DPD 47/2026 + służbowo
-
DST
50.66km
-
Czas
02:34
-
VAVG
19.74km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 października 2026 | dodano: 16.10.2026

Tak się kończy wąchane moich skarpetek po wczorajszym terenie służbowym na ulicy Mikołowskiej 😴😹

Dziś kazali mi być obowiązkowo rano w biurze, ale też nie zabronili mi dojechać tam na rowerze 😁. Skorzystałem więc przez D3S i jak widać okolice Upadowego 😎

Niby było tylko jakieś 5°C ale warunki termiczne ogólnie spoko 👌. Wschód słońca też nie głupi 😋

A z pracy wyjechałem dzisiaj troszkę wcześniej, bo wysłali mnie żebym zobaczył jedną, nowo powstałą inicjatywę drogową pewnego radnego. Nic szczególnego nie zrobił, raport zdałem i wolne 😋. Do tego wpadło trochę dodatkowych kilometrów. To fotki:




Trasa mało kombinowana, ale nie chce mi się jej opisywać więc będzie mapka 😛. Fajnie też, że wpadło trochę kilometrów gruntowych 😋. Wiewiórki z piłami mechanicznymi ino trochę psują nawierzchnie w lesie pfff.

Weekend tym razem będzie leśny i grzybowy. Jutro jedziemy na Jurę krakowsko-częstochowską, a jak tam nic się nie znajdzie, to pewnie w niedzielę wyskoczymy do naszego lasu na Akademiki 😎
=============
Ma to sens 😁😁😁

🤢🤮😅
Kategoria Rower
DPD 46/2026
-
DST
28.13km
-
Czas
01:27
-
VAVG
19.40km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 października 2026 | dodano: 13.10.2026

Powitałka zdecydowanie oddaje mój weekend 😁. W sobotę to jeszcze choć w sklepie byliśmy, a w niedzielę to już ogólnie dramat 😅. Liczba kroków "mówi" sama za siebie 😁😁😁

Wczoraj jak wstałem to plan na rower był, ale nie byłem spakowany, to poszedłem sobie na autobus a potem na pociąg. Błąd xD

Dziś już nie chciałem ryzykować (choć ponoć byłbym na czas 🫡) więc rower. Miało być zimno (było, ale byłem ubrany termoaktywne) i miało nie padać. To mżyło od samego domostwa 😅

Mogłem się jeszcze wrócić i pojechać autem ale co mi tam - z cukru nie jestem 😛. Deszczyk ustał już w okolicach pętli brynowskiej i reszta trasy (przez Velo i Szopienicką) była już tylko mokra. No może prócz końcówki (gdzieś od Bagiennej) bo tu już było mycie pyszczka prysznicem spod kół 🫡. Ponoć chwilę przed godziną siódmą było chwilowe oberwanie chmury. A tak to yyy ciemno heh.


XDDDDDDD
Dobrze, że Velostrada jest choć fajnie oświetlona ;]

W robocie moje biuro przez najbliższe trzy tygodnie (z małymi przerwami) będzie "robić" za miejsce szkoleń, to korzystamy z gościnności sąsiadek 😎. Szkodnik też się zmieścił 😋

Jak rano było jakieś +3/4°C to na powrocie już 11°C 😃 . Można było górę termoaktywną schować do plecaka i wrócić przez Nowy Nikisz, D3S i Ligotę.


Jutro się zobaczy, ale może też rower bo ma nie padać do 08:00, a potem od 10:00. Będzie trzeba kontrolować, a wyjdzie i tak to co wyjdzie 😁 🫡
EDIT:
Dziś rano taka informacja z radaru, to na szybko rozpakować plecak, spakować torbę na ramię i do auta.

Nie spadło oczywiście nawet pół kropli deszczu pfff . Jutro (czwartek) w teren służbowy, a w piątek do biura to może wtedy wpadnie DPD 🫡
====================

Zgadza się 😛
Kategoria Rower
D(P)PD 45/2026 + wokół Katowic + 30k Szkodnika 😎
-
DST
51.62km
-
Czas
02:36
-
VAVG
19.85km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 9 października 2026 | dodano: 09.10.2026

Dobre spanko było 🫠😴 . Szkoda tylko, że kolega z roboty mnie obudził telefonem 😅

Jakby była godzina 06:03 to jeszcze luz, bo by się dojechało autem ... ale była 07:13 😂. Mogłem oczywiście wziąść dwie godziny siły wyższej i sobie na spokojnie dojechać, ale jest piątek 😛. Długim weekendem przecież nie pogardzę heh. Pogadałem z Kierownikiem, jeszcze dwie godziny spania, i trzeba się było ruszyć ... do pracy 😅. Wczoraj byłem służbowo w terenie (niezły kibel 😁) ...

