Pustynia Błędowska z Myszkowa
-
DST
100.96km
-
Czas
05:32
-
VAVG
18.25km/h
-
VMAX
54.22km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 9 sierpnia 2026 | dodano: 11.08.2026

Dziś ten kot był chyba najbardziej leniwą istotą na świecie 😻😅. Omiń mnie bo się zmęczyłem 😁
Geneza oczywiście poplątana, bo miały być wczoraj górki i Jaworovy, a dziś miałem tylko podprowadzić Łukasza na jakąś trasę (u mnie plus minus trolking), bo zorganizował sobie wolny dzień na rower. Wyszło tyle, że Magda musiała wybrać tydzień urlopu, i ten Jaworovy zrobimy przed Rajeckimi Teplicami, bo to mega po drodze 👌. Przy okazji wydłużył się nam długi weekend z trzech do pięciu dni i mam dzień planowania mniej 🫠. No i mogłem/mogliśmy sobie w sobotę towarzysko zjeść grilla na Brynowie 😋
Skoro sobota była leniwa, to szło pojechać z kolegą na cały dystans 😎. W planach Velo Soła, ale niestety pierwszy pociąg na który były jeszcze bilety z miejscami na rowery, byłby na miejscu chwilę przed godziną 15:00. No średnio . Ten plan sobie poczeka, a my na pociąg w drugą stronę 😎. Do którego oczywiście trzeba było dojechać do głównych Katowic.
No to pobudko o 8:00 i w sumie obojętnie jakbym jechał, to wyszłoby tyle samo, więc podjechałem pod domostwo kolegi 😊. Tamże bez chwili zwłoki na dworzec. No oki => w tym miejscu Łukasz był akurat dwa razy 😅. Nieważne 😛

Na dworcu byliśmy chwilę przed odjazdem, meldujemy się na właściwym peronie i ruszamy w prawie godzinną trasę do (jak widać poniżej) tytułowego Myszkowa 🫡. Kiedyś już chciałem ten szlak zrobić, tylko że z Żarek, ale to w sumie jeden pieron 😛

===========
Początek spoko (zdjęcie w lustrze musi być 😅) ...

... i rura w yyy => wyboje. No, kolejne paręnaście kilometrów (nie te powyżej) to był dramat 🤨. Dziurawe drogi, wytelepało nas nieźle, zero atrakcji. Szkoda transferu na fotki, ale możecie uwierzyć na słowo kolesiowi od dróg, że było fatalnie xD.
Samo Zawiercie też nie zachwyciło, a potem zaczęło się w końcu robić fajnie. Może z wyjątkiem piachu, ale tego się przecież na Jurze nie ominie ;). Były jakieś lasy, mega spokojne asfalty i ... przede wszystkim było płasko. Znaczy miało być 😅



Następne kilometry to było w sumie poszukiwanie sklepu ... którego to finalnie nie znaleźliśmy xD. Człowiek się za bardzo przyzwyczaił do Żabek na każdym rogu heh. Udało się za to znaleźć cel 😊


Ta trasa (nie wiem czy była w powyższym zestawieniu 😁) mega przyjemna i ino szlabany z wąskim przejazdem wkurzały. No i trochę ludzie, ale to wiadomo => niedziela, fajna pogoda, to dużo osób chciało skorzystać 😉
A zrobiliśmy fragment tego poniżej 😊




Tu już spokojnie 😎

Dąbrowa Górnicza jest duża i długa to każdy wie, ale udało się (zaś częściowo przez dziury ) z niej wydostać, i zaraz za tym znakiem udać się na popas do ukochanego (zwłaszcza w niedzielę) sklepu Polaków 😁

W poprzednim się odbiliśmy bo wszystko było zjedzone 😂
Przez Sosnowiec poszło płynnie ...

... a w Mysłowicach niespodziewanka 😵🧐


Czternaście kilometrów do domu, awaria, to już bez kombinowania przez Giszowiec do bazy. Jeszcze jakieś atrakcje? A owszem 🐗😅

W okolicach Zadola jeszcze pożegnalny chmiel i każdy w swoją stronę 😎

Nowe homoseksualisty już w drodze ale teraz i tak bym nie kręcił bo są inne plany. Dobrze, że to się nie stało w drodze do pracy ... albo dziś gdzieś wcześniej 😉. Reasumując mega fajny dzień, dzięki i do następnego 🤝😎


==========
Coś w tym jest:

😂😂😂😂
Kategoria Rower
komentarze
Mazia | 22:36 wtorek, 11 sierpnia 2026 | linkuj
Tak kreciłeś, że wykręciłeś :D
Myślałam, że kontrola paszportowa Was zatrzymała w Sosnowcu, bo mąż do domu wracał 4h (≧▽≦)
Myślałam, że kontrola paszportowa Was zatrzymała w Sosnowcu, bo mąż do domu wracał 4h (≧▽≦)
Łukasz | 14:24 wtorek, 11 sierpnia 2026 | linkuj
Również podziękował, szybko i miło dzień zleciał. Velo Soła musi trochę poczekać.
Komentuj



