DPD 13/2018
-
DST
26.40km
-
Czas
01:09
-
VAVG
22.96km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 24 maja 2018 | dodano: 24.05.2018

A dzień dobry :) Po wczorajszym służbowym hasaniu po terenie, dziś znowu pogoda pozwoliła na skromne DPD.
W tym miejscu w sumie mógłbym zakończyć, bo obyło się bez żadnych przygód i niespodzianek. Nawet relife nie będę wklejał, bo pojechałem mega klasycznie czyli Brynów - Park Kościuszki - Muchowiec - Zawodzie - Szopienice & Szopienice - Zawodzie - D3S - Brynów.
Jedyna rzecz godna odnotowania, to fakt że w końcu udało się rano wystartować w krótkich gablotach => co cieszyły bardzo bo dziś w pracy wypisałem urlop na przyszły piątek i być może na Bożociałówkę jakieś górki z namiotem wyskoczą? Pomyślimy, wszystko zależy wiadomo od pogody ;]
============================================
Fotek? :P
I jak tu pracować???? Dwa demotywatory xD

Przynajmniej tym razem nie spały na maskach, bo tak też umieją :D
========================================
W sumie, kto im zabroni xD

Kategoria Rower
DPD 12/2018
-
DST
30.72km
-
Czas
01:22
-
VAVG
22.48km/h
-
VMAX
54.20km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 maja 2018 | dodano: 22.05.2018

Po niedzielnej Wiśle wczoraj nastąpił dzień spokoju. I to dosłownie gdyż świadomie odpuściłem szlagierowy poniedziałkowy wyjazd na Piotrowice. Babcia wszystko ma, także nie było sensu się cisnąć bo na pewno by coś wymyśliła. Dzięki takiemu obrotowi sprawy wczoraj trochę odpocząłem, wybyczyłem się i przy okazji nadrobiłem trochę zaległych seriali :-) Trudno, byłem złym wnukiem heh.
Po takim jawnym lenistwie wstałem nawet jakieś pół godziny przed budzikiem => była to w sumie nie lada sztuka było usnąłem po 1:00 w nocy, a obudziłem się chwilę po 5:00 ... wyspany jak nigdy. Nie pozostało więc nic innego jak spakować plecak i w blasku słońca uderzyć na DPD :)
========================================
Początek klasycznie, przez wjazd pod krzyż Kopalni Wujek (zmęczyło, nie powiem), później przez Park Kościuszki gdzie popaczyłem na zegarek i wyszło że mam wuchte czasu, więc mogłem zrobić pierwszy przejazd ul. Damrota której przegląd mnie czeka w najbliższym czasie. Średnio, no ale do zrobienia, wiadomo :) Następnie wyjechałem na Warszawską i pojechałem przez Zawodzie, Roździeńską, Bednorza aż do MZUM-u.
Na dniówce "wykończyłem" wszystkie sprawy bieżące ... prócz jednej małej czyli zrobić dokumentację fotograficzną małej pierdoły dla Działu Zieleni.
Mam rower, więc dużo się nie zastanawiając zgłosiłem wyjazd na miasto pół godziny przed końcem dniówki, wypisałem się w kadrach i pojechałem pooglądać drzewa na Janowie. Plus? Przynajmniej wróciłem trochę inaczej niż nudne już do granic możliwości Zawodzie :)
Po sprawach służbowych, lasem dojechałem do ulicy Mikołowskiej w Mysłowicach, następnie naszą ul. Mysłowicką i przez las do Ochojca, skąd nastąpił już klasyk poprzez pętlę brynowską i ul. Rolną do bazy.
Jutro teren a dziś w nocy już ma padać, podobnie jutro więc i tak nic by nie było z DPD xD
Czyli w sumie wykorzystam okienko w pełni ;]
=============================================================
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1125536930
Fotki:
Poranek a jakże, ze słońcem po twarzy => Gracias dla Siebie za okulary heh

Powrót:
Słynne drzewo na pierwszym planie, całkiem zdrowe - może stać xD ...

