to niech sobie inne zjedzą Benki => dwa skorzystały ฅ⁠^⁠•⁠ﻌ⁠•⁠^⁠ฅ. A tak to dziś trochę mniej leniwy poranek (bo pakowanie) ale szło dłużej (nie licząc budzika do pracy o godzinie 05:17 => sorki Łukasz jeszcze raz :D) pospać. W moim przypadku aż do godziny 09:00 :). Na śniadanko sałatka warzywna z resztą kiełbasy wiejskiej i pożywne smoothie :P

No tak => przecież ja nie prowadzałem na powrocie :)) 

Spakowani, pojedzeni, i tak obojętni na zapach krów ... że mogliśmy nawet już grilla odpalić, no ale wyszło inne (jakże oczywiste) pytanie ... 

... no może nie dosłownie jak z mema heh :D 

Na początek jednak telefon do właścicielki agroturystyki czy Kropka może tutaj stać, czy trzeba ją przeparkować. Mogła stać, to rura ୧⁠(⁠^⁠ ⁠〰⁠ ⁠^⁠)⁠୨.

Głównym dzisiejszym celem był dziś Pałac Czartoryskich w Starym Sielcu, do którego dość szybko (tam 11km) dojeżdżamy i po dopętleniu miał wyjść plus minus glut ʘ⁠‿⁠ʘ. Jechało się jednak dość fajnie ... to postanowiliśmy wykonać pełen (ponoć) klasyczny dystans :P 

Z zamku pojechaliśmy na Zbiornik Jutrosin, później małe zgubienie się nawzajem, potem pomyłka szlaku, następnie kolejna (xD), i już na właściwej pętelce 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Mijamy miejscowość Nad Stawem, a później myk ... do lasu (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠). Tamże lekkie kryzysy i postój w miejscu którego zdecydowanie nie szanuje ತ⁠_⁠ತ. Będzie zdjęcie => w fotorelacji. Końcówka to już asfalty i domykanie pętli ʘ⁠‿⁠ʘ. Był jeszcze postój w lesie (podziękował), sklep (podziękował) i do auta montować bagażnik (podziękował za pomoc) ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ. I to by było na tyle? Nie :D 

Filmik zaległy :PPP 


Fotki jednak obecne od razu :D  
Początek klasyczny jak na te rejony 

I już na celu :) 



Klimatyczne (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠) 

Jedziemy dalej - dużo ptaszków wodnych :) 


A tu chyba dużo pijanych kierowców :D 

Fotka (pewnie niewyraźna) w lustrze ... 

... i fotka spotkań debili pfff

Slogan też debilny - na filmiku może będzie mój palec, określający dezaprobatę do niego ;/ 

Dla ochłody jeszcze jeden stawik w lesie ... 

... i reszta paści :) 





I do domku :) 


Trasa powrotna w sumie też bez żadnych komplikacji, chodź auto z tym bagażnikiem żre jak czołg xD. Dobrze że ja tej bestii nie prowadziłem, ino zająłem się smaczniejszymi płynami :P

Wyjazd na mega, MEGA plus. Jak dla mnie oczywiście ;) 

Trasa z dziś: 


I nasz ogół z czterech dni ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

Do których doszło jeszcze prawie 35km z buta ^⁠_⁠^

Oj, tego mi było trzeba => dzięki kolego jeszcze raz :)

====================
A to się akurat zgadzało /⁠ᐠ⁠。⁠ꞈ⁠。⁠ᐟ⁠\ (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠)⁠
❤ 

Mruczenie było mocne, i nawet kolor kota (+ biały krawat) się trochę zgadza heh :D 


Kategoria Rower

Dolnopolskie 3/4 => wieża Jagodna II

  • DST 110.98km
  • Czas 05:45
  • VAVG 19.30km/h
  • VMAX 33.35km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 17 września 2023 | dodano: 21.09.2023


Powitałka jeszcze z wczoraj => ten smok, to miała być atrakcja w Żmigrodzie ... no ale nie była heh ;) 

