Wpisy archiwalne w miesiącu
Styczeń, 2026
| Dystans całkowity: | 161.21 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 05:07 |
| Średnia prędkość: | 18.75 km/h |
| Suma kalorii: | 6428 kcal |
| Liczba aktywności: | 6 |
| Średnio na aktywność: | 26.87 km i 1h 42m |
| Więcej statystyk | |
Zimowe Gorce 2/4 => Turbacz 1310m n.p.m
-
DST
30.52km
-
Kalorie 3010kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 31 stycznia 2026 | dodano: 07.02.2026

Najlepszą opcją noclegu było to, że część sypialnia była na górze, więc mogłem na spokojnie wstać sobie chwilę po godzinie 5:00 i zacząć rzeźbić te wpisy. Nie przeszkadzając oczywiście nikomu 🥰😇
============
Główna i najdłuższa wycieczka tego wyjazdu ;]. W sumie, to robiłem za budzik, ale chyba nikt szczególnie nie miał nic przeciwko temu :P
Możliwości dojścia na najwyższy szczyt Gorców było kilka ¯\_(ツ)_/¯. W sumie to tak samo ... jak opcji busikowych heh :D. Michał jeszcze przed wyjazdem dał jedną, ja dałem drugą 🤌. Padło na moją => czyli chyba lepszą. O tym jednak później ;]
Pobudka, śniadanie, pakowanie, i z domostwa ruszamy w okolicach godziny 07:30 😎

No coś około -13°C 🥶
Pierw niecały kilometr na Dworzec Autobusowy w Rabce ...

... później przesiadka, i meldujemy się w miejscowości Poręba Wielka 😎. Stąd na taki oto szlak:

Ta opcja wygrała ze względu w miarę tani (miał kosztować 29zł, a kosztował jednak 33zł) wyciąg. Oszczędzał nam około 500m przewyższenia i przede wszystkim czas. A czas gonił ;)
Po wyjściu z busika pierw jednak spacerek miejski ...


... i przy kolejce meldujemy się w okolicach godziny 09:30👌

Do zachodu jakieś siedem godzin ale też aż trzy schroniska xD. Zakładałem, że wstąpimy do każdego więc każdy miał oczywiście latarkę na podorędziu ;). Była jeszcze tylko jedna niewiadoma -ᄒᴥᄒ-. Otóż przy kasie bilety kupowały tylko cztery osoby => czyli my :D. Byłem ciekaw ile poczekamy uruchomienie wyciągu heh 😛
Ruszyliśmy jednak już po niecałych pięciu minutach ...

... i po jakiś kolejnych piętnastu meldujemy się na wysokości niecałych 1000m n.p.m 😋
Tamże chwila przerwy na nawodnienie ...

... i mogliśmy ruszyć w kierunku GSB 😋




Najlepsze jednak było to, że zaczęło się przejaśniać 😋 🤌


Po około dwóch i pół godzinie meldujemy się w dwóch grupach w miejscach docelowych. Szczerze? To myślałem, że to trochę bliżej od tego wyciągu jest :D
To jeszcze wyjaśnienie dlaczego w dwóch :). Otóż jak widać na mapce powyżej, przy szczycie jest pętelka. Coś się popsuło w obliczeniach i Łukasz z Michałem pierw zdobyli szczyt, a potem schronisko ...

... a ja z Bartkiem odwrotnie :)

Trochę było ino się szukania w schronisku heh

Popas, nawodnienie (no uczciwie leją te pół litra 🤭) ...

... podziwianie wyższych górek ...


... a chwilę później ...

... my po raz pierwszy, a koledzy po raz drugi na szczycie Turbacza. Cel osiągnięty około godziny bodajże 14:00👌

No to w dół ^_^
Klimat jednak genialny :)))




To jeszcze Taterki 😻

Chwila dubla szlaku i już jesteśmy w schronie nie numer dwa, do którego to docieramy chwile przed godziną 16:00👌

I postój 😋
Po nim, no trzeba było oświetlenie wyciągnąć :)

Do ostatniego schronu idziemy już ... w szóstkę. Parka turystów, która miała zarezerwowany nocleg na Maciejowej ... była bez światełek. Pomożecie? Pomogliśmy 😇


Później już byle do miasta i do domku :)



Szlak kończymy chwilę przed godziną 21:00 więc chyba rozsądnie :))

Wyszło godnie 😋

To jeszcze szybka kolacja ...