... a że jechałem z domu, to pojechałem podpisać listę za wczoraj 🫡. W sumie to pewnie mogłem się podpisać po weekendzie ale nie chciałem robić kłopotów dziewczynom w kadrach 😇. Przy okazji zawiozłem tablet, to nie będę go dźwigał w poniedziałek 😋. I tak nie chciałem dnia marnować na nicnierobing 😛
Tak więc błędu w tytule nie ma 🙃
Start o godzinie 10:45 i do pracy dojechałem przez całą velostradę i Szopienicką. Tamże jakieś pół godzinki na załatwienie swoich spraw, a potem jazda gdzie oczy poniosą. Pierwotnym planem miał być Park Śląski, ale oczywiście musiałem to zrobić trochę na około (przez Siemianowice Śląskie) i wrócić sobie też z dokrętką (przez Chorzów i Rudę Śląską) do kitku 😻 😎. Zimno 🥶 jakieś 12°C i wietrznie. Wiatr raz pomagał, raz przeszkadzał, ale to nie on był najgorszy. Stałem chyba na 80% świateł xD. Mało komfortowe. Reszta za to całkiem spoko 😎
Trasa:

Fotki:
Staw Borki

Mural przy ulicy Strzelców Bytomskich w Katowicach

Park Śląski



Mural w okolicach ulicy Wiśniowej
BTW: świętej pamięci Adaś Ledwoń 🙄

I tuż przed Katowicami 🫠

Weekend ponoć grzybowy ma być, to pochodzimy trochę zamiast jeździć ;)))
===============
Śmiecha nie ma bo świętujemy 🥳
30k => 30 000km => ponad 3/4 obwodu Ziemi 😎

Kategoria Rower
Korab (🇦🇱 🇲🇰) 2764m n.p.m.
-
DST
17.57km
-
Kalorie 1770kcal
-
Aktywność Wędrówka
Sobota, 3 października 2026 | dodano: 07.10.2026

Gdzie mięso? 😼 😂
Geneza tym razem będzie trochę bardziej skompilowana heh. Kuzyn był dokładnie na tym samym noclegu trzy czy tam cztery miesiące temu. Szczyt też miał w planach. Gipsu na kostce pewnie nie miał w planach xD. Karkonosze niszczą wszystkich 😁
Jego kuzyni i kolega szczyt zdobyli, to on też chciał. Szukał tylko
Ja z Katowic, Kuzyn spod Poznania więc najbardziej uczciwie było wylecieć z Wrocławia bo jest mniej więcej po środku 👌. Bejbe ogarnął samoloty, ja pociągi, i mogliśmy w piątek ... iść do pracy. Po niej gonitwa, ale płynnie udało się spotkać we Wrocku, zrobić sprint na autobus na lotnisko i jeszcze mieć taki zapas czasowy żeby browara powitalnego zrobić heh 🤠😁

Odprawa (Albania nie należy do Unii Europejskiej) trochę bardziej czasochłonna, trzeba było auto odebrać, ogarnąć sklep po wodę, i dojechać niecałe trzy godziny na nocleg 🌪️

Dojechaliśmy chwilę po godzinie 00:30. Na plus fakt, że nocleg taniutki ... bo w aucie XD. Bez sensu było rano jechać autem skądś, a wynajmowanie pokoju na pięć czy sześć godzin było mało opłacalne ;)
Ino raz w nocy trzeba było się dogrzać samochodem, ale ogólnie tragedii nie było 👌

Ja tam nawet 5,5h przespałem, ale pewnie wyglądałem podobnie 😅
Wstaliśmy w okolicach godziny siódmej, trzeba było ogarnąć siebie i plecaki, i można było ruszać 👣 👣
Już po jakiś pięciu minutach od auta byliśmy w tym miejscu 😋