============= 
Dziś pobudka troszkę późniejsza aniżeli wczoraj, ale też na spokojnie mogliśmy się ogarnąć, zjeść po gulaszu z półbagietką i ruszyć chwilę przed godziną 10:00 ... zostawiając mućki ze swoim smrodkiem :P 

Taaaaak 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

Cel? => wieża widokowa "Jagoda II". Jagody pierwszej nie namierzyliśmy heh. Szkopuł w tym ... że to było 48km w jedną stronę (⁠@⁠_⁠@⁠). A przecież jeszcze jakby co, to trzeba opętlić :P. Nie będziemy przecież wracać swoimi śladami ୧⁠(⁠^⁠ ⁠〰⁠ ⁠^⁠)⁠୨. Dałem się jednak namówić bo była opcja z Leszna do Rawicza dojechać pociągiem i zaoszczędzić jakieś 25km za ... 25zł. A Leszno wydaje się spoko: 

:DDDDDDD 

Na start jeszcze pożałowaliśmy współlokatora, bo coś mu nawaliło na maskę ... 

... a nie, to jednak była planowana ozdoba xD. Każdy ozdabia swój samochód jak jednak lubi xDDDDDDDDD 

I tu ... brakło mi języka w gębie (na palcu? ⊙⁠.⁠☉) i nawet nie wiem jak ten dojazd opisać. Może na filmiku Łukasza będzie to lepiej widać, a ja wrzucę ino jakieś fotki ◉⁠‿⁠◉ 
















Żeby nie było za kolorowo, to były i takie odcinki ... 

... i przez przypadek (nie widziałem rowu z lewej xD) lekkie (bo nic nie jechało) łamanie przepisów się odbyło ... 

... mega chwilowe oczywiście ;) 

Trzy postoje i ogólnie bezstresowo dojeżdżamy do celu ¯\⁠⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. Dobrze że wiatr się uspokoił ◉⁠‿⁠◉ 






"Ekipa" w komplecie :D 


Już na chyba przedostatnim Pitt-Stopie wyszło, że jednak szkoda wydawać pieniędzy na pociąg i wracamy lekko okrężną (55km) drogą do domku (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠). No to rura ... 

... w piach xD 

Zmęczyło to mocno, ale na całe szczęście później był podjazd xD. A później seria sklepów czynnych, ale nieczynnych xD. Gdzieś tam się jednak udało zaopatrzyć, coś przegryźć, zaliczyć piękne jesienne klimaty ... 



... i wylądować w mieście Pudliszki, znanym yyy no wiadomo z czego xD

Gnoje!! Nie dość że mordują te biedne pomidory, choć mogły sobie spokojnie gnić jak na przykład o tu => na praktycznie samym początku wycieczki ... 

... to jeszcze robią średni keczup :P. Gnoje, gnoje, gnoje!! :DDDD. A pomidorka z pola oczywiście spróbowałem - pycha, choć pewnie obsikany przez milion zwierzaków. Nieważne :P 

Dzień się nam jednak kończył to jeszcze jeden Pitt-Stop, jeszcze trochę jesiennych klimatów ... 

... i ... 

... no tak nocny wyszedł heh :P 

Łukasz po stracie latarki świecił sobie czołówką. Ogarnęła temat ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 

Do domku spokojnie (jeszcze z dwoma Pitt - Stopami po drodze) trafiliśmy, gdzie mogliśmy napić się trochę (wyszło że truskawkowej) wódeczki :P. Ja nie chciałem, bo znam swój organizm, a na następny dzień miałem prowadzić. Kolega jednak zaproponował że może wracać ...  to czemu nie? (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠) :P 

Mądrego klasyka to i dobrze sobie przypomnieć :D

A na koniec jeszcze ino trasa :) 


=====================
Minęliśmy wuchtę wiosek, ale tego na szczęście nie spotkaliśmy :DDDD


Tej legendy również nie ... 