... i przez Rybaczówkę do bazy ;]

Do następnego.
===============================================
Hmmmm, w sumie nawet nie głupie

xD
Kategoria Rower
Klasyk na Wisłę
-
DST
95.10km
-
Czas
04:15
-
VAVG
22.38km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 20 maja 2018 | dodano: 21.05.2018

I tak to wygląda w tym kraju. W poniedziałek po DPD chciałem pójść "za ciosem" i ruszyć we wtorek przed babuszką na choćby Mikołów, nie zdążyłem bo na garażu mnie deszcz złapał, w środę teren służbowy i ( https://www.relive.cc/view/e1121627687 ) ... później lało, w czwartek dla odmiany ... lało (przynajmniej nie było żal pogody u babci xD) cały dzień, do tego w sobotę mecz na Bukowej. No super w dechę, jak nic trzeba DPD w piątek odpalić :)
Migawka z garażu jak przekładałem w czwartek wieczorem graty ze Szkodnika do Krossiwa xD

Także ten tego, pojeżdżonę xD Dobrze że choć po pracy udało się malutki spacer z Siostrą zrobić ;) => https://www.relive.cc/view/e1122948792
Sobota i mecz o 15.00. Nic a nic o nim nie napiszę bo ... szkoda palców xD

Po niewątpliwych emocjach dobrze że choć KFC i piwo się udało, a no i spacer => https://www.relive.cc/view/e1123463874
Widoczek na Tatry (Tatrę) z dawnego mostu kolejowego nad A-4 :)

======================================
Do konkretów:
No i nastał nowy dzień i nowe możliwości. Możliwość podstawowa nazywała się Wisła, którą Grzegorz zaproponował koło czwartku. Mi pasuje :)
Wstałem więc o nieludzkiej jak na niedzielę godzinie 6.15, zjazdem jakieś węglowodany z sosem Napoli i mogłem wyruszyć na umówione spotkanie w okolicach godziny 8.00 na Akademiki. Tam chwila rozmowy z Grzegorzem (który był w podobnej formie co ja xD) i mogliśmy ruszyć na Podlesie po ostatniego uczestnika wycieczki czyli Łukasza. Później już w komplecie ruszyliśmy pierw na Tychy, a następnie lasami poprzez Kobiór, Piasek dotarliśmy do Pszczyny. W sumie klasyczna trasa została zrobiona :)
W Pszczynie chwila przerwy na fotki i mogliśmy uderzyć w stronę Goczałkowic gdzie planowaliśmy pierwszy dłuższy postój. Wyjechaliśmy z Parku (było nawet dość przyjemnie, bo wiara chyba jeszcze nie zdążyła wyjść z kościoła albo z czegoś tam innego), następnie wjechaliśmy do Goczałkowic gdzie wybudowano w końcu w miarę rozsądne DDR-ki :)
Po chwili zahaczyliśmy jeszcze o knajpę i mogliśmy wjechać na tamę ... gdzie zostałem upomniany przez jednego "rolkowca" że nie mam "dzyń, dzyń". Cóż, wyglądał na klasycznego Janusza (do tego jeździł całą szerokością) więc go zignorowałem xD Później wjechaliśmy znowu do lasu i tu na całe szczęście nie było pierdyliarda rowerzystów tak więc w miarę przyjemnie, ciągle w dość dobrym tempie dojechaliśmy aż do Pierśca. Tam po kawałku asfaltu misja nawodnienie w miejscu wiadomym, następnie ponownie trochę asfaltem aż do Skoczowa gdzie wjechaliśmy na jedną z moich ulubionych ścieżek rowerowych.
Po raz kolejny tam siły wróciły i wzdłuż rzeki mogliśmy dojechać do kolejnego punktu kontrolnego czyli Ustronia. Cel: bankomat i zakupy. Co mogę powiedzieć o Ustroniu, jeden wielki tłum, no ale tego można się było spodziewać. Później jeszcze szybki relaks na polance koło rzeki i został nam ostatni odcinek (około dziesięcio-kilometrowy) do celu czyli Wisły.
U "Małysza" misja obiad i mieliśmy pomyśleć co dalej. Grzegorz od rana namawiał na Salmopol, ja natomiast proponowałem wrócić do Skoczowa. Co wyszło? Zjedliśmy pizzę, przeszliśmy na drugą stronę ulicy i wsiedliśmy do pociągu :-D
Do setki trochę brakło ale i tak jestem zadowolony, a do tego warunki były idealne: ok 20 stopni i wiatr, który trzeba przyznać z małymi wyjątkami nie przeszkadzał zbytnio ;-) Podziekował :)
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1123826185
Brakujący odcinek początkowy:

Pierwszy kilometr edno mi policzyło w ... 13 minut, stąd różnica w średniej
i końcowy

Fotki:
Pierwsza część bez historii i ... fotek :-D
==================
A tu pierwsza atrakcja czyli wiata postojowa w lesie za Tychami, a nie czekaj: jakim lesie?