No i zaczynamy => półtorej kilometra do góry xD
Na początek Kuzynostre mi wystrzelił jak z procy, a ja na nawodnienie i śniadanko 😎. Potem gonitwa za nim, i po dłuższej chwili już razem nabieraliśmy wysokości. Ludzi malutko, ale na którymś tam odpoczynku usłyszeliśmy soczyste polskie wiecie jakie słowa 😅. Staram się nie przeklinać, to tu też nie będę 🤣. No jak nic rodacy 🇵🇱.
Mijamy się i rozmowa:
- Hello, Hi czy tam Hey
- Cześć
- o #&$#$ Polscy!!
- no Polacy, słyszeliśmy te wasze #&$#$ już od jakiegoś czasu 😁
- hehehe a napijecie się po jednym?
- no baaa 😅
Pierw po maluszku nalewki zrobionej własnoręcznie przez kolegę z pigwy japońskiej, potem oni do przodu, a my z tyłu. A że oni czekali na dwóch kolegów którzy byli za nimi i nami ... to po kolejnych metrach przewyższenia po kolejnym maluszku truskawkowej🍓 naleweczki 😋. Dobry kucharz z tego kolegi spod Warszawy 😅
Wszystko oczywiście w granicach rozsądku i mogliśmy dalej nabierać wysokości ☺️. Łatwo nie było, ale po trochę ponad sześciu godzinach meldujemy się na najwyższym szczycie Albanii oraz Macedonii Północnej 🤝
Dłuższa chwila na szczycie i w dół z grubsza po swoich śladach 😏. No nie było innej opcji - średnio tam ze szlakami ;). Z każdą chwilą mięśnie jednak coraz bardziej płonęły, ale trzeba gonić bo nie mieliśmy latarek. No może oprócz tych w telefonach 🫡. I to się udało, choć końcówka trochę na rzęsach. Kuzyn jeszcze dodatkowo schodził z obdartymi girami przez buty 😬
Trasa:

I fotki, a będzie ich znowu dużo heh










Na wczorajszy nocleg dostaliśmy się na styk, więc niestety było trochę za późno żeby dojechać na normalne spanie za jasności xD
Tu już tylko(?) godzina jazdy po górskich serpentynach, sklep w dużym mieście i na taki oto klimat 🥰


😁😁😁😁😁
Wczoraj jeszcze załapaliśmy się na bardzo późny obiad (szacun że nam go przygotowali), potem jakieś piwko i do wyr 😎
============
Następny dzień miał być zaplanowany na relaks i na początku taki był. Śniadanko, przywitanie się z gospodarzem (mega pozytywny gościu) i (jeszcze raz) z jego synem, trochę rakiji, ale oczywiście zaczęło mnie nosić 😂. Ale ogólnie to poranek spokojny 👌




😁😁😁😁😁
No to trasa dnia drugiego 😎

Te po lewej to robiłem samemu, bo Kuzyn pilnował rakiji 😂. Ogólnie to Pan nam dał i winogronową i wiśniową ale obie pyszne 😋. Jedzenie też mega - wszystko od nich. Pycha!!! No może prócz cepa ale też nie był zły 😅. Dżemy, herbatka, ser, sałatki, zupy top 😋




A tu już wspólnie 😎. Ogólnie to nocleg na takiej wiosce, że nic bardziej ambitnego nie było możliwości zrobić bez auta 🫡
A tam spaliśmy 🤗

Filmiki z drona jak dostanę to dokleję 😎

W poniedziałek tylko śniadanie, szybkie pakowanie i dwie godziny na lotnisko. A no, i jeszcze sklep i szukanie magnesów. Nieudane xD.
Z ponownie dość sporym zapasem czasowym meldujemy się na parkingu żeby oddać auto i "zrobić" piwo przed lotem. Gospodarz jeszcze nam rakije pakował do plecaka, ale no bez przesady przed lotem 🤣. Aaaa no oczywiście dostaliśmy chociaż po piwie od Pana gospodarza, bo on chyba bez alkoholu nie wypuszcza 😂
Potem jeszcze piwko na pół przy milicji przed terminalem xD. Tak, Kuzyn się spytał czy można, to zdziwieni. Bo pewnie że można xD 🤣
Nazot do ojczyzny 🇵🇱



Odprawa, autobus na dworzec we Wrocławiu, szybka pizza/kebab i każdy do swoich Magdalen 🥰
Oczywiście PKP zafundowało mi powrót do domu po północy, ale przynajmniej w piątek było oki, i nie spóźniliśmy się na samolot😋