... :DDDDDDDDDDDD 


Kategoria Rower

Dolnopolskie 2/4 => Milicz i część zachodnia + Żmigród

  • DST 109.83km
  • Czas 05:30
  • VAVG 19.97km/h
  • VMAX 32.56km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 16 września 2023 | dodano: 20.09.2023


Na początek zaległość z wczoraj i geneza powitałki xD. Miał być grill powitalny, no ale ... nam nie wyszedł heh. Widzieliśmy że śpimy na agroturystyce, ale żeby zaraz koło nas była dość spora hodowla krów i obornik, to tego nie doczytaliśmy heh xD. Musiała wystarczyć cytrynówka :DDD 

============= 
Jak zawsze na takich wyjazdach drugi dzień jest przeznaczony na najdłuższą trasę ᕙ⁠(⁠ ⁠ ⁠•⁠ ⁠‿⁠ ⁠•⁠ ⁠ ⁠)⁠ᕗ. Tym razem (jak się finalnie okazało) nim nie był, ale z noclegu i tak trzeba było uciekać heh. No walory powitałki i koleżanek yyy powalały na łopatki hehehe :D. Cóż, agroturystyka => do nikogo nie mogliśmy mieć pretensji, zwłaszcza że zdjęcie krów ... było nawet w ofercie noclegu ;) 

Pobudka chwilę po godzinie siódmej rano, ale nie spieszyło się nam zbytnio ;). Pożywne śniadanko w postaci żurku (z kartonika heh) ze smażoną wiejską kiełbasą, szykowanie prowiantu na drogę i ruszyliśmy dopiero w okolicach godziny 09:30. Oczywiście bez kofeiny, ale szacunek dla właścicieli za to, że mieliśmy i sypaną i rozpuszczalną (za darmoszku) na wyposażeniu pokoju ʘ⁠‿⁠ʘ 

Szybki wyjazd z miasta ... 

... i wpadamy na DDR-kę z kostki ... 

... no nie lubią tam rowerzystów, w przeciwieństwie do firm produkujących znaki rowerowe zakazujące jazdnę rowerem po jezdni :DD

Później szybki postój i ponownie do Milicza ಠ⁠﹏⁠ಠ 

Tu już było trochę pagórkowo, to i V-max mi wyszedł większy xD. No i wiało ... 

... oczywiście po pysku ... bo jak :P 

Udało się jednak dojechać do parkingu gdzie wczoraj zostawiliśmy Kropkę, nastąpiło nawodnienie, sklep, i jazda na genialną trasę rowerową imienia Ryszarda Szurkowskiego ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ. W sumie świeżynka => tu więcej informacji o niej.

A tu poniżej fotki z niej ^⁠_⁠^ 













Oficjalnie ma ino 23km ale było warto!! Szkoda ino że wiatr trochę zelżał, bo teraz mieliśmy go mieć po plecach ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. A, jeszcze śmieszne podsumowanie Milicza xD. Reklamują się jako rowerowa stolica województwa dolnośląskiego xDD. Taaa :D 

Przy końcówce szlaku Szurkowskiego jeszcze popas w takich oto klimatach ... 

... i na chwilę na ruiny w Żmigrodzie ^⁠_⁠^ 



Później jeszcze odwiedziny samego miasta w celu uzupełnienia zapasów w sklepie z płazem w logo ◉⁠‿⁠◉. Tu też musiał jakiś Mars wjechać do żołądka, bo się mi cukier skończył w organizmie heh ;) 

Na powrocie ... 





... jeszcze odwiedziliśmy jedną wieżyczkę, zaliczając kolejne dzisiaj kilometry gruntowe ʘ⁠‿⁠ʘ 




No tak XDDDDDDDD 

Został więc ino powrót (z jednym moim malutkim kryzysem) przez taką zacną miejscowość ... 

... na staw w okolicach naszego noclegu (⁠◍⁠•⁠ᴗ⁠•⁠◍⁠) 


Łukasz sobie jeszcze wyjechał na górkę ... 

... później nawodnienie, i trafił się kolejny klimatyczny zachód słonka ʘ⁠‿⁠ʘ 

Na końcu jednak niestety zgrzyt. Po leniu podjechaliśmy jeszcze do Biedronki po zaopatrzenie na wieczór ( + na jutro) i Łukasz stwierdził ... że nie ma latarki ಠ⁠ಗ⁠ಠ. Pokręciliśmy jeszcze na nasz pierwszy Pitt -Stop ale dooopa ehhh. Starty być muszą (⁠ب⁠_⁠ب⁠).