Później zaś klasycznie czyli lasy i lasy aż dojechaliśmy do Pszczyny gdzie wiadoma fotka :-)

Fajna ścieżka przed Goczałkowicami

Oleee! sklep, niestety nie posiadali lodówki - nie licząc coli Łukasza, no nie zarobili xD

Ponownie nową ścieżką, tym razem już góry zaczęły się pokazywać, po raz pierwszy dziś ;]

Tama - Goczałkowice

Bażant przy Zabrzegu

Zaś lasy ...

... ale były również i atrakcje, trzy ^_^

Dalej asfaltem ...

... o tu :-)

Trzeba przyznać że leją dobrze (ponad kreskę), bezalkoholowe oczywiście ;-)

Skoczów i wjeżdżamy na ścieżkę



Już blisko :-)

Czantoria z Ustronia

A tu Pitt Stop w klimacie :)

I cel: Gołębiewski, później milion osób więc jeszcze ino ...

... obiad i ...

... na Dworzec ^_^

Pociąg oczywiście się na mojej wiosce nie zatrzymywał więc Łukasz z Ligoty na bazę a ja z Grzegorzem na garaż, po rozmowie Szkodnik na myjnię i do domku :-) I proszę zauważyć że nic nie napisałem o mieszkaniu na dziewiątym piątrze, bez balkonu :DDD
================================================
Logiczne :D

Kategoria Rower
DPD 11/2018
-
DST
27.77km
-
Czas
01:13
-
VAVG
22.82km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 14 maja 2018 | dodano: 14.05.2018

Po dość długiej przerwie wpadło kolejne DPD :-) Już w sumie wczoraj po spotkaniu z Diobłem wymyśliłem sobie że tydzień ruszę od od kręcenia, tak więc ... piwo na garażu musiało zostać zastąpione zupką gulaszowa z tytki w domu. No cóż, przynajmniej zdrowiej ... chyba :)
Wystartowałem dość wcześnie coby przy dość sympatycznej temperaturze plus 12 stopni uderzyć na Szopienice. Pojechałem w sumie bez stresu i oprócz jednego przypadku gdzie na podjeździe do świateł zapaliło mi się zielone, przyspieszyłem i dostałem wiatrem po twarzy (ukryta bestia heh) nie działo się nic ciekawego. Dalsza część dojazdu upłynęła spokojnie, przy mega mocnym słońcu w bryle. Dobrze że je miałem :-)
Po ciężko przepracowanych (:P) ośmiu godzinach mogłem wracać i rozpocząć w sumie ucieczkę przed chmurami. Wyglądały średnio ciekawie ale udało się przez Zawodzie i D3S wrócić o suchości, a do tego wiatrowi się coś pomyliło i jakiś 60% dmuchał mi w plecy. O zgrozo, jak wyjdę z szoku to mu podziękuję :D
Jutro służbowy spacerek z Panem z kontroli juuupi ... psia mać xD
=============================================================================
Trasa (https://www.relive.cc/view/e1120511845) standardowa => Endo na początku ino szalało jak nienormalne ;]
Fotka:
Na żywo z wietrznym klimatem wyglądało groźniej ;)

=============================================

Korek można skreślić :)

Pewien Janusz nie wybrał, i się na mnie darł że ... wpycham się na początek kolejki :DDDDDDDDDD
Kategoria Rower
Rodzinno - towarzyskie Tychy
-
DST
42.73km
-
Czas
02:15
-
VAVG
18.99km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 13 maja 2018 | dodano: 14.05.2018

