Odprowadzić Szwagra ...
-
DST
14.78km
-
Czas
00:45
-
VAVG
19.71km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 23 sierpnia 2026 | dodano: 23.08.2026
... i rozprostować kości 😋. Przy okazji sprawdzić nowe (a w zasadzie to stare ale nowe, bo tamte tylko pół roku działały i się popsuły ) pedały 👌. Wczoraj miała być grubsza wycieczka, ale impreza z okazji osiemdziesiątych urodziny Ojca się przesunęła z niedzieli na sobotę i trzeba było kombinować heh. A że Piotrek u nas nocował, to mogłem go przynajmniej do Giszowca odprowadzić 😇
Transfer na zdjęcia się skończył, ale przynajmniej została wuchta terenu służbowego, którym to się zajmę w przyszłym tygodniu. I w przyszłym przyszłym. I w przyszłym tym po przyszłym. A potem urlop 👌😋


Nowe, stare 😛

===============
I no tak 🥴

Transfer na zdjęcia się skończył, ale przynajmniej została wuchta terenu służbowego, którym to się zajmę w przyszłym tygodniu. I w przyszłym przyszłym. I w przyszłym tym po przyszłym. A potem urlop 👌😋


Nowe, stare 😛

===============
I no tak 🥴

Kategoria Rower
Skalky 780m n.p.m.
-
DST
13.61km
-
Kalorie 2456kcal
-
Aktywność Wędrówka
Niedziela, 16 sierpnia 2026 | dodano: 19.08.2026

Już trzy dni z kitku ale sesja pani fotograf się udała, to wykorzystam ;). Nam wyjazd też się udał 😊. Dziękujemy jeszcze raz za opiekę i napiszę jeszcze raz, że obrazy kociej nie było 😉
Dzień trzeci miał być w sumie dniem czwartym, ale żona chciała odpocząć od podejść. Została więc płaskość na taką oto "atrakcje" ;]

Ciężko było w tym rejonie znaleźć coś bardziej rozsądnego, bo Rajeckie Teplice słyną chyba tylko z drogich hoteli i basenów. Miejskich i drogich. Te drogie chyba bardziej słynne ;))))
To na pociąg za 1€/osoba i w drugą stronę 😁. Dokładnie o tu => do miasta RAJEC 😎

To było kolejne z tych miast, w których nie wiadomo czy nie przeszła przed chwilą apokalipsa zombie heh. Ludzi jak na lekarstwo 😛. Rynek? No był. Sklep? No też - nawet odwiedzony. Bociany okupujące latarnie? Też były xD. Chwila poboczem? Była. A potem już fajnie 😊
Ogólnie to tu mi wyskoczył szlak rowerowy, ale tak jak pisałem wcześniej dość ciężko w tych okolicach o jakąś pętlę 😬. Ta była (na niecałe 11km) w sumie spoko. Sąsiadka zdecydowanie lubi te określenie 🤣




Tak to wyglądało w czasie dnia ...

... a tak wyglądał wieczór 😁

Rano trzeba było już myśleć że jutro trzeba kierować, to pierw spacer po mieście, a potem na najbliższy naszego noclegu szlak 🙂. Znaleziony oczywiście na czeskich mapach 😇 . Czyli finalnie wyszło takie oto coś:

Z rana jeszcze atrakcja w postaci jakiegoś wyścigu 🫡. Zasuwali mega szybko nawet jak na młodzików 😬. Na główny wyścig oczywiście nie czekaliśmy 😛

A ten park zdecydowanie chciałem odwiedzić, bo chyba na każdym magnesiku był. Znaczy we wszystkich budkach z magnesikami. A konkretnie to ... jednej 😅

No i widok na nasz cel, na który to poszliśmy po obiedzie i meczu zobaczonym w telefonie 😎

Początek? No stromy 😬. Kondycja już nie ta, ale był pociąg - ten nasz heh. Nasz, bo tylko ten tam jeździ w te i nazot 😆. Mocny jednak szacun za szlabany. W Polsce człowiek może na przejeździe stać nawet pół godziny, a tutaj szlabany się zamykają na minutę przed przejazdem i otwierają minutę po przejeździe kolejki 🫠


Szczyt niższy. No bez szału 🙃

Główny to była po prostu skałka bez znaczka xD
No to miejsce naszego noclegu z innych skałek 😎