Po nocnemu rura na domek i meczycho!! 

Wynik każdy zna heh (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠)



Chyba tak :DDD 

Jeszcze trasa ogólna ᕙ⁠(⁠⇀⁠‸⁠↼⁠‶⁠)⁠ᕗ 


I na koniec sucharek z dzisiejszych warunków :P 

Nawet szybko idą wpisy, oby ino transferu starczyło (⁠≧⁠▽⁠≦⁠) 


Kategoria Rower

Dolnopolskie 1/4 => Milicz i część wschodnia

  • DST 64.13km
  • Czas 03:18
  • VAVG 19.43km/h
  • VMAX 29.77km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 15 września 2023 | dodano: 19.09.2023


A po co Ci ta torba? Oj nie, znowu mnie opuszcza człowiek (⁠@⁠_⁠@⁠) 

Coroczny, parodniowy wyjazd na rowery stał się już u nas z Łukaszem tradycją ^⁠_⁠^. Było nadmorskie Władysławowo i Stegna, był Augustów, był też i Poznań, Nowa Sarzyna, były i rok temu Szaflary. Tym razem chciałem jednak płasko!! :P. Daty ugranej nie było, miejsca zresztą też xD. Myśleliśmy i o Czechach, i o okolicach Sandomierza i Kazimierza, ale pewnego dnia Łukasz wyskoczył z opcją stawów Milickich i doliny Baryczy na pograniczu województw dolnośląskiego i wielkopolskiego. Stąd też tytuł BeeSów z tego wyjazdu 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Miejsce wybrane, trzeba było tylko czekać na dobrą pogodę (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠)

W środę wyszło że takowa się teraz trafiła, szybkie pisanie urlopów i szukanie noclegów, a że szału w wyborze nie było, to padło na Pakosław ¯\⁠⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯. W sumie to obojętne, bo oboje nie mieliśmy tam żadnego śladu :P 

============= 
Piątkowy poranek, Łukasz zgodnie z planem melduję się u mnie o godzinie 7:00 rano i można było się bawić z bagażnikiem do Kropki ^⁠_⁠^. Trochę to nam zajęło, ale się udało i zostało ino przejechać (co jakiś czas kontrolując stabilność rowerów) jakieś trochę ponad 250km do miejscowości Milicz. 

Trasy samochodowej nie ma za bardzo co opisywać bo przeważnie cisnęliśmy autostradą :P 

Na miejscu (wymyśliliśmy że pojeździmy jeszcze przed zameldowaniem) szukanie parkingu. Nasz docelowy (płatny, strzeżony) okazał się być czynny ino w weekendy pfff. No to na miejski (bezpłatny) ale to wiązało się z demontażem bagażnika rowerowego i schowanego go do tego Kropkowego ¯\⁠⁠(⁠°⁠_⁠o⁠)⁠/⁠¯. Lepiej jednak nie ryzykować ;) 

Po ogarnięciu wszystkiego ruraaaaa, a nie wróć - pierw był Milicz xD. Miasto typowo nie rowerowe xDD. Tam było przecież więcej znaków B-9 niż A-7 (⁠@⁠_⁠@⁠). Przejechaliśmy je jednak jakoś i zaczęły się miody ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠). Cudny szlak kolega znalazł 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Tą część specjalnie wybraliśmy jako pierwszą bo była dalej od domostwa ʘ⁠‿⁠ʘ 

Pierw spokojnie na wieżę widokową gdzie można było ptactwo poobserwować => dużo czapli, gęgaw i innych paści (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠). O pierdyliardzie kaczek krzyżówek to nawet nie wspomnę heh ;). Jeździliśmy po wszystkich rodzajach nawierzchni, ale chyba najgorzej jeździło się po asfalcie - wytrzepało nas równo xD. Na koniec jeszcze wiewiórka nam zrobiła spektakl i na parking szlakiem lekko okrężnym ;) 