Dzień dobry, po raz kolejny ;]
Choć w głowie ciągle siedzi mecz tych pseudo-amatorów to jednak dziś telepatycznie porozumiałem się z Siostrą w celu jakiegoś tam pokręcenia :) Do godziny 15:00 się pobyczyłem, następnie wyjechałem z garażu i po dość krótkim (jak tam możliwości mojej Siostry) czekaniu na Ochojcu wyruszyliśmy razem w kierunku Tychów. Pierw po lasach, leniwie rozmawiając ze średnią w granicach 13km/h (i jedną muchą w oko Siostry xD) dojechaliśmy do Kostuchny gdzie już widzieliśmy że za chwilę będą nas czekały dwa bardzo sympatyczne zjazdy ;] Zjazdy zostały ogarnięte, później chwilę przez las i wylądowaliśmy w Czułowie gdzie już prędkość dochodziła do powiedzmy granicy bardzo mi odpowiadającej czyli około 20 km/h :)
Dojechaliśmy do Browaru, później rura na Podlesie stamtąd dość fajną ulicą Niezapominajek w klimacie dojechaliśmy na Zarzecze, a następnie poprzez lasy na Akademiki gdzie mieliśmy plany zupełnie odrębne => znaczy ja na piwo, Gocha na lody :D Każdy skonsumuje to co lubi heh. Gośka pojechała zgodnie z planem, mój natomiast się trochę zniekształcił gdyż Diobeł również coś tam kręcił i w sumie to wylądował w moich okolicach, czyli wiadomo - misja nawodnienie (:D) oraz chwila rozmów. Umówiliśmy się przy kebabie na Ligocie i mogliśmy podjechać w okolice Uroczyska Buczyny ;] Pogadali, jeszcze kąsek wspólnie pokręcili i został mi tylko dość szeroki dukt leśny, następnie było bez duktu (xD) i singlem na garaż.
No cóż, dobrze :) Z plusów: Gocha wróciła do pozytywnych myśli rowerowych więc jest szansa że ognisko na Koparkach wyjdzie :) Chodź tu już trochę Diabeł zaczął kombinować że całkiem możliwe że ognisko wyjdzie ... ale nie rowerowo ino autem, no oki => mi pasuje hehehe.
Na koniec info od Marcina który wracając na Batory wpadł z kołem w jakąś żyłkę wędkarską zawieszoną na dukcie rowerowym na wysokości szyi, debile czy osoba nie do końca normalna? Nie wnikam, Diobeł prócz śladu, zdrowy, no ale są jakieś granice bycia głupim ...
========================================
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1119907462
Fotki:
Start wycieczki właściwej, Gocha chyba zadowolona? ;)

Kto znajdzie Szkodnika?, taki kamuflaż że normalnie Macierewicz by się nie pochytał ;)

Tychy => kolejna fajna akcja, pojeździć sobie ścieżkę rowerową na rolkach trzymając się wózka elektrycznego, w dechę :D
PS: ciekawe czy Endo odpalił xD

W sumie cel xD

A tu można powiedzieć że przypadkowe spotkanie i mogłem w końcu pooglądać nowego "rowera" od Diobła ;]

===================
Dyć xD

Kategoria Rower
Klocków
-
DST
31.66km
-
Czas
01:22
-
VAVG
23.17km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 12 maja 2018 | dodano: 13.05.2018

No i po pięciu dniach wróciłem do delikatnego kręcenia. Niby maj ale jednak to pogoda płatała nam figle w tym tygodniu więc jestem trochę jestem usprawiedliwiony :) Baaa, nawet na zwykłe DPD były tylko dwie opcję: czyli w poniedziałek (taaaa na pewno) i w czwartek, gdzie miałem już umówione spotkanie z Kęsym na Mysłowicach. Takie spotkania jak wiadomo nie kończą się na kawię więc branie roweru mijało się z celem heh. Jestem więc ponownie choć trochę usprawiedliwiony. Oprócz tego dwa razy byłem w terenie, ogarniałem babcine sprawy, przeszły chyba ze trzy burze ale przynajmniej nadrobiłem towarzysko :-)
A dziś natomiast przy sobocie wszystko było podporządkowane pod wielkie starcie (dla kibiców) GieKSy z Chorzowem ;-) Dodatkowo nawet nie musiałam myśleć nad celem bo byłem umówiony z Diobłem na wymianę klocków hamulcowych w Szkodniku.
Wystartowałem więc na spokojnie i poprzez Witosa dotarłem na Batory, gdzie przez dłuższą chwilę pogadaliśmy, nastąpił serwis, pogłaskałem kota i mogłem zacząć testy, które wykonałem przez Zarzecze i Ochojec do bazy. Rower przestał piszczeć tak więc idealnie. W sumie to dobry dzień był ... do godzin wieczornych.
===============================================
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1119105073
Fotki:
Na początek jeszcze piątkowe klimaty po burzy :)


A tu już z dziś - zaznaczone pałki oświetleniowe stadionu na którym dziś GieKSa się skompromituje ...