W sumie to nie wiem czy dało się to lepiej zorganizować 🤔. Wszystko chyba się nam spieło. No może nie było roweru, ale tam to ja dziękuję za rower, bo wszędzie stromo i przewyższenia xD.
Teraz regeneruje nogi, trzeba dokończyć teren służbowy i deszcze niespokojne. Oj Szkodnik jeszcze trochę poczeka na jakąś wycieczkę ;)
================
Plan na emeryturę jednak już jakiś mam 😂😂

Kategoria Góry
Zwardoń => Velo 🐳 Soła => Goczałkowice Zdrój
-
DST
106.45km
-
Czas
05:20
-
VAVG
19.96km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 30 września 2026 | dodano: 02.10.2026


XDDDDD
Lubię genezy które nie są zbyt skomplikowane 😎. Po urlopie podjechałem po prostu do wakacyjnych opiekunów Pchełki 😻. Tamże niespodziewanie wyszło, że Łukasz planuje coś ciekawego 👌. W sumie to przypominał mi o tym, że planowaliśmy to coś jakiś czas temu => czyli Velo Soła 😎. Ostatnio zamiast tego zrobiliśmy Pustynię Błędowską, bo po prostu nie było biletów na rowery do pociągu. W tygodniu temat był na spokojności do ogarnięcia. Zwłaszcza że klasyczny jesienny (a za rok przedwakacyjny) w tym roku nie wyjdzie, a ja mam jeszcze (nawet po wybraniu tego dzisiejszego dnia 😁) chyba jeszcze jakieś ze 11 dni urlopu 😎
Pociąg o 05:28 szczytem moich marzeń nie był ...

... ale odespałem klasycznie w trasie :P. W sumie do Tychów się jeszcze trzymałem, a potem 😴 zakodowałem ino Milówkę i zostałem obudzony chwilę przed ostatnią stacją :DDDD
Ogólnie to wykorzystywałem transfer więc zdjęć będzie wuchte :P
Już na miejscu startowym ...

... i stary znajomy (słowacki pociąg) znany z tego oto wpisu :)

Pierwszy postój rozprostowująco-nawadniający zrobiliśmy już po trochę ponad kilometrze heh. Czy mogła być na tak krótkim odcinku jakaś atrakcja? No mogła być ... bo na zjeździe niewiele brakło żebyśmy mieli (a raczej ja bym miał, bo byłem pierwszy) dzwona z jakimś dużym kozłem sarny czy tam innym danielem xD. No nieporadnie to przez drogę przeleciało 🦌 :D
Po pitt stopie rura w mega długi zjazd na początek szlaku właściwego. Jakieś 13km gubienia wysokości. Na plus klimat i malutki ruch samochodowy. Na minus yyy plus! A dokładniej to +4°C 🥶



A tu już początek Velo 😎

Jego mapka...

... i tytułowa rzeka 😋

Fajny, trochę nowych asfaltów, trochę niestety kostki, szutry - ogólnie mega spoko. Już wiem, że można trąbić czy tam taranować pedalarzy na odcinku Węgierska Górka - Rajcza. Da się objechać, a ciągle jakieś geniusz musi trening robić... główną ulicą 🤬
To fotki z tego odcinka 😎




Tu powyżej był pitt stop, i po dłuższej chwili trochę gorszy odcinek. Znaczy w sumie to jeszcze niedokończony, jest bo są odjazdy. Wybaczyliśmy oczywiście 😇
No to Żywiec 🫡


Tu póki nie będzie pętli wokół żywieckiego, to bez sensu. Kończy się to gdzieś koło plotu i trzeba się wracać, albo jechać na krajówkę, a potem na Oświęcim lub Łodygowice. Myśmy się wrócili, żebym miał lepsze opcje pociągowe ☺️


Stanu wody nie skomentuje 😬

Był plan na powrót z Pietrzykowic/Łodygowic ale stwierdziłem, że podjazd na Wilkowice też jakoś przeżyję 😉


Potem zjazd, pizza na pół, i w sumie to po nawodnieniu dalej. Kąsek szlaku dla koneserów, i w sumie kleszczy, choć ich na całe szczęście w domu nie stwierdzono 😋

Bielsko - Biała ...

... Czechowice - Dziedzice ...