... i dobranoc 🫡😂

Dziękuję jeszcze raz za kołderkę 🥰
Kategoria Góry
Zimowe Gorce 1/4 => Luboń Wielki 1022m.n.p.m
-
DST
18.85km
-
Kalorie 1853kcal
-
Aktywność Wędrówka
Piątek, 30 stycznia 2026 | dodano: 31.01.2026

Koteł ze schroniska na witam 😊
Nasz coroczny, męski wyjazd właśnie się zaczął 😋. Geneza? No padło na Gorce ¯\_(ツ)_/¯
Pobudka chwilę przed godziną 5:00 rano, kierowca (czyli Michał) przyjechał po mnie o 5:45, i gdzieś po okoooooło ponad pół godzinie ruszyliśmy (w komplecie czteroosobowym) z Katowic do miejscowości Rabka - Zdrój 😊. Droga szybka i przyjemna, z jednym postojem na siku i ciepłego psa 😎. Niecałe dwie godzinki ino 😋. Lubię mieszkanie w Katowicach heh 😁
Dobrą rzeczą było też to, że już wczoraj dostaliśmy informację że możemy się wbić się na domostwo o której chcemy. To wbiliśmy się o ósmej heh.

Znaczy będąc dokładnym, to z naszego było robione zdjęcie ale były identyczne :P
A potem na szlak => o taki 😊

Na Luboń Wielki 😎. W moim przypadku debiutancko👌
Pierw trochę miastem ...

... potem nielegalnie przez tory, i już na szlaku właściwym 😊

Bez raczków ani rusz bo lodowisko 🏒⛸️



I już na celu 😎



Ekipa w komplecie ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

I reszta 🤭



Koniec miesiąca to mogę spamić zdjęciami 😛
Zejście? No trochę przypominające perć akademików z Babiej Góry xD. Przynajmniej nudno nie było heh 🥰
A tu już spokojny las 🫠

Potem trochę (pewnie będzie więcej materiału na filmiku) gorzej heh

I już luz 😎



I miasto, gdzie musieliśmy pójść do sklepu żeby komfortowo zobaczyć mecz na telewizorze 💛💚🖤

Udało się wszystko ogarnąć 🤩

Najważniejsze że mecz ⚽ wygrany👌
No to mamy godzinę 06:20 - trzeba budzić kolegów na następny szlak ;)
I tak długo pospałem/pospali 🫠🤌😁

No dokładnie 😅
Kategoria Góry
DPD 2/2026
-
DST
29.38km
-
Czas
01:34
-
VAVG
18.75km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 stycznia 2026 | dodano: 29.01.2026

Krótka noc = średnie wstawanie 🫡. Kawy już rok nie pije, to do obudzenia potrzebny był rower ;)
Wycieczka? A jak ... do pracy 😒

😹😹😹😹
==========
Główna misja to oczywiście szukanie bazy do słuchawek na Velo. Zwolniłem, zatrzymałem się => popatrzyłem 👀 i nic mi się w oczy nie rzuciło. Zresztą przez łzy (temperatura taka jak wczoraj czyli w okolicach zera) i tak średnio widziałem 😛

No to gonimy na Szopienice 🫡. Dziś muszę jednak trochę pomarudzić na poranny 🌪️ wiatr. No nie pomagał wcale. Uciekam nawet na rolkostradę, żeby się trochę w lesie przed nim schować ;). Reszta to Upadowy => czyli pierw lodowisko, a potem trochę błotka + dziury i Szopienice xD
W pracy jednak humor się poprawił 😊. JBL znowu w komplecie 🫡

Skleroza nie boli 😛
Po pracy ...

... powrót do pracy 😅. Zgubił się nam po prostu jeden plik z ulicy murckowskiej to wróciłem przez Zawodzie. No i gra 😎. Wiedza bezużyteczna => to ten na prosto. Odcinek "i" ... i na tym kończymy pisanie o pracy heh 😊

Na Velo byłem dziś numerem 38 ...