Pomocnik mechanika - podzespół miauczący działa bez zarzutów :D

Dukty leśne i jazda ...

... na mecz ...

... po którym nic ino można było zjeść pizzę i popić piwem. Banda nieudaczników, debili, idiotów!!!! Jak można tak zepsuć humor tylu tysiącom kibiców? Derby, najważniejsze, do tego rywal praktycznie zdegradowany, gra młodzieżą a nasze kopacze przechodzą koło meczu. Niepojęte, złodzieje marzeń!! Na meczu z Tychami zostaniecie rozliczeni.
Prezydent również ma dość ....

==========================================
A co do moich ostatnich humorów to:

Dobrze! :)
Kategoria Rower
Hałda Skalny (389m n.p.m.)
-
DST
45.56km
-
Czas
02:07
-
VAVG
21.52km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze

W sumie to dziś miałem odpocząć przed jutrzejszym służbowym terenem, no ale Filip wyskoczył z propozycja wyjazdu na Paprocany. Temat olałem bo to oklepane, no ale nastąpiła następna propozycja czyli: A może by tak na Hałdę Skalny w Łaziskach pojechać? Cel wydał mi się na tyle interesujący że zjadłem obiad i wystartowałem na umówione (na godzinę 14:45) spotkanie na Akademiki ;]
Do hałdy mieliśmy trochę ponad 15-kilometrów górkowatego terenu więc na spokojnie se pogadaliśmy i dość sprawnie wyjechaliśmy z Mikołowa. Te okolicę rządzą się jednak swoimi prawami (bankowo to nie jest Poznań :D) tak więc jednak trochę się zmęczyłem podjazdami, choć ... kwintesencja podjazdów nastąpiła dopiero podczas podjazdu pod hałdę xD Nogi dawały radę "jako tako" ... ale było ciężko heh. No nic podjechałem i oczom moim ukazał się przepiękny widok na nasze Beskidy, no po prostu bajka :) Ogólnie widok w każdą stronę miażdżył (nawet filmik jakiś tam nagrałem ale łapa się trzęsła i był nudny to nie wrzucę :P) i było co objeżdżać/oglądać. Ogólnie to fajnie tak se pojeździć po siedemnastu milionach ton śmieci => nie każdy tak może :D
Powrót był trochę mniej terenowy aniżeli przyjazd ale jednak ciągle na spokoju wracaliśmy przez Mokre, Rete Śmiłowicką i Kokociniec aby dotrzeć do garażu na zasłużonego Żubra. Do kompletu dołączył jeszcze Grzegorz który kręcił po okolicy, no i powiedzmy że się nawodniliśmy :)
Nogi do prania, a jutro trzeba iść - jak tam ktoś w pracy myśli że zrobię niewiadomo ile kilometrów to jest w błędzie :D W błędzie byłem również ja twierdząc że Szkodnik (dziś Pan Piszczałka) naprawi się sam, zamówienie na klocki dziś poszło do realizacji - to tak ino informacyjnie :)
==============================================
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1115065898
Fotki:
Odrobinę za centrum Mikołowa już wiedzieliśmy że to był dobry kierunek :)

Nasz cel obok którego widać KWK Bolesław Śmiały.

Widok ze szczytu na Beskidy ...

... i Tychy - to te białe w oddali, bardziej z lewej strony ;]

Warunki wietrzne jak to na hałdach, stabilne :D

A tu nie wiem co się odMIKOŁOWiło xDDDDDD

Dzięki Filip za wycieczkę bo do takich widoków to nawet bym przejechał 100 kilometrów a nie ino 45 heh
===================================
Śmiech też od Niego, ale pasuje idealnie hehe

Kategoria Rower
Kiczora (989m n.p.m.) debiutancko
-
DST
18.03km
-
Kalorie 2631kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 5 maja 2018 | dodano: 06.05.2018

Po rowerze i moim powrocie z Poznania, w piątek miałem już hasać po naszych kochanych Beskidach. No niestety, pies się Siostrze rozchorował tak więc wyjazd musieliśmy o jeden dzień przełożyć coby wrócił mój Siostrzeniec i przypilnował Arji. Przynajmniej zrobiliśmy grilla, co też było w dechę pomysłem bo co to za majówka bez karkówki i hamburgera okopconego dymem? ;-)