I w dół 👇

Na koniec atrakcja w postaci kolejnego parku i ... następnego parku który był już bardzo ładnie podświetlony w okolicach zmroku 🫠

Nocleg minął, pakowanie i powrót. Była jeszcze misja oddania paragonu za puste opakowania bo zapomnieliśmy go oddać przed szlakiem. Katowicki kolega od tenisa zrobił dość spore zamówienie alkoholowe i uciekło heh. No to ogarniemy rano, bo przecież wstawać i iść z buta się nie chciało xD.
Zaparkować nie było gdzie, to pojechaliśmy dalej i zonk. Oni mają jeszcze gorzej niż my, bo nawet jak chcesz oddać w sklepie (COOP) w którym oddałeś surowiec, w takiej samej maszynie, to nie. Trzeba w tym samym sklepie. Wracać (ok 40km) nie było sensu więc tam parę złotych w trąbie 😛. Na koniec jeszcze nadmienię, że powrót przez Zwardoń (a nie Cieszyn) był zdecydowanie głupim pomysłem 😅. Jakieś 11 (a raz 14%) zjazdu autem, serpentyny, mijanki, a potem już prosto do kitku 🥰
Najważniejsze że nikt na pontonie nie ucierpiał 🤣

==========
A Słowacy są spoko. Lubię bardziej od Czechów. O Niemcach i Anglikach nie wspomnę ;))))

Kategoria Góry
Čipčie 920m n.p.m. 😁
-
DST
11.67km
-
Kalorie 1760kcal
-
Aktywność Wędrówka
Piątek, 14 sierpnia 2026 | dodano: 14.08.2026

Kitku ma opiekę to najważniejsze 🥰. My już na Słowacji, to już wczoraj zobaczyłem jak wygląda stacja kolejowa w mieście naszego noclegu:

Za trzy stacje - jeden euro za osobę 🤑. No to bez sensu było nawet myśleć o aucie, żeby dostać się na szlak na nasz kolejny cel. Bez najmniejszych (no może trochę z zakupem biletu xD) problemów udało się nam dojechać do jakiejś tam miejscowości i ruszyć pierw asfaltem w kierunku górek. Jaja były dopiero na powrocie heh.
Pierw jednak miasto, potem super widoczki, i dość stromo pod górę 😛. Ale klimat zacny 😊. Jak wczoraj na szlaku spotkaliśmy trzy osoby ... to dzisiaj chyba z osiem xD. Możecie dalej się pchać w Karkonosze czy w Tatry, a słowackie wioski tak blisko 😁
Na szczycie chwila relaksu + sesja i w dół. Też stromo 😁. I na koniec pierw gonitwa, a potem bieg na pociąg 😅. Atrakcje muszą być 😛
Trasa:

Fotki z wejścia:




Szczyt 👌




I w dół 🫡



=============
To będzie mega mocny kandydat do topki na koniec roku. Pogoda przypasiła i wszystko inne też. Ogólnie jest tu fajnie 😁

Kategoria Góry
Jaworovy (CZ) 1032m n.p.m.
-
DST
10.78km
-
Kalorie 1068kcal
-
Aktywność Wędrówka
Czwartek, 13 sierpnia 2026 | dodano: 13.08.2026

Kitku ponownie pod opieką cioci i wujka, a my ponownie pojechaliśmy pooddychać mało Śląskim powietrzem. Choć tylko trochę ;). Genezę już ostatnio opisałem, to nie będę się powtarzał => bo i po co? 😜
Wyjazd opóźnił się o godzinę, ale trzeba było i wygrane kapselki z piwa wymienić, i auto umyć, bo przecież wstyd przed naszymi południowym sąsiadami heh 😛
Ruszyliśmy więc dopiero około godziny 11:00, i w połowie drogi na Ra(dz😁)jeckie Teplice mieliśmy zaplanowany postój w czeskiej miejscowości Reka. Znanej też z tego oto zimowego wpisu 😉. Czasu na pętlę nie było, pierwotny plan okazał się lagą (olany po jakiś 200m podejścia) ...

... wzdłuż nieczynnego wyciągu. Zmiana planu i po pożarówce do góry 😊. Potem pętelka w okolicach celu i w dół po plus minus swoich śladach 😛
Finalnie wyszło takie oto coś:

Fotki na szybko bo widoków nie było, a nie ukrywam ... że liczę na lepsze 😉. A i transferu szkoda 😁






Parking ...