... i klasycznie przez C.P. "Brynów" do bazy /ᐠ。ꞈ。ᐟ\
A w naszych kwietnikach pod domostwem już trochę wiosny czuć 😋

🥰
Jutro o godzinie 05:45 ruszamy na coroczny męski wyjazd 🤌. Odpocząć od pracy to rzecz święta!! A jeszcze w fajnym towarzystwie ... to bym bardziej 😁. Gorce? Co? Nadciągamy 😎
=============
Plan na wieczór (oprócz pakowania) był oczywiście jasny 😂

Święta prawda👌
Kategoria Rower
DPD 1/2026
-
DST
27.78km
-
Czas
01:29
-
VAVG
18.73km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 28 stycznia 2026 | dodano: 28.01.2026

Mało się działo ostatnio :P.
Myślałem, że choć zorzę polarną zobaczę, bo tydzień temu Ziemia dostawała mega strzały od Słonka ...

... no ale nie pykło 🥺

Miał mi też nie pyknąć dojazd do pracy na rowerze w styczniu. Było co najmniej yyy ... chłodno :D



... ale chociaż to pyknęło 🥰
Wczoraj jeszcze analiza pogody i ruszyłem debiutancko w tym roku do roboty na Szkodniku 🚴. W obie strony przez Nowy Nikisz👌. Warunki średnie => no ale mamy zimę ¯\_(ツ)_/¯

Z atrakcji, to tylko na D3S sarenka pokazała mi dupę. A ja chciałem jej zrobić zdjęcie, to pokazała mi skaczącą dupę 😅
W pracy o czasie, a tam wiadomo 🤌

I do domu z zahaczeniem jeszcze o myjnię, coby choć te ubiegłoroczne zaschnięte błoto usunąć 🫡

Aż do zameldowania się w domu nudy!

Tamże zauważyłem, że nie mam pudełka ładującego do słuchawek. Albo zostały w pracy, albo gdzieś mi wyleciały na Velo. Tylko tam grzebałem w kieszeni 😒. Jutro też pewnie rower, bo muszę (wiem gdzie) to miejsce pooglądać. Pewnie zmarznę ... a pudełko będzie w pracy 😂. Klasyka 🤌
============
I byle do kolejnej wypłaty 😅

Dobrze, że choć zęby zdrowe i brak kredytu 😁
Kategoria Rower
Paprocany => oby ten rok był też udany ;))
-
DST
38.77km
-
Czas
02:04
-
VAVG
18.76km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 18 stycznia 2026 | dodano: 19.01.2026

Pierwsze kilometry w tym roku wpadły 😎. W sumie fajnie => niech zima będzie zimą, a lato latem :)


To powyżej jest też oczywistym plusem heh ;).
=============
Na ten weekend prognozy zapowiadały się znośnie. W piątek praca + sklepy, w sobotę zajęcia domowe + relaks, a w niedzielę zostawiłem sobie czas na jakąś aktywność 😎. Mogły być góry, ale było średnio ciepło. Magda wybrała więc opcję domową "z misiem" w tle heh 😊

To ja na rower👌😁. Zgodnie z pierwotnym planem miałem ruszyć około godziny 10:00, ale było jakieś dziewięć kresek poniżej zera 🥶. To ruszyłem dopiero w okolicach 13:30 z zamiarem powrotu o jasności 🐱. Cel? Tyskie jezioro "Paprocany" 😎
Ruszyłem przy jakiś -2°C i na sam początek ... musiałem wyłączyć kamizelkę na prąd xD. Słonko (dziwnie się jeździ "po jasnemu") nieźle podnosiło odczuwalną temperaturę więc postanowiłem oszczędzić powerbank na drogę powrotną 🫡. I tak przez Piotrowice i Podlesie dojechałem praktycznie do granicy Katowic i Tychów gdzie ... mogłem podziwiać zwierzątka 🦌

Pociąg jechał chwilę wcześniej bo kiblowałem na przejeździe :P
A tu już Tychy w wersji klasycznej heh

Jak widać, nie tylko ja wybrałem opcję chodnikową 😛

Zresztą jak ino jechałem ulicą, to oberwałem z klaksonu => pierwsze koty za płoty 😂
Jeszcze lodowisko w lesie ...