Dobre było :)
===========================
Dziś już natomiast zgodnie z planem spotkaliśmy się z Siostrą po godzinie 10:00 na PKP Piotrowice i po chwili czekania mogliśmy wsiadać do pociągu Kolei Śląskich jadącego do Wisły Głębce :-) Jechaliśmy nawet yyy pierwszą klasą (przynajmniej tak stwierdziła pewna Pani Grażyna ... której ogólnie słuchać się nie dało xD) co spowodowało że droga spłynęła dość szybko i poprzez sklep mogliśmy ruszać w kierunku naszych dwóch zaplanowanych szczytów czyli Kiczory i Stożka.
Tempo musiało być dość żwawe bo choć trasa była ino na 16 kilometrów to jednak oszczędnie kupiliśmy bilety 10-cio godzinne, tak więc trzeba było zdarzyć na pociąg o 18:18. Nic trudnego :-) Na sam start poszliśmy sobie szlakiem (niebieskim) płyt betonowych, później lasem aż doszliśmy do dość porządnego podejścia po którym na chwilę się trochę wypłaszczyło. Potem ponownie wróciliśmy na krótkie płyty, żeby leśnym duktem dojść przez Mraźnicę (816m n.p.m.) do Przełęczy Łączecko (774m n.p.m.) Dokładnie do tej samej którą pokonywałem o tu => http://lapec.bikestats.pl/1611032,33-Prawie-Kiczor... Od tego miejsca rozpoczęliśmy dość solidną "wspinaczkę" szlakiem czerwonym aż na szczyt Kiczory. Na górze chwila dla reportera i w sumie faktycznie ... dawno już nie byliśmy razem na szczycie na którym oboje byliśmy pierwszy raz heh.
Ze szczytu już dość prosta i sympatyczna droga (przez Kyrkawice 973m n.p.m.) do Schroniska na Stożku w którym nastąpiło piwko i popas w postaci konserwy i dwóch bułek ;] Po odpoczynku poszliśmy sobie jeszcze na szczyt Wielkiego Stożka (978m n.p.m.) bo jak się okazało Gocha jeszcze tam nie była xD. Dziesięć sekund na szczycie i mogliśmy dość stromo schodzić w dół. I tak terenowo, lasem przez Mały Stożek (843m n.p.m.) doszliśmy do szlaku żółtego (utwardzony) który później zamieniliśmy na niebieski który ... zgubiliśmy, o tu:

Siostra o miodzie z mleczy zagadała i tyle było z planu kończenia wycieczki w Dziechcince :D Znaczy szlak był do uratowania, no ale wyszło że nasz pociąg i tak się zatrzymuje w Wiśle Kopydło tak więc bez różnicy :P Przed samym dojściem do owej dzielnicy stwierdziłem jednak że lepiej będzie pójść do Wisły Głębce - odległość ta sama, a tam mieliśmy pewność że sklep będzie. Zostało nam przecież i tak około godziny do dyliżansu więc była jeszcze opcja na zamoczenie stópek w Głębiczeku. Nasza miejscówka była zajęta przez lokalnych jegomości, ale poszliśmy troszkę dalej i plan wodny udało się zrealizować :) Na koniec pozostało nam ino dojść do dworca coby wsiąść na pierwszej stacji (z dobrymi miejscówkami) do pociągu do Katowic Piotrowic.
Tam misja Kebab i prosto do domu. No odpocząłem naprawdę, trochę się pogadało, trochę pomarudziło, ale jednak tego było mi trzeba ;]
PS: Kurde pierwsze piąć wycieczek w maju i już połowy miesięcznego transferu na zdjęcia nie ma xD
=================================================================
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1114221383
Fotki:
Ruszamy ;]

Pierw spokojnie ...

... a później już w klimacie :))


Coraz wyżej i coraz więcej jagutkuf, oj szykują się kolejne górki pod te małe

Na szczycie ;] Siostrze chyba słonko w oczy raziło :D

Widoczek na Czechy z okolic szczytu

Pół godziny marszu i meldujemy się przy schronie na popas => osób o dziwo mało.


Zejście z Wielkiego Stożka

Przed nami Cieślar którego, olewamy i schodzimy ...