... półtorej godziny drogi i już na miejscu docelowym 😎


Oby 😉
Kategoria Góry
Pustynia Błędowska z Myszkowa
-
DST
100.96km
-
Czas
05:32
-
VAVG
18.25km/h
-
VMAX
54.22km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 9 sierpnia 2026 | dodano: 11.08.2026

Dziś ten kot był chyba najbardziej leniwą istotą na świecie 😻😅. Omiń mnie bo się zmęczyłem 😁
Geneza oczywiście poplątana, bo miały być wczoraj górki i Jaworovy, a dziś miałem tylko podprowadzić Łukasza na jakąś trasę (u mnie plus minus trolking), bo zorganizował sobie wolny dzień na rower. Wyszło tyle, że Magda musiała wybrać tydzień urlopu, i ten Jaworovy zrobimy przed Rajeckimi Teplicami, bo to mega po drodze 👌. Przy okazji wydłużył się nam długi weekend z trzech do pięciu dni i mam dzień planowania mniej 🫠. No i mogłem/mogliśmy sobie w sobotę towarzysko zjeść grilla na Brynowie 😋
Skoro sobota była leniwa, to szło pojechać z kolegą na cały dystans 😎. W planach Velo Soła, ale niestety pierwszy pociąg na który były jeszcze bilety z miejscami na rowery, byłby na miejscu chwilę przed godziną 15:00. No średnio . Ten plan sobie poczeka, a my na pociąg w drugą stronę 😎. Do którego oczywiście trzeba było dojechać do głównych Katowic.
No to pobudko o 8:00 i w sumie obojętnie jakbym jechał, to wyszłoby tyle samo, więc podjechałem pod domostwo kolegi 😊. Tamże bez chwili zwłoki na dworzec. No oki => w tym miejscu Łukasz był akurat dwa razy 😅. Nieważne 😛

Na dworcu byliśmy chwilę przed odjazdem, meldujemy się na właściwym peronie i ruszamy w prawie godzinną trasę do (jak widać poniżej) tytułowego Myszkowa 🫡. Kiedyś już chciałem ten szlak zrobić, tylko że z Żarek, ale to w sumie jeden pieron 😛

===========
Początek spoko (zdjęcie w lustrze musi być 😅) ...

... i rura w yyy => wyboje. No, kolejne paręnaście kilometrów (nie te powyżej) to był dramat 🤨. Dziurawe drogi, wytelepało nas nieźle, zero atrakcji. Szkoda transferu na fotki, ale możecie uwierzyć na słowo kolesiowi od dróg, że było fatalnie xD.
Samo Zawiercie też nie zachwyciło, a potem zaczęło się w końcu robić fajnie. Może z wyjątkiem piachu, ale tego się przecież na Jurze nie ominie ;). Były jakieś lasy, mega spokojne asfalty i ... przede wszystkim było płasko. Znaczy miało być 😅



Następne kilometry to było w sumie poszukiwanie sklepu ... którego to finalnie nie znaleźliśmy xD. Człowiek się za bardzo przyzwyczaił do Żabek na każdym rogu heh. Udało się za to znaleźć cel 😊


Ta trasa (nie wiem czy była w powyższym zestawieniu 😁) mega przyjemna i ino szlabany z wąskim przejazdem wkurzały. No i trochę ludzie, ale to wiadomo => niedziela, fajna pogoda, to dużo osób chciało skorzystać 😉
A zrobiliśmy fragment tego poniżej 😊




Tu już spokojnie 😎

Dąbrowa Górnicza jest duża i długa to każdy wie, ale udało się (zaś częściowo przez dziury ) z niej wydostać, i zaraz za tym znakiem udać się na popas do ukochanego (zwłaszcza w niedzielę) sklepu Polaków 😁

W poprzednim się odbiliśmy bo wszystko było zjedzone 😂
Przez Sosnowiec poszło płynnie ...