... i już na celu 😎

Miałem jeszcze ambitny plan objechać jeziorko 🫡. Ludziów jednak jak mrówków, a do tego, jak ino nacisnąłem na homoseksualistę ... to prawie wylądowałem w pozycji poziomej xD. Podziękowałem więc lodowisku i zacząłem wracać w kierunku domostwa 😎. Coś tam oczywiście kombinując po drodze żeby choć trochę opętlić 😊
Przygoda w sumie jedna. Chciałem się jeszcze na światłach zmieścić na mrugającym zielonym, ale bym sobie nędzną średnio podniósł, to olałem. No i pierwszy na skrzyżowaniu był ... radiowóz 😅
Reszta to już okolice zapachu drożdży ...

... kolejny postój na przejeździe ...

... i zdjęcie zachodzącej grzałki którego to mi już Pendolino nie popsuło ;))))

Trasa:

=============
No i cóż 🫡

Kresu to może jeszcze nie, ale za niedługo coroczny męski wyjazd zimowy. Tylko w piątek mogę (póki co) pomarzyć o debiutanckim DPD. Poza tym, to ślisko i zimno rano ⛸️🥶. Grypa lub kontuzja mi niepotrzebna👌
Kategoria Rower
Skrzyczne na otwarcie roku ☃️
-
DST
15.91km
-
Kalorie 1565kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 4 stycznia 2026 | dodano: 05.01.2026

Pobudka o 07:00, start o 08:00!! Hahaha 😂. Pobudka jednak o 08:00, start o 09:30👌. Do parkingu na końcu miejscowości Lipowa mieliśmy ino jakieś 75 minut jazdy autem, to spieszyć się nie trzeba było 🙃. W sumie to do samego końca wahaliśmy się czy jechać dziś czy jednak jutro. Do wyboru mieliśmy takie oto warunki:

Czyli do mojego komfortu termicznego brakowało ... jakiś 50°C 😂. Rano jeszcze kontrola pogody, i niby (przez wiatr oczywiście) miało być te około minus jedenaście na szczycie górki. Tam też mieliśmy zdecydować którędy wracamy. Wstępnie ustalone🤌
Dojazd płynny, ino jakiś dziwny. Wywaliło mnie pierw na Bieruń, potem na Wolę, ale mniejsza o to 😛. Na parkingu też super się udało, bo jak tylko dojechałem, to ktoś wyjeżdżał, i zrobił nam fajne darmowe miejsce 😎
Zawsze jak tam jestem, to idę pierw szlakiem żółtym, ale teraz dla odmiany padło na niebieski. Czyli na "dzień dobry" ponad siedemset metrów przewyższenia na cel. Ludzi dość sporo, ale te dwie godzinki nawet sprawnie poszły. Chwała, że zabraliśmy ze sobą raczki => przydały się 🥳. Jakieś fotki:




Na szczycie oczywiście zero zaskoczenia. Zimno, tłocznie i do schroniska się nie wejdzie 😁. Mróz, wiatr i do tego chmury nad Malinowską. To tylko szybkie fotki ...



... i w dół pierw swoim śladem 🫡


Potem kombinacja 🫡. Będąc jeszcze kiedyś (znalazłem - w 2018 roku) z Filipem na tym szczycie (z rowerami), wiedziałem, że da się na dół zjechać w dół w miarę komfortową pożarówką. No to ją znalazłem i nią schodziliśmy 😎. Udało się nawet nie zabłądzić 😂

Telefon oczywiście przymarzł, to ino fotki symboliczne 😎



Plany były dwa => albo robimy góra - dół niebieskim i wychodzi 10km, albo dokładamy Malinowską Skałę i wychodzi 15km. No to wyszło jak wyszło 😂

Powrót też całkiem spoko (korki były gdzie indziej), tym razem przez Wolę i Świerczyniec ¯\_(ツ)_/¯. Już po ciemku, ale przynajmniej słońce w pyszczek nie świeciło 🤗
Nowy sezon zaczęty!! Znaczy już w sumie w Nowy Rok byliśmy na dłuższym spacerze po mieście, ale góry to góry 🤗

Zobaczymy jak to wyjdzie 😁

Kategoria Góry



