Wpisy archiwalne w miesiącu
Październik, 2026
| Dystans całkowity: | 147.98 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 06:37 |
| Średnia prędkość: | 19.71 km/h |
| Suma kalorii: | 1770 kcal |
| Liczba aktywności: | 4 |
| Średnio na aktywność: | 36.99 km i 2h 12m |
| Więcej statystyk | |
DPD 47/2026 + służbowo
-
DST
50.66km
-
Czas
02:34
-
VAVG
19.74km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 października 2026 | dodano: 16.10.2026

Tak się kończy wąchane moich skarpetek po wczorajszym terenie służbowym na ulicy Mikołowskiej 😴😹

Dziś kazali mi być obowiązkowo rano w biurze, ale też nie zabronili mi dojechać tam na rowerze 😁. Skorzystałem więc przez D3S i jak widać okolice Upadowego 😎

Niby było tylko jakieś 5°C ale warunki termiczne ogólnie spoko 👌. Wschód słońca też nie głupi 😋

A z pracy wyjechałem dzisiaj troszkę wcześniej, bo wysłali mnie żebym zobaczył jedną, nowo powstałą inicjatywę drogową pewnego radnego. Nic szczególnego nie zrobił, raport zdałem i wolne 😋. Do tego wpadło trochę dodatkowych kilometrów. To fotki:




Trasa mało kombinowana, ale nie chce mi się jej opisywać więc będzie mapka 😛. Fajnie też, że wpadło trochę kilometrów gruntowych 😋. Wiewiórki z piłami mechanicznymi ino trochę psują nawierzchnie w lesie pfff.

Weekend tym razem będzie leśny i grzybowy. Jutro jedziemy na Jurę krakowsko-częstochowską, a jak tam nic się nie znajdzie, to pewnie w niedzielę wyskoczymy do naszego lasu na Akademiki 😎
=============
Ma to sens 😁😁😁

🤢🤮😅
Kategoria Rower
DPD 46/2026
-
DST
28.13km
-
Czas
01:27
-
VAVG
19.40km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 października 2026 | dodano: 13.10.2026

Powitałka zdecydowanie oddaje mój weekend 😁. W sobotę to jeszcze choć w sklepie byliśmy, a w niedzielę to już ogólnie dramat 😅. Liczba kroków "mówi" sama za siebie 😁😁😁

Wczoraj jak wstałem to plan na rower był, ale nie byłem spakowany, to poszedłem sobie na autobus a potem na pociąg. Błąd xD

Dziś już nie chciałem ryzykować (choć ponoć byłbym na czas 🫡) więc rower. Miało być zimno (było, ale byłem ubrany termoaktywne) i miało nie padać. To mżyło od samego domostwa 😅

Mogłem się jeszcze wrócić i pojechać autem ale co mi tam - z cukru nie jestem 😛. Deszczyk ustał już w okolicach pętli brynowskiej i reszta trasy (przez Velo i Szopienicką) była już tylko mokra. No może prócz końcówki (gdzieś od Bagiennej) bo tu już było mycie pyszczka prysznicem spod kół 🫡. Ponoć chwilę przed godziną siódmą było chwilowe oberwanie chmury. A tak to yyy ciemno heh.


XDDDDDDD
Dobrze, że Velostrada jest choć fajnie oświetlona ;]

W robocie moje biuro przez najbliższe trzy tygodnie (z małymi przerwami) będzie "robić" za miejsce szkoleń, to korzystamy z gościnności sąsiadek 😎. Szkodnik też się zmieścił 😋

Jak rano było jakieś +3/4°C to na powrocie już 11°C 😃 . Można było górę termoaktywną schować do plecaka i wrócić przez Nowy Nikisz, D3S i Ligotę.


Jutro się zobaczy, ale może też rower bo ma nie padać do 08:00, a potem od 10:00. Będzie trzeba kontrolować, a wyjdzie i tak to co wyjdzie 😁 🫡
EDIT:
Dziś rano taka informacja z radaru, to na szybko rozpakować plecak, spakować torbę na ramię i do auta.

Nie spadło oczywiście nawet pół kropli deszczu pfff . Jutro (czwartek) w teren służbowy, a w piątek do biura to może wtedy wpadnie DPD 🫡
====================

Zgadza się 😛
Kategoria Rower
D(P)PD 45/2026 + wokół Katowic + 30k Szkodnika 😎
-
DST
51.62km
-
Czas
02:36
-
VAVG
19.85km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 9 października 2026 | dodano: 09.10.2026

Dobre spanko było 🫠😴 . Szkoda tylko, że kolega z roboty mnie obudził telefonem 😅

Jakby była godzina 06:03 to jeszcze luz, bo by się dojechało autem ... ale była 07:13 😂. Mogłem oczywiście wziąść dwie godziny siły wyższej i sobie na spokojnie dojechać, ale jest piątek 😛. Długim weekendem przecież nie pogardzę heh. Pogadałem z Kierownikiem, jeszcze dwie godziny spania, i trzeba się było ruszyć ... do pracy 😅. Wczoraj byłem służbowo w terenie (niezły kibel 😁) ...