... a w Mysłowicach niespodziewanka 😵🧐


Czternaście kilometrów do domu, awaria, to już bez kombinowania przez Giszowiec do bazy. Jeszcze jakieś atrakcje? A owszem 🐗😅

W okolicach Zadola jeszcze pożegnalny chmiel i każdy w swoją stronę 😎

Nowe homoseksualisty już w drodze ale teraz i tak bym nie kręcił bo są inne plany. Dobrze, że to się nie stało w drodze do pracy ... albo dziś gdzieś wcześniej 😉. Reasumując mega fajny dzień, dzięki i do następnego 🤝😎


==========
Coś w tym jest:

😂😂😂😂
Kategoria Rower
DPD 41/2026
-
DST
30.85km
-
Czas
01:30
-
VAVG
20.57km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 6 sierpnia 2026 | dodano: 06.08.2026

Dziś pobudka o jakieś dwie drzemki za późno xD. Dobrze się spało, no co? :P. Szybkie ogarnięcie siebie, wyra, kota i plecaka, i rura przez Velo i Nikiszowiec. Udało się być w robocie nawet trzy minuty przed czasem 😉. Wszystko idealnie - nie widziałem przeszkód przez praktycznie cała trasę hehe 😅

Powrót ponownie w klimacie 30°C++ 😊 ale również bez kombinowania, bo po rowerze miałem jeszcze misję sklep + obiad + do kolegi + do rodziców + na mecz do innego kolegi. To (po długiej przerwie) przez okolice Bagiennej ...

... Zawodzie, D3S i Ligotę 😎. Znowu wiało ale nie narzekam 😇
================
Jutro pociąg bo zapowiadają deszcze i burze niespokojne xDDD

Kategoria Rower
DPD 40/2026
-
DST
31.30km
-
Czas
01:30
-
VAVG
20.87km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 sierpnia 2026 | dodano: 05.08.2026

To było raczej oczywiste, że dziś znowu DPD 🤪. Pamiętaj aby dzień święty święcić czy tam w dzień słoneczny kręcić?😁. A na dziś zapowiadali maxa jeżeli chodzi o temperaturę :))

Poranek, sprawna pobudka i można było ruszyć, bo to powyższe dopiero zaczęło się ładować ;)



Trasa poranna tym razem przez Ochojec => następnie lasem => i przez Giszowiec do Szopienic 😎. Tamże zobaczyłem, że mam jeszcze trochę czasu, to dołożyłem sobie okolice byłej huty Uthemann ;]
A poranek zdecydowanie zrobiły mi chmurki ^_^


Tu powyżej mnie prawie muchy zjadły :P
Po robocie chmurek już nie było, a słonko zdecydowanie się naładowało ♨️🌞

To powrót przez okolice Upadowego, D3S i Ligotę - klasyczek ;]. Na minus (może tutaj będzie widać po kurtynie wodnej) ...

... wiatr w pyszczek. Czyli piekarnik z termoobiegiem 😅. Aż musiałem rozpiąć bezrękawnik do połowy => starzeje się 😂

Jutro pewnie powtórka ;)
===================
BTW: a jaka stawka bo może też szukam? 😁

Kategoria Rower
DPD 39/2026
-
DST
29.22km
-
Czas
01:25
-
VAVG
20.63km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 4 sierpnia 2026 | dodano: 04.08.2026

Pięknych dni ciąg dalszy 🥰 ;]
Dwa dni odpoczynku zupełnie mi wystarczyły i można było dziś na spokojnie pokręcić do roboty. Rano było jeszcze trochę (jak dla mnie) rześko, bo było coś minimalnie tylko powyżej 20°C 😁. Na powrocie już mega grubo powyżej trzydziestki ☺️
A do pracy pojechałem przez D3S, Zawodzie i Bagno 😎
Zobaczyłem przy okazji jak idzie Arturowi Rojkowi demolowanie Katowickiego Parku Leśnego 😒. Zwierzęta średnio chyba lubią OFF Festiwal. Również nie jestem jego zwolennikiem.

Najważniejsze jednak, że już można oficjalnie jeździć przez kałużę. Ponoć podnieśli asfalt o metr 😎. Zobaczymy jak to będzie funkcjonować 🫠
PS: po lewej czekamy jeszcze na kwiatuszki ;]

Nazot przez Szopienicką, całe Velo, okolice Libero i na Zadole od tyłka strony 😋. Godny to był powrót 🥰. Psia (oby 😅) kupa przyklejona do opony na końcówce tylko trochę popsuła mi humor 😉


Jutro pewnie też rower, bo kolega z biura się zbuntował na upały i nie chce spacerować służbowo hehe :))). Poleciłem mu przekąskę ...