... taką oto drogą

Na koniec jeszcze samojebka w lustrze :D

Ulga w Wiśle (a dokładniej w Głębiczeku) i do pociągu ;]

Sympatycznie było i choć na jeden dzień udało się odciąć od problemów i smutków życia codziennego xD
========================================
Dobrze że choć Gochę miałem xD

Kategoria Góry
Luboń + towarzysko
-
DST
65.52km
-
Czas
03:05
-
VAVG
21.25km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze

Część czwarta i ostatnia ;] Dziś po wczorajszych Obornikach wiedziałem że na pewno nie wystartuje wcześniej niż po obiedzie. Mniejszym problemem ale jednak problemem była pogoda która miała się trochę "skaszanić", ale jednak większym był fakt że wczoraj z Wujkiem pozwoliliśmy sobie na jakiś mocniejszy alkohol :) No cóż, trzeba było sobie pogadać heh. Wstałem więc około 9:00, zjadłem śniadanie i wróciłem do wyra :P
Wyspałem się do 12:00, zjadłem obiad, dmuchłem w alkomat i mogłem jechać na miasto. Policji w trzy du*y no ale na pewnego dojechałem do podstawowej misji dnia dzisiejszego czyli zawitałem na Dworcu Głównym coby sobie kupić bilet powrotny do Katowic ;] Połączeń oczywiście w bród ale tylko pięć obsługuje rowery, obliczając jeden praktycznie nocny, jeden bardzo wcześnie rano zostawały trzy => z czego jeden (nie wiem co za baran to wymyśli) jechał sobie przez Łódź ... ponad 6 godzin, no nie dobra zostały dwa o 10:27 (którym docelowo ppojechalen) i o 16:00. Wystartowałem więc po godzinie 14:00, powkurzałem się na kierowców, kupiłem bilet i co teraz? Do domu wracać bez sensu, więc postanowiłem zobaczyć na co TrollKing tak narzeka w tym Luboniu.
W sumie to się nie dowiedziałem :) Mnie mocniej Górczyn wymęczył heh. Dość średni ruch uliczny, studzienki pozapadane, światła ... bleeee. Sympatycznie zrobiło się dopiero na Świerczewie :) Z fajnej DDR-ki wjechałem do Lubonia gdzie zrobiłem małą przerwę na ćmika .. i zobaczyłem bardzo fajną (chyba) ścieżkę rowerową w kierunku Wildy biegnąca wzdłuż torów :)
No i to był plan na powrót! Teraz szybka pętelka po Luboniu (pojeździłem, wąsko i dziurawo), kolejno: olałem Puszczykowo i wróciłem się na wcześniej wspomnianą uroczą ścieżkę. Jednak urocza nie była, plus masaż tyłka w pakiecie heh. Następnie poprzez trochę przerażający cmentarz w lesie dojechałem do dworca na Dębcu, gdzie dostałem SMSa od Tomka. Szybka rozmowa, chłopak od razu ogarnął zakupy i przyjechał do mnie. Dzięki temu małemu gestowi mogłem zostać polizany przez ... małego zwariowanego pieska a następnie zostałem oprowadzony po Dębcu i okolicznych lasach :) Pokręciliśmy trochę i kolega mógł mnie ustawić z azymutem na Wartostradę (za co dziękuję) którą wróciłem pierw na Lechicka na jakąś piwną przerwę, a później już prosto do bazy. Tomek jesteś mega pozytywną osobą i nie zmieniaj się, a jak dalej będziesz narzekał to Cię na Tychy wywiozę :P
Trasa (bez odcinków WW - Poznań Gł i Katowice PKP- Brynów) => https://www.relive.cc/view/e1112234930
Fotki:
Poznań i jedna z wielu ścieżek przez miasto, szanuje :-)

A tego nie szanuję, kij mu w Opla

Sentymentalne, takich rzeczy się już za często nie ogląda ;-)

Nic ciekawszego w Luboniu nie znalazłam, sorki heh

Urocza ścieżka wzdłuż torów xD

Postój i ... Poczekuj :-D

Tomek w sumie więcej opowiadał ale jedno zdjęcie również pozwolił zrobić ;-) Miło z jego strony heh

Jeszcze Warta ...