... i jak dla mnie koniec ;]


Mur-beton bym kręcił dalej bo siły były, ale rozsądek podpowiedział, żeby jednak te dwie dychy na pociąg dla mnie i Szkodnika dać 😬. Dziś (piątek) jeszcze miałem teren służbowy, a w weekend? A w weekend to się okaże ;))))
==================
Wrzesień byłby mega fajny gdyby nie ten tydzień z paskudną pogodą, chorobą i remontem. Choć i tak nie ma źle ;))

Rowerowo niecałe 271km ale były inne priorytety ;]

Na przykład butne :P

===========================
W pociągu cały czas tnie internet do dziś tylko (śmiech?) dzieło artystycznie ze Zwardonia 😅

😁😁😁😁😁😁
Kategoria Rower
DPD 44/2026
-
DST
28.90km
-
Czas
01:25
-
VAVG
20.40km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 29 września 2026 | dodano: 29.09.2026

Urlop, urlop i po urlopie xD. Było chodzone oczywiście ;))

Trafiło się nawet coś (te czerwone) w stylu szlaku górskiego :). Choć to takie bez szlaku. I w sumie to też bez szczytu, bo tam turystyka górska jest raczej mało popularna :P. No chyba że się da wyjechać quadem, to wtedy uznają to za szczyt i turystykę górską 🥴. BeeSa z tego nie ma sensu pisać więc ino fotki :)



Napotkanych osób oczywiście Ziobro 😛
A tak to spacery, relaks i jeszcze raz dzięki za opiekę nad kitku dla Cioci i Wujka 😻 :))))




=============
Po powrocie się było dogrzewać, pochorować trochę (sic!) i jak na rodaka przystało ... poremontować 🤪 . Nie ma lekko, ale choć jest czyściej na ścianach w sypialni :)

Odliczamy do następnego długiego urlopu => 340dni xDDDDD
=========================
Wracamy do normalności ...

... jupi
Dwa i pół tygodnia bez kręcenia, to trzeba było się sprawdzić, bo jutro szykuje się coś delikatnie grubszego 👌
Rano przeprosiłem się z rękawiczkami długopalczastymi bo było 8°C i przejechałem sobie przez Górny Muchowiec (dawno nie jechałem) i Nowy Nikisz. Powrót już przy 22°C przez okolice Bagiennej, Zawodzie i D3S. Bluza dobiurowa została w robocie => bo bym się nie zabrał 🙃. I tym razem też oczywiście rękawiczki krótkopalczaste na łapkach heh 😉
Atrakcja w sumie jedna. Milicja na końcu Velo sprawdzała (chyba) numery ram. Mnie olali xD. Szkodnikowi już niewiele brakuje do okrągłego, to pewnie stwierdzili że nie warto 😅. Po wczorajszym meczu patałachów bardziej spodziewałem się ich zobaczycie rano ... ale pewnie musieli wytrzeźwieć 👮 xD
No to widok na Bagienną rano...

... smuteczek ...

... i to samo w drugą stronę po południu 😉

Szkodnik => prze(nożny)bieg: 29 879.64km

================
A jutro pobudka 04:30 🫣

Pewnie trochę urlopu wykorzystam na dospanie 🤣 🚂 😴🤫
Kategoria Rower
Rozprostować kości
-
DST
15.61km
-
Czas
00:48
-
VAVG
19.51km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 13 września 2026 | dodano: 13.09.2026

Dziś już tylko na szybko. Trochę odprowadzić Szwagra, a potem nie załatwić nic na Brynowie 🤣


I tak w sumie musiałem iść do sklepu to przynajmniej kości na rowerze rozprostowałem 😊
==============

Na dziś nie mam 😅😛
Kategoria Rower
Dziećkowice w towarzystwie 🤝
-
DST
62.89km
-
Czas
03:13
-
VAVG
19.55km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 12 września 2026 | dodano: 13.09.2026

Po środowym terenie ...

... nawet nie myślałem, że cokolwiek jeszcze pokręcę 😎. A tu niespodzianka 😋
Co to genezy, to w sumie wpadła niespodziewana informacja, że Szwagier chce do nas przyjechać i pogadać (z noclegiem) jeszcze przed naszym urlopem głównym. No i fajnie 😋. No to jeszcze zagadałem z Łukaszem, z którym to ... i tak byłem umówiony na wieczór na domówkę 😂 😎. No i wyszło że oprócz imprezy wszyscy byli też chętni na rower, a Dziećkowice "wisiały" mi już jakiś czas 😎. To czemu nie dziś? 😛
Ustawka pierw z Łukaszem na początku Velo, a potem z Piotrkiem na Mysłowicach przy dworcu i mogliśmy nawet nie wiem kiedy dojechać na miejsce docelowe. Atrakcji w sumie brak, bo i tak, jechaliśmy samymi asfaltami więc nie ma za bardzo co opisywać 😛
Na miejscu dłuższa chwila na pogaduchy i nawodnienie ...