... :DDDDDD
=====================
A w lipcu rowerowo wpadło sześć wyjazdów na łączną długość 192km. Bez szału ... jak co roku w miesiące wakacyjne ;/

W te miesiące niestety trzeba więcej chodzić ;)


=================
I wszystko się zgadza 😛

Musicie jeszcze trochę wytrzymać 🤞
Kategoria Rower
Jezioro Rybnickie
-
DST
96.18km
-
Czas
04:53
-
VAVG
19.70km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 1 sierpnia 2026 | dodano: 02.08.2026

Powitałka spontaniczna ... tak samo jak ten wyjazd heh 😛
No nie miałem planów na rano 🫡. Ewentualnie (żeby żona cokolwiek odespała po nocnej zmianie) glut, no ale kolega Diobeł zagadał o coś więcej ;). No to dobra => w końcu jak to moja teściowa mówi "dwójka to liczba Boża" :))))
No to ustawka o 9:00 pod Panoramą ...

... i finalnie zrobiliśmy takie oto coś 😎

Pogoda sprzyjała, sympatyczne upały, bardzo dużo odcinków gruntowo-żwirowych i leśnych, ale ciągle miałem czas ograniczony ... bo na wieczór już miałem plany 😬. Czyli w planach był tylko dojazd do Rybnika i powrót pociągiem.
Opis byłby dłuższy, ale znowu mnie wywaliło z BeeSa i zrobię tylko skrót, bo mam już dość pfff 😡. Miał być powrót pociągiem, ale na całe szczęście udało się zrobić całą trasę z kolegą 😊. Na Jamnie tylko pożegnalne piwko i każdy w swoją stronę 😊. Dzień uważam za mega udany, a wiatr .... ssie 😜
Fotki:








Podziękował ślicznie 🥰. Samemu by mi się nie chciało ;)
============
Jeszcze coś dla maruderów 😂. Za chwilę będzie już normalnie 😛

Kategoria Rower
DPD 38/2026
-
DST
28.62km
-
Czas
01:27
-
VAVG
19.74km/h
-
Sprzęt Szkodnik
-
Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 30 lipca 2026 | dodano: 30.07.2026

Ponad dwa tygodnie bez kręcenia do pracy => tosz to szok 😛. Było jednak co robić, bo miesiące wakacyjne to głównie (bo jak widać powyżej były też psie kilometry 😎) służbowe bieganie po mieście ;]. Pogoda też zresztą była yyy różna:



Najważniejsze jednak, że udało się podczas wydłużonego weekendu podreptać trochę (niecałe 40km) po Kazimierzu Dolnym i okolicach :)




Wąwozy, sady i widoczki zdecydowanie polecam. Samego miasta nie :P. Miał być o tym osobny wpis ... ale mi się nie chciało pisać. I dalej mi się nie chce :PPP
======================
Wracamy do wpisu 😎. Wczoraj w terenie, dziś rano pełen chęci ...

... mogłem pojechać do biura heh xD.
Trasa przez D3S i okolice Upadowego, ale tym razem nie przez ulicę Porcelanową, tylko starym śladem wzdłuż rurociągu i Kolonię Amandy 😎. Do tego dwie atrakcję => czyli spacer z rowerem przez dworzec w Ligocie ("moje" przejście zamknęli dla ruchu pieszego podobno 🤣🤣🤣 tylko na dziewięć tygodni) ...

... i w końcu spokojny przejazd z Wilhelminy na Szopienice. Tu też przez dwa lata (z jedną zimową przerwą) stawiają wiadukt od nowa 😎. Najważniejsze jednak, że ponoć ma cały czas być utrzymany ruch pieszy. A to mi wystarcza, bo autem i tak rzadko jeżdżę do roboty :)))

Powrót już w pełnym słońcu tym razem przez NIkiszowiec i całe Velo. Temperatura bomba, nawet do 37°C w słonku dochodziło 😊. Chwilo trwaj ♨️☺️


Dziś jeszcze na europejski mecz na Nową Bukową, a jutro znowu w teren służbowy. Tak dla odmiany ;)))
==================
Motywujące, no nie powiem :DDDDDD 🤪

Kategoria Rower