... i Wartostrada na zakończenie ;-)

Pozdro z Wisły i soki za błędy, piszę z pociągu heh.
======================
Ogólnie wyszło mega fajnie => jestem zadowolony ^_^

==========
Do kolejnego ;-)

Kategoria Rower
Oborniki + MG
-
DST
76.22km
-
Czas
03:11
-
VAVG
23.94km/h
-
Sprzęt Krossiwo
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 1 maja 2018 | dodano: 05.05.2018

Trzeci dzień zaczął się w sumie tak jak podejrzewałem czyli leniwie. Niebagatelne znaczenie miał niewątpliwie (:D) wynik alkomatu (na poziomie 0,6 promila) z rana => urlop mam i tłumaczył się nie będę :P Zresztą w sumie zakładałem że dziś sobie trochę dłużej poleżę, wybyczę się i ruszę dopiero po obiedzie, tak więc tym razem wszystko odbyło się zgodnie z planem ;]
Na obiad wjechała taka oto pizza, która w sumie miała być ostra (taaa, jasne) ale jednak była smaczna, tak więc jedzenie oceniam na plus :)

Pojadłem i mogłem ruszyć ze Strzeszyna (po godzinie 14:00) w kierunku mojego celu którym na dzień dzisiejszy były Oborniki Wielkopolskie. Po początkowej DDR-ce w miejscowości Suchy Las musiałem przejechać parokilometrowy odcinek drogi szybszego ruchu (mega średnia) coby skręcić w okolicach miejscowości Sobota na jakieś spokojne wioski :) Jechało się całkiem sympatycznie, no ale zaczął się poznański problem? Zaczęło wiać, pierw obrywałem wiatrem z boku, później miód na plecy me :) Praktycznie aż do samych Obornik dostawałem wiatrem po pleckach tudzież po tyłku - super w dechę, Brawo On, szanuje. Żeby jednak nie było tak kolorowo to muszę w tych okolicach zganić drogowców, fajne pagórkowate tereny a stan nawierzchni na poziomie średnio dostatecznym xD
W Obornikach chwila dla reportera i mogłem ruszać w stronę mojego drugiego celu czyli Murowanej Gośliny. Pierwotnie miałem połączyć Oborniki z Szamotułami no ale trasa na MG wydawała mi się spokojniejsza. I była, lecz niestety geografii nie oszukasz, skręciłem na prawo ... a wiatr kierunku nie zmienił xD Odrobinę przechylony, wśród mega miłego klimatu (z jedyną przerwą na Lecha Free) pokonałem ponad dwudziestokilometrowy odcinek miedzy miasteczkami nawet nie wiem kiedy :)
W Murowanej było ładnie ale w sumie już czas mnie trochę zaczął gonić. Tak więc po sesji na rynku postanowiłem ino poszukać dworca żeby kupić bilet powrotny do Katowic :) Niestety, stacja istnieje ... dworzec nie istnieje xD Trudno, bilet ogarnie se jutro a mi zostało około 20 km do bazy, pod wiatr. Skubany ani przez chwilę kierunku nie zmienił heh. Jakoś z trzema Pitt Stopami udało mi się jednak dojechać, ogarnąć piwko w lasku i na spokojnie udać się do Wujka na wannę i poczekać na wieczór z Ligą Mistrzów ;]
====================================================================
Trasa => https://www.relive.cc/view/e1111561299
Fotki:
Początkowy, fajny odcinek śmieszki ze Strzeszyna do Suchego Lasu

Pitt Stop => jednak jazda bez skarpetek nie była trafionym pomysłem hehe.
==============================================================================
To ta droga którą muszę zapomnieć jak najszybciej ;/ Dobrze że było jej ino około siedmiu kilometrów.

Już miło :)

Śmieszek postawił ograniczenie => tam się 15km/h jechać nie dało :D


xD
=======================================================
Widok na Objezierze i ...

... Folwark w tym miasteczku

Oborniki przed zjazdem na końcu którego mamy ... próg zwalniający. Brawo Wy xD


Szybki odcinek gdzie przeszkadzał ino ...

... boczny wiatr xD
O tym komu/czemu drzewa przeszkadzały, nic nie napiszę bo wiadomo ;/

Murowana Goślina, mega sympatyczne miasteczko ... albo jak pisała moja Kuzynka - wiocha :D
Lody Włoskie były, to tak dla informacji Kuzyna :)

Warta

I ostatkiem sił, na całe szczęście końcówka :)

=================================
Czasem tak jest xD

Na końcu nawet do tej granicy się nie zbliżałem, choć z tempa jestem mega zadowolony :)))))))
Nawet Filip pochwalił ;]
Kategoria Rower