.. i z powrotem przez Imielin, Lędziny i Bieruń 😎
Tu była jedna atrakcja 😅 ale taka dosyć głośna 😁. Jak się starszej pani odbiło, to tak jakby wypiła piwo na eksa po zatłuszczonym i sytym weselu 😅. I ta mina 😳 jak wyjechałem zza zakrętu 🤣🤣
Leśna końcówka była jednak najlepsza 😋. Pojeździliśmy trochę po rezerwacie "Las Murckowski" i zabraliśmy Piotrka na szczyt 😁


A potem na Zadole, nad Ślepiotkę, do domu, na szybko sklep, do wanna, tortille i ... do rodzinki Łukasza na o wiele mniej sportowe spotkanie ;). Zalatany, ale godny dzień 😊
Trasa:

Fotki:
Tam ...


... na celu ...


... i nazot 😎



==========
I tak 😋

Nic innego nam nie zostało 😉
Kategoria Rower
DPD 43/2026
-
DST
28.22km
-
Czas
01:25
-
VAVG
19.92km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 8 września 2026 | dodano: 08.09.2026

Po tygodniu przerwy udało się znowu wsiąść na rower. Ciągle oczywiście zalatany jestem 🫡
Po wtorkowym rowerze, w środę i w piątek robiłem służbowo ulicę Panewnicką. Radość przy okazji robienia tego zdjęcia poniżej była przeogromna 🥳 heh.

A wieczorem jeszcze spacerek z meczu z Brynowa do domku 👌
W czwartek wizyta u rodziców na ogródku ...

... w sobotę fryzjer + sklepy i choć było ładnie ...

... to po prostu padłem na pyszczek i nic mi się nie chciało 🙃
W niedzielę niecałe 9km po lesie ...

... a w poniedziałek jak wstałem, to nawet nie myślałem (jakbym kiedykolwiek myślał 🤣) żeby coś pokręcić 🥶

Dziś zresztą też jakoś specjalnie się rano nie spociłem 😁

Trasa poranna przez większą część Velo, górny parking na D3S i okolice stawu Upadowego. Przygód na rowerze brak. W domu ino się gwizdnąłem w piszczel ... bo się spieszyłem xD

Powrót przez Nowy Nikisz. Miało być przez Brynów, ale jednak sklepik dziś nieczynny 😛. Przygód ponownie nie stwierdzono, za to sympatyczną temperaturę i owszem 🥰

A kurtynę wodną porwał wmorde 😅

Jutro teren służbowy, w czwartek rano ponoć deszcze niespokojne, to może w piątek się uda jeszcze raz przed urlopem pokręcić. A myślałem że dam radę te pięćdziesiąt zamknąć przed długim wolnym. No nie udało się ... więc będzie trzeba wrócić ;)))
===================
I jupi xDDDDDDD

Kategoria Rower
DPD 42/2026
-
DST
28.78km
-
Czas
01:20
-
VAVG
21.59km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 1 września 2026 | dodano: 01.09.2026

Zawsze mam polew jak w pracy mówią, że mamy dopiero czerwiec, a ty już jesteś grubo za połową celu (50x DPD) xD. Idziesz na rekord xDD. Większość jednak wie, że okres wakacyjny + wrzesień to to, co lubię "najbardziej" xDDD. W lipcu pięć takowych wyjazdów, w sierpniu ... aż trzy 😅. Ostatni trzy i pół tygodnia temu 😶 . Człowiek się nie rozdwoi, a robić ma się co ;)))


Dobrze że choć sezon na słoneczniki w warzywniaku się zaczął to można poskubać 😋

W tym miesiącu też pewnie tylko ze trzy razy pokręcę na Szopienice (druga połowa września urlopowa), to plecak i nastawienie spakowałem sobie już wczoraj ;]
Poranek chłodny ale stabilny, to przez całą Velo. Powrót tak samo, bo tablet na plecach. Czyli jutro w teren, a na czwartek i piątek zapowiadają deszcze niespokojne. Super
Przygód nie stwierdzono, to ino Szkodnik w miejscu docelowym 😛

==============
Sierpień minął nie wiadomo kiedy 😳 . Coś się jednak poćwiczyło ;))

Rowerowo 405,5km ...

... no i coś tam butnie :P

=============
Smacznego :DDDD

Kategoria Rower