Rozgrzewkę uznaje za mega udaną, a od jutra miały (no nie wyszło) wrócić upały. Łukasz cały "szczęśliwy" :DDD

Trasa: 


Fotki: 
Już na miejscu => te okolice były naszym planem na dwa kolejne dni :) 

Pierwsza atrakcja - taka se :P 

Milicz xD. Też taki se :PP 


I już na super ścieżce ^_^ 








Na celu => czyli wieży przy stawie Grabownica :) 

Czapla biała na prosto ;] 


Po prostu ładny stawik :P 


Reszta paści + nawierzchnie po których kręciliśmy :) 








Kolejny stawik ... 

... wiatrak (było ich trochę) ...

... i pociągi ^_^ 


Znalazł się jeszcze mniejszy niż ten powyżej - do Poznania :D 


Trochę szkoda transferu, ale łapcie jeszcze Milicz :DD. Obok oczywiście znak zakazujący jazdę rowerem xDDDDDDDD 


Przy aucie melduje się jako pierwszy ... 

... później montaż bagażnika i pół godzinki jazdy na nocleg :)


No było płasko heh. Przy każdym dniu będę dawał V-maksa. Szalałem/szaleliśmy. A, i o noclegu w kolejnym wpisie heh xD 

=================== 
Na koniec jeszcze byliśmy (4km z buta) na zakupach w Biedronce ... 

... powrót bezpieczny ... tak samo jak ta Pani bezpieczna :DDD 



Kategoria Rower

DPD 48/2023

  • DST 27.93km
  • Czas 01:20
  • VAVG 20.95km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 września 2023 | dodano: 13.09.2023


Niedziela po Tatrach była poświęcona na pisanie BeeSa, odpoczynek i roztrenowanie. O takie: 

Pochodziliśmy po lesie ... 

... pojeździliśmy komunikacją miejską, odwiedziliśmy Marzenę i Łukasza (fotki i filmiki z gór trzeba było przekazać) i przy okazji też zobaczyć co u mojego Ojca na ogródku słuchać :) 

Czas na małe ...  

... i większe przyjemności również był ʘ⁠‿⁠ʘ 


W poniedziałek kolana ciągle się mega średnio zginały, to w robocie ponosiłem sobie szafy z naszego głównego biura do magazynu xD. Później odpoczynek w domu, bo wtorek był zaplanowany co do sekundy!

Rano służbowo (średnio lubię) na DK-81 (ul. Kościuszki) ...

... później sprawy lokalne, następnie (lubię) tenis 6-0, 9-1 (mieliśmy czas żeby wydłużyć drugiego seta ¯⁠\⁠_⁠(⁠ツ⁠)⁠_⁠/⁠¯ :P) ... 

... i kolejne latanie po Piotrowicach ^_^. Super ciepło było co bardzo LUBIĘ :)))) 


Padłem jednak chwilę przed godziną 20:00 xD. Odliczając półgodzinne przebudzenie, to spałem ponad osiem godzin - też lubię :P. Rano rześka pobudka i stwierdzałem że mam czas spakować plecak i pokręcić do roboty <⁠(⁠ ̄⁠︶⁠ ̄⁠)⁠>. Zgodnie z prognozami miało być między 17 a 19°C, to wyszedłem w krótkich spodenkach i bezrękawniku. Po chwili wróciłem się na chatę jeszcze po kurtkę, bo jednak tyle nie było. Było tyle :PP  


Jechało się jednak mega przyjemnie, przy takim oto porannym słonku i mgiełce ^_^ 




W pracy melduje się o godzinie 06:53 ... 

... a po niej rura do złotnika na Piotro odebrać naprawione bransoletki i kolczyka ;] 

Skoro musiałem być w okolicach Fredry, to oczywiście powrót przez Giszowiec :). Fajnie że cyferki zamieniły się kolejnością i było już 31°C 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜. Pełen komfort termiczny ←⁠(⁠*⁠꒪⁠ヮ⁠꒪⁠*⁠) 

Minąłem Nikiszowiec, ciągle rozwalony most przed ulicą Karliczka ... 