... a że jechałem z domu, to pojechałem podpisać listę za wczoraj 🫡. W sumie to pewnie mogłem się podpisać po weekendzie ale nie chciałem robić kłopotów dziewczynom w kadrach 😇. Przy okazji zawiozłem tablet, to nie będę go dźwigał w poniedziałek 😋. I tak nie chciałem dnia marnować na nicnierobing 😛
Tak więc błędu w tytule nie ma 🙃
Start o godzinie 10:45 i do pracy dojechałem przez całą velostradę i Szopienicką. Tamże jakieś pół godzinki na załatwienie swoich spraw, a potem jazda gdzie oczy poniosą. Pierwotnym planem miał być Park Śląski, ale oczywiście musiałem to zrobić trochę na około (przez Siemianowice Śląskie) i wrócić sobie też z dokrętką (przez Chorzów i Rudę Śląską) do kitku 😻 😎. Zimno 🥶 jakieś 12°C i wietrznie. Wiatr raz pomagał, raz przeszkadzał, ale to nie on był najgorszy. Stałem chyba na 80% świateł xD. Mało komfortowe. Reszta za to całkiem spoko 😎
Trasa:

Fotki:
Staw Borki

Mural przy ulicy Strzelców Bytomskich w Katowicach

Park Śląski



Mural w okolicach ulicy Wiśniowej
BTW: świętej pamięci Adaś Ledwoń 🙄

I tuż przed Katowicami 🫠

Weekend ponoć grzybowy ma być, to pochodzimy trochę zamiast jeździć ;)))
===============
Śmiecha nie ma bo świętujemy 🥳
30k => 30 000km => ponad 3/4 obwodu Ziemi 😎

Kategoria Rower
Korab (🇦🇱 🇲🇰) 2764m n.p.m.
-
DST
17.57km
-
Kalorie 1770kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 3 października 2026 | dodano: 07.10.2026

Gdzie mięso? 😼 😂
Geneza tym razem będzie trochę bardziej skompilowana heh. Kuzyn był dokładnie na tym samym noclegu trzy czy tam cztery miesiące temu. Szczyt też miał w planach. Gipsu na kostce pewnie nie miał w planach xD. Karkonosze niszczą wszystkich 😁
Jego kuzyni i kolega szczyt zdobyli, to on też chciał. Szukał tylko
Ja z Katowic, Kuzyn spod Poznania więc najbardziej uczciwie było wylecieć z Wrocławia bo jest mniej więcej po środku 👌. Bejbe ogarnął samoloty, ja pociągi, i mogliśmy w piątek ... iść do pracy. Po niej gonitwa, ale płynnie udało się spotkać we Wrocku, zrobić sprint na autobus na lotnisko i jeszcze mieć taki zapas czasowy żeby browara powitalnego zrobić heh 🤠😁

Odprawa (Albania nie należy do Unii Europejskiej) trochę bardziej czasochłonna, trzeba było auto odebrać, ogarnąć sklep po wodę, i dojechać niecałe trzy godziny na nocleg 🌪️

Dojechaliśmy chwilę po godzinie 00:30. Na plus fakt, że nocleg taniutki ... bo w aucie XD. Bez sensu było rano jechać autem skądś, a wynajmowanie pokoju na pięć czy sześć godzin było mało opłacalne ;)
Ino raz w nocy trzeba było się dogrzać samochodem, ale ogólnie tragedii nie było 👌

Ja tam nawet 5,5h przespałem, ale pewnie wyglądałem podobnie 😅
Wstaliśmy w okolicach godziny siódmej, trzeba było ogarnąć siebie i plecaki, i można było ruszać 👣 👣
Już po jakiś pięciu minutach od auta byliśmy w tym miejscu 😋

No i zaczynamy => półtorej kilometra do góry xD
Na początek Kuzynostre mi wystrzelił jak z procy, a ja na nawodnienie i śniadanko 😎. Potem gonitwa za nim, i po dłuższej chwili już razem nabieraliśmy wysokości. Ludzi malutko, ale na którymś tam odpoczynku usłyszeliśmy soczyste polskie wiecie jakie słowa 😅. Staram się nie przeklinać, to tu też nie będę 🤣. No jak nic rodacy 🇵🇱.
Mijamy się i rozmowa:
- Hello, Hi czy tam Hey
- Cześć
- o #&$#$ Polscy!!
- no Polacy, słyszeliśmy te wasze #&$#$ już od jakiegoś czasu 😁
- hehehe a napijecie się po jednym?
- no baaa 😅
Pierw po maluszku nalewki zrobionej własnoręcznie przez kolegę z pigwy japońskiej, potem oni do przodu, a my z tyłu. A że oni czekali na dwóch kolegów którzy byli za nimi i nami ... to po kolejnych metrach przewyższenia po kolejnym maluszku truskawkowej🍓 naleweczki 😋. Dobry kucharz z tego kolegi spod Warszawy 😅
Wszystko oczywiście w granicach rozsądku i mogliśmy dalej nabierać wysokości ☺️. Łatwo nie było, ale po trochę ponad sześciu godzinach meldujemy się na najwyższym szczycie Albanii oraz Macedonii Północnej 🤝
Dłuższa chwila na szczycie i w dół z grubsza po swoich śladach 😏. No nie było innej opcji - średnio tam ze szlakami ;). Z każdą chwilą mięśnie jednak coraz bardziej płonęły, ale trzeba gonić bo nie mieliśmy latarek. No może oprócz tych w telefonach 🫡. I to się udało, choć końcówka trochę na rzęsach. Kuzyn jeszcze dodatkowo schodził z obdartymi girami przez buty 😬
Trasa:

I fotki, a będzie ich znowu dużo heh










Na wczorajszy nocleg dostaliśmy się na styk, więc niestety było trochę za późno żeby dojechać na normalne spanie za jasności xD
Tu już tylko(?) godzina jazdy po górskich serpentynach, sklep w dużym mieście i na taki oto klimat 🥰


😁😁😁😁😁
Wczoraj jeszcze załapaliśmy się na bardzo późny obiad (szacun że nam go przygotowali), potem jakieś piwko i do wyr 😎
============
Następny dzień miał być zaplanowany na relaks i na początku taki był. Śniadanko, przywitanie się z gospodarzem (mega pozytywny gościu) i (jeszcze raz) z jego synem, trochę rakiji, ale oczywiście zaczęło mnie nosić 😂. Ale ogólnie to poranek spokojny 👌




😁😁😁😁😁
No to trasa dnia drugiego 😎

Te po lewej to robiłem samemu, bo Kuzyn pilnował rakiji 😂. Ogólnie to Pan nam dał i winogronową i wiśniową ale obie pyszne 😋. Jedzenie też mega - wszystko od nich. Pycha!!! No może prócz cepa ale też nie był zły 😅. Dżemy, herbatka, ser, sałatki, zupy top 😋




A tu już wspólnie 😎. Ogólnie to nocleg na takiej wiosce, że nic bardziej ambitnego nie było możliwości zrobić bez auta 🫡
A tam spaliśmy 🤗

Filmiki z drona jak dostanę to dokleję 😎

W poniedziałek tylko śniadanie, szybkie pakowanie i dwie godziny na lotnisko. A no, i jeszcze sklep i szukanie magnesów. Nieudane xD.
Z ponownie dość sporym zapasem czasowym meldujemy się na parkingu żeby oddać auto i "zrobić" piwo przed lotem. Gospodarz jeszcze nam rakije pakował do plecaka, ale no bez przesady przed lotem 🤣. Aaaa no oczywiście dostaliśmy chociaż po piwie od Pana gospodarza, bo on chyba bez alkoholu nie wypuszcza 😂
Potem jeszcze piwko na pół przy milicji przed terminalem xD. Tak, Kuzyn się spytał czy można, to zdziwieni. Bo pewnie że można xD 🤣
Nazot do ojczyzny 🇵🇱



Odprawa, autobus na dworzec we Wrocławiu, szybka pizza/kebab i każdy do swoich Magdalen 🥰
Oczywiście PKP zafundowało mi powrót do domu po północy, ale przynajmniej w piątek było oki, i nie spóźniliśmy się na samolot😋

W sumie to nie wiem czy dało się to lepiej zorganizować 🤔. Wszystko chyba się nam spieło. No może nie było roweru, ale tam to ja dziękuję za rower, bo wszędzie stromo i przewyższenia xD.
Teraz regeneruje nogi, trzeba dokończyć teren służbowy i deszcze niespokojne. Oj Szkodnik jeszcze trochę poczeka na jakąś wycieczkę ;)
================
Plan na emeryturę jednak już jakiś mam 😂😂

Kategoria Góry