... i do lasu (⁠.⁠ ⁠❛⁠ ⁠ᴗ⁠ ⁠❛⁠.⁠) 




Misja jubilerska ogarnięta, to szybko do dziewczyn (⁠*⁠´⁠ω⁠`⁠*⁠) 


Jutro pociągiem do roboty i pakowanie :). Nadszedł czas na coroczny, tradycyjny wyjazd rowerowy z Łukaszem :). Jako baza w tym roku została wytypowana wieś Pakosław w okolicach wielkopolskiego Rawicza. Ma być płasko, stawnie i leśnie ... ponoć ;). Zobaczymy :))) 

========== 
Łukasz? Ogarniesz tak dwa rowery czy jednak ściągać jutro bagażnik z szafy? ... 


... :DDDDDDDDDDD 


Kategoria Rower

DPD 47/2023

  • DST 29.03km
  • Czas 01:24
  • VAVG 20.74km/h
  • Sprzęt Szkodnik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 7 września 2023 | dodano: 07.09.2023


"Powitałka" do jakiegoś magazynu kociego tym razem :D. Jak będą z tego PIENIĄŻKI, to wysyłałam :DDD

Genezy nie ma ... 

... bo od ostatniej jazdy, nie minęła nawet doba :PPPP

Nauczony wczorajszym dojazdem do roboty, dziś dołożyłem do ubioru cienką opaskę na uszy. W sumie to nawet nie była mi potrzebna, bo w porównaniu do wczoraj to była istna Jajorka :P. O taka:

Wczoraj było sześć, dziś już siedem w Pyrzowicach!! Luksus :D

Na dzień dobry chwile po 06:00 fotka w lustrze - tak wiem, jasność jeszcze trochę średnia :D 

Następnie stwierdziłem, że olewam mosrownie zwaną D3S, i jadę przez Górny Muchowiec gdzie pierw ponownie skontrolowałem budowę ścieżki rowerowej. Już wiem że będzie trochę pokręcona (na wysokości nowego osiedla), ale to dobrze, bo i tutaj nie zostanie wycięte żadne drzewko => super :)

Na zjeździe ulicą lotnisko miałem już na liczniku 11°C więc istne Kanary ...  

... a że koło roboty miałem jeszcze dużo czasu ... to rowerówka ;]


Po pracy ruuuuuraaaa, a nie wróć ... 

... po wyprzedzenia tego Pana ruuuuraaaa przez Nowy Nikiszowiec ʘ⁠‿⁠ʘ. Myślałem że juz nic się nie będzie działo, to selfik w (ponoć) kultowym już (jedynym z trzech) bezrękawniku :P 


Na końcu D3S jednak zdziwko - znika durny próg zwalniający (ole) ... 

... a na końcu Ligoty zdziwko ponowne - oglądałem świat z pozycji prawie siedzącej (nie ole) xD. W ostatniej chwili po prostu zauważyłem auto na drodze głównej, a że jechałem wolno (około 10-12km/h) to ino mi tyłkiem zawiało i straciłem grunt pod nogami. Trzy zdrapki obecne, ale przynajmniej wiem, że mam dobre hamulce :D 

Bez kontuzji i awarii Szkodnika melduje się w domu, jakieś szybkie piwko, wanna, obiad, telefon z życzeniami urodzinowymi do Chrzestnej i do Marzeny i Łukasza na ustalenia. Później już ino do dumu na drugą połowę jakiegoś meczu ಠ⁠_⁠ಠ. Jutro do biura na pół dnia, później teren służbowy, sklepy, o 17:00 meczyk w tenisa, pakowanie plecaka i szybki sen bo w sobotę na jeden dzień (oby Morfeusz nie zapukał :D) uderzamy na Zakopane na szlak 〜⁠(⁠꒪⁠꒳⁠꒪⁠)⁠〜 

Jutro więc czuje pociąg do pracy. Znaczy wróć ... pociągu do pracy nie czuje, ale czuję jezdne do niej składem spółki Koleje Śląskie :D 

================= 
Co do meczu jeszcze ... 

... to coś w tym jest heh ;)


Kategoria Rower